środa, 30 września 2009

No właśnie czy … co? Jakoś tak dziwnie się złożyło, że prawie równocześnie z debiutancką premierą filmu Katarzyny Rosłaniec GALERIANKI, głośno się zrobiło wokół sprawy Polańskiego. Częścią wspólną tych dwóch wydarzeń jest seks z trzynastolatką.


Po obejrzeniu filmu i przeczytaniu masy różnego rodzaju felietonów i informacji prsowych na temat incydentu z Polańskim, zastanawiam się nad zjawiskiem pedofilii i tego, czy działania Polańskiego, czy też mężczyzn korzystających z usług Galerianek, to pedofilia czy też może coś innego?


Zarówno Samantha Gailey , jak i Galerianki wyrażają zgodę na seks. Wszystkie oczekują z tego tytuły jakichś profitów. Czy więc seks z taką osobą to jeszcze korzystanie z prostytucji czy też już pedofilia?


Z laboratoryjnego punktu widzenia powyższe zachowania można śmiało określić pedofilią, z prawnego jest to uprawianie seksu z osobą w wieku bezwzględnej ochrony - w Polsce z osobą poniżej 15 rok życia. No, ale patrząc na małolaty w wieku 13 lat ubierające się i wyglądające jak osiemnastki, grypsujące,  jak stare kurwy, człowiek zaczyna mieć pewne wątpliwości. Pedofilia czy…? No właśnie, po raz kolejny czy co?


Jednak czy te wątpliwości powinny mieć miejsce?


Seks z trzynastolatką to pedofilia. Czynność karnie zakazana, bez względu na to, czy trzynastolatka zachęca, nagabuje, inspiruje czy namawia.  Dlaczego Kowalski namawiający trzynastolatkę na seks za ciuchy, telefon, czy też tabliczkę czekolady, ma być inaczej traktowany niż Polański obiecujący karierę w filmie? Czy to, że klient Galerianki nie ma pełnej świadomości, że jego cichodajka ma trzynaście lat usprawiedliwia fakt jej przelecenia? Może być jakąś tam przesłanką łagodzącą, ale czy usprawiedliwieniem, że czterdziestolatek zabiera się tak czy inaczej za dziecko? Czy czysto teoretyczna nieświadomość (zarówno wśród klientów Galerianek, jak i Polańskiego – wątpliwa) jest usprawiedliwieniem własnej głupoty i nieokiełznanej rozumem chuci? I co z tego, że ona chce, przecie to nie zmienia faktu, że to dziecko, które nie ma możliwości podejmowania prawnie relatywnych decyzji. Czy fakt, że zarówno Samantha Gailey,  jak i Galerianki mają durnych rodziców jest usprawiedliwieniem?


Po to jest tworzone prawo w różnych krajach,  aby chronić, między innymi dzieci. Nie tylko przed dorosłymi, ale często również przed nimi samymi, kiedy podejmują trefne decyzje pod wpływem emocji, bez rozumienia realiów i implikacji związanych ze swoimi decyzjami.


Dlaczego piętnujemy księdza, który łapie za cipki małolaty za ich przyzwoleniem, bo dostaną tabliczkę czekolady, a nie mielibyśmy piętnować Polańskiego za pieprzenie trzynastolatki, której obiecał karierę artystyczną? To hipokryzja, czy też może tworzenie różnych praw dla różnych kategorii ludzi? Czym różni się Polański od M. Jacksona? Intensywnością kontaktów z dziećmi? Czy dopiero mamy osądzić tego, który robi to dziesięć razy, a tego który raz, to już nie?


Czy fakt, że Polański się przyznał, a Galerianki same prowokują do ich pieprzenia, usprawiedliwia stosowanie innych praw, innych opinii, usprawiedliwień również w stosunku do wszystkich innych, którzy sami namawiają do seksu małolaty i osiągając przyzwolenie korzystają z tego?


Czy listy o uwolnienie Polańskiego to nie puszczanie papierowych łódeczek po gładkiej toni  szamba w śmierdzącej oczyszczalni ścieków? A może warto, aby najpierw sąd oczyścił tę kloakę zanim zaczniemy puszczać te niewinne białe papierowe łódeczki?

 


WNIOSEK: PRAWO POWINNO BYĆ JAK ŚMIERĆ, CZYLI DOTYCZYĆ WSZYSTKICH.



PONIŻEJ ETIUDA FILMOWA NA KTÓREJ OPIERA SIĘ FILM "GALERIANKI"

WARTE OBEJRZENIA


 

 

 

 

 

 

niedziela, 27 września 2009

Zacznę od starego jak świat dowcipu:


- Czym się różni wróbelek?


- Od czego?


- Wszystko jedno!!


- Bo ma jedną nóżkę bardziej!


KOBIETY


I tak właśnie jest z kobietami. One zawsze wszystko bardziej.  Bardziej kochają, a zaraz później bardziej nienawidzą. Bardziej chcą i bardziej nie chcą, gdy są przekonane, że nie chcą. Bardziej tęsknią i bardziej potrafią się odciąć. Bardziej dążą do obranego celu i bardziej go unikają. One wszystko bardziej. Zawsze tak twierdzą. Są bardziej zaangażowane i bardziej ambitne. Są bardziej zmysłowe i bardziej odczuwają rozkosz. Są bardziej wyposażone przez naturę i bardziej dostosowane do życia. Bardziej wytrzymują ból i bardziej się go boją. Bardziej się stresują, ale bardziej ten stres umieją rozładować. Niektóre twierdzą, że potrafią bardziej tyć i bardziej chudnąć, są bardziej głodne i bardziej spragnione. Potrafią być bardziej aniołem i bardziej diabłem. Bardziej się mszczą i bardziej wybaczają. Są bardziej i bardziej ich nie ma.


A my faceci? My po prostu jesteśmy, bo bez nas nie byłoby żadnego bardziej.

 


 

 


WNIOSEK:  NIGDY NIE KONKURUJ Z KOBIETĄ, BO NAWET JAKO ZWYCIĘZCA BĘDZIESZ SKAZANY NA PORAŻKĘ.

piątek, 25 września 2009

Dziś Polarny zamiast młodego mięsa foczki, zasuwał młode rydze. Danie przednie w swym gatunku i co ciekawe, rydze Polarny jadł po raz pierwszy w swym kudłatym życiu. No dobra, jutro okaże się, czy to były rydze. W każdym razie grzyby uwielbiam i nie omieszkałem skorzystać z nadarzającej się okazji.


Wczoraj przechodząc klatką schodową poczułem zapach gołąbków. Być może była to duszona kapusta, a może bigos, dla mnie to były gołąbki … mojej babci. Ot wspomnienie zapachu, którego nie czułem prawie 15 lat. Przyszły wspomnienia czasów, gdy żyła. Od razu za tym poszło wspomnienie zupy cebulowo – ziemniaczanej robionej przez prababcię, nazywanej przez rodzinę zacierkową. Do tej zupy zawsze do zagryzienia były suszone skórki od chleba – pachnące … nie wiem czym.


Dziś smażąc (mam nadzieję) rydze, przypomniało mi się, jak u babci brata, w leśniczówce, zajadałem się smażonymi kaniami. To nie było zwykłe smażenie, a może i zwykłe, tylko wspomnienia są niezwykłe? W każdym bądź razie, tak kanie przyrządzał tylko wujek Heniek. Nigdy i nigdzie nie jadłem takich kań, tylko u niego. Za każdym razem takie same i tak samo pachnące.


Wspomnienia gołąbków, zacierkowej, i kań pociągnęły za sobą wspomnienia kiełbasy z nutrii, jedzonej w ogrodzie z pajdą świeżego wiejskiego chleba i pomidorem zerwanym prosto z krzaka. I wsomnienia pobiegły sobie dalej po bezkresnych ścieżkach mojej pamięci.


Ferma lisów i herbata gotowana na kozie, parzona w ordynarnym słoiku, przelewana czasami do musztardówki. I kasza z parownika, gotowana na wolnym ogniu. Dla lisów. Lekko pachnąca spalenizną. Podżerałem ją na ciepło i na zimno, a dziadek czasami robił mi do nie jakiś sos, którego składu nigdy nie poznałem. Gdy pytałem się, co to jest, zawsze odpowiadał tak samo: - Smakuje? To się nie pytaj tylko wcinaj – czasami dodając z tajemniczym uśmiechem – Gdybyś wiedział, z czego, to byś nie uwierzył. Sos smakował wybornie, zapach był rewelacyjny, a ja nigdy nie dowiedziałem się, z czego był sos i czym pachniał.


Nie tylko z zapachami jedzenia mam wspomnienia. Kiedyś w Modzie Polskiej przechodził koło mnie facet. Zapach jego wody zaintrygował mnie. Nie zapytałem go czym pachnie. Wtedy nie wypadało, dziś zrobiłbym to na pewno. Wiele lat szukałem podobnego zapachu i w końcu znalazłem. Przypadkiem. Ultrared Man Paco Rabanne. Ten zapach przypomina mi młodość i kojarzy mi się ze szczęściem. Ot takie skojarzenia myślowe, silne i niesamowite.


ZAPACH KOBIETYJeżeli jesteśmy przy zapachach, to mam i swój idealny zapach kobiety. Zapach marzeń. Znalazłem go również przypadkiem. Zapach śliwki, delikatnej słodyczy, gdzieś przebijają się truskawki i podniecające piżmo, zmieszane z paczulą, jaśminem i poziomką. Słodycz kobiety.


Są też inne przyziemne skojarzenia. Łazienki i pasty do zębów kojarzący się z poranną toaletą w wojsku. Zapach kremu Wars, przypominający o pierwszym goleniu. Zapach smażonego oleju kojarzący się z wieloma wakacjami na Węgrzech, smażonymi Langosami, hurką i paprike kolbas. Zapach Dunhilli palonych pierwszy raz oficjalnie w Jugosławii. Jest jeszcze wiele innych zapachowych wspomnień.


Pamięć zapachów. Każdy z nas ma swoją bibliotekę zapachów, z której co jakiś czas wyciągamy stare wspomnienia. Wyjmujemy, kolejny tom swego życiorysu i czytamy. Przeżywmy jeszcze raz, z delikatnym uśmiechem na twarzy.

 

 

Ciekawe, że zapachowe wspomnienia przybierają u mnie tylko pozytywny kształt. Nie kojarzę zapachów z traumą, złymi przeżyciami, z nieszczęściem. Moja biblioteka zapachów składa się tylko z miłych chwil. Ciekawe czy inni też tak mają?

 

 


WNIOSEK: WSPOMNIENIA TO WYCIECZKA W NASZĄ PRZESZŁOŚĆ. PRZEWAŻNIE MIŁA, BO CZY KTOŚ LUBI ŚWIADOMIE KORZYSTAĆ ZE ZŁYCH BIUR PODRÓŻY?

poniedziałek, 21 września 2009

Nie dam się!!! Nie będę cieniasem i nie popełnię se puku … w czoło, a później harakiri w brzuch. Nie i już!! Nie chwycę za tępy nóż Ramy do smarowania i nie zadam sobie siedemdziesięciu trzech pchnięć w okolicę okrężnicy. Nie będę oglądał kolejnego, cztery tysiące dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego odcinka Mody na Sukces, aby doprowadzić swój mózg do rozpaczy, a w jej następstwie do śmierci klinicznej. Nie nażrę się mojej ulubionej grochówki w ilości niestandardowej, aby moje wnętrzności rozwalił od środka siarkowodór. Nie zrobię tego wszystkiego, chociaż naprawdę nie wiele brakowało, aby skorzystać z którejś możliwości. A wszystko przez niewinne ciuchozakupy.

 

 

zakupy w internecie


Nigdy nie twierdziłem, że jestem normalny, dlatego stwierdzenie, że lubię zakupy nie powinno nikogo dziwić. Jednak, gdy ma się trzy kobiety w domu zakupy można serdecznie znienawidzić.


Wczoraj po długich namowach wybrałem się jako sponsor z CM-ką na ciuchobranie. Nie wspomnę, o tym, że droga do samego wyjścia była dłuuuuuuuuga i wyboista i graniczyła ze zdobyciem Mount Everestu na kacu na czworaka, a nerwy jakie zjadłem wystarczyły mi na kolację i śniadanie. Czemu kobiety wybierając się gdziekolwiek potrzebują szesnastu godzin przygotowań? No, ale to na inną notkę.


No więc wyszliśmy w końcu na TE zakupy do Galerii. Czy kobiety, nawet takie małe jak CM-ka, już od najmłodszych lat mają genetycznie zakodowaną tą przecudowną cechę niezdecydowania? Wybraliśmy się po bluzki i zimową kurtkę, a zaczęliśmy zakupy od … spodni.


Polarny musiał się zaopatrzyć w niewyobrażalne pokłady cierpliwości. Nawe kopalnia Halemba nie ma tak głębokich pokładów, a budda z pewnością by mi ich zazdrościł. Chodziliśmy, wybieraliśmy, szukaliśmy. To nie ten fason, to nie ten kolor, a to nie takie kieszenie. Wybraliśmy jedyne … dwanaście par i zaczęło się przymierzanie. Poziom cierpliwości w zastraszającym tempie spadał. Wskazówka fuela coraz szybciej zbliżała się do magicznej cyferki zero. W końcu jedna para została wybrana!!! Hurrrraaa!!!!


Idziemy w kierunku kasy, a Polarny w dziwnym przypływie niewiadomo czego zadaje ostanie pytanie:


- To co? Kupujemy?


Na co otrzymuje typową kobiecą odpowiedź CM-ki:


- Nie wiem!!!


Po cholerę pytałem???!!! Idiota!!!!


Na tym ciuchobranie się zakończyło. Polarny nie zdzierżył. Wypadł ze sklepu, aby rządza mordu jaka się pojawiła w jego głowie nie sięgnęła nie tylko CM – ki, ale również ekspedientek i całkiem przygodnych klientek, tylko dlatego, że są … kobietami.


A później przyszła frustracja i myśli samobójcze - CD zapowiedziała, że jutro też chce iść na zakupy.


Jednak wolę zakupy w Internecie.

 


WNIOSEK: KOBIETA TŁUMACZĄC NIEZDECYDOWANIE ZAWSZE MÓWI O CIERPLIWOŚCI, MĘŻCZYZNA O ROZPACZY.

00:13, harry122
Link Komentarze (29) »
piątek, 18 września 2009

OSZUKAĆ PRZEZNACZENIE 4 - 3D PLAKAT

Czy mieliście kiedyś ochotę oszukać przeznaczenie, oczywiście jeżeli w takowe w ogóle wierzycie? Ja miałem. Fajnie tak myśleć, że ma się na coś wpływ i, że coś można zmienić mimo, że coś jest tak pewne jak na razie, że 2 + 2 to 4. Miałem więc, jakąś taką siłę w sobie, aby oszukać przeznaczenie i zmienić bieg historii, mojej historii, która z założenia nie mogła skończyć się inaczej.


Tak, więc aby oszukać przeznaczenie Polarny udał się do kina na … Oszukać przeznaczenie 4, aby spróbować zmienić to, co niezmienialne czyli to, że film będzie denny do granic możliwości i, że od rzucenia pawia będzie go powstrzymywał jedynie fakt, że ktoś jeszcze przed nim siedzi.


Zmiana przeznaczenia to trudne zadanie, szczególnie, gdy wybiera się czwartą część czegoś. Gdyby to jeszcze może była po prostu ćwiartka, to przy dobrym układzie można by coś zmienić, ale przy czwartej „części” filmu? Przecież to niemożliwe!!! Zmielona do granic możliwości fabuła, powielona w swym schemacie do granic możliwości, przewidywalna jak poranne sikanie, prosta jak kij od mopa albo zwoje mózgowe Polarnego (całe dwa), płaska jak deserowy talerzyk, nie dawała w tym zakresie żadnych szans. A jednak!!!!

 

Polarny oszukał przeznaczenie!!!!


Całość założeń, aby je oszukać opierała się na cyferce i literce czyli 3D, i w tym tkwi cała tajemnica sukcesu. Chodzi o efekty specjalne. Film mimo durnej fabuły jak ustawa antyalkoholowa, albo prezydenckie wystąpienia i orędzia, nie nudził ani chwili. Zgrane schematy i przewidywalność fabuły nie nużyła, a pozwalała skupić się nad szczegółami filmu pozostawiając na zapleczu mózgu płytkie jak kałuża latem dialogi i obserwację gry aktorskiej, która w sumie ograniczała się faktycznie do bycia w końcu kotletem mielonym.


Efekty specjalne w wydaniu 3D wyszły rewelacyjnie. Mamy fruwające gałki oczne i dziury w głowie na wylot. Są wnętrzności, bryzgająca krew, szatkowanie w kostkę siatką ogrodzeniowa, płomienie, a dla koneserów jest nawet namiastka trójwymiarowego pornosa. Przy tym wszystkim zadbano również o detale techniczne tła. Całość beznadziejnej fabuły okraszona świetnymi efektami 3D pozwala na to, aby taka wybredna jednostka jak ja nie nudziła się. Film mija zbyt szybko, a widza nie zaskakuje fakt, że wszystko kończy się nijak, ale to, że … już się skończyło, przepełniając pewnym niedosytem. A całość okraszona pewną autoironią autorów (scena w kinie 3D), a także pewną dozą czarnego humoru. To ciekawy efekt socjologiczny, gdy ludzie śmieją się widząc bryzgającą krew i walające się wnętrzności.


Na filmie można się nawet wystraszyć. Tak, tak, to nie żart. Polarny się wystraszył … korka od szampana przelatującego mu przed nosem. Wrażenie niesamowite, aż byłem zaskoczony, że … coś mnie mogło zaskoczyć.


Jednym słowem … ubranym w kilka, film warto obejrzeć nie dla wyjałowionej i wymóżdżanej do granic możliwości treści, ale właśnie dla efektów 3D, które na mnie zrobiły naprawdę ogromne wrażenie.


 

„Oszukać przeznaczenie 4 wersja 3D” nie jest pierwszym filmem, jaki widziałem w trójwymiarze, ale jest pierwszym na który nie żal mi było wydać pieniędzy. Teraz z olbrzymią nadzieją czekam na produkcje bardziej ambitne, w których trójwymiarowa scena będzie świetnym uzupełnieniem jakichś wartościowych treści, a nie sztuką samą w sobie. Od czwartku Polarny stał się fanem filmów 3D. Mam nadzieję, że na następnych również się nie zawiodę, a kino 3D stanie się standardem również w innych produkcjach nie mających wiele wspólnego z mielonym mięsem. Udało mi się oszukać przeznaczenie i nie nudzić się na czymś co z założenia miało być nudne.

 


WNIOSEK: CZASAMI WARTO UWIERZYĆ W RZECZY NIEMOŻLIWE DO ZREALIZOWANIA, BO WTEDY DAJEMY IM CHOCIAŻ MINIMALNĄ SZANSĘ REALIZACJI.

czwartek, 17 września 2009
DĄB

Pewnego razu Uczeń podszedł do swego Mistrza siedzącego w zamyśleniu na pniu starego spróchniałego dębu i zadał mu pytanie:


- Mistrzu, kto to jest przyjaciel???


- Przyjaciel to człowiek, który cieszy się Twoim sukcesem i martwi się Twoją porażką. To człowiek, który pomoże Ci w potrzebie i nie będzie żądał niczego w zamian. To człowiek, który będzie płakał razem z Tobą i razem z Tobą się śmiał. To człowiek, który będzie z Tobą nie tylko w dobrych chwilach, ale i w tych złych. To człowiek, który potrafi zrozumieć Ciebie nawet, gdy Ty siebie nie zrozumiesz. To człowiek, który się od Ciebie nie odwróci, gdy wszyscy inni już odejdą.


Uczeń usiadł obok Mistrza i zaczął się zastanawiać nad tym co usłyszał. Różne myśli kłębiły mu się w głowie, i w końcu ponownie zapytał:


- To w takim razie kim jest osoba, która Mnie kocha, bo ja właśnie tak jak opisałeś wyobrażałem sobie kogoś, kto Mnie będzie kochał? Jaka więc jest różnica?


- Taka, że człowiek, który Cię kocha nigdy nie zwróci się przeciwko Tobie, nawet jeżeli go zranisz. Były przyjaciel potrafi być największym wrogiem. Widzisz ten pień dębu na którym siedzimy?


– Tak Mistrzu, ale co to ma wspólnego z moim pytaniem?


- Ten, który Cię będzie kochał będzie jak dąb, a Ty będziesz jak ziemia, która pozwala mu rosnąć. Nawet jak go zetną, to zawsze pozostaną korzenie, które będą Was łączyć.

 


WNIOSEK: NIEKTÓRZY MYLĄ PRZYJAŹŃ Z MIŁOŚCIĄ, ALE TO MOŻNA WYTŁUMACZYĆ, GORZEJ GDY JE FAŁSZUJĄ NA WŁASNE POTRZEBY.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM