sobota, 30 września 2006

Nie pamiętam czy wspominałem, że kiedyś chodziłem do szkoły muzycznej, ale na pewno pisałem o tym, że do Szkoły Muzycznej chodziła CD, a CM chodzi jeszcze obecnie. Obie grają na gitarze klasycznej, a CD nawet trochę na basówie. CM mam w tym względzie pewne osiągnięcia, jak 2 i 3 miejsca w różnych konkursach. Jej Pan Od Muzyki powiedział, że gdyby przestała być takim leniem to, by pierwsze zajmowała. No, ale cóż Córa Mała ma lenistwo w genach po tacie, więc się nie da. Z tą szkołą to w naszym życiu bywało różnie. CD chodziła, bo w danym okresie była to jedna z najlepszych szkół podstawowych, CM chodzi, bo najpierw sama chciała zazdroszcząc CD, a teraz po prostu musi, a Ja, hm… Ja, bo stwierdzono u mnie nieopatrznie jeszcze jeden talent życiowy, czyli genialny słuch i predyspozycje muzyczno – rytmiczne. Pierwszy mój instrument to była mandolina. Na gitarę w tym czasie niestety byłem za mały. Pitoliłem na mandolinie różne kawałki z hitem barów mlecznych i dancingów Pt. „Poszła Karolinka” włącznie (Czy ktoś to pamięta?). To był mój numer popisowy. Nawet z tym numerem miałem solo wystąpić z zespołem mandolinistów, ale się rozchorowałem i ktoś mnie zastąpił. Niestety moja kariera szarpidruta nie trwała długo ponieważ Pani wyjechała do hameryki, a mnie przerzucono na forteklap. Były to lata katorgi. Powiem tylko tyle, że trzy razy zmieniałem Panią, bo żadna nie mogła ze mną wytrzymać, aż w końcu rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron. To jednak nie była katastrofa. Katastrofą było moje rzępolenie, którego w bloku nikt nie mógł wytrzymać. Sąsiedzi na klatce często się pytali, kiedy siadam do pianina? Przez długi czas nie wiedziałem dlaczego? Ale w końcu dowiedziałem się, jak zaobserwowałem, że jakoś dziwnie całe rodziny w tym czasie wychodzą na spacer do pobliskiego parku. Taka widać nowa świecka tradycja się wytworzyła. W sumie później wiedziałem, że wychodzą, ale nie byłem pewny czy to tradycja czy coś innego, ale upewniłem się dlaczego, gdy któregoś razu zmuszony byłem poczekać na klatce na kolegę, który uczył się grać na skrzypcach. Po 30 minutach stania u niego na klatce pod drzwiami, sam z ochotą wyszedłem na spacer. Rżnięcie kota tępą piłką ręczną to przy jego wyczynach była muzyka bogów. Zrozumiałem dlaczego spacery w moim bloku są tak modne. Mimo rozstania się bez większych tragedii z obu stron ze szkołą, Talent Muzyczny pozostał. Sam nauczyłem się grać na gitarze (tak ogniskowo), trochę próbowałem na kaloryferze (tak nazywaliśmy w szkole akordeon), a najlepiej wychodziło mi i wychodzi nadal granie ludziom na nerwach. Lubię się czasami pobawić muzyką np. na necie zająłem 3 miejsce w konkursie układania dzwonków polifonicznych i wygrałem komórę full wypas (na tamten czas), która służy mi do dnia dzisiejszego. Z sampli stworzyłem nawet płytę techno – dance – music mix pod znaczącym tytułem „I’dont now” i mógłbym się nią nawet podzielić, ale nie wiem, gdzie ją na necie wstawić. Czasami siadam z gitarą trochę porzępolić i dzieciakom się podoba. Ja zdecydowanie wolę jednak słuchać ich grania, bo z ich muzyki przebija tworzący się profesjonalizm. Zastanawiam się często, czy właśnie przypadkiem nie szkoła muzyczna rozbudziła we mnie chęć tworzenia. Tworzenia czegokolwiek, po prostu pozostawiania czegoś po sobie (oprócz kupy, bo to każdy potrafi, nawet mój Suk). Dzieciaki przejęły cechy ojca i również lubią coś tworzyć (oby jak najdłużej). Muzyka uczy widzieć świat inaczej niż wszyscy. Dlatego ja właśnie tak dużo widzę.

WNIOSEK NA POPOŁUDNIE: MUZYKA JEST LEKIEM NA CAŁE ZŁO

W związku z tym, że wszędzie panuje powszechna demokracja. Nie ma państwa policyjnego. Nikt nikogo nie inwigiluje. Wszyscy się kochają i są dla siebie uprzejmi i mili. A także, że w związku z tym, że na wszystko mamy wpływ, ja też wam dziś funduję odrobinę demokracji i robimy demokratyczne wybory. Co wybieramy? Wybieramy Nicka, prowadzącemu bloga. Otóż do wyborów na najbliższą kadencję stają:

LISTA KRAJOWA NR 1harry122 – kandydat bezpartyjny, o ugruntowanych poglądach społeczno politycznych; majątek posiada niewielki, jeszcze nie zdążył się nachapać. W posiadaniu ma Koleżankę Małżonkę, a także dwójkę stukniętych dzieciaków Córę Dużą i Córę Małą, po jego rezydencji szwenda się Suk Marki Bokser. Obiecanki przedwyborcze: obiecuję wam, że blog będzie taki jaki jest i nie wiele się w nim zmieni chyba, że na lepsze.

LISTA KRAJOWA NR 2Mr. Polarny - kandydat bezpartyjny, o ugruntowanych poglądach społeczno politycznych; majątek posiada niewielki, jeszcze nie zdążył się nachapać. W posiadaniu ma Koleżankę Małżonkę, a także dwójkę stukniętych dzieciaków Córę Dużą i Córę Małą, po jego rezydencji szwenda się Suk Marki Bokser. Obiecanki przedwyborcze: obiecuję wam to samo, co Harry122 tylko, że ja obietnice spełnię.

ORDYNACJA WYBORCZA:

Uprawniony do głosowania jest każdy kto wejdzie na bloga. Oddać można tylko jeden głos. Każdy głos jest liczony pojedynczo, a mój podwójnie. Dzieci i Ryby głosu nie mają chyba, że głosują za Mr. Polarnym. Głosy można oddawać do niedzieli wieczorem, kiedy to zostaną ogłoszone wyniki. W razie niejasności wszystko zostaje ciemne. W czasie głosowanie dopuszczalne są akcje wyborcze, szkalowanie i opluwanie przeciwników. Demokracja w końcu musi być.

WNIOSEK NA RANEK: WNIOSKI BĘDĘ WYCIĄGAŁ PO WYBORACH.

piątek, 29 września 2006

Mówią, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale jak tu nie zaglądać kiedy chcą Ci wcisnąć chabetę, która nie dość, że szczerbata to jeszcze ślepa i głucha. Może jeszcze i z tym można by było się pogodzić, ale jak jeszcze chcą wcisnąć taką co kopie i gryzie, to ja się na to nie zgadzam. Część naszego kochanego społeczeństwa właśnie nie zajrzała w październiku zeszłego roku temu koniowi i dostaliśmy głupią narowistą kobyłę, która jest ślepa na to, co się wokół niej dzieje i głucha na głosy rozsądku. Fakt, że ciekawostką może być otrzymania konia, który mówi, no ale bez przesady, niech on mówi, a nie pieprzy farmazony. Coraz więcej osób otwiera szeroko oczy ze zdziwienia. Gdzie ja mieszkam? – zadaje pytanie i szybko pakuje walizki drałując do GB czy innych „latyfundiów”. Nawet moherowe berety, będące jak na razie zakamuflowane ze względu na porę roku (jak zauważyła Nishka) zaczynają kręcić nosem na to co się dzieje w Rzeczycorazmniejpospolitej. Dziś pobierając kasę z bankomatu umieszczonego w murach okalających kościół (skądinąd ciekawe miejsce na bankomat) usłyszałem rozmowę dwóch babć wracających z jakiegoś kółka różańcowego:

Babcia 1: - Słyszałyście Kowalska, co wikary dziś mówił o tym co dzieje się w kraju?

Babcia 2: Oj słyszałam Malinowska słyszałem, ale głupoty jakieś gadał.

B1: - No jak to głupoty? Przecież mówił, że ciężkie czasy nadchodzą, bo bezpieka naszemu rządowi nie pozwala rządzić, że kamyrami nagrywają?

B2: - I Wy w to Malinowska wierzycie? Przecież proboszcz mówił, że Tusk to diabeł wcielony i chce Polskę zniszczyć, a, że Kaczyńscy to święte ludzie są i co? Kaczyński zaczyna w żywe oczy kłamać, a Tusk okazuje się, że porządny człowiek i nawet drugi policzek nadstawia.

B1: - No macie może i rację, bo ja też się zawiodłam. Emerytury nie przybyło, chleb drożeje, a to co obiecywali to się nie spełnia. No, może i macie rację.

B2: - Na pewno mam rację. Pieprzyć dziadów, przebacz mi Panie Boże, ale nawet ksiądz mnie już do nich nie przekona.

Ta specyficzna rozmowa dała mi do myślenia, że poparcie dla tego, co się dzieje, staje się naprawdę coraz mniejsze. Dziwie się, że PiS dzielcy* mają jeszcze jakiekolwiek poparcie nie wspominając o jakiś dwudziestu procentach (skąd się biorą te procenty, chyba z wypitej gorzały). Scena polityczna dawno nie dała takiego blamażu. Nawet łatwowierne babunie, które uwierzyłyby, że ziemia jest płaska, gdyby tylko tak proboszcz powiedział, zaczynają używać szarych komórek, a bielmo zarastające im oczka pomału zaczyna zanikać. Ile jeszcze musi paść słów i ile czynów musi zostać dokonanych, by w końcu mieszkańcy Rzeczycorazmniejpospolitej zrozumieli, że dali się wsadzić na głupią, narowistą, głuchą i ślepą kobyłę, która już najprawdopodobniej niedługo zdechnie – tak jej dopomóż Bóg. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to zbyt długo trwało, a śmierć będzie okrutna i bolesna.

WNIOSEK: CHYBA CZASAMI ODZYWA SIĘ WE MNIE SADYSTA.

*  niezbyt znana nazwa osób rozdzielających coś, np. zboże.

czwartek, 28 września 2006

Czy ja mówiłem, że nie lubię blogasków? Czy ja mówiłem, że kobiety chcą mieć duże Cycki? Czy ja gdzieś PiSałem jakieś PiSanki, znaczy się bajki? Czy ja gdzieś, coś, kogoś krytykowałem? Czy mnie coś, gdzieś kiedykolwiek się nie podobało? Nie!!!! Nigdy!!! Ja po prostu wszystko i wszystkich kocham. Kocham Tokio Hotel i od jutra maluję ślepia i zaczynam zapuszczać dredy, na początek spróbuje na łydkach i pod pachami, a później się zastanowię. Wszystko, co do tej pory pojawiło się na tym blogu było totalną bzdurą. Straciłem jaja, a właściwie nigdy ich nie miałem, czas się do tego przyznać, a po dzisiejszym blamażu jest ku temu najlepsza okazja. Ja po prostu jestem inny. Ja jestem RÓŻOWY w dupę jeża nietoperza!!!! Ja chcę, by wszyscy mnie kochali, rozumieli. Ja nie chcę być chodzącym marudą, który ma oczy na około głowy i nawet do kosza na śmieci zagląda (a może to się nazywa śmieciarz?). Ja jestem taki zwykły i mam małego, to znacz mam małe EGO, a w związku z tym to czego nie pozwala mi rzeczywistość realizuje tu, w wirtualnym świecie. Dzieci mnie biją, pies na mnie szczeka i nie pozwala mi jeść w kuchni, więc jem w łazience z miski, którą łaskawie raz dziennie napełnia mi Małżowina. Szef mnie terroryzuje, prace mam ot taką sobie, po prostu puszki zbieram, więc wymyśliłem sobie, że czymś tam kieruje i, że coś tam czasami gadam do ludzi. Bo w sumie to prawda, bo gadam jak potrzebuję na butelkę chleba. Poza tym, jak każdy w swoim życiu jestem pozerem i staram się być cwaniakiem, ale to mi z trudnością przychodzi i w ogóle chcę się zmienić. Chcę się zmienić na lepsze. Teraz chcę być taki Samobroniący się przed atakami Beer Geer i wciskać wszystkim kit, że coś nie było jak wszyscy widzieli że było. Chciałbym być jak PiSda (coś spacja mi nie chce zaskoczyć - to przez Ciebie Razer) tajnym agentem w szeregach POpaprańców, którzy nie umieją przejąć władzy. Chciałbym być różową świnką snującą się po plaży z różową Laską mimo iż Laska jest Nebeska, która ma Cycki jak Big Brother. Chciałbym być w TOP 100 szczęśliwych blogasków, nalepiej między LOST: ZAGUBIENI we własnej świadomości, a Tokio Hotel w którym będą latać nagie pokojówki (a może fanki, cholera nie jestem pewien). Chciałbym być inteligentny jak Ci, co zaperz…li księżyc, a teraz Podpierdolą i Słońce. Chciałbym jak Zajebiste Rysie walczące z ch… wie czym znaleźć sponsora. Chciałbym jeszcze wiele innych rzeczy, ale nie będą o nich pisał, by was nie zanudzić, a przecież nudny też nie chcę być. Chcę się stać paradygmatem społecznej użyteczności, zaściankowości i moherowości, a także typowym przedstawicielem ogólnie panujących tendencji w rozwoju jednostek ludzkich kreowanych przez wirtualną rzeczywistość blogową. Tak mi dopomóż Panie Janie, rano wstań i wszystkie dzwony biją, i niech to wszyscy diabli. Amen.

WNIOSEK NA WIECZÓR: W DOMU WSZYSCY ZDROWI I BABCIA TEŻ.

Widzę jednak, że mało osób mnie zna i przestało wam się chcieć czytać między wierszami. Niniejszy wpis podyktowany jest tym, ze chyba nie wszyscy zrozumieli jego sens, ani właściwego przesłania. W jednym wpisie, być może predestynującym do miana autoreklamy, tudzież próby bałwochwalczej manipulacji elektoratem czytelniczym skrytykowałem (nie używając ani jednego słowa krytyki) takie rzeczy jak:

- po pierwsze łańcuszki, którymi zasypywana jest moja skrzynka meilowa, a także inne bezowocne próby nakłaniania mnie do pomocy silnie potrzebującym;

- po drugie nachalną reklamę na innych blogach osobistej radosnej twórczości;

- po trzecie prędkość serwerów szanownego BLOXA i ich niestabilność, z którymi większość miała do czynienia, a które ciągle nie ustępują, więc pogróżki z łańcuszka są ciągle realne;

- po czwarte pogoni za komciami;

- po piąte zalewu różowych misiów i innych Tokio Hoteli;

- po szóste krytyki samego siebie (tego nie będę rozwijał)

Pytanie na koniec czy ja już tak głupio piszę, że mnie trudno zrozumieć????

WNIOSEK NA POPOŁUDNIE: CZUJĘ SIĘ SPOŁECZNIE NIE ROZUMIANY.

PS. Jaśniej i tak nie będę pisał.

Wyślij ten link http://nicalbonic.blox.pl do dziesięciu osób które lubisz, albo do dziesięciu osób, których nie lubisz. Wyślij go przez GG, Tlen.pl., inne najlepsze komunikatory polskie czy zagraniczne, może być Skyp, a także możesz wysłać go meilem. Jeżeli wyślesz go do dziesięciu osób, które lubisz będą ci dozgonnie wdzięczne i wynagrodzą Cię po tysiąckroć, nie będziesz mógł (mogła) się odgonić od łask na Ciebie spływających, jednym twoim zmartwieniem będzie to, żeby z nadmiaru szczęścia mózgu Ci nie rozpieprzyło. Jeżeli wyślesz do dziesięciu nie lubianych osób, to one zesrają się ze śmiechu i to będzie Twoja największa zemsta, bo wyobraź sobie, jak wygląda obsrany osobnik przed kompem i jak trudno się to później sprząta. No jest jeszcze trzecia ewentualność (której w ogóle nie biorę pod uwagę), że nie wyślesz tego linka nikomu. Niech Cię wtedy Harrego ręka broni i wszyscy diabli, bo spotka Cię masa niepowodzeń życiowych i intelektualnych i tak:

- Przestaniesz mieć wenę;

- Twoi wielbiciele odejdą od Ciebie, bo skoro nie wysłałeś (-łaś) TAKIEGO linka, to nie warto do Ciebie zaglądać;

- Blox zablokuje Ci możliwość dodawania komentarzy u innych;

- Edytor tekstu będzie Ci się zawieszał;

- Nie będziesz mógł (mogła) wejść na swoją stronę;

- Strony i inne blogi będą Ci się otwierać w tempie jednego na 15 minut;

- Zaczniesz otrzymywać komenty, że masz fajnego blogaska;

- Cały blog zrobi się różowy i będzie w nim pełno misiów;

- W efekcie końcowym Twój blog zostanie w szybkim czasie zamknięty;

- A w ogóle to zczyści cię jak kota po kiszonych ogórach i zsiadłym mleku, co spowoduje to, że to Ty się obsrasz a nie Twoi wrogowie.

Zastanów się więc zaczym podejmiesz decyzję, co z tym łańcuszkiem zrobisz. Łańcuszek naprawdę działa, a ty tylko możesz potwierdzić to działanie.

WNIOSEK NA RANEK: TO JEST TWOJA KARMA, A MOJA REKLAMA

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM