niedziela, 31 sierpnia 2008

Czy dzisiejszy dzień możemy nazwać Międzynarodowym Dniem Niepodległości Blogów? Chyba możemy skoro tak dużo osób wzięło udział w tej akcji po raz kolejny, a poza tym na blogach, jak na razie można pisać wszystko (nie licząc niektórych państw byłego ZSRR i Chin, a może jeszcze kilku państw afrykańskich).

Ponieważ Blog zajął porządny kawałek życia Polarnego, trudno, aby i Polarny się nie przyłączył. Jednak zanim podam linki do 5 blogów, które chciałbym w jakiś sposób zareklamować, chciałbym najpierw sobie zaprotestować. Chciałbym zaprotestować przeciwko odmianie wyrazu blog, jaką preferuje obecnie portal blox.pl. Nigdy nie będę używał odmiany: TEGO BLOGU. Skoro jesteśmy niepodlegli, to nie dajmy się zwariować i używajmy tak jak używaliśmy: TEGO BLOGA. Skoro pisze się „dla tego chłopca”, to dlaczego nie możemy pisać: „dla tego bloga”? „Dla blogu” brzmi tak beznadziejnie, że aż żal dupę ściska. Prawie tak samo jak Donaldu Tusku. To my kształtujemy język i dajmy mu żyć, a nie zabijajmy go. W końcu to my tworzymy zarówno blogi, jak i społeczność z nimi związaną i byle admini nie będą nam narzucać swoich zachciewajek.

No a teraz jak już sobie poprotestowałem, to przedstawiam kilka linków reklamujących blogi. Czytam je, chociaż nie ma ich w moich linkach. Zostawiałem je dla siebie, a teraz się nimi dzielę:

 

ANDSOL – ponieważ naprawdę warto pogimnastykować umysł czytając jego słowa; tam jest zawsze drugie a nawet trzecie dno.

 

BRWINOFF – ponieważ jego obiektyw często jest lepszy niż nie jednego słowa, a i sedno i dno potrafi zdziwić.

 

ROMAN J. – może dlatego, że czytam go już tak dawno, że nie pamiętam od kiedy?

 

PALCOPSTRYK – lubię poczucie humoru w tym stylu i szanuję za pomysłowość, której mi zaczyna bakować.

 

MLECZNY JOACHIM – dlatego, że jestem cynikiem i hochsztaplerem, a ten blog mówi o pewnych zjawiskach w prosty i klarowny sposób bez owijania w bawełnę. Jest tak denny, że zawsze można tam znaleźć drugie dno.

 

 

DZIŚ BEZ WNIOSKU.

21:49, harry122
Link Komentarze (24) »
wtorek, 26 sierpnia 2008


Szlag mnie trafia na okoliczność mentalności firm „państwowych”, a raczej ich zarządców, którzy swoim tokiem rozumowania siedzę jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku.

 

EPOKA LODOWCOWA CZYLI SOCJALIZM

 

W czwartek powieszono na drzwiach klatki schodowej gawry Polarnego informacje: „W dniach 22.08. i 25.08. w godz. 8 – 15 w państwa budynku będą wymieniane zawory C.O. W związku z powyższym uprasza się właścicieli piwnic o ich udostępnienie ww. terminie.”

Polarny przeczytał tę informację i miał ją w dupie, bo Polarny to pracujące zwierzę, czasami nawet jak wół roboczy.

BUDUJEMY SOCJALIZM CZY KOMUNIZM?

Zarządzający firmą wymieniającą zawory żyją jeszcze w czasach Gomułki, kiedy to na informację ze spółdzielni wszyscy rzucali pracę, brali urlopy i biegli z uśmiechem na twarzy udostępnić piwnicę firmie, która łaskawie wymieni zawory. Ktoś tu się z chujem na głowy pozamieniał.

Dzisiaj firma dzwoni do mnie z pretensjami, że nie zostawiłem kluczy od piwnicy dzieciom i że oni mnie obciążą kosztami, bo oni wczoraj umawiali się z moją córką. A do kurwy nędzy kim jest moja córka? Zarządcą mego mieszkania? A może właścicielem, a ja nic o tym nie wiem? Od kiedy to dzieci załatwiają sprawy dorosłych? A poza tym to niby na jakiej podstawie Polarny ma się zwalniać pracy? Czyżby dlatego, że jakiś palant nie umie zorganizować sobie dnia pracy i dostosować go do obecnie panujących warunków i rzeczywistości?

Dziś przecież nikt się nie zwalnia z pracy dla zachciewajek i nie marnuje urlopu, bo INNI PRACUJĄ DO 15. Halo, halo, ja też pracuję i co, praca wajchowego z kluczem francuskim jest w tym momencie ważniejsza do mojej? Niedoczekanie!!!

Szanowna Pani reprezentująca firmę próbowała mnie namówić, abym jednak wyszedł z pracy i udostępnił im piwnicę. Niestety Polarny to uparte bydle jest i usilne prośby Pani Majster spotkały się jedynie z pustym śmiechem i propozycją, że jeżeli mi zapłacą stawkę dniową za moją pracę to ja chętnie wezmę dzień urlopu, a jak nie, to zapraszam ich po siedemnastej, gdy wracam z pracy albo w sobotę od ósmej rano.

Niestety Pani stwierdziła, że pracują tylko do 15, a w soboty kodeks pracy nie pozwala im pracować, na co stwierdziłem, że mnie kodeks etyczny i kodeks pracy nie pozwalają się urywać z niej w ciągu dnia. Poza tym w sposób wyraźny i niekoniecznie grzeczny wytłumaczyłem Pani Majster, gdzie mam ich godziny pracy i, że to oni dostosują się do mnie a nie ja do nich.

 

OBSŁUGA I SOCJALIZM

 

Pani zaczęła mnie straszyć sądem i skargą do spółdzielni. Życzę jej powodzenia. Spółdzielnia zna już Polarnego, że siłą i groźbami to oni gówno ze mną załatwią, o czym nie raz się przekonali. A co do Sądu? To proszę bardzo, tyle, że niestety skazani są z miejsca na porażkę, bo jeżeli to nie jest awaria, która czemuś zagraża to mogą mnie cmoknąć w pompkę.

I tak po dzisiejszym dniu, zastanawiam się kiedy zmieni się mentalność pewnych osób i kiedy zaczną myśleć o tym, że to oni są usługodawcami a ja usługobiorcą, i to oni muszą się dostosować do mnie a nie ja do nich. Niektórzy jeszcze wciąż myślą, że jak oni muszą to Dźwiedź też. No, ale niestety tym razem nie trafili na potulnego baranka, a na agresywnego Dźwiedzia, któremu, gdy ktoś mówi MUSISZ, pazury same wychodzą, a kły poszukują ciała do rozdarcia.

Czy, aby dochodzić swoich spraw i załatwić to, co się chce, zgodnie z normalnie obowiązującymi zasadami, trzeba najpierw zapracować na opinię pieniacza?

 

WNIOSEK: ŁATWIEJ ZMIENIĆ BIEG WISŁY NIŻ MENTALNOŚĆ POLAKA.

piątek, 22 sierpnia 2008

POLARNY NIEDŹWIEDŹ

No może nie sam Polarny, ale jego blog. A jeżeli nie umiera, to poważnie choruje.

 

Szukam jakichś bezdomnych, którzy chcieliby się zaopiekować tym dwulatkiem Polarnego. A może ktoś chce popisać sobie zamiast Polarnego?

 

 

Polarny obecnie nie ma czasu na pisanie, a i ochota jakoś tak nie bardzo chce Polarnego napaść. Praca (ostatnio bardzo intensywna) i obowiązki domowe prowadzą do zaniedbania dziecięcia, które pozostaje tak długo bez opieki. Nie mam czasu na odpisywanie na komentarze, nie ma czasu na podejmowanie dyskusji w tematach, które rzucam pod dyskusję. Pisanie więc nie ma sensu. Poza tym patronuje pewnemu projektowi, którego powolny rozwój obserwuję, a to również wymaga czasu i uwagi.

 

Jednym słowem marka, którą sobie poniekąd wyrobiłem pomału zdycha. Pomalutku tracę czytelników, komentujących, fanów, a także jakość tekstów, point, dowcipu i przemyśleń. Więc nie dziwcie się, że tak rzadko piszę. Pierdoły można pisać rzadko, bo i tak nie mają znaczenia. Poza tym może pisać je każdy. Jak znajdę więcej czasu, to zacznę bywać tu częściej, a wtedy może i jakość dająca sens temu pisaniu, powróci na łamy tego bloga. Wybaczcie na razie miałkość mego pisania, ale naprawdę bez sensu jest pisać bez sensu.

 

WNIOSEK: ABY COŚ ROBIĆ DOBRZE, MUSI TO SPRAWIAĆ PRZYJEMNOŚĆ. OBOWIĄZEK ZABIJA CAŁĄ PRZYJEMNOŚĆ TWORZENIA.

sobota, 16 sierpnia 2008

No i mogę już zlikwidować sondę na tema tarczy antyrakietowej w Polsce, ponieważ wygląda na to, że sprawa jest już przesądzona. Słupsk, moje rodzinne miasto w którym nie mieszkam już przeszło 20 lat zostało przehandlowane. „Prawie dzielnica” Słupska, znajdująca się zaraz za ogródkami działkowymi zostanie oddana, jako teren pod budowę silosów i bazy antyrakietowej. Tym samym Słupsk może zapomnieć o cywilnym lotnisku w Rędzikowie, a także być pewnym, że trafił na mapę strategiczną wszystkich armii świata.

 

Skoro Niemcy, aby stać się bardziej wiarygodnymi politycznie wypieprzyli od siebie Amerykanów, to oni gdzieś musieli się zmieścić. Skoro my wywaliliśmy ruskich, to teraz możemy przyjąć amerykanów, mamy trochę wolnego miejsca.

 

Jakoś tak cholernie mi wszystko tu śmierdzi. Śmierdzi mi to razem z tajnymi więzieniami CIA, a także z nagłym poparciem polskiej opinii publicznej dla tarczy antyrakietowej w Polsce. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez OBOP czy inne cholerstwo wynika, że 49% badanych widzi sens istnienia tarczy antyrakietowej w Polsce i uważa to za pozytyw. Moje badania pokazują coś zupełnie innego.

SONDA TARCZA ANTYRAKIETOWA

Przede wszystkim pokazują, że 1/3 badanych ma sprawy tarczy po prostu w dupie, 38% nie chce budowy tarczy, a 30% popiera budowę. Zresztą wśród moich znajomych procent poparcia dla tarczy w Polsce jest jeszcze mniejszy, ale to i tak nic nie zmieni.

 

Polityka zagraniczna, wdupowłażenie Amerykanom bardzo mi się nie podoba. Jakoś tak się czuję mocno zniesmaczony. Zresztą nie wiem dlaczego, ale Radosław Sikorski ma dla mnie jakąś taką lisią i antypatyczną mordę. Sprawia wrażenie, jakby wiecznie był na haju i nie lubię go po prostu. Polityka w jego wykonaniu też jest jakaś taka wiecznie lisia.

 

Robimy wielkie pochody armii, prawie jak wielkomocarstwowe (prawie jednak robi różnicę), a zachowujemy się jak malutkie amerykańskie przydupasy. Jakoś mi wstyd i wcale nie będę się czuł bezpieczny. Wręcz przeciwnie.

 

 

WNIOSEK: JAK NIE MOŻESZ STAĆ SIĘ NAJLEPSZYM PARTNEREM, TO CHOCIAŻ BĄDŹ NAJLEPIEJ WŁAŻĄCYM W DUPĘ?

wtorek, 12 sierpnia 2008

Polarny nigdy nie rozumiał określenia Kura Domowa. Jakoś to nie przemawiało do Polarnego. Jakoś nie widziałem w tym nic ani pejoratywnego, ani zdrożnego, ani też uwłaczającego czyjejś godności. Ot określenie kobiety pracującej w domu.

 

 

To same kobiety dopisały do tego określenia negatywy. Kura domowa jest kojarzona z niepracującą, siedzącą w garach, służącą wszystkim w domu Pana i Władcy głupią pipą. Rzeczywistość jest z goła inna. Dzisiejsze Kury Domowe to bardzo często kobiety wykształcone, studiujące w wolnym czasie, mające wiele zainteresowań, oczytane i często z własnymi, realizowanymi pasjami. Takie kobiety traktują pracę w domu jako przyjemność i partnerski obowiązek, znajdując czas również na życie towarzyskie i różne przyjemności. One z własnego wyboru siedzące w domu, ale nie są jego więźniami, jako to sugeruje określenie Kura Domowa. Nie siedzą w klatce znosząc jajka.

 

 

KOGUT WYDAJNOŚĆ autor. A. MLECZKO

Głupi mit, że takie kobiety są utrzymankami swoich mężczyzn jest powielany przez same kobiety. To kobiety pieprzą głupoty, że Kury Domowe są zależne od swoich mężów. Oczywiście!!! Zależne są te, które są głupimi cipami. Wszystkie pozostałe potrafią tak pokierować domem i współuczestniczyć w zarządzaniu finansami, że ich niezależność nie jest w żadnym momencie zachwiana. Aby jednak zostać Niezależną Kurą Domową trzeb mieć po prostu jaja i to wcale nie koniecznie te zniesione.

 

 

Wkurwia mnie, gdy słyszę głupie gadanie, że gdy mąż pracuje, a kobieta zarządza domem to nie ma to nic wspólnego z partnerstwem. A czy przypadkiem partnerstwo nie polega na pewnym podziale obowiązków? A ile kobiet pracuje i przychodzi do domu, który staje się ich łańcuchem u szyi. To one są bardziej Kurami Domowymi zamkniętymi w klatce i dokarmianymi przez swego prawowitego właściciela przypieczętowanego w USC.

 

 

Teraz Polarny tym bardziej nie uznaje określenia Kura Domowa, bo pozostając sam na swojej krze i udomawia się, i staje się poniekąd Kogutem Domowym i o dziwo te obowiązki domowe zaczynają sprawiać co raz większą przyjemność. Chyba zwariowałem.

 

 

WNIOSEK: KOBIETA CHĘTNIE ZOSTANIE KURĄ DOMOWĄ JEŻELI JEJ MĘŻCZYZNA JEST NIEZŁYM KOGUTEM.

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Jak słyszę (i czasami czytam), Polacy na Igrzyskach Olimpijskich wypadają dość słabiutko. Nadzieje na lepsze miejsca, że o strefie medalowej nie wspomnę, dostają przyśpieszonego ataku atrofii. W związku z tym, że mamy dość nikłe szanse na miejsca medalowe w obecnych dyscyplinach olimpijskich Polarny proponuje nowy zestaw konkurencji na przyszłe Igrzyska, w których możemy powalczyć o pudło. A oto one:

 

 

  • ŁAPÓWKARSTWO – tu możemy mieć dużą konkurencję z Kolumbii, Chin, państw byłego ZSRR, a także Włoch, jednak i tak będziemy w czołówce.
  • GIMNASTYKA PODATKOWA – tu bezkonkurencyjni są Amerykanie, jednak i My w tej dyscyplinie mamy coś do powiedzenia. Przy naszej ordynacji podatkowej nie kombinować i nie gimnastykować się z podatkami to grzech śmiertelny, nawet kościół kombinuje, więc mając poparcie niebios mamy duże szanse.
  • ŚCIEMNIANIE SYNCHRONICZNE – dyscyplina popularnie zwana matactwem. Tu też należy upatrywać szans medalowych ponieważ mamy zarówno doskonałych trenerów, jak i uzdolnioną młodzież.
  • TURNIEJ SEX AFER – największymi przeciwnikami w tej konkurencji mogą być: USA wystawiając Cilnotna, Francja – wystawiając Sarkozy’ego, i Watykan wystawiając dowolną liczbę księży z dowolnego kraju, na szczęście Watykan jeszcze nie zgłosił akcesu do przystąpienia do Komitetu Olimpijskiego. My wystawimy do turnieju Samoobronę.
  • JAZDA FIGUROWA NA GARBACH – o tym, że u nas nie jedna figura, została figurą dzięki garbowi wie nawet dziecko, stąd też duże prawdopodobieństwo szans medalowych w tej konkurencji.
  • POPLECZNICTWO – w tej dyscyplinie bezkonkurencyjna może okazać się Rosja wystawiając tandem Miedwiediew – Putin. My jednak mamy również szanse przeciwstawiając im debel Kaczyński – Kaczyński.
  • KUNKTATORSTWO – tutaj możemy wystawić całą reprezentację w postaci Sejmu, a na kapitana drużyny możemy wziąć obecnie panującego prezydenta. Szanse medalowe ogromne.
  • NEPOTYZM – Oprócz debla Kaczyński – Kaczyński, który może stać się dzięki tej dyscyplinie i kunktatorstwu multimedalistą, możemy również wystawić zespół Samoobrona – PSL, który również ma szanse medalowe.

A poniżej propozycja dyscypliny, która mogłaby skłonić Polarnego do przerwania bojkotu Igrzyski i posiedzenia przed TV.

 

 

Naszym Olimpijczykom życzymy rajstopy pod kijem i drzazganych krasnali.

.

 

 

 

WNIOSEK: W RYWALIZACJI W RZUCIE GÓWNEM NIE BĘDZIE LICZYŁA SIĘ ODLEGŁOŚĆ, TYLKO CELNOŚĆ.

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM