czwartek, 31 sierpnia 2006

Zieeeeewaaaaam!!! I mam to gdzieś, że sobie pomyślicie, że ze mnie kawał chama, że przy was ziewam. Nie jest to objawem tego, że mnie nudzicie albo, że ja sam się nudzę, ale chyba jakiegoś permanentnego zmęczenia. Przedwczoraj powrót z pracy po 23, wczoraj po 22 i wstanie dziś przed 6 spowodowało to, że od 6 rano ziewam. Ziewanie przyjmuje najróżniejsze formy: od dyskretnych przymkniętych do szerokopaszczowych ostentacyjnych. Ziewam do tej pory. Co prawda przed chwila się obudziłem, po krzepiącym popołudniowym misiowym śnie, ale ziewanie nie ustąpiło. Podejrzewam, że nie jedno z was w którymś momencie poczuło od ekranu przeciąg mojego ziewania. Dziś jestem wymięty, do dupy, nie chce mi się pisać, nie mam na nic chęci ani pomysłu, nie mam na nic czasu oprócz… snu. Biorąc powyższe czynniki pod uwagę nie będę się silił na inteligentną notkę, tylko się rozbieram publicznie do naga (wkońcu już się wydało, jak śpią niedźwiedzie polarne) i idę po prostu spać. Piszę do was kochani bo myślę, że mnie doskonale rozumiecie, bo nie jedno z Was czuło takie zmęczenie i zeeeeeeewanie. Może to już przesilenie letnio – jesienne i czas zmienić futro na zimowe? Jeżeli ktoś dzisiaj czuje się zawiedziony, to niech przez snem poczyta sobie Misia Puchatka, to w końcu też pisze miś.

PS. i co? Chwytliwy tytuł??? (tylko na to mnie dziś było stać, zrobic sobie jaja tytułem)

WNIOSEK NA DZIŚ: ZIEWAJĄC WIETRZYMY MÓZGI.

Idziemy we trzech A, R i Ja. A idzie i żre słonecznik (inaczej się nie da tego opisać) sypiąc łuskami na prawo i lewo.

Ja: - Co? Ptaka dokarmiasz?

A: - No. Koguta.

Ja: - To coś mały ten kogut musi być skoro go musisz dokarmiać.

A: - Wiesz do walk najczęściej używane są małe koguty.

R: - A, a widziałeś kiedyś facetów walczących na „koguty”?

Umarłem, jak to mawia Świst (przyp. aut. Świst mogę zaanektować ten zwrot na swój użytek prawda?).

 

Mówię do zebranego tłumiku kobiet i mężczyzn. Zauważyłem, że jedna z niewiast nie bardzo interesuje się moimi słowami patrząc sobie w sufit.

Ja: - Pani M, o czym Pani teraz tak rozmyśla?

Pani M: - O Panu Panie Polarny.

Umierając zdążyłem zripostować.

Ja: - Dobrze, że chociaż jeden element wykładu budzi Pani zainteresowanie.

 

WNIOSEK NA RANEK: KAŻDY DUDEK CHWALI SWÓJ … CZUBEK

środa, 30 sierpnia 2006

Rzeczcorazmniejpospolita Obojga Kaczorów dziczeje. Dawno bajarz i trubadur nie zaśpiewał pieśni na jej temat, bo co tu klawiaturę strzępić po próżnicy, jak i tak to niczego nie zmieni. Jednak, jako osoba o duszy artysty (bo jakoż inaczej mógłby bard pieśni składać, gdyby nie ta dusza) nie mogłem przejść obojętnie obok słów przedstawicieli Ligi Prostych Rodaków  - Wielce Szanownego Pana Arnolda, co MA SINy Nos oraz Bogusława SOB CHAKA Norisa (Marga ktoś przynosi ujmę twojemu nazwisku). Ci Panowie (Elitą przez biednych intelektualnie zwani) wymyśli sobie, co by Najważniejszy Order Ojczyzny odebrać zacnemu rodakowi. Obaj mu do pięt nie dorastają i choćby jak tysiąc atletów, każdy z nich zjadłby tysiąc kotletów i choćby nie wiem jak się wytężał to nie dorosną taki to Ciężar. Brukowe sensacyje z podzamkowych rynsztoków bawią gawiedź wszelaką, której inteligencja do wołu, którego pasają przyrównana być może, więc tym razem wymyślono, że Człowiek Wielki we współpracę z tajnymi służbami zamkowymi był zamieszany. Nie dość, że nie szanują Osoby to i spokoju pośmiertnego dać nie chcą. Może, co niektórzy balując zbyt długo po pasterce, spotkanie z kolędnikami mieli i po pijaku z Turoniem za dużo konwersowali, a później im w raportach w zwidzie pijackim pisanych literka T z K się pomyliła. To jednak nie jedyna dziczyzna tego wspaniałego kraju miodem i winem płynącego. Drugą dziczyznę upolowałem słysząc kolejne bajdurzenie (widać nie tylko ja bajarzem jestem) Maćka Rewicza. Niby to jego wywody na temat Ministrów Spraw Zagranicznych tyczyły się lat z przed powstania Rzeczycorazmniejpospolitej, co niby w zupełności ma jego wypowiedź usprawiedliwić. Speckomisarz BIERteMACKI daje się kręcić, jak parobek przy płocie, a ja ciągle się dziwię, że Maćka Rewicza jeszcze nikt z wierzy przyzamkowej na zbity ryj nie wyrzucił. Bajka ciągle się toczy i ciągle dziczeje jako i ta Rzeczcorazmniejpospolita, bo czego się spodziewać po średniowiecznych czasach. Dziw mnie bierze, że kościół (jako instytucja) ciągle pozwala, by TiVi, które dobro ludzkie, pokój i miłość braterską propagować miało, ciągle TRWA w szerzeniu nienawiści. Ludeczkowie moi mili, bajkę tę wam dziś na dobranoc zapodaję, co byście trochu czaszeczkami ruszyli i chociaż przy wyborach samorządowych w waszych siołach drugi raz błędu nie popełnili, i nie katowali więcej plagami i tak steranej tysiącletnią tradycją poszarpanej Rzeczycorazmniejpospolitej.

WNIOSEK NA DZIŚ:  NIEDŁUGO BĘDZIEMY AMERYKĄ POŁUDNIOWĄ  - DZICZ NAS ZAROŚNIE.

wtorek, 29 sierpnia 2006

Czy oczekujecie jakiegoś wieczornego wpisu? Przyzwyczajenie? Niektórzy przyzwyczają się do dobrych rzeczy. Jednak to, co wam tu serwuję, nie jest ani dobre, ani świeże. Dostajecie czerstwe bułki odgrzane w mikrofali mojej fantazji. Przyprószam je kruszonką słów i słodkim bełkotem. Więc trudno się chyba do tego przyzwyczaić? Dziś Kocyk napisał o dennych blogach, które są polecane. Zawsze zastanawiam się przez kogo? Próbuję zawsze tam znaleźć jakieś rodzynki dla siebie, ale przychodzi mi to z olbrzymią trudnością. Nie wiem, albo mam strasznie wybujałe wymagania, albo jestem zbyt krytyczny w stosunku do innych przy kompletnym braku osobistej samokrytyki. Kiedyś połaziłem po TOP 100 i stwierdziłem, że może znalazłbym z 20 blogów, które zechciałbym zaszczycić swoją obecnością na dłużej (i niektóre zaszczycam), a reszta… hm.. widać reszta ma też swoich wielbicieli skoro istnieją na TOP 100. Uważając swoją własną twórczość za grafomanię i bredzenie po pijaku od innych wymagam czegoś więcej. Moje TOP 100 jest w moich linkach i tych ludzi widziałbym na liście wartościowych blogów. Cóż nie ja tę listę układam i nie ja mam na nią wpływ. Kiedyś ktoś mi szepnął, że udzielanie się na forum daje możliwość autoprezentacji i lansu. Stwierdziłem: po co mi to??? Wychodzę z założenia, że dobry towar sprzedaje się sam. Fakt, że promocje zwiększają jego zbyt, ale ja wychodzę z założenia, że promować mnie będę Ci, którzy będą uważali, że warto. Na sztucznej promocji mi nie zależy. W końcu mam świadomość, że sprzedaje wam chłam intelektualny, więc namawianie innych do katowania się moją grafomanią byłoby grzechem pychy. Jeżeli się katujecie to na własną odpowiedzialność.

WNIOSEK NA WIECZÓR: NIE ODPOWIADAM ZA TO CO CZYTACIE, JEDYNIE ZA TO CO PISZĘ.

PS> Dziękuję moim kochanym wiernym czytelnikom za miesiące meczarni ze mną.

Do napisania dzisiejszych wypocin (uff … ale się spociłem od samego myślenia, dobrze, że ono nie boli, bo chodziłbym w permanentnym bólu) skusił mnie BOND, nie napisałem natchnął, bo zdecydowanie wolę damskie muzy, chociaż jedna męska nowo poznana bardzo fajnie pisze ..TU.... Dziś temat naszych Braci (i Sióstr, bo może to ma dwie pcie) w Chrystusie Panu (tak kiedyś mawiał ksiądz na jednej ambonie) czyli UFO – ludków. Wypowiedź Jose Gabriela Funesa Dyrektora watykańskiego obserwatorium astronomicznego pokazała po raz kolejny, jak bardzo pokrętne są myśli współczesnego kościoła katolickiego. Kameleonizm? To nowy system funkcjonowania filozofii kościoła? Obserwując zachowania i wypowiedzi różnych przedstawicieli świata Zorrów zauważyłem wśród nich stałą tendencję do dostosowywania poglądów i wypowiedzi do zaistniałych sytuacji. B 16 w obozie koncentracyjnym kombinował jak koń pod górę, by nikogo nie urazić, a dostosować swoją wypowiedź do powagi miejsca i sytuacji. Nasz zwierzchnik kościoła wycofywał się i kombinował z lustracją księży i ich udziałem w strukturach działalności SB. Znajomy ksiądz na pewnej bibie tłumaczył się wszystkim zawzięcie dlaczego ma nówkę Audi, argumentując to faktem, że musi jeździć do wiernych po wsiach, do chorych i potrzebujących i takie tam ble ble ble. Powiedziałem mu, że powinien kupić sobie terenówę i chyba podchwycił tą płytką aluzję, jako dobrą monetę i wcale się nie zdziwię, jak obok Audi pojawi się niedługo nowe Pajero.

    Wczoraj dostosował się do rozwijającej się świadomości wiernych i niewiernych ksiądz Funes. Rozśmieszył mnie swoją wypowiedzią: Jeśli gdzieś jest E.T. (istota pozaziemska), to trzeba go uznać za naszego brata”. Zastanawiałem się nawet prze chwilę czy to nie jakaś krewny TEGO Funesa, który przez lata rozśmieszał mnie do łez. Jestem ciekaw, jak się ma cała teologia do przypadku duszy ET, wszakże to istota boża. Pytanie - jeżeli Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, to na czyje podobieństwo stworzył myślącego ET?  Jeżeli Bóg stworzył w pierwszej kolejności człowieka, to kiedy stworzył Etika? Ósmego dnia, czy może w jakiejś przerwie na lunch?

    Czy ET zostanie odmówione prawo do duszy, tak jak odmówiono tego prawa myślącym (bo wszyscy wiemy, że myślą) zwierzętom? Jestem ciekaw jaki będzie teraz raj? Czy przypadkiem nie będzie ich dwóch, jeden dla ludzi drugi dla ETików? Wówczas będzie dyskryminacja, a także mogą zajść pomyłki biurokratyczne, że ktoś zamiast do ludzi trafi do ETików lub odwrotnie. A jeżeli będzie wspólny raj to nasze dusze będę się musiały zaprzyjaźnić z duszami ETików. A co z piekłem? Może nikt nie odkupił winy i grzechu pierworodnego ETików i oni nie mają raju, bo wszyscy od razu lezą do piekła? Uff… jak się zmęczyłem tym myśleniem i spociłem się przy tym piekielnie. Pokrętne jest moje myślenie, ale lepsi są  w tym jednak księża. Mnie tylko pozostaje wstawić wniosek końcowy:

WNIOSEK NA POŁUDNIE: ET MOIM BRATEM (SIOSTRĄ). SZKODA TYLKO, ŻE KOŚCIÓŁ DOPIERO TERAZ DOSZEDŁ DO TEGO WNIOSKU.

poniedziałek, 28 sierpnia 2006

 

Słownik PWN określa SUMIENIE jako: właściwość psychiczną, zdolność pozwalającą odpowiednio oceniać własne postępowanie jako zgodne lub niezgodne z przyjętymi normami etycznymi; świadomość odpowiedzialności moralnej za swoje czyny, postępowanie.

 

Dlaczego dziś o sumieniu? Ponieważ ostatnio wypowiedziałem się w różnych miejscach, że nie mam sumienia. Nie chodziło mi o właściwość, jaką określa słownik PWN, ale o coś co popularnie nazywa się wyrzutami sumienia. Sumienie posiadam ponieważ doskonale potrafię ocenić swoje postępowanie jako zgodne lub nie zgodne z przyjętymi normami etycznymi. Całość jednak rozbija się o to, przez kogo te normy mają być przyjęte? Jeżeli przez ogół, to w takim wypadku zdarza się, że moja ocena własnego postępowania nie koniecznie pokrywa się z tym ogółem. Osobiście mam własny świat wartości i priorytetów, które nie koniecznie pokrywają się z ogólnie przyjętymi. Moje normy moralne i etyczne nie zawsze są zgodne np. z wartościami chrześcijańskimi, które tak bardzo są teraz propagowane. Jest mi bliżej do Machiavellego niż Jezusa, bliższy mi jest hedonizm cyrenejski niż współczesne nauki kościoła rzymsko - katolickiego  Poza tym norma etyczna jest rzeczą bardzo względną, wystarczy porównać etykę świata wschodu, świata arabskiego i świata europejskiego. Jednak bez względu na to na jakiej normie się oprzemy, moje działanie w brew takiej normie nie wywołuje u mnie wyrzutów sumienia. Dlaczego? Pewnie dlatego, że bardzo często (by nie rzec bałwochwalczo – zawsze) jestem w 100% przekonany o słuszności swoich decyzji i sposobów działania, nawet jeżeli jest to dokonywane wbrew normom, nawet tym przyjętym przeze mnie. Jeżeli uważam, że coś zrobiłem źle, to nie gryzie mnie to w jakiś specjalny sposób. Nie mam: nie przespanych nocy, dzikich snów, koszmarów tudzież innych objawów przeżywania swojego postępowania. Wiem nie jeden nazwałby mnie świnią, ale ja wiem, że nawet jeżeli jestem świnią to szczęśliwą, która ma dobry i spokojny sen. Nie jestem jednostką aspołeczną tak długo, jak długo społeczeństwo nie wchodzi mi w drogę. Gdy „prawa” ogółu kolidują z moimi zaczynam działać wbrew nim tak, aby osiągnąć cel do którego dążę. Na szczęście nie zdarza się to często. Częściej krytykuje to co mnie drażni, denerwuje, a co nie koniecznie ma na mnie bezpośredni wpływ. Sumienie jest potrzebne, by oceniać chociażby samego siebie według własnych norm postępowania, ale wyrzuty sumienia czy też kościelny rachunek sumienia to zbędny bagaż psychiczny, którego pozbyłem się wiele lat temu. Często się pytam ludzi do czego potrzebne są wam wyrzuty sumienia? Do tej pory nikt za bardzo nie potrafił mi tego wytłumaczyć. A może Wy potraficie?

 

WNIOSEK NA WIECZÓR: LUDZIE BEZ WYRZUTÓW SUMIENIA SĄ SZCZĘŚLIWSI

Ps. O sumieniu kiedyś pisałem już tu: http://nicalbonic.blox.pl/2006/04/SUMIENIE-A-co-to-takiego.html#ListaKomentarzy

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM