wtorek, 21 marca 2006

Leżałem już po zabiegu. Obudziłem się bez żadnych problemów w sali obok zabiegowego, do którego drzwi były szeroko otwarte naprzeciwko mojego łóżka. Właśnie dowożono na salę zabiegów nowego pacjenta. Pogadali z nim o sprawach marynistycznych czyli o dupie Marynii i zasnął. Po pięciu minutach, no może dziesięciu, wybudzili go. Było już po zabiegu, który obejrzałem co najmniej jak na Discovery, mimo, że Biało – Zielona Obsługa zachowywała się momentami jak na Animal Planet, nie robiąc sobie z tego kompletnie nic, że mają widza w postaci Mojej Skromnej Osoby.

Zaczynają go ściągać z samolotu i pada hasło:

- No może nogi by Pan już zdjął na łóżko?

- Ok. Już ściągam. – zabełkotał ledwie obudzony pacjent.

Było mu co najmniej trudno, po znieczuleniu prawdopodobnie nie czuł w ogóle nóg.

- No Panie, ale nie łap Pan figur jak Filipowski,  tylko złaź Pan na te łóżko? - zachęcająco zagaił Główny Znieczulacz.

Cisza ze strony pacjenta.

- Ale Filipowski nie łapie już figur – po chwili bąknął pacjent.

- No właśnie, A Pan chce go zastąpić? – rzucił Główny Znieczulacz.

- Kurde złaź Pan do cholery – zaintonowała przymilnie Pomocnica Głównego Znieczulacza.

- A Może byście mi tak rękę odwiązali, bo inaczej ani w łóżku nie wyląduję, a ni na ziemi, tylko łeb se skręcę i wyrwę rękę – przymilnie zripostował Pacjent, który najwidoczniej wracał do siebie.

Zastanawiałem się w tym momencie, czy to leci odcinek „Daleko od noszy” czy też to rzeczywistość? Hm.. głosy bynajmniej nie były aktorskie.

WNIOSEK: … OMIJAJ SZPITALE (a byłem w prywatnym Zakładzie).

PYTANIE: Jak taka była obsługa, to jakie będą wyniki badań i leczenie?

A moja Córa Mała chce zostać lekarzem. Koszmar. 

 

 

17:37, harry122 , Domowe gadanie
Link
poniedziałek, 20 marca 2006

O 20 zaczęła siękalendarzowa wiosna przypomniała mi Koleżanka Małżonka. Wyjrzałem przez okno i rzeczywiście ... wiosna jak cholera.. zero stopni Pana C, siąpawa (rodzaj mrzawki) ciemno.. czarno.. brudno i do.... d.....

FAKT WIOSNA SIĘ ZACZĘŁA

Jestem rozdrażniony. Niby się uśmiecham, a jednak jestem smutny. Córa Mała handluje ze mną nauką: to i tamto za czas przy komputerze. Koleżanka Małżonka chodzi koło mnie jak koło zgniłego jaja. Jutro idę na biopsjię, co nie wpływa pozytywnie na moje samopoczucie, i tak się zaczyna pierwszy dzień mojego drugiego bloga.

Co tu będzie? Wszystko i nic. Nic albo nic. Wszystko albo wszystko. Ot takie tam gadanie.

Ludzie boją się krytyki. Czasami krytyka jest niesłuszna, snobistyczna innym razem prawdziwa i dość obiektywna, ale ludzie się jej boją. Dlaczego? Boją się po prostu, że ktoś powie im coś czego nie chcą usłyszeć, że usłyszą prawdę, która tkwi w ich wnętrzu, a którą próbują zabić w sobie lub też boją się dowiedzieć czegoś czego sami nie zauważyli.

Mówię oczywiście o krytyce negatywnej.

KRYTYKĘ POZYTYWNĄ KOCHAJĄ WSZYSCY.

1 ... 196 , 197 , 198 , 199
 
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM