misiowe gadanie

piątek, 23 grudnia 2011

Nie sztuką jest połamać się opłatkiem w wigilijny wieczór,
Sztuką jest zrobić to z czystym sercem i bez zawiści.
Nie sztuką jest złożyć życzenia przyjacielowi,
Sztuką jest widzieć człowieka także we wrogach.
Nie sztuką jest przywdziać uśmiech na twarzy na jeden dzień,
Sztuką jest uśmiechać się przez cały rok.
Nie sztuką być dobrym przez jeden wieczór i nakarmić zbłąkanego wędrowca,
Sztuką jest mieć otwarte serce przez całe życie.


 

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

 

 

 

 

I żeby nie było zbyt wyegzaltowanie dodam jeszcze, że z każdym dniem powiększa się grono osób, które mogą pocałować mnie w dupę.

 

WESOŁYCH ŚWIĄT

piątek, 25 listopada 2011

PEDAŁ- Niech sobie w dupę kaktusa wepchnie pedał jebany!!! - usłyszałem całkiem niedawno komentarz, wydawałoby się kulturalnej i światłej osoby, na temat homofobii, jaka szerzy się ostatnio w Polsce. Analizując tę wypowiedź zastanawiam się nad tym czy pedał, to zawsze musi być jebany? A może znalazłoby się paru np. głaskanych. Poza tym zastanowiłem się dlaczego kaktus? Czyżby jakieś własne doświadczenia z kaktusami, a może jakieś własne projekcje?? W sumie nieważne. Może to po prostu jakieś skojarzenie z kwiatem i tyle, coś na zasadzie: "Dziewczynki nie bije się nawet kwiatkiem … a konia ręką" , czy jakoś tak. Do słowa pedał nie czepiam się, bo to dla mnie, ani obraźliwe, ani nie niesmaczne, ot jeszcze jeden synonim geja czy homoseksualisty. Może i o zabarwieniu emocjonalnie negatywnym, szczególnie tak to odbierają Ci, których to określenie dotyczy, ale mi to językowo nie przeszkadza, chyba, że jakiemuś pedałowi, czy żeby było bardziej politycznie poprawnie … homoseksualiście. Jednak, nie o poprawności słowa pedał dziś chciałem, ale o tym, co kogo kręci, czyli o obnoszeniu się z preferencjami wszelakimi.


Osobiście nie przepadam za lodami, a kręcone lody włoskie w ogóle mi jakoś nie leżą od czasu, jak stare dobre lody zastąpiono "sztuczną inteligencją", która aż kapie chemią z tego produktu spożywczo podobnego. Powiedzmy sobie szczerze NIE LUBIĘ LODÓW, ale czy z tego powodu obrzucam wszystkie lodziarnie koktajlami Mołotowa, pluje w twarz paniom ekspedientkom z zawzięciem kręcącym lody, podstawiam nogę ubrany w kominiarkę gówniarzom biegającym po nadmorskim deptaku i liżącym te lody??? Nie!!! Dlaczego?!!! Bo jestem tolerancyjny???!! Nie!!! BO JESTEM NORMALNY!!!!


ZAKAZ KRĘCENIA LODÓWIdąc tokiem rozumowania pewnych środowisk, które chciałyby wepchnąć każdemu pedałowi kaktusa do dupy (swoją drogą ciekawe co i gdzie chcieliby wepchnąć lesbijkom, to mogłoby być całkiem interesujące studium przypadku), powinienem założyć ruch antylodziarzy i zarejestrować "zakaz kręcenia lodów", z którym mógłbym się obnosić tu i ówdzie, aby wyrazić swoją niechęć do robienia lodów.


ZAKAZ ROBIENIA LODÓWA co jak zostanę źle zrozumiany? No bo ja jestem za zakazem kręcenia lodów włoskich. A co jak mój zakaz urazi tych, co lubią robić lody i lubią lody mieć robione inne niż włoskie?? No, bo w końcu zawsze przecież jest jakiś producent i jakiś odbiorca. No chyba, że jest się nietoperzem z Bali, wtedy jest się samowystarczalnym.  No to powinienem się rejestrować ze swoim znakiem zakazu czy nie?


Zastanówmy się nad sposobem manifestacji swoich preferencji, a może wcześniej nad swoimi preferencjami. Ciekawe ilu tych od kaktusów preferuje seks analny, a ilu lubi lody… również te włoskie? Gdybyśmy przeliczyli to statystycznie, przy założeniu szczerych odpowiedzi, to myślę, że kilka procent analistów by się znalazło i na pewno kilkadziesiąt procent lodziarzy. A skoro byliby lodziarze i analiści, to należy zadać sobie pytanie do czego ma nawoływać znak "Zakaz pedałowania"?Ja tam bym stwierdził, że seks analny ma dziś wychodne.

 

ZAKAZ PEDAŁOWANIAIdąc za światłą i przewodnią myślą tych, którzy owy znak uznają za jedynie słuszny, to powinienem jednak swój znak "Zakaz kręcenia lodów" również zarejestrować i upublicznić, a do tego powinienem jeszcze dołożyć "Zakaz analizowania", bo gdy się tak to wszystko analizuje, zarówno to co tu napisałem, jak i to, co chciałem przekazać, oraz to, co reprezentują sobą członki nieugięte, aby nie powiedzieć sztywne w swoich poglądach, jest jedną WIELKĄ GŁUPOTĄ. I martwi mnie fakt, że tak wielu małych i głupich zagląda ze zgrozą do cudzych łóżek, samemu we własnych mając niejednokrotnie syf, tandetę, patologię i obstrukcjonizm.


Ci którzy podpierają się fredrowskim cytatem "Wolnoć Tomku w swoim Domku", niech pamiętają, że srając komuś na głowę i w życiorys, muszą się liczyć z tym, że i ktoś w końcu i im nasra do kapelusza. Zajmijcie się do ch…ja własnym życiem, a nie wpierdalajcie się w cudze. Z pozdrowieniami … czuj czuj, czuwaj!!!

 


WNIOSEK: NAJGŁOŚNIEJ SWOJE RACJE WYRAŻA GŁUPIEC. DLACZEGO NAJGŁOŚNIEJ? BO NIKT NIE CHCE GO SŁUCHAĆ.



wtorek, 22 listopada 2011

Ostatnio siedziałem w robocie i przysłuchiwałem się rozmowie swoich kolegów. Z zawzięciem marzyli o furach, które były zdecydowanie w zasięgu ich wyobraźni i zdecydowanie poza zasięgiem ich portfela. Młodzi faceci, między 25 a 40 rokiem życia, z takim przejęciem dyskutowali o walorach "aut z marzeń", jakby omawiali walory najpiękniejszych kobiet. Co ciekawe w rozmowach o kobietach nie zachwycali się tak lakierem na ich paznokciach, jak odcieniem lakieru na masce Ferrari. Oczywiści Ferrari nie było szczytem marzeń. Koledzy zdecydowanie zmierzali w kierunku Porsche i Lamborghini Embolado czy Gallardo Zastanawiali się czy będzie ich stać na jakiś przechodzony kilkunastoletni model, który można nabyć w cenie około … 100 … tysięcy. Szczerze? Wolałbym wydać tę stówkę, na mniej wyszukany, ale nowy model samochodu. Ale, że koledzy i tak nie mają na zbyciu nawet tych stu marnych tysiączków, to mogą marzyć dowoli i to bez ograniczeń cenowych, czy rocznikowych. Marzenia szły tak daleko, że nawet zastanawiali się, jak takie cacka o prześwicie, w niektórych przypadkach,  zaledwie kilku centymetrów zachowywałyby się na polskich drogach. Ja zastanawiałem się bardziej: Jak taki Embolado przejechałby w osiedlowej uliczce, przez takiego "śpiocha" i czy przypadkiem w takiej furce nie trzeba byłoby spać. W naszych warunkach na pewno. Zachwyt moich kolegów wzbudzały silniki, linia nadwozia, kształt i chyba… tak naprawdę właśnie ta niedostępność.

PREZENT DLA NIEGO LAMBORGHINI EMBOLADO

Mówi się, że faceci rekompensują sobie samochodami niedostatki w sferze kontaktów z kobietami. Nie wiem czy to prawda, ponieważ nigdy nie marzyłem o samochodach i nigdy nie miałem niedostatków w sferze kontaktów… i żebym nie był posądzany o seksizm, itp., to dodam, że sferze każdych kontaktów. Ot kontaktowa jednostka ze mnie. A może ja mentalnie nie jestem facetem?


Patrząc na swoich kolegów i ich towarzyszki, nie mówię tu o Fabi, Daci -albo Ci nie da, czy inszej furze "na alusach i w skórze", ale towarzyszkach współżycia … interpersonalnego, bo zdarza nam się spotkać, chociażby przypadkiem w niesłużbowych warunkach, wydaje mi się, że nie muszą oni sobie niczego rekompensować, więc myślę, że teza o "krótkim członku i szybkim, długim czerwonym samochodzie" jest mocno przereklamowana. Przez kogo? Mógłbym tu wymienić parę osób, ale nie chciałbym być posądzany o reklamę, bo za reklamę to ja biorę kasę.


Skąd więc zainteresowanie facetów tymi cycuszkami cacuszkami? Stawiam hipotezę, że jest to, nie licząc oczywiście stereotypów, czyste pożądanie rzeczy poza zasięgiem. Tak, jak kobiety potrafią godzinami zachwycać się kieckami za 100 tysięcy dolców, lub też marzyć o pierścionku, co tam pierścionku … o całej kolii wysadzanej wielkimi diamentami, tak faceci marzą sobie o "diamenciku" z trzystukonnym silniczkiem. Niestety, ja nie mam takiego marzenia i stwierdzam, że albo na takie marzenia jestem za głupi, albo jestem zbyt realistycznie nastawiony do życia i marzę tylko o rzeczach, które mam szansę, chociażby niewielką realnie osiągnąć, albo po prostu nie jestem facetem.


Jeżeli ktoś chciałby mnie zapytać, czy nie chciałbym posiadać takiego jak na powyższym zdjęciu Lamborghini, to odpowiem: - Oczywiście, że chciałbym. Ale tylko po to, aby je sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na spełnienie bardziej przyziemnych marzeń. A tak a propos poprzedniej notki, to za taki prezent na pewno bym się nie pogniewał.

 


 

WNIOSEK: MARZENIA TO DROGOWSKAZ PRZYSZŁOŚCI, WARTO JEDNAK NA ROZSTAJU DRÓG ZASTANOWIĆ SIĘ KTÓREMU DAĆ WIARĘ.



niedziela, 13 listopada 2011

PREZENT DLA NIEGONierozwiązywalny problem: Co kupić facetowi na prezent? To pytanie spędza sen z powiek milionom kobiet, którym przydarzyło się w życiu nieszczęście posiadać swojego faceta na własność. Powtarzający się wiecznie dylemat, że może to, a może tamto. Efekt jest najczęściej ten sam, facet z uśmiechem na twarzy odpowiada na prawie sakramentalne pytanie: - I jak? Podoba Ci się kochanie?? - przeciągłym: - Taaaaaaaaaaaaa!!! - lub też z dobrze zagranym entuzjazmem: - Oooooooooooooczywiście!!! - w myślach mówiąc zazwyczaj: - O ja pierdole!!! Już nic bardziej durnego wymyśleć nie mogła!!!!


I tym o to sposobem my mężczyźni stajemy się kolekcjonerami nieużywanych: krawatów, koszul, perfum, pasków, skarpetek, swetrów, pulowerów, szalików, czapek, rękawiczek; nieprzeczytanych książek; nienoszonych breloczków; gadżetów;  pierdół i pierdółek;  które mają mieć NIBY zadanie bycia nie tylko UŻYTKOWYMI, ale również mają posiadać zabarwienie SENTYMENTALNE.


Dla mężczyzny nie ma nic gorszego jak dostać niechciany, nieodpowiedni, nieudany prezent, który dawany jest z wodospadem uczuć, i który trzeba przyjąć z uśmiechem wspinając się na wyżyny intelektualno - aktorskie, aby zapewnić obdarowującą o swoim szczęściu i dozgonnej wdzięczności. Bleeeee!!!!


Dlatego faceci tak bardzo nie lubią niespodzianek. Niespodzianka, to z reguły nieprzemyślane przekonanie partnerki, że dana rzecz jest nam albo niezbędna, albo przynajmniej potrzebna, w najgorszym wypadku jest dla nas miła (rzecz, nie partnerka). I tu jest clou porażki. Większości kobiet TYLKO SIĘ WYDAJE, że znają potrzeby mężczyzny, mimo, iż towarzyszy temu przekonanie, że są w tej sferze nieomylne. Niestety, ale to MY - FACECI zainfekowaliśmy kobiece umysły wirusem nieomylności bojąc się im powiedzieć prosto w oczy, że znowu obdarowały nas niechcianym szajsem. Ot po prostu mięczaki jesteśmy i tyle, i kroi nam się serce, gdy mamy powiedzieć, że w szafie jest już dwadzieścia krawatów, a zdążyliśmy założyć dopiero trzy, przez ostatnie trzy lata i ten 21-wszy, nie koniecznie musi być szczęśliwym "oczkiem". KOBIETY!!! DAJCIE SOBIE NA LUZ Z TYMI NIESPODZIANKAMI. Lepiej zapytajcie co chcemy dostać, tak będzie prościej i lepiej dla NAS i dla WAS.


No, ale niestety, nie każdy mężczyzna wie co chciałby dostać. Varium et mutabile semper femina - mawiał rzekomo Wergiliusz, ale chyba wypowiadając te słowa, nigdy nie zagłębił się tak naprawdę w naturę mężczyzny, bo nie ma na świecie istoty bardziej marudnej, wybrednej, niezadowolonej, i często niezdecydowanej do ostatniej chwili niż facet. Facet niby wie czego chce, ale zawsze szuka czegoś lepszego, przez co nigdy do końca nie jest zadowolony z tego co ma, więc jak tu takiemu kupić prezent? Kobieta COŚ dostaje i jest szczęśliwa. Facet coś dostaje, jest szczęśliwy, ale … no właśnie, zawsze jest jakieś ale, którego głośno nie wypowie:… ale to mogłoby być zielone, a nie czerwone;… ale to mogło być mniejsze; … ale po co wydawać na to tyle pieniędzy; … ale takie tanie, pewnie szybko się zepsuje; … ale… ale.


I co zrobić z takimi, którzy nie wiedzą czego chcą? Recepta jest prosta. Po pierwsze prezent, który ma zadowolić mężczyznę musi być związany z jego zainteresowaniami. Musicie poświęcić sporo czasu i przeprowadzić odpowiedni wywiad, jeżeli nie chcecie zapytać wprost: - Co Ci kupić na gwiazdkę? Tylko pamiętajcie o jednym, aby sprawdzić, czy facet już nie ma tego czegoś, co chcecie mu kupić, a gdy już coś wybieracie na czym się kompletnie nie znacie, to zapytajcie o wybór eksperta przekazując mu maximum informacji, aby on mógł coś wam wybrać. Jeżeli i ta metoda zawiedzie z jakiś powodów to …


Przy wyborze prezentu dla swojego faceta kierujcie się następującymi zasadami. Po pierwsze facet musi mieć możliwość pochwalenia się swoim prezentem innym facetom. Jeżeli nie ma takiej możliwości, a swoją radość będzie musiał trawić w samotności, to nie będzie w 100% szczęśliwym. Po drugie o tym prezencie musi mieć możliwość sobie pogadać z innymi. To mężczyznę nobilituje, a jednocześnie pozwala się pochwalić, jak bardzo ma inteligentną partnerkę, która go omawianym prezentem obdarowała. Po trzecie prezent mam być rynkową nowością, która pozwoli zarówno się pochwalić, jak i o nim pogadać. Jeżeli nie jest nowością, to niech przynajmniej ma do tej pory niespotykaną funkcjonalność, którą można zainteresować innych. Po czwarte prezent nie może być tani. Jeżeli, któryś z facetów wmawia Wam kochane kobiety, że jest przeszczęśliwy, że dostał np. pudełeczko własnej roboty na zdjęcia, to znaczy, że stara się być miły, albo jest pieprznięty.


Jeżeli będziecie stosować się do powyższych porad to gwarantuję, że każdy prezent, jaki zafundujecie swojemu facetowi zostanie przyjęty z nieudawaną radością, a słowa, które wówczas usłyszycie nie będą kurtuazyjnym podziękowaniem, ale najszczęśliwszą i najprawdziwszą prawdę.


I na koniec. Naprawdę nie myślcie, że wiecie co mężczyźnie jest potrzebne do życia, bo prawda jest taka, że tak jak faceci nie rozumieją kobiet, tak kobiety nie rozumieją facetów. Amen.

 


WNIOSEK: ŚWIAT KOBIET I MĘŻCZYZN, MIMO IŻ JEST TAKI SAM, JEST ZUPEŁNIE INNY.



poniedziałek, 10 października 2011

No to mamy ludeczkowie mili PO wyborach. Jak widać społeczeństwo jest jednak dość sfrustrowane skoro Palikot stał się TRZECIĄ(!!) siłą polityczną w RP na nadchodzące cztery lata. I nie ma się co dziwić. Jak wynika z sondaży na Palikota postawili głównie ludzie młodzi, którzy nie boją się nowych wyzwań, a jednocześnie mierzi już ich indolencja obecnie panujących polityków. Przy okazji wyborów Polska, jako jedyny obecnie kraj na świecie, dzięki Panu Palikotowi, będzie miała  posła transseksualistę - Annę Grodzką z Krakowa. Wcześniej taki zaszczyt miały parlamenty Włoch i Nowej Zelandii, a więc Polska załapała się na pudło. A mówi się, że jesteśmy tacy pruderyjni, zaściankowi i homofobiczni, ale nie o tym miało być.


Jak już wyżej napisałem na Palikota postawili ludzie młodzi, a także … pies Polarnego - Suk Marki Bokser. W niedzielny poranek wybraliśmy się z Sukiem na spacer, a że Polar miał przy sobie dowód jak najbardziej osobisty, postanowił, że przy okazji wybierze się na wybory.


Deszcz lał niemiłosiernie, że psa by się na taką pogodę nie wygoniło. Niestety fizjologia jest silniejsza niż przeciwności meteorologiczne, więc jak mus to mus, spacer musiał być … i już. Spacerując trafiliśmy pod punkt Obwodowej Komisji Wyborczej, a że napieprzało żabami, jak w czasach Noego (nie tego z Matrixa, jakby cóś) to Polarny sprawdził przy okazji, jak bardzo tolerancyjni są członkowie komisji wyborczej i w pieprzył się wszedł do lokalu z Sukiem.

 

SUK MARKI BOKSER


Okazało się, że naród na północy jest równie tolerancyjny, jak ten na południu wybierając Panią (Pana?) Grodzką i pozwolił Polarnemu zagłosować do spóły z Sukiem. Skreśliliśmy krzyżyk w tylko nam znanym miejscu i mieliśmy wychodzić, ale Sukiem zainteresowała się jedna z Pań w komisji. Od słowa do słowa zaczęła się rozmowa, merdanie, mruczenie, głaskanie. Ot normalna procedura powyborcza w lokalu wyborczym. Pani była zachwycona ułożeniem Suka mimo, iż ta nigdzie się nie układała, bo posadzka był niedywanowa, a więc zimna. Na koniec tej sielanki, aby podkreślić ułożenie Suka, postanowiliśmy dać głos na pożegnanie.


- Suk!! Siad!! - zarzucił stanowczym, aczkolwiek cichym głosem Polar.


Pies wykonał polecenie bez szemrania, ciekawie rozglądając się co dalej.


- Daj głos!!! - padło hasło potwierdzone odpowiednim znakiem, który znał Suk.


Suk nigdy nie szczeka. Ot taka marka psa. Szczeka tylko w czasie ataku, lub na wyraźne polecenie. Tym razem nie było kogo, atakować więc pozostało dostosować się do polecenia, więc z "ust" Suka padło wymowne, stanowcze i głośne: - Hau!!!


Członkowie komisji roześmieli się, a Pan (chyba) Przewodniczący z uśmiechem stwierdził: - To pewnie był głos na kota. Pali - kota. I zaśmiał się jeszcze raz.


Polarny był zdziwiony, że apolityczny skład komisji śmiał w czasie ciszy wyborczej zdradzić swoje preferencje polityczne, a może raczej zapytać o preferencje polityczne Suka. Suk miał jednak to głęboko pod futrem, a że faktycznie czasami na koty szczeka, to insza inszość.


Pani od głaskania dodała z uśmiechem: - To był najważniejszy głos.


- Nie. -zaprzeczył Polarny - To Polska Jest Najważniejsza!!! - dodał z półszyderczym uśmiechem i wraz z Sukiem, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i oddaniu podwójnego głosu na "Palikota", udał się w domowe pielesze.

 


WNIOSEK: PIES, JAK I CZŁOWIEK, SWÓJ ROZUM MA.



piątek, 16 września 2011

MAŁE PIERSI KEIRA KNIGHTLEYCycki - obiekt pożądania zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Każdy chce je mieć, chociaż  może w innym znaczeniu słowa mieć. O ile mężczyźni, w związku z chęcią posiadania cycków, kompleksów nie mają, o tyle kobiety w większości przypadków tak, chociaż wiele to skrywa i ujawnia zupełnie przypadkiem. Co ciekawsze, kompleks związany z cyckami jest ponad podziałami, bo i małe, i duże cycki są powodem kompleksów, a i zdarza się, że te "niby" w sam raz, również.


Kobiety z za małym, według nich, biustem ubolewają nad rozmiarem i chcą mieć większy, te z dużym lub ZA dużym, według nich, chcą mieć mniejszy, a te, co mają w sam raz przyczepią się do jędrności, wielkości brodawek lub znajdą sobie innym powód do niezadowolenia ze swojego biustu.


Spójrzmy na problem kompleksu cycków z męskiego punktu widzenia. Kobieta z małymi piersiami marzy o większych. Gdy zada jej się pytanie dlaczego większe? Odpowiedź brzmi: Dla lepszego samopoczucia. Ok, przyjmuję tę odpowiedź, ale zadaje następne pytanie: Skąd się bierze lepsze samopoczucie? Na pewno nie z bezpośredniej samooceny, a z oceny zewnętrznej, i to nie innych kobiet, ale … mężczyzn!!! Według wielu kobiet to męska ocena biustu jest dla nich wyznacznikiem.


MAŁE PIERSI NATALIE PORTMANW kobiecej świadomości wyrył się genetycznie stereotyp, że mężczyźni wolę większe piersi, co jest wierutną bzdurą, bo mężczyźni … w ogóle lubią piersi, a czy małe, czy duże, czy średnie, czy jakiekolwiek inne, to indywidualna sprawa każdego z nich. To jak z kolorami, jeden woli czerwone Ferrari, inny czarne, ważne, aby to było Ferrari. Zwolenników Porsche przepraszam, że nie podałem tego przykładu, bo ja wolę Ferrari.


Wracając jednak do tematu piersi, to kobiety wbijają sobie w głowę, że z większymi piersiami będą bardziej atrakcyjne. W czasach kamienia gładzonego pewnie tak, bo wielkość biustu mogła świadczyć o płodności, sile i możliwości wykarmienia dużej liczby potomstwa. Niestety, czasy delikatnie się zmieniły, jakby tego nikt nie zauważył, dlatego  napisałem już wcześniej B Z D U R A!!!! Większe cycki, to nie znaczy atrakcyjniejsze. Z większymi piersiami będziecie jedynie BARDZIEJ zauważalne, a nie bardziej atrakcyjne. O atrakcyjności kobiety decyduje dużo więcej czynników, niż wielkość biustu i co ciekawe, a na pewno kompletnie nieuświadomione, biust na pewno nie odgrywa roli pierwszorzędnej (chyba, że u fetyszystów), ani nawet drugorzędnej (chyba, że u smakoszy),a jedynie trzeciorzędną. Tak więc, pogoń za większym biustem to wymysł kobiet, które mylnie interpretują reakcje śliniących się mężczyzn.


DUŻE PIERSI IGA WYRWAŁ zdj. M. UlatowskiA co z tymi, które mają biust XL? Te znowu mają kompleks, że postrzega się je właśnie przez pryzmat biustu. Według nich, ich cycki stają się ich osobowością, przykrywającą rzeczywiste atuty intelektualne, czy też przymioty urody. Nie wspominam tu o kobietach, które narzekają na kręgosłup, czy to, że ciężko im się biegnie do autobusu, ale o tych, które się obawiają, że duży biust jest ich jedynym życiowym atutem i chcą się wyrwać z szufladki zatytułowanej "Cycata". Kompleks w tym wypadku jest kompleksem sztucznym, bo wystarczy skupić się na innych aspektach swojej osobowości, czy fizyczności, aby poczuć się dobrze. Wartość nie leży w kilogramie cycka na metr kwadratowy, a w Was samych. Nawiązując do wniosku z piątej części Z PAMIĘTNIKA PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNY, to, że kobiety przysłaniają mężczyznom świat cyckami, było ironiczną kpiną ze stereotypów, jakie powielają same kobiety.


DUŻE PIERSI CHRISTINA HENDRICKSI co z tego, że facet obejrzy się za dużymi cyckami, a Wy za czym się oglądacie? Za zgrabnymi męskimi tyłkami, za mięśniami, za WIELKOŚCIĄ, tylko skierowaną na inne poziomy ciała. Na kurdupla z płaskimi pośladkami nawet nie spojrzycie, nie czarujmy się. Kurdupel musi Was przyciągnąć czymś innym, inteligencją, poczuciem humoru, może tembrem głosu, a może po prostu … penisem, tyle, że tego ostatniego nie nosimy na wierzchu, więc przykucie Waszej uwagi tym atutem w pierwszej kolejności (w odróżnieniu od cycków) nie jest za bardzo możliwe. Poza tym za wielkim traktorem z trzymetrowymi kołami obejrzy się i facet i kobieta. Dlaczego? Z ciekawości. Więc nie myślcie kochane kobiełki, że wielkie cycki kręcą wszystkich facetów, większość po prostu … zaciekawiają.

 


Mit Wielkiego Cyca jest tylko … mitem i niczym więcej. Inwestujcie w siebie i swoją osobowość, to jest atut każdego człowieka - wnętrze. Często piękne opakowanie, przyciągające uwagę krzykliwymi atutami kryje w sobie tandetny towar. Porzućcie Kompleks Cyca i skupcie się, na ważniejszych sprawach, bo My mężczyźni kochamy Was, nie za Wasz biust, ale za Waszą osobowość, czyli za to jakie jesteście dla nas, a nie za to jak wyglądacie dla innych.

 

 

 

WNIOSEK: CHYBA LEPSZE SĄ MAŁE PIERSI, NIŻ MAŁY MÓZG?



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 76
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM