środa, 20 lipca 2011

Może macie już dość o fachowcach, ale ja nie, bo rzeczywistość okołofachowcowa jest po prostu zaje…fajna. Dziś jednak ostatnia porcja, mimo iż mógłbym zdecydowanie dłużej.


Firma Polara miała potrzebę zakupu mebla reprezentacyjnego w postaci dużej pufy. Biorąc pod uwagę, że jest okres urlopowy poproszono grzecznościowo, aby Polar został pełnymnocnikiem do spraw pufy. Trzeba było wybrać usługodawcę, wybrać model oraz materiał. Po zbadaniu rynku, wypytaniu co gdzie i jak, Polar złożył zamówienie jako letni pełnynocnik firmy i zamienił się w oczekiwanie.


PUFAGdy zbliżył się termin odbioru mebla reprezentacyjnego zadzwonił telefon:

- Panie Polarny może Pan podjechać do nas po odbiór pufy.


Polar podjechał, wszedł, rozgląda się i … nic nie widzi.

- Proszę. To Pana pufa - mówi Właścicielka.


- Gdzie? - Polar rozejrzał się jeszcze raz w około po całym sklepie i … nadal nic.


- No tu, przed Panem!!! - wskazuje Właścicielka coś, co przypominało, jak nic, stary tapczan z okresu Wczesny Gierek - Późny Gomułka.

TAPCZAN WCZESNY GIEREK

- To coś???!!! - Polara nie stać było na nic więcej, gdy spoglądał na wyrób chałupniczy pijanego tapicera. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że projekt, który został omówiony nadzwyczaj dokładnie można tak  zje… psuć.


- No tak - odpowiedziała Właścicielka zdziwiona moim zachowaniem.


- Proszę Pani omówiliśmy dokładnie czego oczekuję. Zostało to narysowane, zwymiarowane, a Pani przedstawia mi pufę, która wygląda jakbym wybrał się do Kingsajzu. Przecież to koszmar, a nie mebel. Można tak spaprać zamówienie?


PUFA PÓŹNY GIEREK- No, ale mówił Pan, że to ma być duża pufa, taka jak ta, na której Pan siedział.


- Tak proszę Pani, a może przypomina sobie Pani, że mówiłem również, że chodzi o wysokość??? Wysokość miała być, jak ta, na której siedziałem!!! - prawie wykrzyczałem, bo Pani zaczęła mnie drażnić, a do tego zauważyłem, że  … bagatela, że pufę wykonano z zupełnie innego materiału niż zamawiałem, nawet kolor nie był zbliżony, więc nie dziwota, że tego koszmaru nawet nie zauważyłem szukając "swojej pufy".


- Chciałem jeszcze zaznaczyć, że to cudo wykonano z zupełnie innego materiału niż zamawiałem i co na ten temat mi Pani powie?


Kobieta się skonfundowała. Zakręciła się wokół własnej osi, jak trafiona odłamkiem szrapnela i wypadła na zaplecze. Gdy wróciła po kilkudziesięciu sekundach wyrzuciła z siebie serię słów, jak z karabinu maszynowego:

- Bo materiał, który Pan zamówił przyszedł, ale było go za mało, a poza tym był z uszkodzeniami dlatego podjęliśmy decyzję, że zrobimy Panu z czegoś innego, a ten mi się podoba.


Polarny spojrzał dziwnie na kobietę, bo jej słowa były dziwne i zapytał:

- Tak bez konsultacji ze mną?


Kobieta wzruszyła ramionami: - To bierze Pan czy nie?


I jak myślicie, co było dalej????


***


DUPEKA teraz news z ostatniej chwili. Polar zamówił do domu Fachowca do kładzenia płytek. Ustalono termin, cenę satysfakcjonującą obie strony, zakres prac, godzinę rozpoczęcia prac. Polarny przygotował  mieszkanie, foliował, wyniósł pralkę i insze inszości. Przyszła godzina odwiedzin fachowca. Cisza. Po kwadransie akademickim Polar dzwoni. Nikt nie odebrał telefonu. Trzy telefony co 10 minut - cisza. Polar bierze komórkę Koleżanki Małżonki i dzwoni po raz piąty. Odbiera kobieta. Polar pyta o fachowca. Rzekomo zapomniał zabrać z sobą komórki do pracy, a ma wrócić za 20 minut. Oczywiście mało ważne, że godzinę wcześniej był umówiony ze mną, on dopiero wraca z pracy. Dzwonię za 20 minut. Telefon wyłączony. Po godzinie przychodzi sms, że abonent jest już dostępny, ale fachowiec nie raczył zadzwonić z przeprosinami, lub nawet z najgłupszym  wytłumaczenie. Polar ma już w dupie marnowanie pieniędzy, chociażby po to, aby do "fachowca" zadzwonić i powiedzieć mu, że jest frajerem i dupkiem.


I co Szanowni Państwo myślą na ten temat? Już nie będę więcej pisał o polskich fachowcach w najbliższym czasie, bo po prostu szkoda już na to miejsca i czasu.

 


WNIOSEK: KTO SIĘ CH…M URODZIŁ TEN KANARKIEM NIE UMRZE.



sobota, 16 lipca 2011

Nadal czasu mam tyle, co kot siknie do kuwety, ale obiecałem, że będę się odzywał, to się odzywam. No to o fachowcach ciąg dalszy zgodnie z obietnicą, a może nie o fachowcach tym razem, ale o podejściu do klienta.

 

POLSCY FACHOWCY

 

Do firmy miałem zamówić klimatyzację. Wiadomo, najpierw trzeba zbadać rynek, później złożyć zapytania ofertowe, a później, gdy kwota nie przekroczy kwoty zamówień publicznych można przystąpić do działania. Wydaje się, że XXI wiek dotarł również do Polski, jednak słowa "wydaje się", są tu słowami nadzwyczaj na miejscu, bo Polarowi tylko się wydawało.

 

Zapytania ofertowe fajna sprawa. Tu podzwonisz, tam zapytasz, tu zapytają Ciebie, tam powiedzą, że mają Cię w dupie. No i właśnie o tych ostatnich chodzi. Polar myślał, że już nie ma firmy, która ma swego potencjalnego klienta w dupie, a tu się okazuje, że są i to nie jedna.

 

Polar zadzwonił do firmy X, a przemiła Pani wypytała się Polara o powierzchnię, rodzaj biura, ilość ludzi, którzy będą w nim przebywać, ilość otworów okiennych i drzwiowych. Gdy już się zapytała również o nr buta Polara, oraz jego staż małżeński stwierdziła, że za godzinę oddzwoni z ofertą.

 

Po trzech godzinach Polar sam zadzwonił i usłyszał, że zostanie połączony z KEDEM (Kierownikiem Działu Montażu - swoją drogą kto wymyśla im te skróty - przyp. aut.) i tam zostanie przedstawiona mu oferta. Pan Kerownik wypytał dokładnie o to samo, co wcześniej Pani z DOK-u, a gdy Polar zapytał, czy gdy już wszystko wiedzą łącznie z tym, czy łóżko Polara ma wezgłowiem na północ, czy na południe, mogą przedstawić swoją ofertę, usłyszał, że oni muszą przyjechać i popatrzeć.

 

Ku…źwa Twoja rozczochrana. Na co oni chcą do cholery patrzeć? Biura z drzwiami i oknami nie widzieli czy jaki ch…?? Ale spoko, niech przychodzą i oglądają, mierzą, pomiarują, wizytują, etc., etc. Na to Polar ze spokojem świni idącej na rzeź zakomunikował:

- Zapraszam Państwa Serdecznie, między 13 a 15-tą. Będą jeszcze dwie firmy, które chcą również dokonać pomiaru, ale myślę, że nie będziecie Państwo sobie wzajemnie przeszkadzać.

 

Po tych słowach w słuchawce zapadła cisza.

 

- Halo, halo, jest tam kto? - zanucił w słuchawkę Polarny.

 

Po dłuższej, niż była potrzeba, chwili, po drugiej stronie odezwał się znudzony głos: - Nie jesteśmy zainteresowani.

 

Tego Polar nie zaczaił. Jak nie są zainteresowani? Czym nie są zainteresowani? Odwiedzinami, bo znają wszystko łącznie z tym, kiedy CM-ka chorowała na różyczkę i są gotowi już podać ofertę? Nie, nie, proszę Państwa, to było by zbyt proste, ale Polar na wszelki wypadek zapytał:

- To co? Przedstawicie mi Państwo ofertę?

 

- Nie, - wydukał z siebie obrażony po drugiej stronie głos Pana Kerwonika - nie jesteśmy zainteresowani składaniem Panu oferty.

 

Ku…źwa, myślałem, że się przesłyszałem, więc pytam, aby upewnić się, że jestem głuchy, a nie rozmawiam z debilem:

- Nie jesteście zainteresowani składaniem oferty? Nie chcecie ze mną współpracować? Nie chcecie zarobić pieniędzy?

 

- Tak! Nie chcemy z Panem współpracować, - wyjęczał obrażony Kerownik -  nie lubimy tłoku, a skoro Pan naspraszał tyle firm to niech Pan sobie którąś wybierze. My nie jesteśmy zainteresowani. - Kerwonik odłożył słuchawkę.

 

Kumacie? Ani dowidzenia, ani pocałuj mnie w dupę. Nic. Jedynie obrażony głos i trzaśnięcie słuchawką.

 

No do dziś jestem w szoku,że taka firma funkcjonuje i ma klientów. Rozumiecie? Gość się obraził i wypiął, jak się dowiedział, że ma konkurencję!!!! Chciałem wystawić im negatywna opinię w internecie, ale … formularz nie przyjmuje negatywnych opinii!!! :D Normalnie jaja, które nadają się nie tylko na bloga, ale i do gazety. Jeżeli dodam, że dwie inne firmy umówiły się na pomiary i nie przyjechały i nawet nie raczyły zadzwonić usprawiedliwiając się w jakiś sposób, to mam dopełniony obraz naszego rodzimego wolnego rynku.

 

Czyżby wolny rynek przestał u nas, w naszym śmiesznym kraju funkcjonować, czy może My - klienci, wiecznie chowający głowę w piasek doprowadziliśmy do tego, że usługodawca ma nas w dupie i sam wybiera sobie klienta? Odpowiedź na te pytania pozostawiam czytelnikom. Chociaż z drugiej strony, jak wolny rynek to wolny rynek, usługodawca ma też prawo mieć mnie w dupie.

 

W następnym odcinku będzie, jak Polar zamawiał pufę do biura. Do następnego przeczytania.

 

 

WNIOSEK: WOLNY RYNEK POLEGA NA TYM, ŻE KAŻDY KAŻDEGO MOŻE MIEĆ W DUPIE, A NIE NA TYM, ŻE "KLIENT NASZ PAN".



sobota, 09 lipca 2011

Nie mam czasu na bloga, po prostu nie mam. Z chęciami też bywa różnie, bo coraz częściej wydaje mi się, że jest nudny, jak sraczka dla proktologa, więc nie ma sensu zanudzać innych. Jeżeli ktoś ma przyjemność dodać, że nie od dziś, i będzie miał z tego przyjemność, to niech się nie krępuje. Dziś piszę notkę, żeby nie zapomnieć, jak to się robi, i aby Ci, co jednak lubią czytać moje nudy i nie dostają od nich nudności mieli to malusie ziarenko przyjemności.


fachowiecDo tej pory Polar myślał, że Polska się zmienia i staje się bardziej "światowa", a usługodawcy w końcu zrozumieli, że nie mają zakładów dla samych siebie, tylko dla klientów z których żyją. O jakże mylne to było przeświadczenie, z którego w ciągu tygodnia wyprowadziło Polara kliku "rzemieślników".


Na początku tygodnia Polar został oskarżony… o zalewanie sąsiadki. Wielka zadyma, a u Polara w łazience i toalecie sucho, jak u Bolka i Lolka na pustyni Gobi. U sąsiadki obok, też sucho. U sąsiadki na górze również. Wtedy Polar usłyszał, że praw fizyki się nie zmieni i woda leci z góry na dół, a nie odwrotnie. Polarowi nie chciało się polemizować z tą porażająco trafną teorią, bo z kobietą o mózgu wielkości zielonego groszku nie ma co dyskutować, bo z nadmiaru wiedzmy mogłoby jej łeb roz…sadzić.


Stanęło na tym, że to z pewnością Polar jest winny i … jego rura. Nie wiem skąd wzięło się sąsiadce, że winna jest Polarnego rura, bo styczności z nią nie miała, ale nie ulega wątpliwości, że woda natrafiając na otwór … musi się lać. Skoro stanęło, że to polarowa rura, no to sąsiadka uparła się, że fachowcy ze spółdzielni będą szukali winnej u Polara w igloo.


O godz. 23 z minutami zapukała do Polara mocno zmęczona drużyna H (skrót: od Hydraulików), w składzie Obrońca i Atakujący. Atakujący zaatakował wszystkie dostępne otwory w igloo Polara, a Obrońca siadł na zydelku i bronił … się przed robotą. Popatrzyli, poniuchali, poświecili, palpatycznie stwierdzili, że u Polara sucho, spisali protokół i poszli ściemniać dalej gdzieindziej.


Następnego dnia, gdy sąsiadka dowiedziała się, że Drużyna H. suchość widziała, suchość, wpadła w szał i poruszyła niebo i ziemię, aby komisja w innym składzie stwierdziła, że jednak Polar się moczy. Inna komisja, nazwijmy ją Drużyna CH. ze względu na to, że zachowywała się ch…owo, przyszła z nastawieniem, że Polar musi mieć mokro. Nastawienie tak się lało z drużyny, że Polar zaczynał się bać, że zaleje nie tylko sąsiadów piętro niżej, ale co najmniej dwa. Niestety, ku niezadowoleniu Sąsiadki Z Groszkiem, i ta Drużyna, stwierdziła, że u Polara jest sucho. Jednak ta drużyna była bardziej waleczna, ponieważ autorytarnie stwierdziła "Ojciec będziem pr…uć".


fachowcy


- Że ke? - zaanonsował swoje niezrozumienie Polar, dostosowując akustyczne wyrażenie emocji do poziomu słuchaczy.

- No ściany będziem pruć, żeby znaleźć gdzie cieknie. Co taki zdziwiony? - wyjaśnił atakujący Drużyny CH.

- Ale u mnie jest sucho - zripostował Polar robiąc oczy wielkości talerzyka śniadaniowego.

- No właśnie. Dlatego trza pruć - wyjaśnił obrońca Drużyny CH. wyjmując z torby meselek, szlagbor  i młotek.

O rzesz Ty k…wa orzeszku - pomyślał Polar - pojebało Cię jak nic - a głośno powiedział - Spierdalaj Pan stąd!!! To nie czasy wczesnego Gierka, ani późnego Gomułki, ani budynek przy Alternatywy 4!!! Pruć to sobie w domu możesz ….

I nie dokończyłem co, czy kogo, bo poczułem, że chamem zaczynam zalatywać.


Drużyna CH zwinęła się jak niepyszna, nie mając możliwości wyładowania swoich atawistycznych rządz na ścianach Polarnego. To jednak nie koniec przygody. Następnego dnia zadzwonił do Polara Kierownik Drużyny CH oburzony, że nie pozwoliłem … pruć. Tym razem grzecznie zapytałem go czy wie do czego służy korelator. Usłyszałem, że Kierownik Drużyny CH nawet nie wie co to jest. Więc zapytałem o geofon. O tym coś słyszał, tylko nie wiedział z której ambony. Jedynie na temat przyrządu do mierzenia wilgotności materiałów wypowiedział się, że zna, ale nie są w posiadaniu takiego narzędzia.


O dalszych przygodach Polar nie będzie się wypowiadał.


Zastanawiam się czy Polska to nadal kraj przecinaka i młotka, i nie znane są polskim fachowcom inne metody niż siłowe? Czy po prostu naszym Wielkim Spółdzielniom po prostu nie chce się inwestować w nowe technologie, bo nie daj Zeusie prezes musiałby mieć niższą pensje?


Polska to jednak dziwny kraj.


W następnej notce Polar zamierza przedstawić kolejną opowieść potwierdzającą, że wciąż jesteśmy 50 lat za murzynami, a tylko dwa dni przed jaskiniowcami.

 

 

WNIOSEK: WIDZĄC PRACĘ NIEKTÓRYCH FACHOWCÓW, MA SIĘ WĄTPLIWOŚCI CZY MYŚLENIE NIE BOLI.

sobota, 02 lipca 2011

Czy facet powinien wypowiadać się na temat aborcji? A czemu nie, skoro większość wziętych ginekologów to mężczyźni, większość znawców i producentów damskiej mody to mężczyźni, najlepsi na świecie kucharze to mężczyźni. Tak, więc nie widzę żadnych powodów dlaczego mężczyźni nie powinni wyrażać swego zdania na temat aborcji, i Polar wtrąci w tym temacie swoje trzy grosze, bo na złotówkę Polara nie stać.


Przede wszystkim zacznę od tego, że rozpoczął się sezon ogórkowy i zbliżają się wybory, więc nie ma się co dziwić, że sprawa aborcji znowu wypłynęła na wierzch, jak ciepła kupa latem na miejskiej pływalni. A, że sprawa aborcji jest podobna do kupy, to chyba nikt nie ma wątpliwości, bo i kupę, i aborcję wystarczy ruszyć, by smród niósł się długo i daleko i poruszał wielu, także tych, którzy daną kupę znają tylko z teorii lub opowieści sąsiadów.


aborcjaNo i niestety, STAŁO SIĘ!! Dzięki niezdecydowaniu PARTII OPORZĄDZAJĄCEJ koryto, grono 480 tys. nawiedzonych świętuje sukces szansy na odbieranie życia ludzkiego w imię czegoś, co niektórzy nazywają życiem poczętym, a cała reszta zygotą, embrionem lub płodem, który generalnie poza łonem matki nie ma szans na przeżycie i rozwój.


Polar zastanawia się, czy te 480 tys. nawiedzonych i grono pOsłów, będących za zaostrzeniem prawa o zakazie aborcji zdaje sobie sprawę jaką krzywdę ludzką chce wyrządzić tym, którzy i tak tej krzywdy już doznali?


Komu chcą wyrządzić krzywdę? Nastolatce z bogatej rodziny, która nie upilnowała swego dupska po ostro zakrapianej imprezie? Nie, bo rodzice zafundują aborcję w zaprzyjaźnionym tajnym gabinecie, lub też opłacą wycieczkę last minet na Ukrainę, czy gdziekolwiek indziej, gdzie sprawę załatwi się od ręki. A może jakiejś Pani, która zapomniała się w chwilach uniesienia, a jej partner zapomniał się jeszcze bardziej? Nie, bo i ona poradzi sobie w taki czy inny sposób.


aborcjaKrzywda będzie pomnożona u tych, którzy i tak już jej doznali, czyli ofiarom gwałtów, osobom chorym genetycznie, osobom psychicznie chorym wykorzystanym seksualnie, siostrom czy córkom zgwałconym lub namówionym do seksu przez zjebów psychicznych, którzy mienią się braćmi lub ojcami, kobietom i dziewczynom z rodzin patologicznych, w których gwałty, kazirodztwo i inne przestępstwa na tle seksualnym zdarzają się nader często, oraz tym kobietom, których nagle życie z powodu ciąży może być zagrożone.


W świetle rozwoju społecznego, świadomości ludzkiej, humanitaryzmu i wielu innych czynników, działania grupy inicjatywnej popierającej całkowity zakaz aborcji jest milowym krokiem w kierunku … powrotu do średniowiecza. Oczywiście średniowiecza edukacyjno - emocjonalnego, bo w średniowieczu aborcja był czymś na porządku dziennym.


Martwi mnie również to, że niszcząc i tak już skopane życie ww. kobiet politycy głosujący za rozpatrzeniem projektu "społecznego", bawią się bardziej polityką, niż biorą pod uwagę rzeczywiste skutki ewentualnego wprowadzenia ustawy całkowicie zakazującej aborcji. Politycy Ci są puści i krótkowzroczni, a ich wyobraźnia nie przekracza możliwości i wyobraźni ślimaka winniczka. Ciekawe czy tak chętnie by głosowali, gdyby ich córkę zgwałcono wielokrotnie i okazałoby się, że jest w ciąży z którymś z genetycznie popierdolonych przestępców? Ciekawe, czy tak ochoczo głosowaliby posłowie za, gdyby się właśnie okazało, że lekarz ma wybór, albo 8 tygodniowy płód, albo życie żony Pana pOsła? Ciekawe czy Pani pOślica, tak chętnie zagłosowałaby za, gdyby dowiedziała się, że jeżeli donosi ciąże to z pewnością umrze, a dziecko i tak się urodzi warzywkiem niezdolnym do samodzielnego życia?

 

Klub/KołoLiczebnośćGłosowałoZaPrzeciwWstrzymało sięNie głosowało
PO 206 187 108 69 10 19
PiS 147 140 - 140 - 7
SLD 45 34 34 - - 11
PSL 31 29 1 28 - 2
PJN 15 13 - 13 - 2
niez. 13 10 5 4 1 3
SDPL 3 3 3 - - -



Eh… jak widać polityka potrafi przyćmić nie tylko zdrowy rozsądek, ale także najnormalniejsze w świecie ludzkie podejście do siebie samego. Poza tym, pęd do władzy i ciśnienie na zasiadanie przy korycie powoduje, że dla omamienia elektoratu warto pohandlować również i życiem ludzkim.


A gdzie jest prawo wolnego wyboru, o którym tak głośno mówią politycy? Gdzie jest prawo wolnej woli, którą człowiek otrzymał od Boga i w tym właśnie jest mu podobny? Czyżby wolna wola o której tak głośno mówi kościół katolicki jest bardziej bezwolna niż wolna?


I jak tu nie sądzić, że żyjemy w popieprzonym kraju?

 


WNIOSEK: OPRÓCZ AMBICJI JEST JESZCZE COŚ, CO NAZYWA SIĘ MĄDROŚĆ.



czwartek, 23 czerwca 2011

2012Kiedyś usłyszałem stwierdzenie, że człowiek rodzi się po to … aby umrzeć. Podejście dość pesymistyczne, ale niestety będące na wskroś prawdziwe. Własna śmierć lub cudza w wymiarze indywidualnym, jest czymś normalnym i do przyjęcia i nie budzi w Nas niezdrowych sensacji. Co innego, gdy śmierć ma dotyczyć tysięcy, setek tysięcy, milionów, a nawet miliardów ludzi.


Ostatnio w prasie lansowana jest informacja o końcu Świata w grudniu 2012. W kontekście, że szybko zmaże się nasz blamaż związany z organizacją Euro 2012 to informacja jest krzepiąca. Jednak, gdy weźmiemy pod uwagę, że to tak naprawdę za półtora roku to dziwi fakt nagłośnienia tego tematu.


21 grudnia 2012 ma nastąpić koniec świata. Przemawiają rzekomo za tym przepowiednie Nostradamusa, które interpretowane przez co poniektórych już się spełniają, ponieważ pojawienie się "papieża o oliwkowej cerze" jest utożsamiane z pojawieniem się Obamy na firmamencie gwiazd światowej polityki. Papież w czasach Nostradamusa był utożsamiany ze światową władzą, więc kim jest Obama, jeżeli nie światowym współczesnym "papieżem o oliwkowej cerze"?

 

Koniec Świata


Przepowiednia o spadającym metalowym ptaku na którym frunąć będą "ważni" też już została rzekomo spełniona, bo tak interpretują co poniektórzy katastrofę smoleńską. Pozostała nam jedynie III Wojna Światowa. Biorąc pod uwagę zakusy świata arabskiego i obecne w nim ruchawki, a także zakusy polityczne Chin oraz militarystyczno - atomowe zakusy Korei Północnej, czy Wietnamu, to do spełnienia tej przepowiedni wcale nie jest tak daleko, jakby się mogło zdawać.


Jeżeli dodamy do przepowiedni Nostradamusa fakt, że Kalendarz Majów kończy się 21 grudnia 2012, to mamy jakby dopełnienie tematu końca świata. Nie wszyscy wiedzą, że istniej teoria, która mówi o tym, że Majowie i Egipcjanie są potomkami dawnych Atlantów, a sama Atlantyda leży zatopiona pod biegunem południowym. Kataklizm, który pochłonął Atlantów, miał miejsce rzekomo ok. 9700 lat temu i wiązał się z pewną cykliczną koniunkcją planet, która mam miejsce raz na 100 tys. lat. Opisano go rzekomo w Bibli, jako Wielki Potop po którym jak wiemy początek Nowemu Światu dał Noe.


Platon również przewidywał cykliczność w rozwoju cywilizacji. W swoich pracach mówił on o Wielkim Roku równym 72.000 lat (składającym się z dwóch faz po 36.000 lat) cyklu, w ciągu którego ludzka cywilizacja przechodzi od narodzin do upadku. Podobnie jak mezopotamscy astrologowie, Platon uważał, że Wielki Rok zaczyna się i kończy wielką koniunkcją wszystkich planet w tym miejscu, które zajmowały one w początku tworzenia świata.


Tu pojawia się więc jeszcze aspekt astrologiczny, nazywany przez poniektórych "Proroctwem  Oriona". W 2012 roku ma nastąpić rzekomo taki układ planet, który w połączeniu z cykliczną aktywnością Słońca wywoła przebiegunowanie Ziemi, co jak każdy się domyśla na pewno spowodowałoby globalne kataklizmy, powodujące upadek, a nawet całkowite zgładzenie naszej cywilizacji.


koniunkcja planetW 2012 Orion, Wenus i Mars, oraz inne planety i gwiazdy mają być rzekomo tak ustawione, jak podczas Wielkiego Potopu, zgładzenia Atlantydy czy powstania cywilizacji Majów i Egipcjan.


Tyle teorii nie koniecznie naukowych. Wróćmy więc do tego dlaczego półtora roku przed rzekomym końcem świata tak popularna stała się ta informacja. Kto za tym stoi?


Istnieje teoria, że za tym medialnym bumem na Koniec Świata stoją … Banki. Po światowym kryzysie bankowym, bliskim bankructwie państw (np. Grecji), który jeszcze cały czas trwa, banki potrzebowały świeżego powietrza i kolejnego rozruchu. Mimo, iż kredytowanie zostaje obwarowane coraz większymi ograniczeniami, a oprocentowanie kredytów wzrasta, banki potrzebują klientów i kredytów, bo … z tego żyją. Tak więc zbliżający się Koniec Świata jest doskonałą okazją do tego … aby wziąć nowy kredyt. No, bo co to za problem, jeżeli za półtorej roku można mieć w dupie spłacanie odsetek i rat kredytu, bo jak to mawiał Kononowicz "i tak nie będzie niczego".


Tak, więc można wziąć kredyt, pożyć w luksusach, spełnić swoje marzenia i … umrzeć. Cóż za piękna śmierć ze spełnionymi marzeniami, no bo przecież rzekomo za pieniądze można spełnić wszystkie marzenia.


Jest tylko jeden mały problem. Niektórzy nie mają zdolności kredytowej. Ale od czego jest Provident? No i jest drugi mały problem. Co będzie, jeżeli 21 grudnia 2012 roku nie będzie końca świata??? Będzie!!! Przynajmniej dla tych, którzy połakomią się na kredyt mając nadzieję, że w grudniu 2012 przestaną go spłacać.


No i tym sposobem przeszliśmy od urodzin do końca świata. Dziś Polarny świętuje swoje kolejne przed końcem świata urodziny i z lubością spełnia swoje marzenia. Ile jeszcze będzie tych końców świata? Hm… jak widać Koniec Świata to święto ruchome.


Ciekawe, co Wy byście zrobili, gdybyście mieli pewność, że za półtorej roku nastąpi koniec świata? Macie jakieś plany lub sposoby na przeżycie tych 18 miesięcy?

 


WNIOSEK: PRZEŻYJ ŻYCIE TAK, ABY PRZEZ CIEBIE NIKT NIE CIERPIAŁ, NIE BĘDZIE CI WTEDY STRASZNA ANI ŚMIERĆ, ANI KONIEC ŚWIATA.



poniedziałek, 13 czerwca 2011

ARTYKUŁ SPONSOROWANY


Na światowym rynku smartfonów co chwilę dochodzi do jakiejś premiery. Jednak większość nowych telefonów to kopie poprzedników lub konkurentów. Do tej pory brakowało produktów z rozwiązaniami, które sprawdzą się w świecie biznesu i zagwarantują rozrywkę, niezawodność oraz stylowy wygląd. Wychodząc naprzeciw właśnie takim oczekiwaniom, fiński producent telefonów komórkowych, stworzył smartfon, dostępny w stylowym niebieskim kolorze, który jest świetnie działającym centrum multimedialnym i biznesowym.

 

 

 

Nowa Nokia E7 Communicator w wersji Blue, posiada klawiaturę QWERTY, co pozwala na szybkie pisanie wiadomości tekstowych oraz wiadomości e-mail. Ponadto Nokia wyposażyła swój nowy communicator w duży 4” ekran AMOLED, wykonany w technologii Clear Black, na którym możemy oglądać wysokiej jakości zdjęcia, wykonane przez aparat 8 Mpix oraz ulubione filmy i seriale, które wgramy na pamięć wewnętrzną smartfonu o pojemności 16GB! Sam ekran jest wyjątkowo czuły, a dzięki wydajnemu procesorowi zapewnia szybkie poruszanie się po aplikacjach i sprawne korzystanie z GPS. Nawigacja na telefony Nokia jest wciąż jedną z najlepszych tego typu na rynku i ponadto gwarantuje bezpłatną obsługę GPS dzięki usłudze Ovi Mapy. Kolejną ważną cechą jest wbudowane złącze HDMI. Smartfon Nokia pozwoli użytkownikowi na wyświetlanie prezentacji i innych dokumentów na cyfrowym rzutniku oraz umożliwi  oglądanie filmów na telewizorze w jakości HD. Smartfon ten posiada nadzwyczajną funkcjonalność.

 

 Nokia E7 Blue

 

Smartfony Nokia serii Communicator to nie tylko wielofunkcyjne telefony. To również zaplecze programów i aplikacji jakie za nimi stoją. Nokia E7 została wyposażona w Quickoffice, który pozwala na podgląd i edycję dokumentów Microsoft Office. Inne aplikacje na smartfony Nokia, służące zarówno do pracy jak i zabawy, można szybko pobrać z Ovi Sklepu. Dla nowych posiadaczy smartfona z Symbian^3 i chcących odpocząć o codziennych trudności, Nokia przygotowała 20 darmowych super gier o wartości 177zł!!!

 

 

Nokia E7 BlueSmartfony Nokia serii Communicator to doskonałe telefony nie tylko dla klientów biznes. Aplikacje na telefony serii E zapewniają wysoki standard użytkowania, a gdy połączymy to z szybkim dostępem do poczty elektronicznej oraz serwisów społecznościach, otrzymujemy smartfon spełniający wymagania każdego klienta.

 

 

Najświeższe informacje na temat produktów Nokia podawane są na oficjalnych profilach Nokia w mediach społecznościach: Facebook, Twitter i YouTube. Nowa Nokia E7. Osiągaj więcej.

 


Jak Wam się podoba nowa Nokia E7 Communicator w wersji Blue?



Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM