piątek, 16 września 2011

MAŁE PIERSI KEIRA KNIGHTLEYCycki - obiekt pożądania zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Każdy chce je mieć, chociaż  może w innym znaczeniu słowa mieć. O ile mężczyźni, w związku z chęcią posiadania cycków, kompleksów nie mają, o tyle kobiety w większości przypadków tak, chociaż wiele to skrywa i ujawnia zupełnie przypadkiem. Co ciekawsze, kompleks związany z cyckami jest ponad podziałami, bo i małe, i duże cycki są powodem kompleksów, a i zdarza się, że te "niby" w sam raz, również.


Kobiety z za małym, według nich, biustem ubolewają nad rozmiarem i chcą mieć większy, te z dużym lub ZA dużym, według nich, chcą mieć mniejszy, a te, co mają w sam raz przyczepią się do jędrności, wielkości brodawek lub znajdą sobie innym powód do niezadowolenia ze swojego biustu.


Spójrzmy na problem kompleksu cycków z męskiego punktu widzenia. Kobieta z małymi piersiami marzy o większych. Gdy zada jej się pytanie dlaczego większe? Odpowiedź brzmi: Dla lepszego samopoczucia. Ok, przyjmuję tę odpowiedź, ale zadaje następne pytanie: Skąd się bierze lepsze samopoczucie? Na pewno nie z bezpośredniej samooceny, a z oceny zewnętrznej, i to nie innych kobiet, ale … mężczyzn!!! Według wielu kobiet to męska ocena biustu jest dla nich wyznacznikiem.


MAŁE PIERSI NATALIE PORTMANW kobiecej świadomości wyrył się genetycznie stereotyp, że mężczyźni wolę większe piersi, co jest wierutną bzdurą, bo mężczyźni … w ogóle lubią piersi, a czy małe, czy duże, czy średnie, czy jakiekolwiek inne, to indywidualna sprawa każdego z nich. To jak z kolorami, jeden woli czerwone Ferrari, inny czarne, ważne, aby to było Ferrari. Zwolenników Porsche przepraszam, że nie podałem tego przykładu, bo ja wolę Ferrari.


Wracając jednak do tematu piersi, to kobiety wbijają sobie w głowę, że z większymi piersiami będą bardziej atrakcyjne. W czasach kamienia gładzonego pewnie tak, bo wielkość biustu mogła świadczyć o płodności, sile i możliwości wykarmienia dużej liczby potomstwa. Niestety, czasy delikatnie się zmieniły, jakby tego nikt nie zauważył, dlatego  napisałem już wcześniej B Z D U R A!!!! Większe cycki, to nie znaczy atrakcyjniejsze. Z większymi piersiami będziecie jedynie BARDZIEJ zauważalne, a nie bardziej atrakcyjne. O atrakcyjności kobiety decyduje dużo więcej czynników, niż wielkość biustu i co ciekawe, a na pewno kompletnie nieuświadomione, biust na pewno nie odgrywa roli pierwszorzędnej (chyba, że u fetyszystów), ani nawet drugorzędnej (chyba, że u smakoszy),a jedynie trzeciorzędną. Tak więc, pogoń za większym biustem to wymysł kobiet, które mylnie interpretują reakcje śliniących się mężczyzn.


DUŻE PIERSI IGA WYRWAŁ zdj. M. UlatowskiA co z tymi, które mają biust XL? Te znowu mają kompleks, że postrzega się je właśnie przez pryzmat biustu. Według nich, ich cycki stają się ich osobowością, przykrywającą rzeczywiste atuty intelektualne, czy też przymioty urody. Nie wspominam tu o kobietach, które narzekają na kręgosłup, czy to, że ciężko im się biegnie do autobusu, ale o tych, które się obawiają, że duży biust jest ich jedynym życiowym atutem i chcą się wyrwać z szufladki zatytułowanej "Cycata". Kompleks w tym wypadku jest kompleksem sztucznym, bo wystarczy skupić się na innych aspektach swojej osobowości, czy fizyczności, aby poczuć się dobrze. Wartość nie leży w kilogramie cycka na metr kwadratowy, a w Was samych. Nawiązując do wniosku z piątej części Z PAMIĘTNIKA PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNY, to, że kobiety przysłaniają mężczyznom świat cyckami, było ironiczną kpiną ze stereotypów, jakie powielają same kobiety.


DUŻE PIERSI CHRISTINA HENDRICKSI co z tego, że facet obejrzy się za dużymi cyckami, a Wy za czym się oglądacie? Za zgrabnymi męskimi tyłkami, za mięśniami, za WIELKOŚCIĄ, tylko skierowaną na inne poziomy ciała. Na kurdupla z płaskimi pośladkami nawet nie spojrzycie, nie czarujmy się. Kurdupel musi Was przyciągnąć czymś innym, inteligencją, poczuciem humoru, może tembrem głosu, a może po prostu … penisem, tyle, że tego ostatniego nie nosimy na wierzchu, więc przykucie Waszej uwagi tym atutem w pierwszej kolejności (w odróżnieniu od cycków) nie jest za bardzo możliwe. Poza tym za wielkim traktorem z trzymetrowymi kołami obejrzy się i facet i kobieta. Dlaczego? Z ciekawości. Więc nie myślcie kochane kobiełki, że wielkie cycki kręcą wszystkich facetów, większość po prostu … zaciekawiają.

 


Mit Wielkiego Cyca jest tylko … mitem i niczym więcej. Inwestujcie w siebie i swoją osobowość, to jest atut każdego człowieka - wnętrze. Często piękne opakowanie, przyciągające uwagę krzykliwymi atutami kryje w sobie tandetny towar. Porzućcie Kompleks Cyca i skupcie się, na ważniejszych sprawach, bo My mężczyźni kochamy Was, nie za Wasz biust, ale za Waszą osobowość, czyli za to jakie jesteście dla nas, a nie za to jak wyglądacie dla innych.

 

 

 

WNIOSEK: CHYBA LEPSZE SĄ MAŁE PIERSI, NIŻ MAŁY MÓZG?



środa, 14 września 2011

 

PONIEDZIAŁEK

 

I znowu zaczyna się kolejny tydzień. Zawsze zastanawiałem się nad różnicą między mózgiem kobiety i mężczyzny, i w końcu doszedłem do jakiegoś wniosku, gdy wróciłem lekko spóźniony z pracy, coś koło czwartej rano. Mężczyzna ma umysł analityczny i duże problemy rozmienia na drobne, aby móc je szybciej rozwiązać. Kobieta ma umysł syntetyczny, z małych problemów robi wielkie, no bo co to za problem te kilka godzin spóźnienia???

 

WTOREK

 

Żona zapytała mnie, czy torebka pasuje jej do butów. Ja pierdolę, to dopiero problem!!! To jej powiedziałem, że jak założy miniówę, to 9 na 10 mężczyzn w ogóle nie zauważy torebki, a dla jednego pedała nie ma co się wysilać. Oko trochę zasinione, ale nie spuchło. Swoją drogą, czy kobiety muszą nosić tyle pierdół w tych torebkach? Jej ważyła ze dwa kilo.

 

CZWARTEK

 

Pierdolę. Nigdy więcej modlitwy przy stole. Pobożność nie popłaca. Z oka jeszcze śliwa nie zeszła, a już wargę mam spuchniętą. Zasiedliśmy dziś do kolacji, pierwszego wspólnego od tygodnia posiłku. Zachciało mi się kurwa pobożności i takiej bardziej wzniosłej atmosfery, więc mówię, że może byśmy modlitwę zmówili przed posiłkiem? Żona na to: - No to wal!!

No to walę: - Pobłogosław Panie te dary, które dzięki Tobie są na tym stole, i aby nigdy ich nam nie zabrakło. I spraw Panie Boże, by … te wszystkie kalorie poszły żonie w cycki, a nie jak zawsze w dupę.

I chuj… było po kolacji. Dobrze, że lód był w lodówce może opuchlizna z wargi do jutra zejdzie.

 

SOBOTA

 

W niebie to na pewno jest mało kobiet, z jakieś 15%. Tak przynajmniej myślę, bo gdyby było ich dużo, to jaki idiota nazwałby niebo niebem, toż to byłoby kolejne piekło. A, a propos tych cycków z czwartku, to doszedłem do wniosku, że nie ma kobiety idealnej. Te, które za takie uważamy tylko przysłoniły nam swoje wady cyckami.  

 

NIEDZIELA

 

Mówi się, że w dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo. Nawet w mordę teraz za darmo się nie dostaje. A wiecie, że można dostać w mordę za modę? Tak kurwa!! Za modę!! Wczoraj w czasie moich przemyśleń o kobietach i cyckach żona przylazła do mnie w jakiejś nowej sukience i pyta:

- Kochanie kupiłam nową sukienkę do Versace. Czy nie uważasz, że ona mnie odmładza?

- Eee…no cóż … - zastanowiłem się chwilę, przerywając myślowe dywagacje na temat cycków - robi biedaczka co może!

I kurwa za modę w ryj dostałem. A co mnie kurwa jej sukienka obchodzi, bardziej mnie obchodziła cena, bo poszła na nią cała moja czteromiesięczna pensja.

 

WTOREK

 

Za smsa też można dostać po ryju. Kobiety wymagają, aby poświęcać im dużo czasu, jakby człowiek nie miał kurwa nic lepszego do roboty. Wczoraj żona siadła przed telewizorem i zaczęła mi marudzić, że ją zaniedbuję, że się nią nie interesuję i zrobiła mi wykład, jak mężczyzna powinien zajmować się kobietą. Kiwałem ze zrozumieniem głową zastanawiając się kiedy kurwa spokojnie będę mógł obejrzeć ten mecz, a ta pieprzyła i pieprzyła. W końcu spojrzała na mnie i podsumowała: - Czy coś dotarło do Ciebie??

- Tak - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

- A co? - z zadowoloną miną zapytała żona.

- Sms.

Dostałem w ryj z liścia i znowu spałem na wycieraczce, bo jak poszedłem wyrzucić śmieci, to drzwi były już zamknięte.

 

PONIEDZIAŁEK

 

Nie było mnie tydzień, bo na urazówce za zupę leżałem. Znowu mi się kurwa szczerości zachciało. Ja się tej szczerości chyba nigdy nie oduczę.  Wyrywny też jestem za bardzo. Jedliśmy wczoraj ogórkową na obiad, a tu jak coś nie pierdolnie u sąsiadów, aż mi się żona wystraszyła i zupą oblała. Patrzy na mnie, patrzy na siebie i mruczy do siebie pod nosem: - Wyglądam jak ta świnia.

- No - przytaknąłem - i zupą się jeszcze oblałaś - wyrwało mi się nieopatrznie.

No i znowu pęknięcie nosa i poparzenie twarzy trzeciego stopnia. Wazą z Arcoroca dostałem, a kurwa miała być nietłukąca.

Ciężkie jest życie prawdziwego mężczyzny.

 

 

WNIOSEK: KOBIETA PRZYSŁANIA MĘŻCZYŹNIE CAŁY ŚWIAT, TYLKO DLACZEGO NIKT NIE ZAUWAŻA, ŻE CYCKAMI?



czwartek, 08 września 2011

Nie od dziś wiadomo, że każdy Polak zna się na dwóch rzeczach: piłce nożnej i polityce. O polityce było całkiem niedawno, więc dzisiaj o piłce nożnej. Panie tę notkę, mogą śmiało opuścić, chociaż z doświadczenia wiem, że niektóre nie tylko wiedzą, że spalony… to nie koniecznie kotlet, mimo, iż czasami klops, ale również interesują się piłką nożną, a czasami nawet bardzo poważnie. Panowie zresztą też mogą odpuścić, przymusu nie ma.

POLSKA NIEMCY 2:2

O ostatnim meczu Polska - Niemcy na PGE Arena, mówi się i pisze dużo. Lepsze to, niż o tym, co powiedział Kaczor … Donaldowi, czy o katastrofie smoleńskiej. To i Polar chce zabrać głos w dyskusji narodowej na temat poziomu polskiej piłki nożnej w wymiarze reprezentacyjnym.


O poziomie kibicowania nie będę wspominał, ale był na podobnym, jak mecz reprezentacji. Dziwią mnie opinie, jaki to był wspaniały mecz, jaką to zaczynamy mieć obiecującą reprezentację, jak to niewiele brakowało do historycznego zwycięstwa.


Ten kto widział wspaniały mecz musiał być kaprawy na jedno ślepie, albo nawet dwa. Gdzie była ta wspaniałość? Niemcy leniwie dreptali po murawie, a Polacy … za nimi nie nadążali. Wspaniałość to również nazwiska. Biorąc pod uwagę, że trzech najwartościowszych zawodników Niemiec pozostało w domu, to ta wartość znacznie spadła. Ciekawe, jakby wyglądał mecz, gdybyśmy na ławce posadzili Lewandowskiego, Szczęsnego i Błaszczykowskiego, albo Peszka. Pewnie byłoby świetne, wspaniałe i porywające  widowisko.


Gdyby nie chwilowa niemiecka indolencja, przyjacielskie podejście i niewielka chęć angażowania się w bieganie za piłką, nie mielibyśmy z pewnością czym się zachwycać. Nie marudzę dlatego, że jestem malkontentem, mimo, iż jestem, ale spójrzmy na to co było realnie. Niemcom nie chciało się biegać, więc Peszko miał trzy szanse. Niestety zgodnie z poziomem polskiej reprezentacji nie wykorzystał żadnej. I co z tego, że Lewandowski puknął bramkę? Gdyby Szczęsny nie umiał latać, do tego czasu w naszej pukałyby się ze sobą już ze trzy. A gdyby Niemcom zechciało się trochę bardziej chcieć, to pewnie wynik do przerwy byłby austriacki.


Obiecująca reprezentacja? W którym miejscu? Oczywiście na początku - Szczęsny i na końcu - Lewandowski. A pośrodku? Pośrodku sami Nieszczęśni. Strzeliliśmy bramkę. Niemcom się zachciało, więc też strzelili. Strzeliliśmy drugą. Wtedy im się już bardzo zachciało, więc kilkadziesiąt sekund później też strzelili. Nie chcieli strzelać więcej, bo to w końcu mecz towarzyski był.


Historyczne zwycięstwo? Tak, na to była szansa, ale to nie zasługa polskiej reprezentacji. To miał być prezent od reprezentacji Niemiec okazji 72 rocznicy, ale, że mecz nie był rozgrywany pierwszego września, to się rozmyślili. Wypowiedzi z niemieckich dzienników ukazują prawdę, dlaczego nam tak dobrze szło, BO NIEMCOM SZŁO TYM RAZEM ŹLE, i nie jest to na pewno zasługa naszej taktyki i myśli trenerskiej trenera Smudy. Taktyki było w tym meczu tyle, co pcheł u łysego, za to szczęścia więcej niż rozumu.


Nie zachwycajmy się czymś, co nie zasługuje na zachwyt. Spójrzmy realnie na to, co się dzieje w polskiej piłce nożnej. Jaka liga, taka reprezentacja. I co z tego, że udomawiamy towar importowany, inni też tak robią, ale inni mają jeszcze w zanadrzu Messiego czy Ronaldo, a udomawiają Oezila, czy jakiegoś innego Boatenga. My mamy tylko Peszka, co ma peszka, i na szczęście Szczęsnego, co by większego nieszczęścia nie było, co do udomowionych Obraniaka i Perquisa, to jeszcze im dużo brakuje do poziomu Oezila, że o innych gwiazdach "unarodowionych" w innych reprezentacjach nie wspomnę. Meiliśmy swego murzynka, mieliśmy latynosa, ale co z tego, jak na rynku międzynarodowym byli zaledwie średniakami. Jedyne czym polska piłka nożna stoi to bramkarze i chyba tylko dlatego, nie przegrywamy 7:0, jak Haiti w pamiętnym meczu.


 

WNIOSEK: MARZENIA SĄ PO TO, ABY JE SPEŁNIAĆ, ALE MUSI BYĆ NA TO CHOĆ CIEŃ SZANSY, ABY MIAŁO TO SENS.



sobota, 03 września 2011

Mam dziwne przeświadczenie, że w naszym spauperyzowanym intelektualnie społeczeństwie takie cechy, jak honor i coś, co kiedyś nazywało się popularnie "daniem słowa" wyginęły, jak mamuty, albo, że są na wymarciu, jak żubry.


DAJĘ SŁOWOCoraz częściej spotykam się z ludźmi dla których "danie słowa" czy "honor" są pustymi frazesami, którymi można szafować na prawo i lewo. Nie przeszkadza tym ludziom wychodzić na dupka, idiotę, kretyna, cwaniaka. Nie psuje im to w żaden sposób samopoczucia, nawet jeżeli krzywdzą tym innych, a Ci ponoszą z ich winy straty.


Gdyby powyższa przypadłość dotyczyła tylko wybranego segmentu społecznego, to można byłoby po prostu przypisać to danej grupie społecznej mówiąc, że ten typ widocznie tak ma. Niestety nie szanowanie "danego słowa", czy szafowanie własnym honorem, jest dziś powszechne na każdym poziomie współżycia społecznego i w każdej grupie społecznej bez względu na status majątkowy czy intelektualny.


Słowo, przyobiecanie łamią wszyscy jak leci: firmy, fachowcy, prezesi, nauczyciele etc. Polar będąc zmuszony ostatnio do podejmowania wielu spotkań i działań, chociażby związanych z remontem mieszkania napotkał wielu dla których "danie słowa" było miękką, brunatną papką.


Przykłady? Proszę bardzo. Elektryk, aby usunąć usterkę gwarancyjną w oświetleniu umawiał się ze mną już pięć razy i ani razu nie przyszedł. Trzech kafelkarzy umówiło się na pracę, nawet jeden ją obejrzał i … w dniu rozpoczęcia prac nie przyszli do pracy i nie odbierali telefonów. Firma w której zamawiałem wannę zapewniała, że termin realizacji nie przekroczy 4 tygodni, właśnie czekam siódmy tydzień na wannę, którą zaliczkowałem 50% wpłatą. Pewien gość, który obiecał mi sprzedaż pewnej rzeczy, którą aby wziąć musiałem najpierw zainwestować grubą kasę, gdy doszło do realizacji transakcji zmienił cenę ofertową o … 150%, mając w dupie to, że ja już dokonałem inwestycji, a gdy i na to się zgodziłem, aby nie tracić zainwestowanych pieniędzy zwleka pod różnymi pretekstami z realizacją zamówienia. Urzędnicy ściemniają, a później głupio tłumaczą się przepisami, wadami programów, niespójnością przepisów i innymi pierdołami, aby wyślizgać się z danego słowa, że jakąś sprawę załatwią od ręki.


Powyższe przykłady nie są jedynymi. Ludzie umawiają się i nie przychodzą na spotkania pod byle pretekstem, łamią dane słowo, olewają to, że przestają być w ten sposób wiarygodni a i honor jest tyle wart, co podarte gacie Polara. Skąd się to w nich bierze? Dlaczego się tak dzieje? Co powoduje, że ludzie traktują innych jak …  życiowe odpady.


Ciekawe jest to, że gdy są od nas zależni, to ich punkt widzenia diametralnie się zmienia. Wówczas skomlą jak pieski o nie nasypaną na czas karmę. Czyżby poczucie wyższości, możliwość "zginięcia w tłumie" takich samych dupków, jak oni, i poczucie bezkarności powoduje taki stan rzeczy? A gdzie odpowiedzialność za słowa? Eh… jebie się w tym naszym społeczeństwie coraz bardziej, a najgorsze, że albo większość tego nie widzi lub udaje, że tego nie widzi, albo to akceptuje, a później samemu działa tak samo.

 


WNIOSEK: SŁOWA RZEKOMO NIC NIE KOSZTUJĄ, MYLĄ SIĘ CI CO TAK SĄDZĄ I DLATEGO TAK NIMI SZAFUJĄ.



Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM