niedziela, 31 października 2010

- Mistrzu, czy jesteś szczęśliwy? – zapytał uczeń swego Mistrza, gdy razem przechadzali się po jesiennym ogrodzie, podziwiając grę świateł i kolorów w umierających liściach.


SPACER JESIĘNIĄ


- Tak, jestem – odpowiedział krótko mistrz, przyglądając się gałązce żółknącego modrzewia.


- Ale przecież Ty nic nie masz. Masz tylko jedno ubranie, jedną miskę, jedną łyżkę. Nic więcej nie posiadasz. Jak więc możesz być szczęśliwy? – ze zdziwieniem drążył dalej temat uczeń.


-  Bo nic mi nie jest do szczęścia potrzebne – odpowiedział krótko Mistrz.


- Nie rozumiem. Jak można być szczęśliwym nie potrzebując nic do szczęścia?


Uczeń spacerował obok Mistrza i zastanawiał się nad słowami, które usłyszał. Nie do końca je rozumiał, ale bał się dalej drążyć temat. Mistrz zauważył skupioną minę ucznia i się odezwał:


- Widzisz te drzewa? One są szczęśliwe, bo niczego nie potrzebują. Gubią liście, które były ich szatą i na zimę będą nagie, ale i tak będą szczęśliwe. One po prostu już mają to, co im do szczęścia potrzebne.


- Co mają drzewa, że są szczęśliwe, mimo iż nic nie mają? – uczeń nie dawał za wygraną.


- Mają słońce i deszcz. Mają wodę i powietrze. Mają to, co daje im szczęście.


- A Ty co masz mistrzu, że jesteś szczęśliwy i niczego nie potrzebujesz?


- Ja mam zdrowie i przyjaciół. Mam miłość i przyjaźń. Co więcej jest mi potrzebne do szczęścia?


Wtedy uczeń zrozumiał, że to co przynosi szczęście ma dla każdego inny wymiar. Zrozumiał czym jest szczęście i wtedy też poczuł, że jest szczęśliwy.

 

***


A czym dla Was jest szczęście? Czujecie się szczęśliwi?


Ludzie zawsze poszukiwali i poszukują szczęścia. Szukają go wokoło i często stwierdzają, że go nie mają. Czy to jest prawda? A może go po prostu nie zauważają? Może szukają go nie tam, gdzie trzeba i oceniają, nie tymi kategoriami co powinni?


Polarny zastanawiał się czy jest szczęśliwy. Kłopoty w pracy, zmęczenie, choroba, kłótnie, mniejsze i większe problemy, to codzienność. Jednak czy to przekreśla fakt bycia szczęśliwym? Nie!! Polarny jest szczęśliwy. Wokół Polarnego są ludzie, którzy dają mu szczęście. Ludzie, którzy są dla niego tym, czym woda, światło, powietrze dla drzewa. Dzięki nim Polar czuje się szczęśliwy. Chce się budzić co rano z uśmiechem, chce patrzeć z radością na następny dzień, nawet gdy ten dzień przynosi troski i zmartwienia. Szczęście to coś więcej niż dobre auto, wycieczka do Egiptu, dach nad głową, czy pełna lodówka. Szczęście to uczucie bycia potrzebnym, a przede wszystkim uczucie dawania szczęścia innym, bo nie ma nic przyjemniejszego jak dzielenie się swoim szczęściem z innymi. Tak, Polar jest szczęśliwy i z tym uczuciem budzi się co rano i oby ono zawsze mu towarzyszyło. Wam też Drodzy Czytelnicy życzę szczęścia, które na pewno jest obok Was, przyjrzyjcie się mu i … bądźcie szczęśliwi. Szczęścia czasami trzeba się nauczyć.

 


WNIOSEK: PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE JEST NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI, TRZEBA JE TYLKO UMIEĆ ZAUWAŻYĆ I DOCENIĆ.

sobota, 30 października 2010

Ostatnio tak mocno reklamowo u Polara, i do tego dość „głośno”, no to ,aby już w temacie pociągnąć jeszcze troszkę, to Polarny przypomina wszystkim


O KONKURSIE LAY'S

konkurs trwa do 16.11.2010


LOGO LAY'S

Dźwiedź serdecznie

ZAPRASZA

Was i Waszą Kreatywność

do stanięcia w szranki o KUPĘ … szmalu.

 

 

To jeden z nielicznych konkursów, w których można wygrać kasę za własny pomysł, tym razem pomysł smaku nowych Chipsów.


Może ktoś zaproponuje Sosnowe? Piliście sok sosnowy, albo jedliście cukierki z soku sosny? Rewelacja!! A może chipsy prawoślazowe? A może homary lub ostrygi? Amoże … poszli do lasu? Spróbujcie!!! Warto!!! Nie trzeba żadnych esów, żadnych pieniędzy. Wystarczy skrzynka mailowa i pomysł. Powodzenia.


No i skoro o reklamach, to mam nadzieję, że się  Wam  ... (cenzura) nie znudzą :), bo być może szykują się dwie następne kampanie reklamowe hiiihiiii (jeszcze jednak, ktoś chce się rekalmować u Polara). A tym czasem zapraszam na stronę Laysów (kliknij w reklamę) i wieczorem w nocy na nową notkę, tym razem już nie reklamową.


WNIOSEK: OD PRZYBYTKU GŁOWA NIE BOLI ... CZASAMI MOŻE D...A JAK SIĘ W NIM ZA DŁUGO SIEDZI.

wtorek, 26 października 2010

Na początek Polarny chciałby oficjalnie przeprosić za fakt,

że do nagrodzonych w Konkursie:


HYABAK – ulga dla Twoich oczu,


do tej pory nie dotarły przesyłki z nagrodami. Niestety Polarny nie ma na to żadnego wpływu, a tłumaczenia organizatora zlecającego kampanię są na tyle pierdołowate, że Polarnemu wstyd je nawet przytaczać.

 

Polar zaproponował nawet zleceniodawcy, że udostępni swojego bloga na oficjalne przeprosiny, ale dowiedział się, że ma niewłaściwe spojrzenie na sprawę i szklanka jest do polowy pełna, a nie jak to rzekomo widzi Polar – do połowy pusta. Polarny osobiście uważa, że podejmując się reklamy rozmawiał o szklance pełnej, a nie do połowy pełnej czy też do połowy pustej. Ale jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu … pierdzenia … w stołek.


Polarny swoją osobą stara się gwarantować jakość reklamy i reprezentuje jakoby swoją osobą reklamowany produkt czy firmę, więc nie może sobie pozwolić na to, aby niefrasobliwość osób trzecich (z grzeczności nie chce tu napisać – brak profesjonalizmu) wpływał na wizerunek Polarnego oraz na jego wiarygodność.


Nie zdziwicie się Drodzy Nagrodzeni Czytelnicy, gdy paczka z nagrodą dotrze do was paczką zwykłą Poczty Polskiej, albo nie dotrze nigdy, ponieważ organizator zmienił warunki regulaminu, bo stwierdził, że … na kuriera nie ma kasy!!!


Polar się zastanawia to po cholerę się reklamował, jak nie ma kasy, a teraz nie dotrzymuje warunków regulaminu. Reklama poleciała, sieć zarzucona, a teraz co? A teraz można wypiąć dupę na klienta, bo już po ptokach?


IOREK


Niestety nie można, bo Polar jaki jest taki jest, ale nie pozwoli sobie na to, aby Jego i Jego Czytelników traktować jak przedmioty. Nie od dziś wiadomo, że bloger w reklamie jest towarem - przedmiotem poddawanym wstępnej obróbce, a później wykorzystywanym do reklamy. Takim samym towarem jest odbiorca reklamy. Kupujący reklamę u danego blogera nie kupuje samego blogera, ale target do którego ma być skierowana reklama. Odbiorcy są przedmiotem zakupu, a nie podmiotem reklamy.


Co niektórzy reklamodawcy nie rozumieją jeszcze, że większy zysk ma się z podmiotowego, a nie przedmiotowego traktowania klienta. Stąd też dzisiejsza notka Polara, bo Polar nie tylko poczuł się przedmiotem zrobionym w bambuko przez firmę, ale uważa, że również zostali zrobieni w jajo jego czytelnicy. Robienie w jajo Polara, jest  wpisane w ryzyko reklamy, ale na robienie w jajo czytelników jego rękami Polar się nie godzi.


I nie chodzi o to, że produkt jest kijowy, bo akurat produkt jest, jak najbardziej użyteczny i działający, a krople Hyabak, są naprawdę skuteczne, ale chodzi o zasadę. O zasadę dobrego tonu, dotrzymywania umów, zasadę dobrego smaku i umiejętność zgięcia karku z przeprosinami, jeżeli z jakiegoś powodu dotrzymanie umowy w jakimś zakresie nie może być możliwe. Niektórzy, nawet widząc swoją winę, nie przyznają się do niej, ale to ludzkie i normalne, dlatego czasami tak trudno jest powiedzieć przepraszam, co mogłoby załatwić sprawę i pozwoliłoby wyjść z twarzą.


Polar reklamując coś, chce zapewnić swoją osobą jakość tego co reklamuje, jak również zapewnić o rzetelności klienta, w tym wypadku niestety Polar się buntuje. Nie raz powiedziałem, że nie zależy mi na tych paru stówach z reklamy, które wpadają do kabzy Polara. Ważne jest również to jaki wizerunek później pozostaje. A tu niestety wizerunek Polara i jego wiarygodność zostały nadszarpnięte.


Polar nie jest frajerem łapiący wszystkie reklamy jak leci i wielu reklamodawcom odmówił, bo albo nie pasował mu produkt, albo rodzaj kampanii, albo termin, albo uważał, że nie będzie potrafił być ani rzetelny ani wiarygodny w tym co miałby reklamować.


I na koniec apel do reklamodawców:


Zanim podejmiecie decyzję, że chcecie, aby Polar Was sobą reklamował (reprezentował), przeczytajcie tego bloga i zastanówcie się czy warto i na ile będziecie rzetelni w tym co przekażecie czytelnikowi, bo Polar nie będzie swoją piersią bronił tych, którzy zmieniają reguły gry w jej trakcie lub już po grze. Jak chcecie się reklamować u Polara reklamujcie się z klasą i to nie Naszą Klasą, bo o tej Polar ma jak najgorsze zdanie i nauczcie się, jednego, że z blogerem się nie dyskutuje, bo bloger podejmujący się reklamy w dyskusji jest mocny i nie jest frajerem łaszącym się na kasę, a przynajmniej nie na taką kasę, jaką proponujecie. Polar reklamę traktuje jako nową dobrą zabawę i potrafi powiedzieć nie, a także potrafi wypowiedzieć się negatywnie o zleceniodawcy czy produkcie, jeżeli z jego powodu (REKLAMODAWCY) lub jakości produktu  jego czytelnicy będą czuć się zawiedzeni lub oszukani.


I jak tu nie twierdzić, że reklama to naciąganie i nie mieć o niej jak najgorszego zdania? Polar się nie dziwi, ale będzie się starał, aby to w czym bierze udział miało ręce i nogi.


Ps. Notka w dziale Misiek Sponsorowany, bo Msiek tym razem zasponsorował ją sam.


WNIOSEK: KAŻDY MA SWOJĄ CENĘ. NIESTETY POLARNY DROGO KOSZTUJE.

poniedziałek, 25 października 2010

Tytułowe hasło padło już kiedyś na tym blogu przy okazji stawiania diagnozy przez lekarza marki Szaman. I okazuje się, że Polar to nie tylko stary jest, ale do tego jeszcze ślepy, głuchy i głupi. Do tej pory wstyd było się przyznać, ale skoro to i tak widać, to nie ma co dalej tego ukrywać, jak trupa w szafie, który jakby go nie chować i tak będzie śmierdział.


Przez ostatni tydzień Polar jechał po bandzie, aż się iskrzyło, a właściwie to jedzie prawie od dwóch. Nosem podpiera ściany, kibel zaczyna być jego drugim domem, a praca zaczyna tak wk…iać, że najchętniej zostałby dziadkiem emerytem.


„I po czemu tak się dzieje?” – jak mawia czasami Babcia Stasia? A po temu, że jesień przyjszła, jakby ktoś nie zauważył. Napadła znienacka, zaatakowała od tylca i zaczęła dusić.  Polar czuje się, jak kaczka duszona we mgle. A wraz z jesienią przylazł spadek formy, zmęczenie, przesilenie i same lenie również. Tych leni to najwięcej. Polar mógłby na dzień dzisiejszy zostać zawodowym leniwcem.  Słońca mało to i nie wydziela się jakieś gówno w organizmie, co odpowiada za dobre samopoczucie, a w zamian innego gówna jest w nadmiarze. I człowiek chodzi taki spier…ony, jak ze schodów, a samopoczucie ma jak morda obitego pijaka. I jak tu funkcjonować i nie drzeć po bandzie?


I do tego to poczucie, że człowiekowi się mózg marszczy od myślenia. Gdyby nie to, że Polar czuje się młodo, mógłby pomyśleć, że to starość … k…a … starość. Ale ni chu … chu.. , tak Polar nie pomyśli, co to to nie, mimo iż ostatnio na głuchego w megasamie wyszedł.


Wlazł sobie Polar do megasamu z zepsutą komórą i zestawem słuchawkowym, a że Polar Dźwiedź nie światowy, i zestawu nie używa, to się zaczął drzeć, jak burak na polu. I tak się drze między półkami, a ludzie patrzą jak na świra. A Polar nawija w najlepsze, aż w końcu znajoma ekspedientka zwróciła Polarowi uwagę, że trochę ciszej, bo szczury płoszy. Wstyd na całą wieś. Polar głuchy jak pień. Aaaa, i okazało się, że ślepy również, bo przeszukał całą półkę z nabiałem w poszukiwaniu drożdży i nie znalazł, a były dokładnie przed nim. O głupocie nie będę nawet wspominał, bo tej, aż nadto w Polarze.


No i tak sobie Polar duma, czy to ta jesień Polara wykańcza, czy też może, że to poniedziałek, a Polar chronicznie nie znosi poniedziałków? Jedyna nadzieja, że to nie jesień życia i nie pierwszy poniedziałek z jego ostatniego tygodnia. Amen.


Polar musi obudzić w sobie to coś, co czuje w tym kawałku:


 


WNIOSEK:  STAROŚĆ (JAKBY CO) TO JESZCZE NIE KONIEC, A JEDYNIE NOWY POCZĄTEK.

wtorek, 19 października 2010

STRACH PRZED DENTYSTĄ

Nawiązując do poprzedniej notki Polar zadumał się nad strachem mężczyzn przed lekarzami, a w szczególności przed dentystą. Dentysta jaki jest, każdy widzi, do dupy nie zagląda, a jedynie paszczękę nam otwiera. Skąd ten, prawie wrodzony, strach? Polar sam się bał dentysty jak cholera, a tak naprawdę to nie dentysty, a bólu.


Kiedyś, coś takiego jak znieczulenie miejscowe było nieosiągalnym w publicznej służbie zdrowia rarytasem. W prywatnej było specjałem. Słowa: - To tylko chwilkę poboli. Jeszcze chwileczkę, wytrzymasz!! – były jak mantra powtarzana przez japologów. I człowiek wytrzymywał, tylko za każdym razem szedł z biciem serca i ściskiem okrężnicy i pytaniem w głowie czy i tym razem wytrzyma?


Stąd też strach Polara przez wiele lat do japologów. Strach przed BÓLEM. Ten strach wyrobił w Polarnym odruch, jak u psa Pawłowa. Wizg wiertła powodował, że Polarnego zaczynał boleć żołądek i momentami prawie doprowadzał do omdlenia. Dopiero po latach, gdy Polar trafił na odpowiedniego dentystę, faceta z humorem, z podejściem, stosującego znieczulenie, mającego podejście do pacjenta,  jednocześnie gwarantującego jakoś swojej pracy, Polar zaczął bez strachu chodzić do dentysty. I nawet pisk wiertła nie robi na Polarze wrażenia.


Nie dalej jak wczoraj Polar wchodząc do dentysty uśmiechał się do swoich myśli. Od drzwi usłyszał:

- Co tak zęby szczerzy?

- No jak to u dentysty – odpowiedział Polar z uśmiechem i wszyscy pacjenci w raz z japologiem się uśmialiśmy. W tej przyjaznej atmosferze naprawdę dentysta nie był straszny.


I tak dumając Polar doszedł do wniosku dlaczego większość boi się dentysty. Większość boi się bólu. Kobiety mniej, mężczyźni więcej. Cóż, może warto zwalczyć ten strach, aby komfortowo wyleczyć uzębienie?


A czemu faceci się boją pójść do lekarza? Hm… może syndrom zawsze zdrowego macho?


WNIOSEK: STRACH MOŻE MA I WIELKIE OCZY, ALE PÓŹNIEJ SPRÓCHNIAŁE ZĘBY

 



LOGO LAY'SA teraz z innej beki, tej sponsorowanej. Od Chipsów się zęby chyba nie psują? Konkurs chipsów Lay’s trwa i pojawia się co raz więcej smaków. Polarny obiecał pochwalić się swoimi, co niniejszym czyni. Polarny wymyślił dwa smaki pierwszy to Spaghetti Bolognese i nawet nie pamięta jak go uzasadnił, ale akurat takie chipsy do piwa by skonsumował. Polarny rozkochał się w ciemnym piwie typu irlandzkiego i takie chipsy Polarowi najbardziej by przypadły do smaku tego piwa.

Drugi smak Polarny wymyślił pod siebie. Chipsy o smaku Polarnym z hasłem: Chipsy Polarne – smak mrożący krew w żyłach, a jaki to smak? Mięta Strong!!! Uzasadnienie było proste: mamy miętowe cukierki, dropsy, lizaki, gumy to dlaczego nie miałoby być miętowych chipsów??? Polarny za młodego wstyd się przyznać z braku na rynku cukierków miętowych… wpieprzał pastę do zębów.  Zanim umył zęby, nie było czego płukać, a że czasami brzuch bolał? Co to za cena za odrobinę przyjemności. Dziś jest lepiej więc jest możliwość stworzenia chipsów o smaku miętowym. Czy ktoś je wyprodukuje? Cholera wie. Ale jakby wyprodukował to mielibyście ochotę na takie chipsy?

Wciąż namawiam do przedstawienia swoich propozycji smakowych Chipsów Lay’s.

niedziela, 17 października 2010

Ilu mężczyzn przyzna się do tego, że lubi mieć palec w dupie? Niewielu, przynajmniej tych heteroseksualnych. Może i wielu to lubi, ale przyznać się do tego to inna para trampek, bo do kaloszy też nie wielu się przyznaje. Palec w dupie to pieszczota dla wybranych. Tak bardzo wybranych, że aż wstyd się do tego przyznać. Tak więc mimo, iż nieoficjalnie może to być przyjemnością, to oficjalnie palec w zadzie jest porażką męskiej godności. I to jest dość zadziwiające, że męska godność mieści się w … dupie.

 

DUMA CZY DUPA?


I to jest problem. Dlaczego problem? Ponieważ rocznie około 3500 mężczyzn nieświadomie zaczyna chorować na raka prostaty. Czemu nieświadomie? No właśnie dlatego, że męska godność mieści się w dupie, i to męskiej, bo do damskiej pchają paluchy jakoś bez żenady, własną traktując jako nienaruszalny przybytek świętości.

 

Jak można to zmienić, żeby Panowie w wieku Polara i starsi niedostawali ścisku mięśni odbytu na samą myśl, że może warto byłoby przebadać swoją prostatę? Dziadek Polarnego zmarł na raka prostaty ponieważ zbyt późno wykryto u niego tę gadzinę i zdążyła się już poprzerzucać. Czy to coś zmieniło? Tak. Wujek Polara nie był już tak durny i nie chronił już własnej dupy, co zaowocowało tym, że wykryto u niego tę cholerę dość szybko i usunięto (mamy nadzieję) bezpowrotnie. Ojciec Polara bada się regularnie, a i Polar nie czuje wstydu przed wystawieniem zadu urologowi, proktologowi, czy innemu –logowi.


Jakoś tak dziwnie się dzieje, że dla wielu mężczyzn własna dupa jest cenniejsza niż własne życie. I skąd się to bierze? Polar podejrzewa, że z jednej głównej przyczyny BRAKU EDUKACJI W TEMACIE RAKA PROSTATY, ale nie takiej gazetowej czy ulotkowej, ale takiej (nawiązując do poprzedniej notki) palikotowej: prostej, zrozumiałej i wyjaśniającej, że palec w dupie to nie koniecznie obraza majestatu, a recepta na dłuższe życie.


No to sobie Polar pogadał o (nie)przyjemności związanej z pieszczotami odbytu. Może ktoś przypadkiem to przeczyta i przestanie myśleć o swoje dupie jak o ołtarzu, a zacznie, jak o innej części ciała, która może tak samo się zepsuć, jak tiakto Bolka, i dalej za ch..a się nie pojedzie. Naszło tak Polara na ten temat, bo ostatnio znowu zmarł niepotrzebnie kolejny jego kolega. Był chyba zbyt dumny, albo zbyt wstydliwy, a może po prostu niewyedukowany?


Język notki dedykuje Jane3. :D


WNIOSEK: WSTYD I DUMA, JAK POKAZUJE HISTORIA,  POTRAFIĄ BYĆ ŚMIERTELNĄ CHOROBĄ


 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM