piątek, 31 października 2008


Jutro Święto Pamięci o Zmarłych. Dwa lata temu pastwiłem się nad durnym Halloween w zeszłym roku pisałem o zapomnianych grobach, a dziś w przeddzień zadumy nad odchodzącym życiem Polarny zadumał się nad ekonomiczno – artystyczno – snobistyczną częścią święta zmarłych.

Gdy ostatnio przejeżdżałem obok cmentarza naszła mnie myśl, czy dla wszystkich święto zmarłych ma ten sam wydźwięk, co dla mnie? Gdy obejrzałem dziesiątki straganów oferujących setki modeli zniczy i lampionów, dziesiątki wiązanek i najwymyślniejszych układów kwiatowych stwierdziłem, że kolejne święto stało się komercyjnym jarmarkiem próżności.

Co raz częściej obserwuję, że najważniejszym punktem Święta Zmarłych przestają być zmarli i pamięć o nich, a zaczynają same groby. Ludzi przestaje interesować człowiek, a zaczyna kawał betonu. Zaczyna się czochranie grobów, odświeżanie lastrika, malowanie ławek, odgruzowywanie, ale najważniejsze jest … przybranie grobu.

Groby coraz częściej przybierają snobistyczny wygląd choinek bożonarodzeniowych. Ludzie prześcigają się w ich wystroju. Im większy znicz tym lepiej. Im bogatsza i droższa wiązanka tym ładniej. Tak jak w latach zimnej wojny nakręcała się sama spirala zbrojeń, tak dziś samoczynnie nakręca się spirala przyozdabiania grobów.

Ostatnio nawet istnieje moda na ozdoby nagrobne i w tym sezonie króluje kolor śliwki i wrzosu. W co bardziej „ekskluzywnych” stoiskach możemy się spotkać ze śliwkowymi choinkami, wieńcami czy zniczami, białymi chryzantemami spryskiwanym wrzosowym sprayem, czy innymi gadżetami związanymi ze świętem z zmarłych. Tak, gadżetami, bo przystrajanie grobów zaczyna być po prostu czystym gadżeciarstwem. Nie myślimy o tych pod spodem, ale o tych co na wierzchu i oczywiście „nasz grób”, bo my wszystko odbieramy w kategoriach osobistych musi być bogatszy od sąsiada. Tak jak mamy satysfakcje, że sąsiad jeździ dziesięcioletnim oplem a my 5 mercedesem, tak ten sam rodzaj satysfakcji pojawia się, gdy „nasz grób” jest ładniejszy.

Czy to jest mądre? Nie!!! To jest durne jak świnia w kaloszach. A czy powszechne? Coraz powszechniejsze, ale sami przekonacie się o tym idąc na groby swoich bliskich. No to siju lejter.

 

 

WNIOSEK: NAJPIĘKNIEJ SZATY PRZYWDZIEWA ZAZDROŚĆ LUDZKA I GŁUPOTA.

czwartek, 30 października 2008

Polska zawsze była dziwnym krajem w którym jego mieszkańcy kochali iść pod prąd. Z prądem szli tylko wówczas, gdy go kradli. Teraz Polska znowu jest inna niż reszta Europy, bo okazuje się, że u nas idzie ocieplenie klimatu, gdy gdzie indziej nieubłaganie zbliża się zima. Na razie to ocieplenie dotyczy tylko PZPN-u, ale zawsze. Niestety, ale te zmiany klimatyczne najprawdopodobniej dotyczą jedynie betonu, którym PZPN jest zalany.

Każdy wie, że porządny dom musi mieć mocne fundamenty, najlepiej betonowe, ale już dom wylany z betonu to nie dom a bunkier i do tego bardzo trudny do zdobycia i skruszenia. Wiadomo też, że beton lepiej krzepnie w wysokiej temperaturze, stąd też może wprowadzono do PZPN-u Lato?

Lato zapewnia, że zimą będzie odwilż, ale czy na pewno. Wszystko na to wskazuje, że raczej będziemy mieli do czynienia z krzepnącym szybko betonem i zalewaniem coraz większych obszarów zieleni. Czy na betonie jest szansa aby coś zakwitło? Niewielka, ale jest. No, ale nie od dziś wiadomo, że przyroda budzi się wiosną a nie Latem, więc osobiście nie liczyłbym na wielkie zmiany klimatyczne czy rozwojowe. Chyba, że zacznie jeszcze lepiej rozwijać się afera ligowa. Co gorsza przy długotrwałym Lecie istnieje duże prawdopodobieństwo, że grunt PZPN-u szybko wyschnie i zamieni się jedynie w betonową pustynię, która stanie się rajem dla kiboli (nie mylić z kibicami) i dla Piaskowych Dziadków z sentymentem wspominających czasy Górskiego i jego Orłów.

 

GÓRSKI POCIESZA GRZEGORZA LATO 2008

 

Jednym z tych Orłów był między innymi Lato. Tyle, że dziś jest to raczej wyłysiały orzeł, który wyglądem, a szczególnie zachowaniem przypomina bardziej sępa niż orła.

Nie chciałbym źle wieszczyć, ale osobiście myślę, że niedługo w PZPN-ie głównym przedmiotem transferów będzie beton, a adwersarze będą musieli zaopatrzyć się w dużą ilość młotów pneumatycznych, bo bez tego betonu nie da się ruszyć.

Jednak istnieje pewna szansa dla PZPN-u, a mianowicie, że Betonowe Piaskowe Dziadki zbliżają się do tego wieku, że pomału zaczną schodzić z tego świata. Nie, żebym im źle życzył, ale dobrze życzę PZPN-owi, jako wierny kibic kulawej polskiej piłki nożnej.

 

 

WNIOSEK: KIBIC Z DALA SIĘ NIE W…

wtorek, 28 października 2008

 

PISUARY POD SPECJALNYM NADZOREM

 

Kościół katolicki ma odwieczną tendencję ingerowanie w życie ludzi. Poprzez akt spowiedzi księża katoliccy mają lepsze źródła informacji niż CBŚ, ABW, CIA i FBI razem wzięci. Ingerencja w każdą dziedzinę życia zatacza coraz szersze kręgi. Księża znają się na wszystkim - prawie jak Polarny.

Nigdy nie zażywając małżeństwa stają się ekspertami od jego funkcjonowania. Mając jedynie dzieci na boku, stają się ekspertami od ich wychowania i rozwoju. Ostatnio również wchodzą na rynek jako znawcy nie tylko życia społecznego, ale również powiązanego z nim funkcjonowania ekonomicznego – też prawie jak Polarny.

Przy takim podejściu do włażenia z butami w każdą dziedzinę naszego życia, nie ma się co dziwić, że wkrótce na wszystkich plebania i męskich klasztorach będą montowane powyżej przedstawione pisuary. Ciekawe czy w oczach będą wmontowane kamerki i jak będą wyglądały bidety?

Design typu „katolik” może wkrótce zawojować również instytucje publiczne, które w Polsce wyjątkowo są przychylne dla KK i nagle idąc do urzędu miasta możemy się spotkać z okienkiem w stylu „konfesjonał”, w kasie będzie okienko podawcze typu „taca”, a u kierownika będziemy przyjmowani na „klęczniku”.

Oczekujący u lekarza będą siedzieli w ławkach do których na stałe będzie przymocowany śpiewnik i różaniec, a rejestracja będzie przypominała biuro parafialne.

Tak się zastanawiam, jak daleko jeszcze KK pójdzie w tworzeniu image dla zdobycia klienta?

 

WNIOSEK: ETYKA? A W KOŚCIELE ISTNIEJ COŚ TAKIEGO?

sobota, 25 października 2008


Świat mężczyzn i kobiet dzieli się na trzy kategorie: męskie szowinistyczne świnie, niedopchnięte emocjonalnie suki, nazywające siebie skrajnymi emancypantkami, a częściej wojującymi feministkami oraz na resztę normalnych ludzi płci obojga.

Męskie szowinistyczne świnie traktują kobiety z góry, uznając je jako podgatunek człowieka, a niektórzy nawet za brakujące ogniwo w Teorii Darwina. Ich przesłanie jest proste i czytelne: Wszystkie baby to kurwy i szmaty (oprócz ich matek), a ich miejsce egzystencji to kuchnia z niezbyt długim łańcuchem, co by nie sięgał do salonu.

Niedopchnięte emocjonalnie feministki uważają z reguły, że wszyscy faceci to szowinistyczne świnie, a ich pochodzenie jest antropologicznie wytłumaczalne od momentu kiedy pani prof. Naga Cipa- Japonka polskiego pochodzenia, odkryła, jak twierdzi, szkielet pramężczyzny.

Według profesor Nagi antenatem mężczyzny był ssak wielkości od 13 do 19 cm, charakteryzujący się długą szyją stanowiącą jednocześnie tułów zwierzęcia, zakończoną dużą różową główką z pionowy otworem gębowym. Zwierze nie posiadało oczu ani uszu, ani też narządu powonienia. Prof. Nagi twierdzi, że zwierzak ten odbierał bodźce poprzez skórę podobnie jak to robią obecnie delfiny. W naturalnym środowisku występowały rzekomo również osobniki odbiegające od podanych standardów mierzące np. 7 cm wzrostu, jak i 50 cm.

Ciekawa jest teoria przedstawiana przez japonkę dotycząca wielkości mózgu zwierzęcia. Według Cipy 80% zwierzęcia nazwanego roboczo Homo Penisus, a przez niektórych Homo Niewiadomo, stanowił mózg. Reszta to rachityczny szkielet utrzymujący ogromną ilość ciał jamistych. Do tej pory nie wiadomo jak zwierzę się rozmnażało, ale co niektóre znawczynie tematu, jak np. Japonka Taka Rura twierdzą, że ssak ten był jednopłciowy i mógł się rozmnażać pseudogamicznie.

 

SZKIELET PRA MĘŻCZYZNY HOMO PENISUS

Według niedopchniętych feministek, po odkryciu prof. Nagi, jasna stała się głośno propagowana teoria, że mężczyźni myślą penisami. Profesor Taka Rura wraz z włoską asystentką doc. Vaginą Rosso, stwierdziły, że po wyginięciu dinozaurów, Homo Penisus zaczął się zmieniać genetycznie i powstała na nim dziwna narośl, której efektem jest dzisiejszy mężczyzna. Według rzeczonych naukowców, mężczyzna jako taki, jest genetycznie niewytłumaczalną naroślą na Homo Penisusie, stąd też niby ma wynikać obecna częsta niezależność reakcji między mężczyzną, a jego penisem.

Najciekawsze w tym wszystkim je to, że propagowana teoria znalazła wspaniały grunt rozwoju nie tylko wśród niedopchniętych feministek, ale również wśród tych dopchniętych, a także w gronie kobiet zupełnie normalnych. Polarnemu wydaje się, że zdecydowana większość kobiet uważa, że faceci myślą penisami. Można to wyczytać w wielu blogach, a także usłyszeć w wielu rozmowach damsko … damskich. Teoria ta szczególnie uzewnętrznia się wśród kobiet w momencie, gdy rozpadają się różnego rodzaju związki damsko – męskie. Wówczas rozwój mężczyzny i jego życiowy sens zaczyna sprowadzać się jedynie do rozdawstwa nasienia i przedłużenie osobniczej linii genetycznej samca. A gdzie te wszystkie inne, wcześniejsze chwile?

 

 

WNIOSEK: IDEALNY MĘŻCZYZNA JEST JAK YETI, WSZYSTKIE KOBIETY MÓWIĄ ŻE ISTNIEJE, ALE ŻADNA GO NIE WIDZIAŁA.

 

Ps. Teks powstał z podwójnego natchnienia: dzięki zdjęciu od MAGICZNYCH CHWIL i jednemu zdaniu na blogu ANIELICADIABLICA.


czwartek, 23 października 2008


Łeb mnie napierdala drugi dzień. Udaję, że nic mi nie jest, bo bycie chorym i tak mi nic nie da. Tylko robota się nawarstwi. Katar zaczyna być podstawowym posiłkiem, a brak koncentracji staje się zjawiskiem permanentnym. Siedzę nad klawiaturą i zastawiam się co by tu skrobnąć, ale nic mądrego nie przychodzi mi do głowy. Zresztą pieprzę, jakby mi zazwyczaj przychodziło do głowy coś mądrego.

No to sobie popieprzę trochę wirtualnie.

Wiecie skąd biorą się awanse?

Jest wiele teorii na ten temat, chociaż żadna nie ma nic wspólnego z teorią awansu zawodowego.

Podstawową przyczyną wielu awansów są układy lub kolesiostwo. Jest to jedna z podstawowych przesłanek pozwalających na zdobycie kariery i umożliwiających awans. Inną przesłanką, często występującą podczas awansowania pracownika, są koligacje rodzinne. Jeszcze inną jest osobisty stosunek przełożonego do podwładnego, często opierający się o biurko, leżankę albo sofę szefa. W swoim życiu spotkałem się również z faktem awansu w związku z podpadką czyli przesunięcie wyżej, aby niżej nie przeszkadzać. Czasami awans jest wynikiem tego, że na dane stanowisko nie ma chętnych, a kogoś tam trzeba wsadzić. Oczywiście zdarzają się awanse w związku z kompetencjami, ale czasami mam wrażenie, że jest to jakiś dziwny margines na naszym rodzimym rynku pracy.

Najciekawsze, że wszyscy awansujący przyznają się jedynie do ostatniej wymienionej przez Polarnego opcji, gdy jaka jest rzeczywistość wie każdy z nas.

Skąd te dywagacje? Polarny po prostu od 1 listopada dostał awans i podwyżkę, a do tego w promocji od wczoraj ból dźwiedziego łba, katar oraz brak koncepcji na cokolwiek i zastanawia się którą z opcji awansu ma do siebie przyłatać? Na co stawiacie? Dodam, że Najwyższy jest mężczyzną.

 

 

WNIOSEK: AWANSE CZĘSTO BYWAJĄ WYNIKIEM STOSUNKÓW, NIEJEDNOKROTNIE RÓWNIEŻ INTERPERSONALNYCH .

wtorek, 21 października 2008


Polarny znowu zrobił burdę w sklepie o złoty pięćdziesiąt. No, ale dlaczego miał nie zrobić, gdy bezczelnie kroi się go na kasie?

A było to tak:

Polarny wybrał się do megasamu, i tu podam nazwę - „STOKROTKA” ( i nie jest to reklama, a ostrzeżenie, aby w tej sieci sprawdzać zawsze rachunki, bo tam kroją jak złoto), aby kupić bułkę tartą do wczorajszego obiadu. Na jednej z półek stało kilka rodzajów bułki tartej. Polarny wybrał dwie: jedną znanej firmy, której dość często używał i drugą mniej znaną, aby sprawdzić produkt. Pod obiema była wywieszona ta sama cena - 1,59. Polarny przy wyborze produktu kierował się właśnie ceną, bo były też droższe, ale ze względu na cenę nie wzbudziły polarnego zainteresowania.

Oprócz bułki Polarny załadował do koszyka jeszcze kilka innych standardowych produktów i udał się do kasy. Rachunek opiewał na śmieszną sumę 29 zł z groszami.

No, ale Polarny stara świnia i wariat stanął przy kasie i jak zawsze zaczął przeglądać rachunek. Cóż się okazało? Otóż jedna z paczek bułki tartej kosztowała 1,59, a druga bagatela… prawie 100% więcej czyli 3,09.

- To chyba tak w promocji? –zapytał Polarny niewinnie panią kasjerkę, wskazując na rachunku cenę bułki tartej.

- A co chodzi? – zapytała kasjerka głosem pijanego klienta z kawału o taksówkarzu.

- O to, że znowu skroiliście mnie na kasę – odpowiedział Polarny z niewinnym uśmiechem Freddy’ego Kurgera z Ulicy Wiązów.

- My? Przecież to komputer zlicza i sumuje – żachnęła się obrażona kasjerka i dodała – Panu to zawsze coś nie pasuje!!! Skoro Pan jest niezadowolony z naszego sklepu to po co Pan tu przychodzi?

- Bo mam blisko i lubię jak się wkurwiacie – z pełną radością w głosie i nutą satysfakcji odpowiedział Polarny.

- A co tym razem Panu nie pasuje? – wycharczała wkurwiona kasjerka.

- Nie pasuje mi to, że na półce wystawiacie cenę 1,59 na bułkę tartą, a później kroicie klienta każąc mu zapłacić 100% więcej. 99% ludzi nie sprawdza rachunku i idzie do domu nieświadomym, że właśnie pozbyli się części kasy ze swego portfela, będąc wręcz zadowolonym, że kupili tanio bułkę tartą. No, ale niestety Proszę szanownej Pani ja sprawdzam rachunki, a zgodnie z prawem cywilnym wystawienie ceny pod produktem jest ofertą sprzedaży w wyznaczonej cenie, a podjęcie przeze mnie decyzji o chęci zakupu i wzięcie produktu do kasy jest formą zawarcia umowy między sprzedawcą a kupującym, a wystawienie rachunku na kwotę wyższą jest po prostu zwykłym oszustwem.

WŚCIEKŁA KASJERKA

Taki mniej więcej wyraz twarzy miała wściekła kasjerka.

Po tej tyradzie Wściekła Kasjerka wyrwała Polarnemu rachunek z ręki i bez słowa wybiegła w kierunku zaplecza, prawdopodobnie do kierowniczki.

Nie dotarła tam jednak, bo kierowniczka stała akurat między półkami. Zza półek Polarny usłyszał biadolenia kasjerki, że „przyszedł taki jeden idiota i czepia się, że na półce jest inna cena a na rachunku ma inną”.

Kierowniczka wystawiła niby niewinnie i przypadkowo głowę zza półki sprawdzając przy okazji, któż to jest tym idiotą i chwilę później zza rzeczonej półki Polarny usłyszał głos kierowniczki: - Oddaj mu te złotych pięćdziesiąt, bo to pieniacz i warchoł. On zawsze się do czegoś przypierdala, a jak sprawę rozdmucha to możemy mieć większe problemy niż te głupie złotych pięćdziesiąt jest warte. No i idź zmień cenę na półce na prawidłową.

Taaaa … no i okazało się, że całej sytuacji jest winny Polarny. Nie durne panie ekspedientki, które wywieszają głupie ceny i kroją na nie klientów, ale Polarny, który upomina się jedynie o swoje. Ludzie kochają zwalać winę na innych i żyć w przeświadczeniu, że ich błąd nie jest żadnym błędem, a jedynie naturalnym zjawiskiem, wówczas mają czyste sumienie i przekonanie o swej kompletnej niewinności.

Kasjerka dosłownie rzucając na ladę moje złotych pięćdziesiąt dorzuciła również swoje pięć groszy: - Niech se Pan weźmie te złotych pięćdziesiąt. Pójdzie z mojego portfela. Ja nie zbiednieję, ale Pan pewnie się wzbogaci.

MIŚKI NIE SĄ GROŹNE

Chuj strzelił Polarnego. Nie dość, że mają burdel w sklepie i sami się wpierdalają na minę, to jeszcze chcą we mnie wzbudzić poczucie winy. Nie doczekanie szmaty jedne pomyślał Polarny, a „grzecznie” odpowiedział: - Rzucać to się Pani może przy Starym w czasie obiadu, jeżeli przy okazji nie zarobi Pani od niego w pysk, a pieniędzmi to księdzu na tacę. A do mnie to grzecznie proszę, bo nie przyzwyczajony jestem, gdy plebs podnosi na mnie głos.

Polarny zagadał świadomie, jak cham i burek, ale to Przemiłej Kasjerce po prostu się należało, za tego idiotę.

Po tych słowach Polarny zebrał z lady swoje „wielkie pieniądzy” i ruszył w kierunku okienka PKO, gdzie stanął w kolejce do załatwienia swoich spraw. Odchodząc usłyszał za sobą jeszcze złorzeczenie kasjerki i głośne dyskusje kolejkowiczów, którzy z aprobatą przyjęli zjebkę jaką dał kasjerce Polarny.

I tu się pojawiają pytania: Czy zachowanie Polarnego to rzeczywiście objaw warcholstwa i pieniactwa? A może to normalne ludzkie zachowanie egzekwujące należne sobie prawa?

Warchoł to człowiek łamiący prawo, zakłócjący spokój, wywołujący przez swą kłótiwość i samowolę zamęt, zamieszanie - awanturnik; wiichrzyciel, a przecież Polarn tylko domagał się swego.

Czy to, że Polarny nie odpuszcza głupocie ludzkiej i flejtuchostwu, jest chorobliwą skłonnością do dochodzenia rzeczywistych lub urojonych krzywd, czy też może normalnym zachowaniem, które tak naprawdę wśród innych nie występuje, bo wolą mieć święty spokój.

Polarny woli mieć złotych pięćdziesiąt portfelu.

 

 

WNIOSEK: NORMALNOŚĆ W NASZEJ RZECZYWISTOŚCI, CO RAZ CZĘŚCIEJ JEST CZYMŚ NIENORMALNYM.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM