piątek, 28 sierpnia 2009

Od przeszło miesiąca na polskim rynku telekomunikacyjnym funkcjonuje kolejny operator komórkowy mianujący się dumnie nazwą „wRodzinie”.  Targetem sieci są osoby związane z Radiem Maryja. Źródła zbliżone do w ogóle nie poinformowanych twierdzą, że będzie to sieć o największym zasięgu w kraju i najtańszych kosztach użytkowania. Sukces ten ma być osiągnięty dzięki akcji „BERECIK”. W ramach tej akcji do każdego startera ma być dodawany moherowy berecik ze specjalną antenką. Owa antenka będzie spełniała dwie podstawowe funkcje odgromnika i przekaźnika naziemnego.


- Dzięki temu futurystycznemu pomysłowi zasięg sieci „wRODZINIE" będzie wręcz nieograniczony i nawet w środku lasu będziemy mieć  silny sygnał, dzięki babciom - grzybiarkom – mówi proszący o anonimowość przedstawiciel operatora.


Antenka w bereciku ma zastąpić drogie w budowie i utrzymaniu maszty antenowe, a mobilność i liczba berecików spowoduje, że nawet w Piczkowie Dolnym na plebanii komórki będą miały zasięg. Oprócz tego, na każdej dzwonnicy kościelnej mają być zamontowane dodatkowe wzmacniacze, które umożliwią doskonały odbiór w każdym zakątku kraju. Jak na razie operator nie umożliwia roamingu międynarodowego z powodu zbyt małego zasięgu berecików i braku podpisanych umów z innymi operatorami, ale pertraktacje z Watykanem w sprawie zwiększenia liczby pielgrzymek do innych zakątków świata trwają.


Nasz informator twierdzi, że sieć dopiero się rozwija i dlatego, jak na razie, darmowe numery są tylko do telewizji TRWAM  i Radia Maryja. Jednak w przyszłości projekt przewiduje wiele ciekawych usług, w tym także darmowych np.:


- darmowy numer 666 666 666 służący do spowiedzi w każdym miejscu;

- płatne smsy za rozgrzeszenie (przewidywana cena z sms to jedynie 1,22 zł z VAT za grzech);

- płatne smsy na odpust i odust zupełny (cena z sms od 4,99 do 9,99 zł z VAT za odpust);

- darmową infolinię o najbliższych kościołach, kapliczkach i odpustach w okolicy.


Projekt przewiduje rozszerzenie oferty pre-paid o nowy produkt pod nazwą „Daj na tacę”. Dzięki tej opcji, będzie można zasilać konto pre-paid sms-em lub też bezpośrednio z kont osobistych, a jednocześnie dawać na tacę. Połowa deklarowanej kwoty będzie przeznaczona na doładowanie, a druga połowa fifty – fifty na tacę proboszcza w najbliższej parafii i dla o. Dyrektora.


Dla osób nie wychodzących z domu ma być uruchomiony abonament na msze święte, które będzie można w całości wysłuchać w swoim telefonie. Abonament przewiduje pakiety:


- IRON – msze niedzielne

- SILVER – msze niedzielne i świąteczne

- GOLD – msze niedzielne, świąteczne i wieczorne

- PLATINUM – msze niedzielne, świąteczne, poranne i wieczorne.


Ceny pakietów nie są jeszcze znane.


Oprócz usług telefonicznych przewidywana jest również sprzedaż własnych telefonów komórkowych z logo Przenajświętszej Panienki, a także telefonów w kształcie krzyża. Z czasem design ma być poszerzony o inne formy. Wszystkie telefony mają być zaopatrzone w radia FM z na stałe zaprogramowaną stacją Radio Maryja.


Hasłami przewodnimi operatora, które mają być niedługo promowane ze wszystkich ambon parafialnych są:  „wRODZINIE lepiej… niż na zdjęciu” oraz „Nawet w toalecie z Radiem Maryja”. To drugie hasło ma być przeciwwagą dla telefonów stacjonarnych, których ciągnięcie wraz z kablem do toalety jest po prostu nie praktyczne, a także ma promować telefony z radiem. Plakaty z hasłem „wRODZINIE lepiej… niż na zdjęciu”  mają wkrótce pojawić się we wszystkich parafiach.

 

wRODZINIE ... ADAMSÓW


WNIOSEK: NA GŁUPKACH ROBI SIĘ NAJLEPSZE INTERESY.

środa, 26 sierpnia 2009

Polarnego dość trudno czymś zaskoczyć, ale jak pokazuje ostatnia notka, jest to cały czas możliwe. Tym razem też zostałem zaskoczony. Nie tym, że moja notka o tatuażu została zauważona i pobudziła trochę do dyskusji, ale tym, że na pierwszej stronie portalu gazeta.pl pojawił się jako POLECANY, artykuł z zależnego od gazety portalu technonews.pl na temat pornograficznego portalu PORNTUBE.COM.


PRZECZYTAJ SOBIE ARTYKUŁ ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ DALEJ

 

Nie jestem pruderyjnym, zaściankowym konserwatystą, ale ten artykuł wzbudził we mnie pewien niesmak. Zastanawiam się, jaki cel przyświecał adminom gazeta.pl w umieszczeniu tego artykułu na pierwszej stronie i to jako polecany?


Sam artykuł jest nudny jak flaki z olejem i seks na mnicha, a jedynym jego sensem jest reklama i rozpowszechnienie Porntube.com, oraz innych portali tego typu jak redtube.com czy też YuoPorn.com.


FANTAZJE EROTYCZNE autor A. MLECZKO

Pornografia w internecie jest zjawiskiem normalnym, powszechnym i można nawet rzec, że akceptowalnym (nie licząc skrajnych konserwatystów, ruchów chrześcijańskich czy innych nawiedzonych „antypornistów”). Nikt kto ma ochotę z niej skorzystać nie będzie jej negował, a niektórzy twierdzą (w tym Polarny), że potrafi pobudzić skapcaniałą u niektórych wyobraźnię erotyczną, poszerzyć nudne życie erotyczne o parę ciekawych doznań, a także pozwala na autodopchnięcie paru niedopchniętym samotnikom. Każdy, kto ma chęć z niej skorzystać, wie jakie hasła należy wpisać w wyszukiwarki, aby dotrzeć do poszukiwanego przez siebie towaru.


Jednak, gdy czyta się wyżej przytoczony artykuł ma się wrażenie, że redaktorom opracowującym materiał przyświecał jedynie cel: rozpowszechnić pornograficzny portal na większą skalę. No może się mylę, bo przecież w głowach ich nie siedzę i nie jestem Wszystkowiedzącą Wiedźmą Ple Ple, mimo iż niektórzy tak sugerują, ale takie odnoszę wrażenie.


Nie od dziś wiadomo, że odbiorcą pornografii w większości są mężczyźni, którzy w dzisiejszych czasach śmiało mogliby nieść transparent z napisem „panem et circenses et… sesso” i … dorastająca młodzież.

SEKS SEESO autor A. MLECZKO

O ile pierwsza grupa doskonale wie, gdzie szukać pornoli i powyższy artykuł nic nowego nie wnosi do ich poszukiwań, o tyle dla gówniarzerii jest to doskonałe źródło informacji o darmowych stronach pornograficznych, szczególnie, że komentatorzy artykułu prześcigają się dodawaniu nowych „ciekawych” linków do hardcorowej pornografii.  Stąd też zadaje może naiwne pytanie: Czemu miało służyć wrzucenie tego artykułu na pierwszą stronę i kto za to dostał kasę z porno biznesu?


PORNO DLA UBOGICH autor A. MLECZKO

A swoją drogą czy aby przypadkiem (może tak trochę na siłę, ale jednak), nie można by podciągnąć tego artykułu pod rozpowszechnianie pornografii wśród ... nieletnich? Art. 202 § 2 k.k obejmuje w nim upowszechnianie treści pornograficznych w sposób umożliwiający małoletniemu zapoznanie się z nimi, i zgodnie z komentarzem do kodeksu, należy przez to rozumieć takie upowszechnienie, które umożliwia małoletniemu łatwy kontakt z treściami pornograficznymi, bez stosowania "środków i procedur nadzwyczajnych".  Czy ten artykuł nie jest przypadkiem takim rozpowszechnieniem? A później taki gówniarz naogląda się pornoli, dupy mu zaczną ćwierkać, a ojciec spierze go w tę nie ćwierkającą za bezeceństwa, demoralizację i to, że mu tylko dupy, a nie książki w głowie.


Cóż, tak sobie pytam, bo jakoś dziwnie mi się zrobiło, że szanowana przeze mnie gazeta babra się w takim szambie, jak porno biznes (pod pretekstem rozważań na temat googlowych ciekawostek), jakby nie miała ciekawszych tematów do zrobienia. No, ale cóż, już przedpornosowi Rzymianie twierdzili pecunia non olet, ale czy nie warto dodać Bene olet, qui nihil olet?


WNIOSEK: GDY CHODZI O PIENIĄDZE I REKLAMĘ ŻADNE REGUŁY NIE OBOWIĄZUJĄ, PODOBNIE JAK NA WOJNIE I W MIŁOŚCI.

sobota, 22 sierpnia 2009
TATUAŻ I PIERCING

Polarny był wczoraj zmieszany, nie wstrząśnięty, ale zmieszany był … i zdziwiony. Nie myślałem, że w XXI wieku tatuaż może jeszcze u kogoś wzbudzić zdziwienie, głupią minę i budzić niezdrową sensację. Stosunek ludzi do tatuażu może być różny, tak jak i do piercingu, bo przesadzony czasami rzeczywiście budzić niesmak, ale zwykły tatuaż?


Siedziałem sobie wczoraj w biurze, było upalnie. Wszyscy praktycznie już wyszli, więc siedziałem sobie w bezrękawniku, gdy do mych drzwi ktoś zapukał. Była to jedna z moich pracownic. Osoba inteligentna, wykształcona, studiująca obecnie psychologię, a więc niby osoba całkiem światła. Usłyszała proszę, weszła do środka, zaczęła coś mówić i nagle… zamilkła, a jej oczy wyrażały zdziwienie, jakby Polarny siedział co najmniej nago i bawił się swoim maluchem.


- To Ty masz tatuaż? – powiedziała z niedowierzaniem, a w głosie słychać było niesamowite zdziwienie, pomieszane jakby z obrzydzeniem.


- Nie. Ubrudziłem się. – odpowiedziałem lekceważąco.


- No nie wygłupiaj się. Pokaż. Mogę zobaczyć? Mogę? – i podeszła szybko nie czekając nawet na moją zgodę.


Miałem głupią minę, jak żaba ze słomką w dupie, równie głupią jak mina Onej. A Ona, jak w muzeum zaczęła przyglądać się mojemu ramieniu i mojemu tatuażowi, z wytrzeszczem oczu rzeczonej żaby.


Na ramieniu mam wytatuowanego Iorek’a Brynison’a – białego niedźwiedzia, ze Złotego Kompasu. Tatuaż mniej więcej 17x15 cm, zajmuje połowę mego lewego ramienia.


- Co to za pies? – zapytała Ona, przyglądając się zawzięcie tatuażowi.


- Ja pierdolę. Nie dość, że głupia to jeszcze ślepa  - pomyślałem sobie złośliwie.


- Wyżeł kaukaski, pomieszany z brazylijskim Amstaffem – powiedziałem równie złośliwie.


- O jaaa!! – wyartykułowała inteligentnie Ona – A po co masz tatuaż? A u nas w pracy wolno? A nikt się Ciebie nie czepia? A ktoś wie jeszcze o Twoim tatuażu? Oooo… widzę, że masz jeszcze jeden, bo Ci kawałek wystaje spod koszulki. Mogę go zobaczyć? Mogę? – wypluła z siebie serię pytań, jakby miała atak ślinotoku.


TATUAŻ I KOBIETA

Miałem dość jej głupiej miny i inteligentnych pytań, więc zapytałem obcesowo: - Masz coś do mnie? Bo jak nie to jestem zajęty?


- Eeee… już nic – odwróciła się wyleciała z pokoju w popłochu.


Do jej małej inteligentnej główki nijak nie mogło dotrzeć, że jej szef, człowiek  na całkiem wysokim stanowisku, może mieć tatuaż. I żeby tylko jeden, ale aż dwa!!! Toż to sensacja na miarę całego biura i okolic. A, że sensacja to dowiedziałem się półgodziny później wychodząc do domu. Grzecznościowo poszedłem do pokoju obok pożegnać się, a tam już siedziała ekipa wsłuchana w jakąś opowieść Onej.


- Przyszedłem się pożegnać. Do widzenia – powiedziałem w progu i już chciałem się odwrócić i wyjść.


- No, pokaż im te tatuaże. Pokaż!!! – wykrzyczała z sensacją w głosie Ona.


I tu Polarny się zmieszał i tak pozostał zmieszany, nie wstrząśnięty, a zmieszany i zdziwiony. Pomachałem na pożegnanie i wyszedłem bez słowa. Po drodze zacząłem zastanawiać się : Czy tatuaże są przewidziane tylko dla artystów, aktorów, karków, bandytów i meneli? Czy tatuaż, tak dziś powszechny może stać się, aż taką biurową sensacją? I w ogóle czemu tatuaż budzi jeszcze u wielu osób zdziwienie? Czy bycie trochę innym to wciąż sensacja?


W poniedziałek dostanie opierdol, za rozgłaszanie tanich sensacji. Mogła, k..wa, na tablicy ogłoszeń wywiesić informację, albo ogłoszenie jeszcze dać do gazety. W poniedziałek sprawdzę tablicę.

 


WNIOSEK: NAGI CZŁOWIEK NIE WZBUDZI TAKIEJ SENSACJI, JAK TEN O KTÓRYM SIĘ CZEGOŚ NIE WIE.

środa, 19 sierpnia 2009
ISLAM DZIEWCZYNKA

Było południe. Skwar lał się z nieba, a słońce próbowało wypalić resztki rachitycznej roślinności, która nieśmiało próbowała wybić się tu i ówdzie.  Był zwykły dzień skwarnego lata. Upalny, duszny, z gęstym od gorąca powietrzem, którego konsystencję czuło się podczas oddychania. W tej gorączce, w południowym słońcu, szła ulicami Jerozolimy mała dziewczynka. Była tu po raz pierwszy. Szła boso, raniąc stopy o drobne kamienie i uliczny bruk. Zakutana w czarny, potargany i postrzępiony materiał przypominający kobiecy czador, tym razem z odsłoniętą głową, w którą niemiłosiernie paliło słońce przemierzała uliczki miasta. Wokół pasa była obwiązana wiązką Semtexu, a w malutkich dłoniach przytrzymujących czador ściskała detonator i granat, który był jej codziennością.


Zazwyczaj siedziała w Gazie, na dużym odłamku muru z zawalonego od bombardowań sklepu, albo snuła się po pobliskich uliczkach oferując przechodzącym mężczyznom swoje usługi. Czasami nie wracała na noc, zasypiając przycupnięta w piwnicach zrujnowanych domów, lub też w ciemnych zaułkach śmierdzących uliczek. Nie wracała, gdy nie zarobiła żadnego grosika, ojciec by ją zabił. Jako mała dziewczynka nie była przydatna w domu do niczego, więc ojciec, zatwardziały radykał i fundamentalista stwierdził, że jak chce jeść, musi na siebie zarobić. Sprzedawała granaty.


W domu zawsze brakowało jedzenia, a nigdy nie brakowała razów, obelg, wyzwisk, pomieszanych ze śpiewem muezinów, naukami mułłów i świętymi słowami ojca cytującego Koran, orędownika intifady, świętej wojny i zbawienia przez śmierć w walce.


Dziś jednak uliczki Gazy nie spoglądały na małą dziewczynkę i nie mogły się odbijać w jej hebanowych oczach. Ta przyjemność była dziś zarezerwowana dla wzniosłych budowli Jerozolimy. Dzisiejszy dzień mimo iż zwykły, był dniem szczególnym. Był świętem dla małej Palestynki. Słońce odbijające się od jej czarnych włosów tworzyło jakby aureolę, której nie powstydziłby się chrześcijanin, a na którą być może naplułby muzułmanin.  Jej twarz promieniała szczęściem. Dziś nie czuła głodu, bólu poranionych stóp, ani skwaru. Oczami wyobraźni widziała babcię, która wyciągnie do niej ręce i zabierze do lepszego świata.


Błysk. Huk. Krzyk i jęki rannych. Zawodzenie i lament kobiet. Wnętrzności porozrzucane po ulicy, odłamki szkła i betonu w ludzkich oczach, twarzach, brzuchach. I nie było babuni, takiej ciepłej, takiej jasnej i pogodnej, jaką pamiętała, a która tak bardzo ją kochała i tłumaczyła, że w życiu wszystko należy robić dla siebie i innych ludzi, a nie dla Boga. Nie było babuni, która tłumaczyła, że ludzka śmierć nie przynosi żadnego pożytku ani ludziom, ani żadnym bogom, jeżeli nawet istnieją. Były tylko krew, smutek i żal, bo nie czekało na nią nic.


Zachodzące wieczorne słońce odbijało się w kałużach wody stojących jeszcze w miejscach, gdzie zmywano krew rannych i zabitych. Z małej Palestynki nie zostało nic, oprócz małej rączki zaciskającej granat, który miała odpalić, gdyby ją złapano przed wykonaniem zadania. Chciała do Boga. Chciała lepszego życia, miłości, uznania, chciała być przydatna i kochana, chociaż przez Boga, ale nikt nie miał pojęcia o tym, że … nie zobaczyła nic, bo… tam nic nie ma.


palestinian little girls PLESTYŃSKIE DZIEWCZYNKI

 


WNIOSKI nasuwają się same.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

MĘSKA SZOWINISTYCZNA ŚWINIA

Próbuje się z nas wyrwać,

ta męska szowinistyczna świnia

Może Polarny i jest męską szowinistyczną świnią (no bo przecież opinie innych są wyznacznikiem rzeczywistości), ale z pewnością nie większą, niż przeciętny Kowalski. Jeżeli zaś chodzi o świnie, to nie od dziś wiadomo, że to zwierzęta wszystkożerne, nie gardzące niczym, łącznie ze starym kaloszem gospodarza. Świnia, podobnie  jak dobry bimbrownik, potrafi przetworzyć wszystko na odpowiedni materiał do spożycia. Przeciętna szowinistyczna świnia, a może bardziej pasuje: przeciętny szowinistyczny knur Kowalski również jest stworzeniem wszystkożernym, tyle, że może nie koniecznie gustuje w kaloszach gospodarza.


Jako (w większości) zwierzęta wszystkożerne jemy sobie jak leci: amerykańskie hamburgery, pseudo włoskie pizze, turecko podobne kababy, mało chińską chińszczyznę. Co bardziej wybredne knury, namówią swoją domową świnię, albo sami zakaszą rękawy i upichcą coś bardziej ekstrawaganckiego z kuchni azjatyckiej, śródziemnomorskiej, greckiej, meksykańskiej, a czasami nawet afrykańskiej. Cudze chwalicie swojego nie znacie, chciałoby się rzec, gdy zagląda się do garnków współczesnych Polaków, a przecież mamy tak bogatą historycznie własną kuchnię.


Tak niewiele osób pamięta w naszej kuchni o kaszy jaglanej. Polarny sam nie pamiętał, zajadając się Kus Kusem, gdy pod nosem miał tradycyjną polską kaszę, której historia sięga 4000 lat wstecz, a która w dawnych czasach była jedną z podstawowych na ziemiach polskich, dzięki powszechnie uprawianemu prosu, z którego ją się wytwarza. Kaszę jaglaną można jeść na setki sposobów, z mięsami i na słodko, jako dodatek do zup, sosów i deserów.


Wczoraj Polarny sięgając do tradycyjnej kuchni polskiej zafundował swemu stadu jagły z Gulaszem na Dziko i ogóreczkiem z szybkiego kwaszenia. Gulasz na dziko jest bardzo prosty w wykonaniu i opiera się na starych tradycyjnych przepisach, bez żadnych udziwnień i dosmaczeń. A jagły z Gulaszem na Dziko wyglądają tak:

 

KASZA JAGLANA Z GULASZEM

SKŁADNIKI:


- 400 g kaszy jaglanej

- 30 dkg mięsa z szynki z dzika;

- 30 dkg mięsa z szynki świńskiej;

- 10 suszonych podgrzybków

- 4 ziarna pieprzu

- 6 ziaren ziela angielskiego

- 1 liść laurowy

- 1 cebula

- 3 łyżki mąki pszennej

- pół szklanki mleka

- oliwa do smażenia

Sól i mielona papryka do smaku


SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:


Mięso z dzika, jeżeli nie jest skruszone, należy zamrozić głęboko na kilka dni, a następnie wolno rozmrozić, co da mu odpowiednią miękkość. Jak nie mamy mięsa z dzika, możemy wziąć szynkę ze świni, zwyzywać ją, nabluzgać jej od najgorszych, a później zamknąć na tydzień w piwnicy, a później pognać na tydzień do lasu może wtedy zdziczeje. Jak nie chce zdziczeć, albo nie chce nam się czekać dwa tygodnie, to lepiej od razu wziąć 60 dkg szynki świńskiej.


Obie porcje mięsa należy pokroić w grubą kostkę gulaszową i wrzucić do rondla na rozgrzany olej. Mięso puści soki, i należy je smażyć aż do zarumienienia ze wszystkich stron podsalając po koniec smażenia. Pod koniec smażenia dodajemy cebulę (połową pokrojona w kostkę, połowa w cienkie piórka) i skruszonych na drobno 5 grzybków. Całość mieszamy aż do zeszklenia cebuli. Całość zalewamy litrem wody, dodajemy ziarnka pieprzu, liść laurowy, ziele angielskie, połamaną resztę grzybów i sól do smaku. Całość dusimy na małym ogniu przez godzinę. Na koniec gdy część ody odparuje, to do z mąki tworzymy zasmażkę i zagęszczamy sos. Całość dosalamy i dopieprzamy do smaku. Gulasz podajemy z kaszą jaglaną, ogórkiem kiszonym lub zasmażanymi buraczkami. Do sosu można dodać 100 ml czerwonego wytrawnego wina, jeżeli ktoś ma ochotę na bardziej wyszukany smak, a dziczyznę można wcześniej wymoczyć w kwaśnej śmietanie.


BARDZO WAŻNE: Kaszę jaglaną należy przepłukać w zimnej wodzie, a następnie po wypłukaniu przelać  wrzątkiem. Ma to zapobiec gorzkiemu smakowi kaszy i pomóc w wypłukaniu goryczy. Kaszę gotujemy w osolonym wrzątku z dodatkiem mleka, aż do wsiąknięcia wody w kaszę. Stosunek wody do kaszy: na szklankę kaszy – 1,5 szklanki płynu.


Życzę wszystkim smacznego!!!

 

PS. Dawno, oj dawno nie było nic kulinarnie.


WNIOSEK: PRZYJEMNOŚĆ GOTOWANIA I JEDZENIA, MOŻE ZASTĄPIĆ TYLKO DOBRY SEKS.

piątek, 14 sierpnia 2009
MADONNA NA KRZYŻU MADONNA ON THE CORSS

Stawianie Dody i Madonny w jednym rzędzie artystów to lekka perwersja, ale obie Panie mają zajebisty talent do robienia wokół siebie szumu, wywoływania skandali i szokowania swoim zachowaniem lub poglądami.


Ostatnio dość głośno było o wypowiedzi Dody na temat biblii, którą według piosenkarki stworzyli „napruci winem i palący jakieś zioła”. Słowa Dody spowodowały poruszenie w polskich środowiskach religijnych doprowadzając nie tylko do zgłoszenia przez Przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami popełnienia przestępstwa obrażenia uczuć religijnych przez Dodę, ale również do zawieszenia współpracy TVP z piosenkarką.


O ile jestem wstanie zrozumieć decyzję Pana Nowaka (z trudem, ale jednak), o tyle decyzja TVP to szczyt głupoty i hipokryzji. Jestem ciekaw, czy TVP będzie w przyszłości tak samo zdecydowanie przeciwna puszczaniu teledysków Madonny i czy jutrzejszy koncert przypadkiem kiedyś nie będzie przez TVP retransmitowany, jeżeli np. Madonna znowu zawiśnie na krzyżu? Zastanawiam się również, czy Pan Nowak po takim „ukrzyżowanym” koncercie Madonny również złoży doniesienie do prokuratury?

 

MADONNA W CIERNOWEJ KORONIE JAK JEZUS


Słowa Dody to bzdet w porównaniu z tym, co z uczuciami religijnymi wyprawia Madonna. Ja nie mam takich uczuć, więc moich nie obraża, ale są tacy, których zachowanie Madonny religijnie szokuje. Wystarczy wspomnieć apel Jana Pawła II z 1987 roku, czy apel kościoła o bojkot Madonny w 1990 roku, będący odpowiedzią między innymi na kontrowersyjny teledysk „Like a Prayer”, w którym zwraca się uwagę na palone krzyże, seks ze świętym i inne smaczki.

 

 

 


Oglądając ten teledysk osobiście widzę bardziej ekspresję, niż perwersję, czy też obrażanie uczuć religijnych, no, ale ja jestem ateistą i patrzę na kompozycję i słucham muzyki, a nie patrzę na uczucia innych. Jednak, że Madonna lubi przeginać to fakt bezsprzeczny. O ile „Justify My Love” może być brane jako pewna kontrowersja (nie religijna)

 

 

 

 

o tyle koncert w sercu Rzymu niedaleko Watykanu to już ewidentne przegięcie, aczkolwiek pełne ekspresji, a nie perwersji.

 

 




Jednak po obejrzeniu tego fragmentu, nawet ja, zagorzały ateista mam wątpliwości, czy aby nie zostały tu obrażone uczucia religijne katolików czy Żydów. Z pewnością, gdybym był katolikiem, byłbym tym ekspresyjnym show mocno zniesmaczony. Cóż, czy jednak artystom nie wybacza się innego toku myślenia, innej wrażliwości, innego postrzegania świata i innego wyrażania swych myśli?  Trzeba przyznać, że Madonna nawet jeżeli obraża uczucia innych, to robi to z niesamowitą klasą.

DODA ZE SKRZYDEŁKAMI ANIOŁA


A Doda? Cóż marna kopia wielu artystów machająca anielskimi skrzydełkami w nadziei na jakiś cud. A swoją drogą zastanawiam się, czy przypadkiem Pan Nowak nie powinien zgłosić skrzydełka Dody, jako obrazy uczuć religijnych?


Z olbrzymią ciekawością i zainteresowaniem czekam na wrażenia z jutrzejszego koncertu Madonny, na opinie, fragmenty, i na to, czy będzie to nowa wersja rzymskiego show? W końcu jutro jest święto Madonny i jakiś nie święty krzyżyk by się przydał, aby DODAć (hihihi) trochę smaczku koncertowi, a przy okazji znowu zaliczyć jakiś medialny skandalik.

 

 


WNIOSEK: RELIGIA TO RÓWNIEŻ SHOW, TYLKO WYKONYWANE PRZEZ TANDETNYCH ARTYSTÓW.

 

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM