poniedziałek, 30 lipca 2007
 

Pewnego słonecznego poranka u bram raju stanął gej Wincenty K, przez jednych nazywany pederastą przez innych pedałem, w nomenklaturze raju w teczce nr 6 921 344 666 stało homoseksualista. W raju, jak to w raju, porządek musi być więc św. Piotr z teczką pod pachą stanął przed rozklekotaną furtką, której nikt nie naprawił od ostatniego przyjęcia kiboli Legii Warszawa.

- Kto tam? – zapytał na wszelki wypadek św. Piotr

- To ja Wincenty K. – odpowiedział głos zza furtki.

- Jest Pan homoseksualistą – z wyrzutem w głosie oświadczył św. Piotr.

- Tak. Czy są w związku z tym jakieś przeciwwskazania abym mógł dostać się do raju? – zapytał lekko zaskoczony Wincenty K.

- Zasadniczo nie, ale jest Pan homoseksualistą? – upewniał się św. Piotr.

- No jestem! – wykrzyczał już lekko wkur…iony Wincenty K. – Wszędzie mnie o to pytają. W szkole pytali, w pracy pytali, na policji po paradzie równości pytali, w kościele pytali. Myślałem, że chociaż tutaj nie będzie tych głupich pytań.

- Słuchajcie  no Wincenty – ŚW. Piotr przyjął bardziej oficjalny ton próbując w ten sposób pokazać kto tu rządzi – Zasadniczo to Wy jesteście wporzo gość, ale według dyrektywy nr 1313/13/LPR/13 nie możecie dostać przepustki do raju.

MLECZKO polskie niebo

- Nie mogę? Nie rozumiem? Całe życie przeżyłem zgodnie z Waszymi zasranymi dziesięcioma przykazaniami.  Nie miałem innych bogów. Nie wzywałem imienia Boga nadaremno, chociaż jak się raz obudziłem po imprezie i zobaczyłem mojego partnera w łóżku to przeżegnałem się lewą nogą i chciałem krzyknąć „O Jezu”. Dzień święty święciłem zawsze jakąś flaszkę się zrobiło w imię boże i na msze zawsze chodziłem bijąc pokłony jedynemu. Czciłem ojca swego i matkę swoją mimo, że ojciec alkoholik dwa razy mnie zgwałcił a matka po pijaku lała mnie patelnią. Nie zabijałem żadnych stworzeń, nawet stałem się wegetarianinem. Nie cudzołożyłem – zawsze byłem w swoim łożu i ze swoim partnerem, pierwszym i jedynym z resztą. Nigdy nic nie ukradłem, nawet wtedy gdy była ku temu ewidentna okazja i nawet dwa razy dołożyłem do interesu, a raz mnie posadzili za niewinność. Nigdy nikogo nie okłamałem, dlatego między innymi wszyscy wiedzą, że jestem gejem. Gdy pierwszy raz powiedziałem to księdzu Kowalskiemu to się ucieszył i wziął mnie nawet na ministranta. Żony cudzej nie pożądam, bo kobiet nie lubię, żadnej innej rzeczy bliźniego swego też nie, bo to co potrzebuję to mam, a Wy mi zabraniacie wstępu do nieba?

- Wiecie Wincenty osobiście to ja Was bym w puścił, ale ja tu tylko za ciecia robię i wiele do powiedzenia nie mam. A dyrektywa jest. – sumitował się św. Piotr.

- To co? To całe życie jest nie ważne? Te dziesięć przykazań to lipa? Wystarczy być tylko w słusznej opcji politycznej i nie być gejem lub lesbijką? – Wincenty K. pytał z niedowierzaniem.

- No odkąd w radzie rozpatrującej wnioski na rejon Polski zasiadają wyłącznie byli członkowie LPR i PiS to nie. – odpowiedział z zażenowaniem św. Piotr.

-  A co na to Bóg? – Wincenty K. nie dawał za wygraną.

- Bóg? Bóg ma co innego do roboty niż zajmować się takimi pierdołami. Buchalteria w raju jest tak wielka, że całymi dniami tylko podpisuje kwity. Nawet ostatnio walnął się przy podpisywaniu listy zgonów i przez pomyłkę uśmiercił ponad połowę pielgrzymów pod Grenoble. No, ale sami rozumiecie Wincenty, nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Ale mogę Wam Wincenty podpowiedzieć, że w piekielnej komisji na Europę środkowo – wschodnią siedzi niejaki Polarny. Rzućcie tam jakieś podanko może Was przyjmą.

- A co jak nie przyjmą?

- To posiedzicie w czyśćcu z jakieś tysiąc lat aż się zmieni opcja polityczna lub koalicja się dogada i spróbujecie znowu.

- Wiecie, co św. Piotrze? To ja to pierd..lę, to niebo. Banda hipokrytów. W piekle pewnie mają więcej serca niż tutaj, a i ludzie ciekawsi. Zresztą, gdybym miał siedzieć w takim gronie w niebie, to ja wolę zdecydowanie piekło, albo schody czyśćca. Wrócę jak zrobicie wcześniejsze wybory. 

Dobranoc Państwu. 

WNIOSEK: PRAWA SA RÓWNE DLA WSZYSTKICH TYLKO USTALAJĄ JE RÓWNIEJSI.

 
niedziela, 29 lipca 2007
 

Wiecie co? Po dzisiejszym porannym spacerze po serki do zupy serowej, której przepis uzyskałem w drodze rewanżu za nagie sajgonki (zupa rewelacja jak otrzymam zgodę na publikację przepisu to go wstawię), stwierdziłem, że chyba w najbliższych wyborach zagłosuję na Romana Giertycha.

PLUSZOWY KNUT 

Nie, nie żartuję, piszę to zupełnie poważnie. Zagłosuję na Giertycha i jego policyjny system edukacyjny. Zagłosuję nie tylko na szkolne mundurki, ale też na: kozę w szkole czyli pozostawanie po lekcjach, lanie linijką po łapach, klęczenie na grochu, pisanie 1000 razy „jestem idiotą i chamem” oraz „kocham Ojca Rydzyka”, na naukę religii w  żłobku, na naukę, że źli pochodzą od małpy a Giertych i jego rodzina nie, naukę, że poczęcie Jezusa było niepokalanym, a nie pierwszą udaną próbą ludzkiej partenogenezy. Zagłosuję za wprowadzeniem trójek, nie – czwórek, a nawet piątek giertychowskich w skład, których wchodziłby: ksiądz, policjant, kurator, matka polka lub ojciec wszechpolak i pedagog szkolny. A to wszystko dlatego, że coraz więcej rodziców nie potrafi wychować swoich dzieci.

Polarny jest zbulwersowany. Dziś rano dwóch chłopców w wieku około 9 – 10 lat szło i kopało pluszowego misia. Rozumiecie?!!! Pluszowego misia!!!! Symbol dzieciństwa i dziecięcej zabawy. Symbol niewinności, miłości i spokoju. Przytulankę, powiernika dziecięcych sekretów, strażnika naszego snu.

Dla Polarnego to takie samo barbarzyństwo, jak dla wierzącego chrześcijanina zbezczeszczenie krzyża. To jeszcze nie wszystko!!! Ten miś był BIAŁY!!!

 .

WNIOSEK: W TYM ŚWIECIE NIE MA JUŻ ŻADNYCH ŚWIĘTOŚCI.

.

 
piątek, 27 lipca 2007

 

My name is Harry ... Harry Polarny. :) No to jestem już po … uff. Żałuję, że nie wziąłem poduszki. Polarny zaliczył Zakon Feniksa. A może to Zakon zaliczył Polarnego, bo tak jakoś dziwnie mnie tyłek boli? Zdecydowanie ten film trzeba, oglądać w łóżku, bo jak już śpik zacznie targać powieki i drzeć nam mordę jak stare prześcieradło to łóżko byłoby najlepszym rozwiązaniem.

 Voldemort Rulez
Dziś Polarny będzie jak Voldemort i będzie bezlitośnie volił w mortę Harrego Pottera swoją krytyką, mimo iż imiennika powinien oszczędzić.

No to może tak od początku. Polarny udał się na Harrego z zamiarem przeżycia pewnej uczty duchowej. No i hm… duchów to i trochę było, tylko z ucztą cholipcia to nie miało wiele wspólnego. Duchy w animacji zerżnięte były z kultowego Władcy Pierścieni - jakby film tej klasy i kasy nie mógłby się postarać o coś własnego. Ogniowe smoki jak nic przypominały ognie sztuczne Gandalfa Szarego. Całość z leksza mówiąc niedopracowana.

Film ciągnie się jak flaki z wyprutego w Hostelu czy Pile biedaka. O ile pierwszy Potter był doskonałą bajką skierowaną do dzieci, drugi był ciekawą kontynuacją, trzeci miał coś również dla dorosłych, czwarty ocierał się o thriller i sensację, to piąty jest… ziewająco nijaki. O ile każdą z poprzednich części można obejrzeć bez jej poprzedniczek, o tyle Zakon Feniksa bez poprzednich części po prostu jest bez sensu … jak lokata.

Produkcja jest zbieraniną wątków z książki i z poprzednich odcinków i wygląda naprawdę jakby była częścią serialu … brazylijskiego. Taka Niewolnica Pisuara w wydaniu Long Play.

Wątek miłosny Pottera z Cho Chang był tak udany jak skoki Hanawalda pod koniec kariery.

O ile książkę trawi się całkiem nieźle o tyle  film jest raczej ciężko strawny dla tych, którzy nie mają filmowych żołądków fanów Harrego Pottera.

Film mogę pochwalić za wykonanie efektów specjalnych, takich jak ciała Dementorów czy ogniowe windy w Ministerstwie Magii, no ale przecież we współczesnym kinie chyba nie chodzi jedynie o efekty specjalne.

Córa Mała jako mój najlepszy barometr tego typu filmów stwierdziła, że to najgorszy film z całej piątki i bardziej idzie w gusta dorosłych niż dzieci.

Żadna z tajemnic się nie rozwiązuje, mimo teoretycznych obietnic, a narastanie nowych zaczyna być nudne, a przede wszystkim zaczyna się odczuwać ich przesyt. Bez przeczytania książki pojawienie się niektórych postaci jak np. Bellatrix Lestrange czy Luny Lovegood jest dla przeciętnego widza co najmniej nie zrozumiałe.

Reasumując warto chyba poczekać na wersję DVD i obejrzeć ten film na (w) prywatnym domowym kinie, w zaciszu własnego łóżka, bo w razie nudy (która wylewa się z ekranu hektolitrami) zawsze można strzelić drzemkę, a później przewinąć i obejrzeć ciąg dalszy.

 .

WNIOSEK: ODGRZEWANY KOTLET NIE ZAWSZE SMAKUJE.

 
środa, 25 lipca 2007
 

Taaa… interesująca by była możliwość rozpisania konkursu na Najgorszą Potrawę Świata. Skoro można było ogłosić konkurs na Siedem Cudów Świata, to dlaczego nie można by było na wytypowanie Najgorszej Potrawy Świata?

Polarny w swoim życiu jadł wiele potraw. Niektóre były nawet bardzo dziwne jak np. łby kogucie w rosole (była Jugosławia) czy też Chińskie Suszone Dżdżownice na słodko (kupione na Węgrzech), które smakują trochę jak polskie paluszki posypywane sezamem. Próbowałem ślimaków i małż, katowałem się rekinem i kalmarami, zajadałem się kiełbasą z nutrii i … prawdopodobnie (tak mi przynajmniej mówiono) konsumowałem szczura piżmowego, który w chińskiej potrawce smakował jak kurczak.

 ŻABIE UDKA
Chętnie posmakowałby pieczonych świnek morskich, pieczonego psa lub kota. Na pewno nie skusiłbym się na małpie móżdżki, bo smażone świńskie też mi nie smakują, mimo iż wujek Janek ponoć się nimi zajada. Jadłem też rzeczy dziwne z naszej rodzimej kuchni jak np. surówka z kiszonej kapusty ze śmietaną (Mazury), czy też ogórki kiszone z cukrem i cebulą (Śląsk i Pomorze). Pierwsza „potrawa” była wstrętna, druga zagościła na stałe w menu Polarnego.

Jednak najgorsze co jadłem, no może jadłem to za dużo powiedziane, próbowałem jeść będzie bardziej precyzyjne, to były zepsuta grochówka i czernina. Pierwszą, jeszcze w latach młodości skonsumowałem na kacu, z głodu oczywiście. Była kwaśna jak kapuśniak. Mordę wykręcało, że aż się kłaki na piętach skręcały. No, ale jak człowiek był jeszcze na gazie, to żadne paliwo mu nie przeszkadzało. Później, to w sumie nie wiedziałem czy oczy wypadają mi z głowy przy rzyganiu przez wódę czy grochówkę. Fakt faktem, że przez długie lata nie mogłem patrzeć na grochówę.

Z czerniną miałem do czynienia u znajomego kolegi. Poczęstował mnie tą kaczą zupą i po drugiej łyżce wylądowałem w toalecie z przenicowanym żołądkiem. Do dziś na sam zapach tej zupki zrywają mi się więzy żołądka.

Jestem ciekaw jakie Was spotkały koszmary kulinarne w Waszym życiu? Jakie potrawy w Waszych oczach mogą predestynować do miana Najgorszej Potrawy Świata? Jakie ciekawe wybryki polskiej kuchni znacie ze swoich doświadczeń?

Czekam na podzielenie się wrażeniami i propozycje na Najgorszą Potrawę Świata.

.   

WNIOSEK: NIC CO SIĘ DA ZJEŚĆ NIE JEST NAM OBCE.

.

 
poniedziałek, 23 lipca 2007
 

Dziś na przystanku byłem świadkiem rozmowy dwóch trzydziestoparoletnich mam uczniów szkoły podstawowej:

 .

PANI X: - Ty wiesz, że ten WF-ista od Grześka jest gejem?

PANI Y: - No co Ty? Nie żartuj?

PANI X: - Coś z tym trzeba zrobić no nie?

PANI Y: - A co Ci to przeszkadza?

PANI X: - No chyba nie uważasz, że mego Grzesia powinien uczyć gej?

PANI Y: - A co to przeszkadza?

PANI X: - No chyba żartujesz?

PANI Y: - A lesbijka mogła by uczyć Grzesia i Moją Jadzię?

PANI X: - Lesbijka to co innego. 

 .

Dalej wypowiedź Pani X przemieniła się w tyradę nacechowaną przedstawianiem różnic między gejami a lesbijkami oraz wpływem ich osobowości na edukację dzieci wieku wczesnoszkolnego. Jedną z konkluzji było to, że geje to pedofile.

 GEJE I LESBIJKI
Skąd my to znamy? Czyżby indoktrynacja prowadzona przez pewne kręgi zaczęła zbierać żniwo? No w końcu jest przecież czas żniw.

Najciekawsze jest w tym wszystkim, że geje są be, a lesbijki to nie koniecznie. Widać edukacja wspomnianych kręgów odbiła się jedynie zniekształconym echem, jak w zabawie w głuchy telefon, bo jak to się dzieje, że geje są pedofilami a lesbijki nie są pedofilkami? Może to dlatego, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa? Chociaż w przypadku homoseksualistów to raczej powinno być odwrotnie.

Aż mnie kur..a trzęsie jak słyszę takie bzdury. Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego gej czy lesbijka nie mogą uczyć w szkole? Bo co? Bo będą propagować postawy homoseksualne, czy też może będą się brandzlować w szatni po WF-ie?

Jakoś tak przez zupełny przypadek jedną z dziedzin, jaką kiedyś tam skończyłem studiować, była pedagogika i mimo najszczerszych chęci, jakoś nie doszukałem się w międzynarodowej (w polskiej też nie) literaturze przeciwwskazań merytorycznych, aby nauczycielem były osoby homoseksualne. Czy Wam też przeszkadzają osoby homoseksualne w szkołach?

 WNIOSEK: WIDAĆ DLA NIEKTÓRYCH HOMOSEKSUALIZM JEST TAKĄ SAMĄ NIEZNANĄ CHOROBĄ JAK AIDS. STRASZNIE ZARAŹLIWĄ I ŚMIERTELNĄ. W KOŃCU KAŻDY HOMOSEKSUALISTA KIEDYŚ UMIERA PRAWDA?

niedziela, 22 lipca 2007
 

Lenistwo to wyższy stan świadomości. To jedna z najwyższych form bytu według ontologii Polarnego. W momencie, gdy Polarny zaczął pojmować jak ważnym egzystencjalnie bytem jest lenistwo, to odezwał się odbyt rzeczywistości i powiedział: Koniec Urlopu. Muszę wam powiedzieć, że to strasznie traumatyczne przeżycie. Od jutra Polarny aktywuje się na nowym stanowisku pracy. Wiem, wiem, że marudzę. Najpierw szedłem na urlop i marudziłem, że idę na urlop, teraz marudzę, że wracam do pracy. No, co ja mam poradzić, że jakaś taka maruda jestem. Tak w sumie zastanawiam się ile jest jeszcze takich marudnych osób jak ja? Łażąc po blogach stwierdzam, że sporo i przez to jakoś mi lżej.

Chciałem dziś napisać o wypadku pod Grenoble, ale stwierdziłem, że znowu zadałbym pytanie: Czy Bóg i Matka Boska istnieją skoro wykańczają swoich pielgrzymów? A za nim drugie: Czy na cudzym nieszczęściu Kaczyński buduje wizerunek Ojca Narodu? Żenada. Media znowu mają jatkę.

.

 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM