niedziela, 21 sierpnia 2011

Mając na uwadze poprzednią notkę postanowiłem stworzyć namiastkę krótkiego słownika "Dla Dżentelmenów", w którym zamieściłem trochę synonimów słów, które zastępczo można użyć, aby fachowiec nas zrozumiał, a jednocześnie, aby dżentelmeni mogli zrozumieć fachowca.


SŁOWNIK DŻENTELMENASPIERDALAJ - oddal się stąd jak najprędzej;

PIERDOL SIĘ - zażyj seksu;

JEB SIĘ - zażyj seksu intensywnie;

WAL SIĘ NA RYJ - upadnij na twarz;

JEB SIĘ NA RYJ - upadnij na twarz - mocno!!!

WAL SIĘ NA CYCE - przewróć się na piersi;

TY CHUJU - pff… persona non grata;

TY CHUJU NA KACZYCH ŁAPACH - persona non grata na prezydenckich nóżkach;

TY KURWO - Ty córo Koryntu;

TY DZIWKO - Ty płatna kurtyzano;

TY GNOJU - Ty odchodzie zwierzęcy;

TY KUTASIE - Ty frędzlu ozdobny;

ODPIERDOL SIĘ (ODE MNIE)- zaniechaj mnie;

KURWA MAĆ - matko kurtyzano;

CHUJNIA PANIE - źle się dzieje Panie;

NI CHUJA - zdecydowanie nie;

CHUJ CI W DUPĘ - życzę nieprzyjemności;

MAM NA TO WYJEBANE - nie jestem zainteresowany;

JEBAŁ CIĘ PIES - nie interesujesz mnie;

OCHUJAŁEŚ? - zwariowałeś?;

ZJEBANA SPRAWA - trudna sprawa;

JESTEŚ POJEBANY - jesteś niezrównoważony;

TY CIPO - Ty niedorajdo;

TY PIZDO - Ty wielka niedorajdo;

CHUJ BY TO STRZELIŁ - a niech to;

PODJEBAŁEŚ MNIE - zadenuncjowałeś mnie;

ROZPIERDOLONY - zepsuty; nie mogący zebrać myśli;

ROZJEBANY - w drobnych kawałkach; bardzo nie mogący zebrać myśli;

SKURWYSYN - syn kurtyzany;

WYJEBAŁ SIĘ  - wywrócił się;

WKURWIASZ MNIE - denerwujesz mnie;

WYJEBAŁBYM CI W … - zaraz mnie poniesie;

WYPIERDALAJ - wyjdź; opuść to miejsce natychmiast;

ZAJEBIE CIĘ - zniszczę Cię; pozbawię Cię życia;

ZAKURWILI MI - ukradli mi;

ZAPIERDALAM - pracuję, szybko się poruszam.


 

Jeżeli ma ktoś ochotę, możemy rozwijać słownik dodając nowe hasła. Dodawanie haseł w komentarzach, a ja je dorzucę do słownika.


 

WNIOSEK: ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW OBCYCH POSZERZA HORYZONTY, NIE TYLKO MYŚLOWE (POCZUCIA HUMORU RÓWNIEŻ).

sobota, 13 sierpnia 2011

CO JA KURWA CZYTAMMiało nie być już o fachowcach, ale się nie da. Polar miał niewątpliwą przyjemność uczestniczenia w pewnym zjawisku etnograficznym, roboczo nazwanym "Rozmową Fachowców". Zdarzenie to, miało miejsce podczas montowania kaloryfera w łazience Polara.

 

 

 

No to zaczynamy.


 

(Majster Pierwszy): - Dzień dobry Panu bardzo. My do grzejnika.


(Polar): - Dzień dobry. Proszę.


Krótkie rzucenie okiem na front robót.


(Majster Drugi): - No to kurwa teraz przynajmniej wiadomo kurwa co mamy robić kurwa. To my idziemy po materiał.


Po półgodzinie i powrocie z materiałem.


(Majster Pierwszy): - Dobrze kurwa, że Pan dziurę wypierdolił, bo byśmy kurwa nie robili, zakazali nam kurwa dziury robić. Zresztą kurwa oni są pojebani, bo kurwa jeszcze w czarnej rurze karzą robić kurwa, w czarnej dupie niech sobie robią kurwa.


Przygotowania.


(Majster Pierwszy):  - E… kurwa podaj pakuły.


Po chwili.


(Majster Pierwszy) - Klucz daj kurwa. Ty patrz kurwa skurwysyny nietypówkę walą. Kurwa w łeb by se walnęli kurwa. Żabkę kurwa daj. No patrz kurwa, nawet żabka się ślizga, skurwysyny jebane.

 


Chwila wymiany specjalistycznych kurwa zdań, na temat kurwa gięcia rur kurwa, i kurwa gwintowania kurwa, oraz maszyny kurwa zaciskowej kurwa, a później do rozmowy kurwa wciągnięto kurwa Polara.

 


(Majster Pierwszy): - I co kurwa? Powiesił się nam kurwa Andrzejek kochany kurwa? Ja go kurwa nie rozumiem.


(Polar):  - Ja też.


(Drugi Majster): - I chuj kurwa mu w dupę kurwa. Jakby dali mi kałacha i wolną kurwa rękę to bym kurwa pojechał do tego Sejma i napierdalałbym, tylko magazynki bym kurwa zmieniał. Winny, czy nie winny kurwa. Jakbym ubił tak z połowe kurwa to reszta kurwa zastanowiłaby się kurwa czy chce kurwa rządzić. Pojebańcy pierdoleni tylko im się kurwa pieniędzy i władzy chce kurwa. Kurwa jak bym połowę kurwa wystrzelał, to by następny kurwa się zastanowił czy chce kurwa w polityce robić.


(Pierwszy majster): - No kurwa.


(Drugi Majster): - A tych kierwoniczuniów kurwa ze spółdzielni to też bym kurwa powywieszał. Przyjdzie taki kurwa po szkole i jakby kurwa wszystkie rozumy pozjadał. Książek się kurwa naczytał a fi cipki od rury nie odróżni kurwa. A mądrzy się kurwa!!! Gdyby rura była owłosiona to by ją kurwa z pizdą pomylił. Przychodzi taki kurwa i mi mówi, gdzie kurwa mam rurę kurwa wkręcać, jak on rury od chuja kurwa nie odróżnia. Ech co za czasy kurwa nastały, że fachowiec kurwa młodzika musi słuchać kurwa.

 

(Pierwszy Majster): - A co Ty tak kurwa cały czas kurwami rzucasz. Co kurwa?


(Drugi Majster): - A co kurwa, nie można kurwa mać?? Jak sobie powiem kurwa, to mi kurwa lepiej kurwa i człowiek się wtedy tak nie denerwuje.

 

 


Ot i całe clou, czemu tak często kurwa używamy kurwa, bo wtedy kurwa człowiek się kurwa lepiej czuje kurwa. I teraz kurwa lepiej się kurwa czując żegnam się kurwa do następnego przeczytania kurwa.

 

 

WNIOSEK: CZŁOWIEK WYRAŻA EMOCJE TAK JAK POTRAFI, W KOŃCU KAŻDY MOŻE BYĆ WYLUZOWANY.



sobota, 06 sierpnia 2011

ANDRZEJ LEPPER - UŚMIECHŚmierć Andriju (jak to miałem w zwyczaju pisać) Leppera jest z pewnością zaskoczeniem dla wszystkich, i tych co go lubili, jak i tych którzy go nie lubili, jak również dla tych, którzy się z niego tylko śmiali, a do których to należał Polar.

 

Sama śmierć nie jest niczym zaskakującym, bo tak czy inaczej życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową i nic się na to nie da, jak na razie, poradzić i każdy wcześniej, czy później, kiedyś umrze. Cały szkopuł polega jednak w naszym życiu na tym, czy to właśnie ma być wcześniej, czy później, a przede wszystkim jak ??

 

Naturalna śmierć - ze starości, nikogo nie dziwi. Śmierć, nawet przedwczesna, po długiej chorobie nie jest zaskoczeniem. Śmierć tragiczna w wypadku komunikacyjnym, czy innym już zaskakuje, ale nie jest niczym nadzwyczajnym . Śmierć samobójcza nie tylko dziwi i zaskakuje, ale zniesmacza i daje do myślenia. Jakiego myślenia? Wielokierunkowego i wielopłaszczyznowego, po prostu nad taką śmiercią nie przechodzi się obojętnie.  

 

Rzekomo o zmarłych źle się nie mówi, a o "świeżo" zmarłych to już zupełnie nie wypada. Pytanie dlaczego? Z szacunku? Jeżeli do zmarłego, to mając mu coś do zarzucenia, oznacza, że szacunek jest nam w tym momencie raczej obcy, więc chyba nie ma o czym gadać. Jeżeli z szacunku do uczuć rodziny zmarłego, to też nie ma o czym gadać, bo nie lecę do rodziny i nie przedstawiam jej swoich poglądów. Jeżeli z szacunku dla śmierci, to też nie bardzo to rozumiem, bo dlaczegóż mielibyśmy gloryfikować śmierć jako taką? Jestem zwolennikiem życia.

 

Aby jednak nie zaczynać od negatywów trzeba powiedzieć, że AndrIju Lepper był fenomenem społecznym i politycznym. Zadłużony chłop, bez specjalnego wykształcenia, posiadający nadzwyczajne wyczucie nastrojów społecznych, wyczucie populistycznego zapotrzebowania na hasła polityczno - społeczne, przebojem wdziera się na salony polityczne. Najpierw jednak wdziera się w świadomość równych jemu wykształceniem i sposobem bycia chłopów popegeerowskich, a następnie innych, którzy wierzą Nikosia przełomu XX i XXI wieku. Prostota przyciąga prostotę, przez co prostactwo staje się niezauważalne, a jeżeli jest zauważalne to nie staje się negatywem, a staje się atutem. "Cham w kaloszach" na salonach dziwi, irytuje, ale nie bardzo ma mu się kto przeciwstawić. Duże, a nawet zbyt duże poparcie społeczne, degrengolada polityczna i kłótnie na prawicy powodują, że A. Lepper i jego przyczółek polityczny rośnie w siłę, co prowadzi do tego, że chłop z wyrokiem posiada nie tylko własną partię, ale staje się wicepremierem. Historia jak z bajki, ale niestety to nie jest bajka i nie wszystkie fakty zostały tu przytoczone.

 

Było choć trochę pozytywnie, a teraz czas, aby było też trochę inszej, bardziej bolesnej prawdy. Kim był Andriju Lepper? Przede wszystkim tchórzem. Targnięcie się na własne życie jest tego ostatecznym i najmocniejszym dowodem. Tylko tchórz stając w obliczu konsekwencji, jakie musie ponieść za swoje czyny odbiera sobie życie. Samobójstwo, jak już pisałem na łamach tego bloga, jest przejawem największego tchórzostwa. To odcięcie się od problemów i pozostawienie ich innym - to jest właśnie tchórzostwo. Seksafera i ewentualne 10 lat do odsiadki, długi finansowe, śmierć polityczna, ostracyzm polityczny, problemy rodzinne. Od tego wszystkiego uciekł, jak tchórz, były wicepremier RP. Wysiadł psychicznie? Całkiem możliwe. W takich przypadkach niezrównoważona głowa poddaje różne mało racjonalne sposoby rozwiązania trudnych sytuacji, jednak po tak silnej jednostce, jaką wydawał się A. Lepper można byłoby spodziewać się innych wyborów.

 

ANDRZEJ LEPPER I KOBIETY

 

Mówi się, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. I właśnie taką polityczną krową był Lepper. Dużo krzyczał, mało od siebie dawał. Wiele obiecywał, niewiele spełniał. Pakował się w różne kabały. Dlaczego? Czuł potrzebę władzy, parcie na szkło, mania rządzenia pochłonęła go bez reszty i temu podporządkował całe swoje życie. Niestety i ludzie i polityka poznali się na Panu Lepperze i skończyły się złote czasy leperyzacji i zaczęły się problemy. Przestano się bać populistycznego politycznego krzykacza, a zaczęto dobierać mu się do dupy. I tego niestety w końcu nie wytrzymał Pan A. Lepper. Dupa też ma swoją wytrzymałość.

 

Co powie o nim historia? Zobaczymy. Jakie ja mam o nim zdanie napisałem wyżej i jest to moja autonomiczna ocena człowieka - po prostu tak go postrzegam. Kim jest dla innych? Dla wielu pewnie współczesną - tragiczną wersją bohatera powieści Dołęgi - Mostowicza, dla innych … możną poczytać w mediach, kim był dla innych.

 

Dla mnie to postać tragikomiczna, tylko w odwróconej kolejności komiczna-tragi. Po prostu Pan Lepper zapomniał o paru przysłowiach ludowych z którymi powinien jako rolnik mieć styczność na co dzień: "daj kurze grzędę, a ona: wyżej siędę"; "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą"; "apetyt rośnie w miarę jedzenia"; "przyjdzie kryska na Matyska", "nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"; i wielu innych, których świadomość pomogłaby mu w nie podejmowaniu najdurniejszej, a za razem ostatniej w jego życiu decyzji.

 

ANDRZEJ LEPPER - KTO MU PODRZUCIŁ TAKĄ ŚWINIĘCiekawe czy samobójcę pochowają w poświęconej ziemi i z księdzem? To też mnie bardzo ciekawi, na ile obłudny będzie kościół katolicki, i na jak dalekie ustępstwa pójdzie w sprawie pochówku Pana Leppera. Jak się będzie miało przykazanie nie zabijaj, którego złamanie jest grzechem śmiertelnym, do wyroku jaki na sobie wykonał A. Lepper? My jeszcze pożyjemy, to jeszcze zobaczymy.

Ciekawe kto mu świnię podłożył?

 

 

WNIOSEK: CZASAMI NAJWIĘKSZYM BOHATERSTWEM JEST UMIEĆ ŻYĆ "MIMO WSZYSTKO", TYLKO TCHÓRZ SWOJE PROBLEMY POZOSTAWIA INNYM.



czwartek, 28 lipca 2011

RADEK SIKORSKI humor- Internet to kloaka, w której różni frustraci wylewają swoją żółć. Zniesławiania, nawoływania do nienawiści, do przemocy nie są objęte immunitetem prawnym. (...) Prawo obowiązuje w internecie tak samo, jak gdzie indziej. To słowa Radusia Sikorskiego polskiego ministra spraw zagranicznych.

 

Powyższy cytat, nie jest zdaniem wyrwanym z kontekstu, ale fragmentem wypowiedzi dotyczącej ostatnich wydarzeń w Norwegii i manifestu internetowego Breivika. Jednak, czy sytuacja w Norwegii oraz fakt, że jakiś norweski palant i morderca wyrażał swoje zdanie w internecie uprawnia ministra reprezentującego Polskę do określania internetu kloaką?

 

Jeżeli internet jest kloaką, to idąc za logiką Radunia Sikorskiego, Polar i miliony Polaków korzystających z internetu są gównem, a stąd tylko krok do zniesławienia, nawoływania do nienawiści z którymi rzekomo walczy Wspaniały Raduś. Według Wszystkowiedzącego Radusia internet to morze nienawiści i kloaka.

 

Według Radusia, co już w majtusie nie siusia, więc może w imieniu rządu wypowiadać różne światłe myśli, np. takie, że winni wpisów nadużywających wolności słowa muszą brać odpowiedzialność za to, co piszą, tak samo, jak właściciele mediów, którzy rozprowadzają ich wpisy, wszyscy jesteśmy jedną wielką kupą i to nie koniecznie kupą luda.

 

A co z Radusiem? On też weźmie odpowiedzialność za swoje słowa w których internautów nazywa gównem? No, może nie bezpośrednio, ale skoro jesteśmy kloaką, to albo jesteśmy gównem, albo ściekiem, albo moczem, albo sraczką, albo … czystą wodą, która też tam się mieści, szczególnie jak już przejdzie przez oczyszczalnię ścieków.

 

Sikorski uważa, że internet wymaga regulacji tak samo, jak inne media. Czyżby totalitaryzm i permanentna inwigilacja, powrót do cenzury? Czy Raduś przypadkiem się nie zagalopował? Przed wyborami taka wypowiedź to strzał w stopę PO, bo kto z internautów poprze kretyńskie projekty nawiedzonego Radusia, który swój elektorat nazywa kloaką?

 

Ciekawe czy ktoś z internautów wytoczy Sikorskiemu proces, tak jak on wytacza procesy portalom prowadzącym różne fora, które nie koniecznie są w smak Radusiowi?

 

Fakt, internet jest pełen nienawiści, pełen nawiedzonych i nienormalnych, pełen zawistnych, pełen morderców, pedofilów, satanistów, nazistów, czy antysemitów, jest pełen stalkerów, itd. itp., ale też jest pełen normalnych, a nawet ponadprzeciętnych ludzi, których poglądy i działania budują pokój, dają dobro i pomagają ludziom. W internecie jest, jak w życiu, a czy życie Sikorski też chce inwigilować, kontrolować, a może rzeczywistość niewirtualna to też kloaka? A skoro kloaka to kim jest Raduś w niej funkcjonując? Polar nie odpowie, aby nie zostać oskarżony o nawoływanie… do czegokolwiek i obrażania… kogokolwiek.

 

 

WNIOSEK: PRAWDZIWĄ WOLNOŚĆ SŁOWA MAJĄ … RYBY I DZIECI.



poniedziałek, 25 lipca 2011

Pewnie wielu z Was zauważyło, że po zmianie szaty graficznej pierwszej strony Gazety zniknęło miejsce przeznaczone na promocję blogów. Nie zniknęło ono zupełnie, bo twórcy strony powiedzą, że zmieniło tylko image i miejsce, bo pojawiła się "kolumna zdjęciowa" przeznaczona dla forum, blogów, widelca i innych takich tam. Tam poleca się różne "tematy" czy "artykuły", w tym również z Bloxa.

 

Jest tylko jeden drobniutki problem. W miejscu tym, jak obserwuję, blogi pojawiają się niezmiernie rzadko, a jeżeli już, to są to albo kulinaria, albo moda, z rzadka pojawia się coś innego tematycznie. Nie wiem czy częstotliwość jest związana z beznadziejnością blogowych zasobów (wątpię), z lenistwem adminów lub brakiem czasu z ich strony (dużo bardziej prawdopodobne), a może z tym, że blogi przestały mieć większe znaczenie w serwisie społecznościowym Gazety (najbardziej prawdopodobne), ale jedno jest pewne, blogi w Gazecie mają coraz mniejsze znaczenie.


DAWNO I NIE PRAWDA
 DAWNO I NIE PRAWDA

W Wirtualnej Polsce, czy na Onecie, blogi są bardziej doceniane. Blox w Gazecie zawsze był kopciuszkiem. Niestety, jednak ten kopciuszek nie trafił na księcia z bajki, który się nim zajął. Blox, jako Brzydkie Kaczątko Gazety nie przemienił się w pięknego łabędzia. Nie dano mu szansy, mimo iż taka szansa istniała.


Parę lat temu, gdy Polarny zaczynał swoją "karierę" blogową zainteresowanie adminów promowaniem blogów było spore. Zainteresowanie samymi blogami również. Jednak z czasem to zainteresowanie zaczęło spadać. Wydaje mi się, że na początku grupa adminów zajmowała się wyłącznie blogami i platformą Bloxa. Później zaczęli odchodzić ludzie, którzy Bloxa "budowali". Wraz z ich odejściem jakość obsługi platformy również zaczęła odchodzić w przeszłość. Prawdopodobnie połączono zarządzanie Bloxem, wraz zarządzaniem Froum gazety, co temu pierwszemu nie wyszło na dobre. Zmiany, które zaczęły następować spowodowały to, że dziś blogi praktycznie, nie licząc jednego widgetu, zniknęły z głównej.


Spadek jakości obsługi i zainteresowania Bloxem dało się zauważyć już wcześniej. Najpierw na głównej zaczęły pojawiać się tylko blogi kulinarne, modowe, lub z zakresu IT. Inne polecane blogi z poza tego tria wydawały się być wybierane na chybił trafił i często były, aby nikogo nie obrazić - mało interesujące, lub też wybierano sprawdzone marki znanych blogerów, aby zapełnić dziurę mając pewność, że treści nie będą beznadziejnie beznadziejne.


Kiedyś zmieniano blogi na głównej regularnie o określonej godzinie, monitorowano ich "wejścia", a gdy wejść było mało podmieniano na inny. Z czasem godziny zmian były różne, nudnych blogów nie zmieniano, a niektóre wisiały więcej niż 24h nie wiadomo po co. Dziś w ogóle nie wiadomo, jakimi zasadami kierują się admini w doborze blogów. Kiedyś były to blogi z najświeższymi notkami. Dziś, i trochę czasu wstecz zaczęły pojawiać się notki z terminem publikacji z przed kilku dni, a nawet tygodni, a pamiętam, że była nawet notka z miesięcznym okresem świeżości.


Kiedyś admini mieli dyżury w gazecie, i praktycznie od godzin rannych do godzin późnowieczornych można było mieć z nimi kontakt, zadać pytanie i otrzymać natychmiastową odpowiedź. Dyżury były nawet w weekendy. Dziś nie ma dyżurów, odpowiedzi na meile , czy na Forum przychodzą po kilkunastu godzinach, a nawet kilku dniach, a reakcja na różne rzeczy jest mooooocno opóźniona.


Co to znaczy? To znaczy, że platforma Blox dla właścicieli Gazety przestała mieć znaczenie. Przestała być opłacalna. Stała się jakimś dodatkiem, którym nie warto się interesować, nie warto w niego inwestować, nie warto go promować. Zresztą Gazeta zawsze miała problem z promocją Bloxa. Onet organizował ogólnopolski konkurs na Blog Roku, a co robiła Gazeta? Nic!!! Nawet nie promowała blogów, które miały szanse zgarnąć coś w konkursie Onetu stając się w ten sposób wizytówką Bloxa i Gazety.


Blox zdycha. Przykre to, ale prawdziwe. Kto z polityków, gwiazd muzyki czy ogólnie kultury, celebrytów pisze na Bloxie? Niewielu, znikoma garstka. Platforma, która predestynowała do miana platformy zrzeszającej najciekawsze, najbardziej interesujące i najbardziej sensowne blogi w sieci zaczyna chylić się ku upadkowi i wyraźnie zbliżać się do dna. Blox był uważany za elitę, a dziś czym jest?


Ze strony Gazety nie ma co się spodziewać zmian na lepsze w zakresie promocji. Spójrzcie na blog firmowy Bloxa i przejrzyjcie, co się w nim dzieje od ładnego czasu. Nic się nie dzieje, dopiero ostatnio zaczęło pojawiać się coś, co może kogoś chociaż trochę zainteresować. Spójrzcie na Forum "O Blox" - tragedia. Blox dostał starczej zadyszki. Nie wiem czy transfuzja nowych twarzy w czymś mu pomoże. Będę się przyglądał, czy będzie to powolne konanie, czy ktoś zacznie reanimować powoli umierającego Bloxa. Trzymam kciuki, żeby pacjent lekarzom nie zmarł na stole, z czego z pewnością ucieszyłaby się konkurencja.


Jeżeli się mylę, możecie wyprowadzić mnie z błędu. Nie mam nic przeciwko temu. Pisanie jednak przez ponad pięć lat daje pewną perspektywę spojrzenia.


 

WNIOSEK: W BIZNESIE CHODZI TYLKO O PIENIĄDZE. TAM GDZIE ICH NIEMA IDEE UMIERAJĄ, NAWET JEŻELI SĄ NAJLEPSZE.



sobota, 23 lipca 2011

Jesteśmy Polakami, tak się przynajmniej większości z nas wydaje. Wielu nawet twierdzi, że czuje się Polakami w sercu, duszy i gdziekolwiek bądź. Nawet jak twierdzą, że mają to w dupie, to umiejscawiają jakoś swoją przynależność narodową, w tym przypadku do … dupków. Czuć się Polakiem to rzecz WIELKA. Niejeden "narodowościowiec" dałby się za to poczucie poćwiartować. Jednak z poczuciem tej polskości nie idzie w parze przywiązanie do języka.


- Polska język to trudna język - mawiał Makumba, student, książę i demaskator polskiej rzeczywistości. Jednak jak się okazuje, nie tylko Makumba widzieć, że polska język to trudna język, bo nie jeden młoda Polak, też nie potrafić mówić po polski, a co gorsza nie znać polskich języka.



Ostatnio Polarny spotkał się z tym, że ekspedientki, bo to kobiety najczęściej stoją za ladą, i to młode, na dźwięk słowa apostrof robią wielkie oczy, dziwną minę i zastanawiają się, czy ich przypadkiem nie obrażam. Ostatnio, jednej wybitnie inteligentnej jednostce, wpisywałem nazwisko autora w jej firmowy program poszukiwawczy, bo za cholerę nie mogła zrozumieć czemu ją wyzywam od apostrofów, a wytłumaczenie jej gdzie to cudo znajduje się na klawiaturze graniczyło z … cudem, nie mówiąc już o wytłumaczeniu do czego to służy.


Mogę zrozumieć Panią z banku, że patrzyła na mnie, jakbym jej nacharał do kawy, gdy ją poprosiłem o bankową abrewiaturę walut. Jednak od Pani w Empiku mogłem chyba spodziewać się więcej, chociaż może się mylę i kieruję się jakimiś myślowymi schematami popadając w stereotypy.  Jednak Empik to nie jedyne miejsce, gdzie słowo apostrof wywoływało lęk pomieszany ze zdziwieniem, zmieszanie lub niesmak, że się wymądrzam i poczułem się tam prawie, jak viceversja. Dziś niewiele osób widzi różnicę pomiędzy myślnikiem w półfirecie czy w firecie, czy też dywizem, stosując je w pisowni zamiennie. Ale czemu tu się dziwić, skoro nie radzimy sobie z językiem mówionym, który ubożeje nam coraz bardziej opierając się na pewnych memach zakodowanych w nas i powielanych przez ich notoryczne powtarzanie, często z błędną interpretacją, czy intencją.


Głupie "Siema", czy "Narka" zakotwiczyło się w naszym słownictwie tak bardzo, że zaczynają go używać osoby, które z racji swego wykształcenia, czy jak niektórzy wolą - inteligencji, stanowiska, pozycji społecznej, powinni od nich stronić. W ich ustach brzmi to sztucznie, często snobistycznie i jakby na pokaz. Skoro jednak ludzie, którzy powinni być według mnie ostoją kultury i języka kaleczą go "narką", czy "siemką", to co się dziwić Pani z Tesco, Empiku, czy Castoramy. I, żeby nie było, że Polar to wieczna szowinistyczna świnia, dodam, że faceci w tym zakresie są tacy sami, a często jeszcze gorsi, bo ich zakres słownictwa często zawężony jest jeszcze bardziej, a najczęstszym znakiem przestankowym jest … kurwa.

 

POLAK


Dlaczego dziś w rozmowie słyszy się tak rzadko słowo adwersarz? Dlatego, że mało kto wie o jego istnieniu, nie mówiąc już o znaczeniu. O ortografii pisałem już kiedyś wcześniej, że nie dałbym się za nią pokrajać, bo szczerze mówiąc wisi mi zwiędłym porem w porach o późnej porze, czy później pisze się przez u - zwykłe, czy też przez ó - kreskowane. Jednak, gdy słyszę ubogość słownictwa u swoich rozmówców oraz widzę niezrozumienie w ich twarzach, to jest mi jakoś tak smutno i przykro. Nie wymagam od rolnika z wykształceniem podstawowym, aby zaskoczył mnie zdaniem: "Obecne plony poprzez zaplanowaną dywersyfikację zasiewów dają odpowiednią korelację planowanych zbiorów z refinansowaniem przyszłorocznych zasiewów obecnego areału". Jednak od tych trochę inteligentniejszych wymagałbym, aby to zdanie chociaż zrozumieli.

Ale, co tam, ja zawsze wymagałem więcej niż to nakazuje przyzwoitość, a więc …vicewersja etcetera  PazdrawlaYou ja Was. Amen.

 


WNIOSEK: POLACY NIE GĘSI I  … CO Z TEGO?



Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM