piątek, 29 czerwca 2007

 

NASTOLATKI W MUDURKACH 
Kiedyś, jak byłem młody, piękny i głupi (dziś jestem tylko głupi) do szkoły chodziłem w fartuszku. Był to stilonowy granatowy „mundurek” z przypinanym białym kołnierzykiem. Do mundurka przysługiwała tarcza szkolna przyszyta na rękawie. Zestaw ten miał czasami odstępstwa w postaci przypięcie tarczy na agrafce na ramieniu, a w starszych klasach na agrafce na kieszonce. Oczywiście, co śmielsi zamiast agrafki używali opornika, co było tolerowanym przez grono wyrazem buntu przeciwko instytucji szkoły. Stan tych mundurków był zadawalający jedynie przez pierwszy miesiąc, później niszczyły się w zastraszającym tempie podczas meczów na przerwach, skakaniu na gumie, grach w klasy i grze w klipę, a także w czasie tysięcy innych zabaw. Z czasem wszyscy wyglądaliśmy, jak armia chińska po pacyfikacji Tajwanu. Wydźwięk estetyczny był żaden. Wydźwięk przynależności grupowej? Żaden. Rozpoznawalność ucznia? Żadna. Co dawały mundurki? Nic!!! Jedynie unifikację w stylu chińskiego socjalizmu. No, ale temu akurat nie ma się, co dziwić, bo to socjalistyczne czasy były.

Później, gdy nastał stan wojenny i „przejściowe problemy gospodarcze”, był problem z dostaniem fartuszka. Podjęto wówczas decyzję, że OK. ci co nie mają, mogą popieprzać do szkoły bez fartuszków, ale na granatowo. Wtedy zaczęły się czasy dodawania pod granatowy sweterków żółtej lub czerwonej bluzki, noszenie kolorowych skarpetek i getrów itp. Z czasem odstąpiono i od obowiązku granatu i jedynym kryterium było schludnie i nie krzykliwie.

Druga połowa lat osiemdziesiątych to początek haseł o humanizacji i odwilż polityczna. Dla rozładowania napięć wśród młodych gniewnych, którzy z chęcią pieprznęliby, gdzieś jakimś kamieniem, odstąpiono i od tego kryterium i w szkołach zaczęła się rewia mody. W tym też momencie nastąpił kapitalistyczny podział na bogatych i biednych oraz tych w ciuchach markowych i resztę, która zasuwała w jensach z Odry. Po prostu zaczęło pachnieć społeczną normalnością.

Koniec XX i początek XXI wieku to już czasy hedonizmu i pełnej nieskrępowanej wolności. Fryzury dowolne, makijaż do bólu, stroje takie, że niektórych nauczycieli nie stać było na wydanie takiej kasy na własne ciuchy. Była wolność. Ale historia lubi płatać figle i zataczać kręgi i właśnie zatoczyła zmuszając młodzież ponownie do unifikacji i zaczęła śmierdzieć utratą wolności.

Dziś są to mundurki dla uczniów, jutro, będą dla nauczycieli, i ani się obejrzymy, jak w niedalekiej przyszłości urzędnicy administracji państwowej będą wyglądali jak Agent Nowak z Matrixa. Później to już poleci z górki.

Dlaczego dzisiaj ten temat? Ponieważ rozmawiałem dzisiaj z zapłakaną sprzątaczką, która stwierdziła, że nie stać jej na zapewnienie trójce swoich pociech dwóch kompletów mundurków do szkoły. Kobiecina  nie ma na zbyciu tauzena, bo na tyle to ona musi pracować półtora miesiąca. Jak zarobić te pieniądze przez wakacje?

No i mam pytanie do dysydentów, co mieli na celu wprowadzając te posrane mundurki, które są równie posrane jak ich dotychczasowe pomysły edukacyjne? Słyszałem, że miały zmienić podziały w szkole i zbliżyć młodzież do siebie? Biedni zawsze zostaną biednymi, a dyrekcja szkół miewa najróżniejsze pomysły w zakresie umundurowania. Kogo to znowu bodnie? Oczywiście najbiedniejszych.

Ja na szczęście nie mam tego problemu ponieważ CM-ka chodzi do szkoły nie podlegającej MEN i tam nie mają tak posranych pomysłów, bo to artyści, którym daleko do chęci unifikacji. U CD dyrekcja zamiast mundurków wprowadziła natomiast duże wyraźne identyfikatory ze zdjęciem, które są dużo tańsze niż umundurowanie polowe. Jednak jak widać nie wszyscy maja głowę do myślenia, niektórzy mają ją tylko do noszenia moherowego beretu lub zawieszania różańca na szyi.

.

WNIOSEK: RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY, TYLKO ŻE SKROBIĄ JĄ OD OGONA

 
środa, 27 czerwca 2007

 .

Ciekawe, że temat eutanazji w naszych mediach jest równie przejściowy jak pogoda obecnego lata. Głośno o niej było przy okazji przypadków Świtaja oraz zdesperowanego Gibka, który nie chce żyć za 550zł renty. Poszumiało, poszumiało, kilka piorunów i … z dużej chmury mały deszcz. Eutanazja została zapomniana i wszyscy mają w dupie, co dalej się dzieje z innymi niż Świtaj czy Gibek, których sprawy nie nagłośniono.

Jak widać nikt z Jelity Jaśnie Rządzącej Rzeczycorazmniejpospolitej nie zajął się poważnie problemem. Po raz kolejny spuszczono wodę, a za nią kurtynę milczenia. Problem pozostał. I nie jest to problem byle jaki, bo jak wskazują wyniki poniższej sondy ponad połowa tych, która zechciała wziąć w niej udział, opowiedziała się za prawnym wprowadzeniem eutanazji w Polsce.

SONDA O EUTANAZJI 
 

Czy eutanazja to morderstwo? Myślę, że na takim samym poziomie jak uśpienie ulubionego kota z tym tylko, że biedna kocina nie ma wiele do powiedzenia, a my sami skracamy jej cierpienia. Dlaczego więc dobierać prawo do eutanazji tym, którzy chcieli by z niej skorzystać?

W zacietrzewieniu przeciwników eutanazji widzę dwie nuty: jedną religijną, drugą moralną. Kwestia religii mnie kompletnie nie interesuje, bo jest to indywidualne podejście tych co wierzą i prawo do eutanazji nie odmawia im prawa wyboru zgodnego z wyznawaną przez nich religią, więc jest to dla mnie jedynie jałowe mielenie wody. Bardziej interesuje mnie kwestia moralności, ale i tu wielu osobom mógłbym zarzucić dulszczyznę. Co ciekawe często wśród zwolenników aborcji zdarzają się przeciwnicy eutanazji. Dziwne prawda? Może wynika to z tego, że w przypadku aborcji decydujemy o nie rozwiniętym człowieku czyli płodzie, a w przypadku eutanazji mówimy  o kimś kto myśli, czuje, rozumie?

Dlaczego nikt na poważnie nie zajął się problemem eutanazji w Polsce? To proste, chyba nie myślicie, że prawicowy rząd, który walczy o ochronę życia zarodka wystąpi jawnie z problemem eliminacji na własne życzenie dorosłego człowieka? Lewica jest na to za cienka i boi się o elektorat, który mogłaby stracic przy kontrowersyjnym projekcie ustawy. To są realia. Jesteśmy wciąż zbyt zaściankowym narodem, by spoglądać prawdzie prosto w oczy.

Dzisiejsza notka jest tylko remake’m TEJ NOTKI, a także podsumowaniem i zamknięciem sondy dotyczącej eutanazji. Od dziś mamy nową sondę.

. 

WNIOSEK: KAŻDY JEST PANEM SWOJEGO ŻYCIA.

.

18:00, mr.polarny , SONDA
Link Komentarze (36) »
poniedziałek, 25 czerwca 2007

 

WINDOWS VISTA PUDEŁKA WINDOWS VISTA BOX 
Polarny jest uzależniony od komputera, to wiedzą chyba wszyscy moi znajomi. Rodzina twierdzi, że to nie uzależnienie a nawet fobia przed możliwością utraty kontaktu z tym urządzeniem. Jakby nie było nie licząc snu i niektórych dni Polarny przy komputerze spędza 90% swojego czasu. Dziennie jest to około 10 do 12 godzin. Przy tym wszystkim nie jest ani ekspertem, ani znawcą, ani nawet wprawnym komputerowcem, jest raczej laikiem o dużej intuicji. Polarny jest samoukiem, który metodą prób i błędów dochodzi do swoich umiejętności i użytkowania oprogramowania, które jest mu niezbędne. Tak więc preferuje programy, których użytkowania można się nauczyć bez instrukcji obsługi, których interfejs jest na tyle intuicyjny, że po próbowaniu można do wszystkiego dojść.

W dniu dzisiejszym miałem możliwość porozmawiać z użytkownikiem i popracować na nowej Viscie. – Nigdy więcej – powiedział Polarny po zakończeniu ocierając pot z czoła. Widać Polarny jest tradycjonalistą, ponieważ Windows Vista kompletnie nie przypadł mi do gustu. To jest maszynka pełna gadżetów, wystarczy tylko kliknąć coś nie tak, a już ma się problem nie do odkręcenia. Po za tym, albo Polarny ma zajebiste szczęście i powinien dziś lecieć wysłać totka, albo ten program jest mało kompatybilny z powszechnie użytkowanymi przez Polarnego programami.

 WINDOWS VISTA FOLDERY FOLDERS

Fajerłol się krzaczył z zabezpieczeniami Visty. Po kilkakrotnym uruchamianiu GG wyskakiwał komunikat o błędzie aplikacji, która była zamykana, dopiero za którymś razem ruszyło. Gry miały problem z wgraniem, a jak już się wgrały to zawieszały system podczas użytkowania, iTunes wariuje, a więc iPody działają albo i nie, jak im się zachce. Przestrzenny pulpit do bajer, który zamiast ułatwiać to utrudnia pracę, ot taki chwyt marketingowy i nic więcej. Kamera internetowa fika koziołki. Nagrywarka raz działa a raz nie i nikt nie wie dlaczego. Ja wiem – kijowe sterowniki. Ogólnie rzecz ujmując Vista jest systemem dla tych, którzy wiedzą w czym grzebać, tacy laicy jak ja, będą tylko rwali włosy z głowy i wkurzali się, że nic im nie chce chodzić.

Polarny dziś jednoznacznie zadecydował, że dłuuuugo, bardzo długo nie przesiądzie się na Vistę. Nie warto marnować kasy i nerwów, dla tych gadżetów vistowych. Dla przeciętnego użytkownika, XP to wystarczający system. Przestrzegam przed zachłystywaniem się (takich nieudaczników jak ja) nowym systemem.  

WNIOSEK: NIE WSZYSTKO ZŁOTO CO SIĘ ŚWIECI … REKLAMAMI.

 

 

sobota, 23 czerwca 2007
 

 
MEFISTO, DIABLO, DIABEŁ

Udało mi się urodzić 23 czerwca w czasach kiedy dziecko poczęte nie myślało nawet o tym, że może być chronione, a aborcja była równie dostępna jak gabinet stomatologiczny. Mimo wszystko, mimo braku ochrony, nikt mnie nie wyskrobał i nawet zastanawiam się czasami, czy nie był to błąd społeczeństwa.

Urodziłem się i tak sobie patrzę i pomyślałem sobie: - K…wa, miałem ciszę, spokój, żarcie na miejscu, a tu mnie wyciągnęli i każą oddychać i płakać. I to gdzie? W Polsce!!! Kuźwa jak bym nie mógł np. w Niemczech czy GB. Przejebane pomyślałem i rozwrzeszczałem się jak głupi. W tym samym czasie jakaś idiotka walnęła mnie w tyłek i w sumie nikt nie zrozumiał, że płaczę nad rzeczywistością, którą zobaczyłem.

Chyba dlatego, że wrzeszczałem z miejsca mnie ubezwłasnowolnili. Zawinęli mnie w jakieś białe szmaty po szyję, że nawet ruszyć się nie mogłem, dobrze, że mnie nie zakneblowali. Co miałem robić? Z przerwami na sen, kiedy nie miałem już siły, cały czas się darłem krzycząc: - Ratunku!! Wypuście mnie!!! Myślicie, że ktokolwiek mnie rozumiał? Nikt. Aby mnie uspokoić, od czasu do czasu wsadzali mi w gębę kawałek gumy, z którego leciało jakieś białe gówno, albo jakaś kobieta wciskała mi w usta cycka. Kobiety od razu polubiłem i cycki również, jakoś mnie tak uspokajały, i tak mi zostało do dziś.

Nie wiem ile czasu mnie przetrzymywano w białym pomieszczeniu, w którego oknach była siatka i kraty. Nie wiem po co? Przecież taki kuźwa pozwiązywany bym im nie spieprzył? W końcu dżdżownicą nie byłem tylko Dźwiedziem. W końcu mnie wypuścili, ale nie tak do końca. Kobieta – ta od cycka zabrała mnie ze sobą.

Po tym skrępowaniu, przez kilka miesięcy nie mogłem dojść do siebie. Najpierw zacząłem przewracać się na brzuch, później podnosić na czworaka, by następnie wciąż niezdarnie zacząć posuwać po otaczających mnie pomieszczeniach. Myślicie, że to było proste? Nic z tego. Próbowałem poznać świat i znaleźć coś do żarcia.  Wszystko co złapałem zaraz mi zabierano, tego nie rusz, tamtego nie wolno, nie ściągaj obrusa, nie otwieraj szafki. Normalnie przesrane. Co tylko coś znalazłem i włożyłem do buzi, to zaraz mi zabierano z miną pełną dezaprobaty. A ja co miałem robić? Żarcia szukałem!!! A Wy co byście zrobili, gdyby Was ktoś przez kilka miesięcy białym gównem karmił??? No co? Siedzielibyście i wcinali białe szaleństwo? Czy szukali schabowego? Ja szukałem schabowego. Często krzyczałem do moich klawiszy – Schabowego!!! Dajcie mi schabowego!! – ale z mojego gardła wydobywało się jedynie dziwne nieartykułowane: - Gu, gu, gu!- na co nie odmiennie odpowiadano mi: - Ti, Ti, Ti bobasku – i szarpano za poliki.

Za szarpanie za poliki, to najchętniej bym im paluchy poobgryzał, ale kuźwa zębów nie miałem, więc na chęciach się skończyło. Poza tym zastanawiałem się, czy ja taki stary jestem, że już jedynie bełkoce jakieś gu gu gu i do tego zębów nie mam? Tę myśl odsunąłem na dalszy plan, gdyż doszedłem do wniosku, że jestem z kosmosu. Utwierdziło mnie w tym przekonaniu stwierdzenie, kobiety od cycków, gdy zdejmowała mi białą tetrową szmatę z pomiędzy nóg, bo puściłem siarczystego bąka, pełnego zawartości: - Ale on się zesrał, jakby był z kosmosu.  

Gdy podrosłem stwierdziłem, że czas najwyższy stanąć o własnych nogach. I stanąłem. Kosztowało to moich klawiszy jeden wazon i zawiasy od szafki z pościelą. Chciałem od razu nawiać, ale niestety, najpierw zaczęto mnie ograniczać w wypadach, a później nawet przypięto szelki z których nie mogłem się wyswobodzić siedząc w jakimś czterokołowcu z daszkiem. Rwałem się z nich, jak tylko mogłem i zawsze słyszałem: - Te Kaśka (to moja klawiszka) zobacz, rwie się jak diabeł. Wtedy zmieniłem pogląd, że nie jestem z kosmosu, ale z piekła. Nie byłem jednak o tym święcie przekonany, bo co chwila zwracano się do mnie: - Aniołku!! – co znacznie utrudniało moją identyfikację osobniczą. Ale gdy po paru wycieczkach nocnych, rozwaleniu kilku talerzy, wrzuceniu kota do pralki marki Frania, próbie maglowania chomika, co raz częściej mówiono do mnie: - Diabeł wcielony. I to się pokrywało z moimi poglądami.

Gdy nauczyłem się w końcu mówić wszyscy tego żałowali. Gęba mi się nie zamykała. Byłem lepszy od tranzystorowego radia, a nawet kołchoźnika, bo nie dość, że nie można było u mnie zmienić programu, to jeszcze nie można mnie było w ogóle wyłączyć. Zamykałem się dopiero wówczas, gdy baterie nie wytrzymywały obciążenia. Zdarzało się to najczęściej dopiero wieczorem, bo moja energia była niespożyta jak Duracell. Coraz częściej słyszałem hasła: - Diabeł wcielony, i – Szatańskie Dziecko – ale cóż, jakoś nie miałem nic przeciwko temu. Świadomość, że rosną mi różki miałem więc już od dzieciństwa.

Po spuszczeniu w przedszkolu wpierdol Robercikowi moje notowania jako osoby z piekła rodem znacznie wzrosły. Rodzice (bo w końcu doszedłem do tego, że to nie klawisze) stali się częstymi bywalcami w tej instytucji i to nie tylko ze względu na odprowadzanie mnie do przedszkola. Życie Polarnego, jako wcielonego diabła zaczęło nabierać coraz więcej barw, a Polarny zaczął coraz bardziej obrastać w futro.. No i aby Was nie zanudzić, kończę w tym momencie swój życiorys. Przesyt jest niewskazany.

,

WNIOSEK: NIE TAK DŹWIEDŹ STRASZNY JAK GO FOTOGRAFUJĄ :))

 
OJCIEC LEW LEO LION

 

Wczoraj Gazeta.pl zrobiła Polarnemu w prezencie urodzinowym lansa, a dziś właśnie są te urodziny. W prezencie otrzymałem również kilka Trolii, ale jakieś nie groźne były i mało agresywne. To był taki gratis od firmy w ramach promocji.  Zapachu jeszcze nie znalazłem, a więc w żadne perfumy jak na razie nie zainwestowano.

Zawsze to JUBILAT otrzymuje prezenty, a dziś Polarny zrobi prezent odwiedzającym, a przy okazji zastosuje ciągłość marketingową wczorajszego lansa. Z okazji urodzin Polarny dzisiejszego dnia pokaże swoją fotę w wydaniu INFERNAL oraz przedstawi swój życiorys w wersji FREESTYLE. O której? Hmm… tego nawet najstarsze morsy nie wiedzą, że o słoniach morskich nie wspomnę.

No i na zakończenie wszystkiego najlepszego wszystkim tatusiom obecnym i przyszłym. Niech wam dzieci rosną na pociechę i przyszłą emeryturę, niech nie skrzywi ich indoktrynacja polityczna i ani żadna wiara. Niech Wam szczęści kobiercem ściele się u stóp, a zdrowie nigdy nie opuszcza. Bądźcie sobą i bądźcie szczęśliwi, wtedy na pewno uszczęśliwicie swoje dzieci. Ciekaw swoją drogą czym uszczęśliwiliście swoich ojców?

 .

WNIOSEK:  GRZECH PYCHY DOTYKA TYLKO TYCH, KTÓRZY MAJĄ MAŁE EGO.

 

czwartek, 21 czerwca 2007

 PRZEMYSŁAWKA THE BEST POLISH PERFUM MAN

 .

Wczoraj pogadaliśmy sobie trochę o kobietach, to dzisiaj trochę o mężczyznach. Czym według Was powinien pachnieć (właśnie - pachnieć czy pachnąć) mężczyzna? Tylko niech żaden lub żadna mi tu nie wyjeżdża, że wodą i mydłem, bo zdzielę łapą bez łeb, a łapę mam ciężką, a poza tym znam takie co uwielbiają zapach męskiego potu. Ale do celu.

Polarny połaził sobie dziś po pewnej Galeryjce (za zakupami jakby ktoś miał wątpliwości) i zahaczając o perfumerię wywąchał ze 3 regały, a że niuch ma dobry, to tak sobie niuchał i niuchał i niuchał, aż w końcu wszystko mu już pachniało Przemysławką i Warsem. Powód niuchania? Polarny zastanawiał się czy nie zrobić sobie prezentu na nadchodzące olbrzymimi krokami urodziny.

W końcu może Polarny zacząłby pachnieć czymś przyjemnym a nie tylko piżmem i piżmem. Co prawda niektórzy, a szczególnie niektóre uwielbiają zapach białego piżma, ale musi być dodany jeszcze i cedr, i jakiś tam kwiat konwalii i odrobina anyżu, trochę kardamonu i lukrecji, paproć i cholera wie co jeszcze, aby to jakoś pachniało, a Polarny wyglądałby dość durnie gdyby sobie to wszytsko poprzyczepiał do futra. 

Kiedyś to było prosto: mydło Bambino, Przemysłwaka, Wars, ewentualnie Woda Kolońska lub Prastara i po krzyku, a dziś? Lacosty, Lacomty, Santy Loranty i inne zapachowe dewianty. I co biedny Polarny ma robić? Chodzi z nochalem od póły do póły i szuka jakiegoś zapachu, co by zabił smród nie mytych stóp i nie wietrzonego futra. Nawet znalazł coś żółtego Yves Saint Laurenta, ale nazwy nie pamięta, co miało całkiem znośny zapach. Jednak jak to Dźwiedź, nie do końca jest przekonany czy to jest właśnie ten poszukiwany zapach.

Może ktoś z szanownych czytelniczek i czytelników doradzi coś Polarnemu? Zapach musi być męski, nie chce zapachów sportowych, cytrusowych, ogórkowych, lekkich i sportowych, nie chcę zapachu cygar, tytoniu i tabaki, chcę coś co mnie jako mężczyznę powali na kolana, a kobietę? Sami wiecie! Czy mam zbyt duże wymagania?

.

WNIOSEK: TRZEBA SIĘ MYĆ A NIE WIETRZYĆ CZY PERFUMOWAĆ, ALE CZASAMI JEST MIŁO EKSKLUZYWNIE POŚMIERDZIEĆ.

    
 
1 , 2 , 3
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM