wtorek, 31 października 2006

 

 

Czy my nie mamy własnego święta? Czy globalizacja i unijność zabierają nam tradycję? Po jaką cholerę komu jakieś hello. Ja hello to sobie do telefonu robię. Czy wszystko co zachodnie jest takie cacy? Zastanawiam się jak dziś można się śmiać, pić balować, a jutro z zadumą iść rozmyślać (na kacu) nad grobami bliskich. Święto Wszystkich Świętych i Zaduszki, od momentu kiedy zrozumiałem czym są, kojarzyły mi się ze spokojem, wyciszeniem i zadumą, z rozmyślaniem o tych, co odeszli i sięganiem pamięcią do chwil spędzonych razem. Jakoś nie pasuje mi do tego wrzaskliwa moda z zachodu, na darcie mordy, przebieranie się i żebranie za cukierkami. Myślę, że coś w naszej kulturze się pokręciło. Nie jestem wielkim tradycjonalistą, ale pewne rzeczy na siłę ściągnięte z zachodu ni jak mi nie pasują. Jakoś tak dziwnie mam, że zamiast się bawić, to chętnie kopnąłbym w dupę tych helowiniarzy, co to wydzwaniają i zakłócają mi spokój, tak aby polecieli na swych prześcieradłach mordą po schodach na dół. Chyba ostatnio jakaś agresja przeze mnie przemawia i nietolerancja w stosunku do zachodnich mód, ale chyba na tym polega różnica między unifikacją a myśleniem. Tym wszystkim, którzy tak bardzo pokochali hellowen życzę, by jakiś rozwydrzony małolat w przypływie ekstazy po zażyciu ecstasy, wsadził im olbrzymią dynię w dupę wraz ze  świecącą w środku latarenką. Ze świątecznym pozdrowieniem Czuwaj.

WNIOSEK NA WIECZÓR: CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ROZUMIECIE

 

I co z tego, że całkiem niedawno poruszałem ten temat? Dziś mam ochotę jeszcze raz w troszeczkę innym kontekście. Wszystko, co dzieje się wokół nas ma swoją modę. W modzie ubraniowej była moda na mini spódniczki i na koturny, na dzwony i na skórzane kurtki. W mediach również panują mody. Po 11 września była moda na terroryzm, później moda na spadające samoloty, po Orleanie była moda na huragany i powodzie, a teraz w polskich mediach jest moda na mordobicie i wywlekanie krzywdy ludzkiej. Rozumiem, że o wielu rzeczach trzeba mówić, aby nasze zapyziałe przesiąknięte do szpiku kości lignokainą społeczeństwo się otrząsnęło, ale czy media nie przesadzają trochę z modą? Teraz jest moda na lanie młodzieży. Odkąd pamiętam, zarówno w moim mieście jak i w innych miastach kraju nie raz zdarzały się śmiertelne pobicia nastolatków, samobójstwa związane z takim czy innym prześladowaniem, pobicia między nastolatkami i nikt nie robił wokół tego szumu medialnego i nie szukał w tym taniej sensacji, jak to się robi teraz. Wszystko może było by do zniesienia, gdyby informacje spływałyby z umiarem, ale nadmiar nawet najlepszych rzeczy szkodzi. TV i gazety prześcigają się w poszukiwaniu sensacji związanych z bestialskim zachowaniem osób nieletnich. Nie bardzo rozumiem czemu to ma służyć? Poszukiwaniami zajmują się stacje radiowe, porządne gazety i wszystkie brukowce. Kilkanaście razy dziennie bombardowany jestem informacjami, kto kogo znowu pobił. Jest to o tyle drażniące, że przysłania inne ważne wydarzenia, które schodzą na dalszy plan. Czy nie jest to przypadkiem metoda na odwrócenie uwagi od innych istotnych rzeczy dotyczących kraju? Czy media powinny kierować się modą czy tym, co jest naprawdę istotne?

WNIOSEK NA POPOŁUDNIE: OD DAWIEN DAWNA WIADOMO, ŻE NAJLEPSZĄ KASĘ TRZEPIE SIĘ NA KRZYWDZIE LUDZKIEJ.

Próbujemy dodzwonić się w parę miejsc, ale nikt nie odbiera telefonów.

Ja: - Tak mogę sobie dzwonić, wszyscy wzięli wolne tylko my siedzimy jak te głupie chuje.

A: - Czy ty mi musiałeś uświadamiać, że jestem głupim chujem? A tak mi dobrze się żyło w nieświadomości.

                                                             ***

A wstawił wodę na dolewki do kawy.

A do R: - Dolać Ci?

R: - Nie, jeszcze siorbię.

A: - Jakoś nie słychać.

WNIOSEK NA RANEK: MUSI KTOŚ PRACOWAĆ, BY LENIĆ MÓGŁ SIĘ KTOŚ

Dziś miałem okazję zetknąć się z rzeczywistością szkoły a’la Giertych. Jestem w lekkim szoku po wywiadówce u CD. Wychowawca po spotkaniu ze mną pewnie również. Liceum pośledniej marki, nie mogące się poszczycić niczym więcej oprócz tego, że jest pierwszym na liście dilerów narkotykowych próbuje wprowadzić rygory Giertycha. Wychowawca z pozycji Pana i Władcy próbował dyrygować rodzicami i wrzucać im nakazy i zakazy wychowawcze. Między innymi rzucił hasło, że nie będzie usprawiedliwiał więcej niż dwóch dni nieobecności na podstawie usprawiedliwień rodziców. Trafiła kosa na kamień i dałem facetowi do zrozumienia, że chyba się z osłem na łby wymienił, co faceta dość mocno rozsierdziło i zaraz zaznaczył, że chciałby się dowiedzieć czyim jestem ojcem. Facet przedstawił nową listę punktacji za nieodpowiednie zachowanie i tu moje ciśnienie sięgnęło zenitu. Minus pięćdziesiąt punktów można było osiągnąć za: znęcanie się nad słabszymi (nic nie mówił o znęcaniu się nad silniejszymi), handlowanie narkotykami, pobicie, dręczenie psychiczne. Kuźwa za te czyny to się idzie siedzieć i zgłasza się je policji, a nie odejmuje się 50 punktów z zachowania. Gość chyba nie wie na jakim świecie żyje. Co ciekawsze więcej niż za handel koksem można było dostać za … niszczenie szkolnego mienia. Paranoja!!! Ale czego można się spodziewać po facecie, który oficjalnie mówi, że słyszał jak jakiś chłopak proponował drugiemu załatwienie 20 tabletek i nie interweniuje. Powiedział, że nie interweniował, bo nie był pewny o jakie tabletki chodzi. Z pewnością chodziło o witaminę C albo o zestaw multiwitaminy lub może B-compleks – debil jeden. Jeżeli taki facet mieni się wychowawcą to zaczynam bardzo współczuć swojej CD i w ogóle szkole. Do tego wszystkiego zraził mnie tym, że w pierwszych słowach – pod publikę - wypowiedział się negatywnie o swoim szefie czyli o Koniu Który Umie Mówić, a następnie wystartował z retoryką, której nawet ten Koń, a nawet Wierzejski by się nie powstydzili. Doszły do tego zakazy: malowania powiek, malowania paznokci, zbyt jaskrawego ubierania się. Pomyślałem, że jestem w szkole moich rodziców z początku lat pięćdziesiątych, a do mnie przemawia partyjny kacyk. Kacyk jednak zrozumiał, że trafił na kogoś, kto nie daje się indoktrynować i widać było po nim wyraźnie, że ma do przełknięcia gorzką pigułkę. Rozdrażnił mnie również debilizm innych rodziców, którzy ślepo przytakiwali kacykowi, który uzurpował sobie pełne prawa do wydawania sądów na temat wychowywania dzieci i przy tym pretensjonalnie pouczał gawiedź, która siedziała z rozdziawionymi japami. Rzucał na zebraniu nazwiskami, ośmieszał uczniów i rodziców oraz ich metody wychowawcze i nikt na to nie zareagował. Na szczęście ani razu nie padło nazwisko mojej osoby, bo gdyby tak się stało rozerwałbym faceta słowami na strzępy. Innych nie chciało mi się bronić, bo skoro lubią się publicznie obnażać i pozwalają po sobie jeździć, jak po łysej kobyle to ich wola. Trafiłem na bandę kretynów wpatrzonych w małego kacyka, który jak Giertych obiecywał wychować – niewychowane dzieci. Parę moich wrzutek ostudziło go trochę, ale myślę, że dzięki temu CD nie będzie miała łatwego życia w szkole. Mówi się trudno, nikt nie powiedział, jak to przypomniał ostatnio Razer, że w życiu będzie łatwo i pięknie. Ja natomiast czekam, aż Pan wychowawca się potknie, bym mógł kopnąć go porządnie w jaja i pokazać mu, że nie wszyscy rodzice jego „niewychowanych dzieci” to banda tumanów i niedorajdów życiowych. No to sobie pogadałem i ulżyłem.

WNIOSEK PO PÓŁNOCY: CD BĘDZIE MIAŁA PRZERĄBANE.

poniedziałek, 30 października 2006

To wcale nie jest proste usiąść do kompa. Obiadokolacja, rozmowy z CD po wywiadówce, rozmowy CM, bo ma jutro klasówę z przyrody, wgranie dziecku gier, porządki na komputerze, zmywanie naczyń, a czas leci. No i komp mi się powiesił. Przecież to po dzisiejszym dniu było do przewidzenia. I tak w sumie niewielu czeka na ten przepis, tzn. na przepis na zupę chrzanową. Jednak dla tych niewielu warto jest skreślić te parę zdań, może uda mi się sprawić im przyjemność wzrokową, a oni później sprawią sobie przyjemność dla innych zmysłów. Zupa chrzanowa w swoim smaku przypomina żurek i jest doskonała z białą kiełbasą. Może także służyć jako dobry środek na łagodzenie kaca. Zupę robi się dość szybko.

SKŁADNIKI:

  • 2,5 litr wody
  • 2 skrzydełka kurczaka
  • 30-40 dkg kiełbasy rzeszowskiej lub podobnej
  • Plaster boczku wędzonego
  • 4 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • kawałek: selera, nać pietruszki, nać selera
  • jedna duża cebula i pół małej
  • 4 łyżki stołowe chrzanu tartego (lub więcej jeżeli chcemy mieć ostrzejszą zupę) zależy od ostrości chrzanu
  • ziemniaki według gustu
  • sól
  • majeranekoliwa

SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:

Na wodzie przyrządzamy wywar z warzyw (pokrojone w grubą kostkę) i skrzydełek. W połowie gotowania opalamy nad ogniem pół małej cebuli i dodajemy do wywaru, nada to wywarowi dodatkowego smaku. W tym momencie wywar podsalamy. W tym czasie kroimy w kostkę lub półtalarki kiełbasę i boczek. Wrzucamy je na patelnię i podsmażamy na łyżce oliwy. Kroimy w kostkę cebulę i dodajemy do kiełbasy. Cebula musi się zrumienić w kiełbasie na złoto. Wrzucamy całość do wywaru i po zagotowaniu dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki. Ziemniaki można podawać również do zupy osobno na talerzyku z podsmażoną cebulką lub też ugotowane i podsmażone.  Gdy ziemniaki w zupie będą miękkie dodajemy 4 łyżki stołowe (z małym czubkiem) chrzanu. Całość gotujemy od momentu wrzenia przez pięć minut. Na koniec doprawiamy solą i ewentualnie jeszcze chrzanem i dodajemy majeranek (ilość według upodobań) . Jeżeli jeszcze dodamy chrzanu, zupa znowu musi się trochę pogotować. Całość możemy podawać z pieczoną białą kiełbasą lub z grzankami, albo ze smażonymi ziemniakami jeżeli nie dodamy ich od zupy.

ŻYCZĘ SMACZNEGO.

WNIOSEK NA WIECZÓR: ZIMA ZA PASEM, WARTO WIĘC ZACZĄĆ O NIEJ MYŚLEĆ KULINARNIE.

Czy ja wspominałem, że nie lubię poniedziałków? Jeżeli nie, to teraz mówię, że nienawidzę poniedziałków, szczególnie jak mam iść do roboty na 5.30. Dziś normalnie jak zawsze w poniedziałek był … nienormalny poniedziałek. Obudziłem się sam, czekałem na budzik, ale ten łaskawie nie zadzwonił. Wstałem poszedłem robić śniadanie misiowej rodzince i będąc z leksza zaspany (była 4.30) wbiłem sobie nóż pod paznokieć. Trzeba mieć talent, nie? Następnie jedna ze smarowanych kanapek zaliczyła salto i wylądowała nie „po żydowsku” na moim kapciu. Co mi tam, to tylko poniedziałek się zaczął. Zamiast posmarować szynkę musztardą posmarowałem miodem, który miał iść na następną kanapkę. Na koniec posoliłem herbatę. Poszedłem się golić. Oczywiście zaciąłem się. Czy po takim ranku można spodziewa się czegoś sympatycznego po reszcie dnia? Oczywiście, że nie. Jadąc do pracy zaczęła mi dzwonić komórka. Wyciągając ją z tylnej kieszeni spodni mało nie wjechałem na latarnię. Dobrze, że to było przed szóstą, więc nie było ani samochodów, ani pieszych. To mój budzik się uaktywnił. Zapomniałem w fonie przestawić zegarek. Mogłem czekać więc na pobudkę. W pracy do dziesiątej był taki zajeb, że nie miałem czasu taczki załadować. Po dziesiątej na przerwie śniadaniowej siadłem do komputera. Zdążyłem zrobić jeden komentarz u siebie i… szlag mi trafił pracowego kompa. Taaa … myślicie, że na dzisiaj wystarczy? No to o trzynastej dowiedziałem się, że komp poszedł do formatowania i nie da się już nic zrobić. Odzyskano troszkę dokumentów. Słowo „troszkę” było bardzo złowróżbne. To „troszkę” okazało się, bardzo małym „troszkiem”. Dobrze, że trochę większe „trochę” mam na pen drivie i na drugim komputerze, ale i tak czeka mnie odtwarzaniem kupy dokumentów i ściągania kopii innych.  Po czternastej wyszedłem z pracy. Wsiadłem do samochodu, odpalam maszynę, a tu jedna żarówa się przepaliła. Miałem już dosyć. Teraz siedzę w domu piszę te słowa na laptopie i czekma, co mnie jeszcze czeka. Szlag mi trafi laptopa? Dostanę opierdol od KM-ki? Aaa … wiem, na siedemnastą jadę na wywiadówkę do CD, czy dobiją mnie tam?

PS. Jak wrócę to podam wam przepis na zimową zupę chrzanową, pożywną, sytą i dobrze rozgrzewającą. Oczywiście jak mi kompa szlag nie trafi, albo mi łącza nie rozłączy. No to do… następnego przeczytania.

WNIOSEK NA POPOŁUDNIE: TRZYNASTEGO NIE MUSI BYĆ TRZYNASTEGO I NA PEWNO NIE KONIECZNIE W PIĄTEK. DZIEŃ SIĘ JESZCZE NIE SKOŃCZYŁ.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM