wtorek, 29 lipca 2008

Wiecie co? Polarnemu chyba odbiło? No, dobra i co z tego, że dawno i, że to nic nowego, ale teraz odbiło bardziej. Polarny zaczął lubić upały. Nie wiem co w tym jest, ale może to, że mały na mrozie jest taki mały, a gdy jest ciepło to jakoś się tak wyluzowuje i pręży do całego świata milcząco wołając Zobaczcie jaki jestem wielki. A może to wina tego, że przy pięknej pogodzie mój organizm produkuje duże dawki serotoniny, które nawet kumulują się w trąbocyckach czy jakoś tak?

Zastanawiałem się skąd się bierze we mnie ten nadmiar serotoniny i doszedłem do najprostszego wniosku na świecie, że to dlatego, że jem ser tonami.

No, ale nie o serze chciałem, ale o upałach. Temperatura w cieniu dziś o godzinie 12.39 wynosiła równo 30o C. Kiedyś przy takiej pogodzie umierałem, a futro zwijało mi się jak nonajron pod wpływem trójki na żelazku, język miałem poharatany od ciągłego przydeptywania, a napotkani lekarze czym prędzej chcieli mnie wysłać do szpitala widząc w moich wyłażących z orbit oczach objawy bardzo silnego ataku tarczycy.

 
DŹWIEDŹ POLARNY LODY I OWOCE

Dziś jest zupełnie inaczej. Idę sobie na luzaku po słoneczku (mimo iż rano w pierwszej chwili myślałem, że umrę) i kątem sobie pluje podziwiając przepiękne lato. Wszystko mi z dostojeństwem dynda, jak chwost (często zwany kutasem) u
Dyndalskiego przy pasie. Mam taki olewaczy stosunek do otoczenia, że co chwila się oglądam za sobą, czy aby nie zostawiam mokrych plam, jak ślimak.

W końcu poczułem, że jestem na urlopie. W końcu wiem, że piękna pogoda istnieje także dla mnie, a nie zawsze dla innych. Fajnie tak na słonku wygrzać swoją włochatą dupę i mieć w niej wszystko, z pracą na czele i obiadem na końcu. Ostatnio CD i CM-ka zbiesiły się z powodu upałów na żarcie i gotowanie ma co czwarty dzień. Żryć nie umierać.

Dla tych, którzy jednak zmęczeni upałem nie potrafią myśleć o niczym, proponuję zrobienie komuś loda. Lody orzeźwiają,  pobudzają produkcję serotoniny, wywołują odprężenie, wprawiają w błogi nastrój, pobudzają apetyt, wpływaj pozytywnie na krążenie, wzmacniają mięśnie (nie tylko ust i języka), pomagają w nawiązywaniu stosunków…interpersonalnych, wpływają pozytywnie na stosunek … do świata, a niektórzy nawet od lodów się opalają. Tak więc, Czytelniczko i Czytelniku jakbyście jeszcze nie doszli do żadnych wiążących wniosków w tym temacie, to jedynie nadmienię, że w lodach tkwi ogromna energia życiowa.

 

WNIOSEK: LODY SĄ NIE TYLKO DLA OCHŁODY.

niedziela, 27 lipca 2008

W piątek wysłałem totka, gdy była kumulacja 21 baniek, ale nie wygrałem. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, bo we wtorek szacowana kumulacja wyniesie 35 milionów, czyli ponad 17 mln dolarów, czy ponad 11 milionów euro. Warto znowu spróbować.

Większość z Was ma w dupie reklamy, a jeszcze większa grupa ma pewnie w dupie toto lotka, a więc ja tylko tak informacyjnie zgłaszam, że jak ktoś chce spróbować, to we wtorek mamy historyczną kumulację w Dużym Lotku – 35 balonów.

Kiedyś śniły mi się liczby do Dużego Lotka, ale kurde osioł byłem i sobie ich nie spisałem. Pewnie bym i tak nic nie wygrał, ale dziś przynajmniej mam, co żałować.

Ci, co grają w totka to banda idiotów, bo jak można nazwać kogoś kto mając szansę 1:14 000 000 liczy na to, że coś wygra. I co z tego, że należę do tej bandy, każdy musi do czegoś należeć. Jeden należy do ZHP, inny do ZCHN, jeszcze inny ZNP, a ja do ZIP GWT czyli Związku Idiotów Polskich Grającyh W Totolotka.

Jednak jeżeli ktoś do wtorku zdoła wypisać 14 milionów kuponów, a następnie je wysłać, to ma pewną wygraną co najmniej … zwrotu kosztów minus podatek czyli tak naprawdę będzie w plecy. Rachunek jest prosty (stosowany w zaokrągleniu) 14 * 2 = 28 to koszty wysłania, od wygranej jeszcze podatek i wychodzimy na zero. Jednak, gdy Polacy wyślą więcej kuponów to szanse teoretycznie się zwiększają, bo suma kumulacji się zwiększy. Jednak czy na pewno? A może ktoś jeszcze wyśle jeden taki sam kupon z tymi samymi wylosowanymi liczbami i nasza wygrana spada od razu o 50%. A więc jakby nie patrzeć dupa z tyłu, a gra dla idiotów. A dlaczego dla idiotów? Ponieważ nie od dziś wiadomo, że tylko głupiemu szczęście sprzyja. A poza tym jakim ciężkim idiotom trzeba by byłoby być, aby mając 28 mln do wydania, wydać je na totolotka?

 

 

SZÓSTKA W LOTTO, 6 w lotka

 

 

Jakie liczby należy skreślić? Teoretycznie nie ma to żadnego znaczenia. Teoretycznie czyli statystycznie, albo jak kto woli według wyników rachunku pradopodobieństwa. Prawdopodobieństwo wylosowanie układu 1,2,3,4,5,6 jest tak samo prawdopodobne jak np. szóstki złożonej z liczb 13,26,29,33,47,48, czy też jakiegokolwiek innego układu. Nawet liczby z soboty są tak samo prawdopodobne.

 

 

Jaka jest szansa na to, że pierwsza wylosowana kulka jest jednym z naszych numerów? Oczywiście 6 do 49, czyli 6/49. Druga kulka losowana jest z 48 i tylko 5 liczb nas usatysfakcjonuje w losowaniu czyli 5 do 48. Za trzecim razem będą to 4 z 47, potem 3 z 46, 2 z 45 i wreszcie 1 z 44. Rachunek jest prosty i szansa na szóstkę wyniesie zatem mniej niż jeden do czternastu milionów czyli jak to mawiał mój Fizyk (ten od Talesa z Miletu i Sedesa z Bakelitu) szybciej wybiorą elektryka na prezydenta, niż przeciętny człowiek trafi 6 w totka. Zawsze na koniec dodawał, że jednak głupkom szczęście sprzyja, co potwierdza wybór pierwszego prezydent wolnej Polski.

No to, co? Wysyłamy, a jak się nie uda, to startujemy w przyszłych wyborach Prezydenckich.

 

WNIOSEK: ZAGRAJ - CZASAMI NAWET GŁUPIEC DAJE DOBRE RADY.

czwartek, 24 lipca 2008

 

No i co palacze? W końcu Wam się do dupy dobiorą. Jeszcze nie dziś, ale za jakieś 17 lat, ok. 2025 roku istnieje szansa, że osoba paląca będzie mogła trafić do więzienia. Karane może też być posiadanie papierosów. Zakazany ma być handel papierosami, a także uprawa, przerabianie i dystrybucja tytoniu. Czy są na to realne szanse? Wątpię, ponieważ zbyt duże pieniądze wpływają do państwowej kasy z akcyzy za fajeczki, ale pomysł Europarlamentarzystów mi się podoba. Nie byłoby wtedy wkurwiającego dymka w parku w czasie spaceru, smrodu w windzie, czy też zaduchu w restauracji czy w pubie. Nikt by mi nie smrodził podczas jedzenia i nie ciągnęłoby mnie do palenia po piwie, bo nie miałbym co palić. No i człowiek byłby chociaż odrobinę zdrowszy.

A oto uzupełnienie powodów z bloga Melasy i S-ka, dla których należałoby rzucić palenie:

bo pomyśl sobie, że Twoja teściowa może Cię przeżyć;
 
TEŚCIOWA

bo 20 latach palenia jednej paczki dziennie przepalasz HONDĘ CIVIC;
 
HONDA CIVIV TYP S
 
bo, będziesz brzydki i będziesz zły;
 
BRZYDKI I ZŁY
 
bo tak (to szczególnie dobry powód dla kobiet);

NIE ZNANE PRAWIE NAGO BLONDYNKI

bo po osiemdziesiątce nie staje (szczególnie dobry powód dla mężczyzn)
 
VIAGRA
 
I najważniejsze, bo jak będziesz palił to będziesz głupi jak Polarny. No, a teraz mogę iść spokojnie na dymka.

 

WNIOSEK: TEŚCIOWA PALENIE ALBO ZDROWIE WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE

wtorek, 22 lipca 2008

 

Ale widać nie tylko mnie. To, że ja jestem nawiedzony moi czytelnicy wiedzą nie od dziś, ani nawet nie od wczoraj. Moje nawiedzenie chyba nie jest groźne dla otoczenia, ale tego nikt nie sprawdzał, więc nie możemy przyjąć tego jako dogmat.

Jedną z moich podstawowych wad jest niewyparzona morda i niechęć do wszelkiego rodzaju konwenansów. Z tymi dwoma cechami łączy się jeszcze trzecia - bardzo często walę ludziom prosto z mostu, co na ich temat myślę, a także wyrażam często jawnie opinie, które nie koniecznie są popularne.

Niektórzy takie zachowanie uważają za bezczelność, brak taktu, egocentryzm, a nawet chamstwo, a ja uważam za mówienie prawdy prosto w oczy. Wiele osób, które znam uważa, że mówienie prawdy nie zawsze jest właściwym rozwiązaniem. Nie jest i czasami nic nie mówię, ale najczęściej otwieram pysk bez względu na konsekwencje. Po prostu Dźwiedź musi, bo inaczej się udusi.

Wracając jednak do tytułowego stwierdzenia: „Bóg mnie opuścił” jawi się pytanie: Dlaczego? Otóż dlatego, że jawnie wystąpiłem ze swoimi poglądami w komentarzach na blogu

 

www.joanna52.blox.pl

 

pewnej nawiedzonej istoty, która każdy swój tekst kończy słowami

 

BOŻE WSZYSTKO W TWOJE RĘCE.

 

 

 

 

BOŻE WSZYSTKO W TWOJE RĘCE

 

Jestem wcieleniem zła, bo piętnuję głupotę ludzką, ciemnogród i wieszanie się na różnych bogach, jak na desce ratunku. Nie znoszę pustoty ludzkiej przejawiającej się nie tylko w nieznajomości preferowanej religii, ale też w zawiści do innych ludzi.

Moje białe wirtualne futro jest splamione grzechami i miejscami lekko przybrudzone na brązowo, chociaż odnośnie brązu to niektórzy twierdzą, że to nie od grzechów, szczególnie tam, gdzie kończy mi się ogon.

Demony w mojej głowie przymuszają mnie do pisania tego bloga. Jestem bluźniercą i bałwochwalcem ideologicznym i społecznym. Prawdopodobnie jestem jednocześnie apostatą, heretykiem i z pewnością schizmatykiem wyłamującym się spod prawa kościelnego. A to wszystko za sprawą rozumu i własnej woli, którą odziedziczyłem po przodkach wywodzących się od małpy albo od Adasia Miauczyńskiego lub Lilith pierwszej żony biblijnego Adama (tak, tak Adam też był rozwodnikiem).

Nie ma we mnie krzty uniżoności, ani okruchu strachu przed bogiem, ponieważ bóg jest dobrem samym w sobie, a bać się dobra byłoby głupotą ze wszech miar potępianą.

A teraz, gdy dokonałem spowiedzi powszechnej na forum, jak najbardziej publicznym, czym być może odkupiłem małą cząstkę swoich grzechów, zapraszam do poczytania i pokomentowania bloga rzeczonej dewoty (sic). Sami się przekonacie, że ciemnogród, zaścianek, fanatyzm i zaślepienie religijne ma się w XXI wieku całkiem nieźle. Miłej lektury. Perfinde bydle ze mnie.

 

WNIOSEK: ÓSMY GRZECH GŁÓWNY – DEWIACYJNA POBOŻNOŚĆ.

sobota, 19 lipca 2008

Odpowiedź jest prosta, wystarczy zacząć chodzić do polskiej szkoły – przeciętnej polskiej szkoły, bo przecież olbrzymia większość polskich szkół jest …przeciętna. I będzie jeszcze bardziej przeciętna, jak zapowiada ministerstwo Edukacji.

Będziemy sobie tworzyć małe przeciętne głąbki, z przeciętnym ilorazem inteligencji i przeciętną wiedzą, która pozwoli im przeciętnie myśleć i być przeciętnie sterowanym przez przeciętny rząd.

Następnie zostaną wszystkim wydane przeciętne szare uniformy, fryzury dla mężczyzn i kobiet osiągną przeciętne standardy i długości, a nieprzeciętność będzie anormalna i leczona w specjalistycznych klinikach.

fot. www.strykowski.net DZIECKO CZYTA

Przypomina Wam to scenariusz filmu science fiction typu noir? Mnie też, ale to nie fikcja, tak wkrótce będzie wyglądała polska rzeczywistość. Tu i ówdzie już tak wygląda, a to za sprawą braku literatury w życiu przeciętnego (sic) człowieka.

Obetniemy jeszcze parę obowiązkowych lektur, tych nieobowiązkowych nikt nie będzie czytał, a te resztki nieobciętych omówi się we fragmentach, albo lepiej ze streszczenia, a najlepiej z internetowego bryku. Do tego dołożymy Rowlins i Tolkiena i będziemy mieli zajebiście wykształcone młode pokolenie, które w przyszłości zarobi na naszą dostatnią emeryturę i zadba o boom gospodarczy naszego kraju.

Dziś już co niektórzy mają problem z wyrażeniem swoich myśli w więcej niż trzydziestu słowach.

Spójrzmy, kto prowadzi blogi. Jaka jest jakość tych, którzy szanują książkę widząc w niej przyjaciela, a jaka tych, dla których czytanie jest wysiłkiem intelektualnym? Widzicie różnicę? Ja tak!! Słownictwo, układ myśli, spójność tematu, wyobraźnia, oryginalność to cechy, które wyróżniają blogi ludzi oczytanych. Blogi, to tylko nasz lokalny przykład.

Chcecie inny? Proszę bardzo, przykład z własnego gniazda: moja dwunastolatka ma większy zasób słów niż koleżanki jej osiemnastoletniej siostry. CD olewa książki i szkołę, CM-ka czyta i szkoła ma dla niej znaczenie perspektywiczne - nie skupia się na tu i teraz, preferując tam i kiedyś – i to jest przyszłość jakiej chciałbym doczekać.

Standaryzacja, unifikacja, globalizacja. A gdzie miejsce na indywidualizm, na bieganie boso w deszczu, malowanie tęczy pastą do zębów, strzelanie z pestek wiśni. To trening wyobraźni, którą kształtuje literatura. Tak jak zmienia się liczba czytelników, tak zmniejsza się liczba używających wyobraźni.

Chciałoby się rzec poczytaj mi mamo, tylko czy to ma sens, jeżeli mama czyta jedynie Panią Domu i napisy na proszku do prania?

 

WNIOSEK: W KSIĄŻKACH NIE MA CUDÓW, ONE SAME SĄ CUDEM.

wtorek, 15 lipca 2008

Słowa śp. Jurka Waldorffa jakoś nie sprawdzają się w stosunku do mojej osoby. No, bo jak kurwa mają się sprawdzać, jeżeli przez cztery godziny pracy na działce cały czas słyszy się, rozdzierający serce śpiew Mietka Fogga, na zmianę z disco polo i  muzyką biesiadną.

Gdy słyszę po raz czwarty Góralu czy ci nie żal, to mimo iż do górali nic nie mam, chętnie wziąłbym podręczną piłę łańcuchową i wyciąłbym w pień wszystkich górali, co by w końcu było komuś żal. Tak samo mam z cyganami, mimo, że ich nie darzę, ani jakąś specjalną sympatią, ani też niechęcią, to po usłyszeniu ore ore … my cyganie co pędzimy z wiatrem, od razu zbierają we mnie wiatry i nie koniecznie jest to związane z wcześniej zjedzoną fasolką po bretońsku, której to przepisu Bretończycy na oczy nie widzieli.

 MUZYKA ŁAGODZI OBYCZAJE - MLECZKO MOZART

Przy takim koncercie działkowym to nawet najpiękniejsza muzyka może stać się przyczynkiem ludzkiej tragedii. Niech jeszcze Dalecy Sąsiedzi Działkowi, puszczą tak z kilka razy Miecia Fogga i doprawią to nieśmiertelnym: Jesteśmy na wczasach Wojtka Młynarskiego, a już wkrótce w Gazecie Wyborczej w newsach ukarze się  artykuł o mordzie zbiorowym na działce warzywnej w jednym z miast Pomorza Środkowego.

Żeby to jeszcze tylko to, ale rodzinka melomanów potrafi zaserwować, jako przerywnik coś z Beethovena albo Mozarta i okrasić to dla przeciwwagi rodziną Straussów.

Przecież to kurwicy mózgu można dostać!!! I jak w takim wypadku muzyka ma złagodzić obyczaje? Jak tu wypoczywać?

Raz z sąsiadem z działki obok zaczęliśmy śpiewać na dwa głosy Ore … Ore… co chwilowo pomogło, ale za tydzień w prezencie otrzymaliśmy dla odmiany W stepie szerokim. Tym razem również zgodnie zaryczeliśmy biesiadnie przyśpiewkę, ale właściciel magnetofonu jedynie zmienił repertuar na disco polo.

Właśnie z sąsiadem opracowujemy nową taktykę. Sąsiad ma przywieźć mini wieżę z kolumnami, a ja mam nas zaopatrzyć w jeden z koncertów AC/DC, wymieszany z muzą typu massive attaca i odrobiną współczesnego punk rocka.

Miejmy nadzieję, że ta edukacja muzyczna na coś się przyda. Jeżeli nie, to w niedzielnym wydaniu e-wyborczej będziecie mogli na pierwszej stronie przeczytać:

W sobotę w godzinach wieczornych na jednej z działek Pracowniczych Ogrodów Działkowych w mieście K. doszło do bestialskiej rzezi. Ofiarą nieznanych sprawców padła rodzina działkowiczów. Rozszarpane zwłoki wskazują, że mogło to być jakieś wielkie nieznane zwierzę. Ciekawostką w tej niecodziennej sytuacji jest fakt, że zamordowany mężczyzna miał do jaj przywiązany kablem elektrycznym magnetofon typu jamnik, a z magnetofonu leciała w kółko piosenka „Gdy mi Ciebie zabraknie”.

Rzecznik prasowy komendy miejskiej Policji w m. K nie chce komentować zdarzenia twierdząc, że z takim przypadkiem polska policja ma do czynienia po raz pierwszy w historii.

Ze źródeł zbliżonych do dobrze poinformowanych gazeta dowiedziała się, że za paznokciami poodgryzanych dłoni ofiar znaleziono strzępy białego futra.

O nowych faktach będziemy Was informować na bieżąco.

No to miłego dnia i uważajcie czego słuchacie na działce. A może warto czasami posłuchać … ciszy?

 

WNIOSEK: NIC TAK NIE MĘCZY, JAK CUDZY WYPOCZYNEK.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM