czwartek, 29 maja 2008

 

Ostatnio Polarny jest zarobiony po sam czubek futra, co widać zarówno po odpowiedziach w komentarzach, jak i po samym blogu. Spotkania, narady, komisje, wykłady absorbują najmniejsze odrobiny wolnego czasu. Po nich trzeba przygotować się do następnych i następnych. Na szczęście tak tylko do końca maja. Ostatnie, zakończone niezłą popijawą i wyżerką już jutro.

Podczas tych spotkań Polacy uwielbiają się macać czyli witać przez podanie ręki. Gdy robię to na co dzień, nie zwracam na to szczególnie uwagi, chyba że ktoś swoim uściskiem odbiega od normy. Jednak, gdy wymacałem przez ostatni dni setki dłoni zacząłem zauważać różnicę. Zacząłem zauważać to, o czym kiedyś czytałem, że niektórych można znielubić lub polubić już po uścisku dłoni.

Stwierdziłem, że nie lubię kobiet mocno ściskających dłoń. Wywołują u mnie uczucie niechęci. Mam wrażenie, że nie witam się z kobietą a z babochłopem. Niektóre robiły to specjalnie, aby pokazać swoją wyższość. Takie Panie Dyrektor czy Panie Prezes, które miały do zaoferowania jedynie swoją wyższość zawsze ściskały mi łapę, jakby chciały wycisnąć cytrynę. Inne sympatyczne Panie Prezes czy Dyrektor podawały rękę dystyngowanie, nie nachalnie i dość delikatnie, a i tak czuło się od nich emanującą siłę charakteru. Tyle tylko, że czuło się do nich również sympatię i nie włączały się reakcje obronne przed spacyfikowaniem.

Kobiety, które podawały mi rękę, jak zdechłego śledzia, budziły we mnie równie duże uprzedzenia, jak te od wyciskania cytryny. Łapiąc ich dłoń czułem się jakbym właśnie stał nad pisuarem w wiadomej sprawie.
POCAŁUNEK KACZYŃSKI - FOTYGA

. 

Nie ma to jak przywitanie

prawdziwego mężczyzny

i prawdziwej kobiety

Nie podobało mi się również, że niektóre z Pań wymuszały na Panach, całowanie w rękę podtykając ją pod nos przy przywitaniu. Polarny takie namiętniary szybko sprowadzał na ziemię haltując ich zachciewajki zdrowym pociągnięciem ręki w dół. Polarny sam wybiera komu chce obślinić rękę i wówczas nachyla się do niej zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Faceci w podawaniu ręki wcale nie byli lepsi. Uścisk słonia najczęściej objawiał się później cwaniactwem delikwenta, albo wyrażał emanującą później playboyowatość. Ci, którzy podawali rękę jak zwiędniętego penisa (a ja cudzych się brzydzę) okazywali się zahukanymi pantoflarzami siedzącymi w kącie, odbierającymi co kilkanaście minut (z miną zbitego psa) telefony od swoich żon.

Polarny przeprowadzając tę obserwacje społeczno – psychologiczną dopiero teraz tak naprawdę uzmysłowił sobie, jak ważne przy pierwszym przywitaniu jest podanie dłoni. Wiele osób o tym zapomina, że pierwsze wrażenia mogą w sposób trwały zniechęcić do dalszych kontaktów i wymiany myśli.

W sumie to nawet się cieszę, że tu w necie witamy się słowem, bo nie ma tu opcji, że osoby z którymi mam jedynie kontakt netowy chciałyby mi urwać palce, albo podać zdechłego śledzia.

. 

WNIOSEK: NIE CZYŃ DRUGIEMU CO TOBIE NIE MIŁE (KONFUCJUSZ)

 
poniedziałek, 26 maja 2008
czerwona róża www.roza.pl

Pierwszy oddech.

.

Pierwsze bicie serca przy uchu.

.

Pierwszy uśmiech.

.

Pierwsze słowo.

.

Pierwsza kołysanka na dobranoc.

.

Pierwsza bajka.

.

Pierwszy dzień w szkole.

.

Pierwsza miłość.

.

Ty też jesteś pierwsza w mym życiu … Mamo.

.

Dziękuję Ci, że jesteś.

.

Dziękuję, że dzięki Tobie jestem kim jestem.

 

 

 

 

 

 

 

Najserdeczniejsze życzenia wszystkim mamom z okazji Ich Dnia.

Ile miłości przekażecie swoim dzieciom tyle one przekażą jej światu.

sobota, 24 maja 2008

Nie wiem, może Polarny jest zboczony, ale co roku ogląda Eurowizję. Fakt faktem, że w większości przypadków zalatuje to tandetą jarmarcznego kiczu, ale jednak lubię się katować. Od czasu do czasu trzeba zastosować jakieś samobiczowanie, aby nikt nie mówił, że jestem niepokorny.

Początek Eurowizji świetny. Najbardziej podobał mi się balet wykonaniu tlenionych blondynek w wydaniu black & white. Polarny sam chętnie pobrykałby w tym towarzystwie i nadstawił futro do wybierania pcheł.

W tym roku Polskę reprezentowała Isis Gee. Z niej taka Polka jak z Polarnego Grenlandczyk. Jedyne co w niej polskie to nazwisko - po mężu Gołębiewska. No, ale cóż skoro Ci, którzy biorą udział w polskiej edycji są ciency jak Polsilver, a Ci co mogliby coś ugrać mają to w dupie. W sumie lepsza transwestytyczna w wyglądzie Isis niż zielono-czerwony Wiśniewski.

No to zaczynamy konkurs.

Nico & Vlad (Rumunia) – pop i klasyka, cienkie smutne i niejakie. Coś jak cienkie ciepłe piwo. Ani smaczne, ani orzeźwiające.

Andy Abraham (W. Brytania) – muzyka lat 70, przypominające Hot chocolate. Brytyjczyków chyba stac na więcej, no ale nie tym razem. Muzyka jak brytyjskie parówki z chipsami i majonezem - do pożygania.

Olta Boka (Albania) – cienkie smutasowanie, niby o miłości, ale przy takiej piosence to szybciej można się powiesić niż zakochać.

No Angels (Niemcy) – nie wiedziałem, że Niemcy lubią Disco Polo. Piosenka nadająca się na wesele w Pyciach Górnych i to dobrze po północy, kiedy po trzeciej flaszce wszystko jedno co jest grane.

Sirusho (Armenia) – fajna laska i nieźle zaczęła. Świetne połączenie muzyki dance z regionalnym klimatem armeńskiego folkloru. Piosenka wpadająca w ucho i robiąca wrażenie. Stawiam na Sirusho. Siruszko dla Ciebie moje serduszko.!!

Laka (Bośnia i Hercegowina) – kretyn z pudełka nie potrafiący śpiewać i mający kłopoty ze słuchem. Zainteresowanie Polarnego wzbudziła jedynie jego siostra, bo była trochę ładniejsza od miotły.

BOAZ (Izrael) – od razu początek utworu słychać było, że to Izrael. Szkoda tylko, że facetowi jak wchodził na scenę urwało jaja. Tak jak nie miał jaj Boaz, tak jaj nie miała piosenka, a jeżeli miała jaja to były to z pewnością zbuki lub wydmuszki.

Terasbetoni – rzekomo to zbrojony fiński beton. Heavy Metal? Heavy Beton? Hm… rock? Hm… w sumie nie wiem co to było? Wolałbym AC CD czy Scorpionsów, no ale takie wymagania na eurowizję to chyba zbyt dużo.

Krajlevi Ulice & 75 Cent (Chorwacja) – coś na wzór tanga. Mojej babci pewnie by się spodobało. Ja usypiałem w oczekiwaniu na następną przerwę, bo ganialne są te wstawki reprezentujące różne kraje.

O a teraz będzie ISIS GEE – zobaczymy co o tym za chwilę napiszę.

Na razie słucham wydanie Eurowizyjne.

No i co tu dużo gadać. Puściłem sobie ją na kinie domowym na maxa. Dobrze, że nie było jeszcze 22. Oprócz Isis, głośnym słuchaniem zaszczyciłem jedynie Sirusho. To mówi samo za siebie. Na razie Isis jest moją faworytką i to nie dlatego, że reprezentuje Polskę, ale była naprawdę dobra.

Islandia – no Islandia mnie zaskoczyła, całkiem skoczna melodyjka, typowa radiówka. Wpada w ucho i nawet przytupać sobie można. Dobra na potupuję przy Finlandii.

Moer ve Otesi chyba tak to się pisze (Turcja) – nie jestem rasistą, ale nie lubię turasów, ani ich języka, ani muzyki, za to kocham ich żarcie i to się bilansuje na zero.

Vania Fernandes (Portugalia) – rany co za smęty. Cóż mówi się, że z gustami się nie dyskutuje, nawet jak w Portugali panuje bezguście. Poza tym dziwnie przypomina mi to jakąś Polską piosenkę tylko nie pamiętam jaką? Majewska? Gepert?

Piratem of the Sea (Łotwa) – tandeta z kubryka, strawna po beczce grogu zapijanego rumem. Rany, że coś takiego dopuszczają do Eurowizji. Piraci z Karaibów przeżegnali by się lewą nogą.

Szwecja – przypominają mi się czasy Abby, chociaż to co śpiewało bardziej przypomina mi horror pod znamiennym tytułem Krąg. Skrzyżowanie ET z Alfem. ET go home!!!!

Simon Mathew (Dania) – hm… chyba powinien się sam posadzić za kratki za splagiatowanie, w końcu ma być policjantem. Gdybym w życiu nie słyszał Madness, to może bym stwierdził, że jest to coś nowatorskiego. Lipa i to w cale nie ta od Kochanowskiego. Takie piosenki to kiedyś przy ognisku szarpaliśmy.

Diana Gurstkaya (Gruzja) niewidoma abhazyjka poprawna w swym wykonaniu. Nie rzuca Polarnego na kolana. Do Steveiego to jednak jej jeszcze dużo brakuje. Ma u mnie gratis białą laskę, aby szybko zejść ze sceny.

Ani Lorak czyli Karolina z Ukrainy. Zezowata sex bomba? Hm… nie trawię, boję się bomb, bo z wyglądu najbardziej pasuje na bombę. Obawiam się tylko, że lont trochę za krótki.

Sebastian (Francja) – przyjechał na meleksie i od razu zarobił u mnie minus 10. Pioseneczka z takich co to należy szybko zapomnieć. Szabu dab dab dab za bardzo przypomina Shakin Dudiego. Rany jakie jeszcze tandety dziś zobaczę. Jednak samobiczowanie będę miał zaliczone.

Elnur & Samir (Azerbejdżan) Anioł z Diabłem. Aniołowi znowu ucięli jaja. A niby miało być rockowo. A może w sumie nie ucięli, bo anioły to obojnaki? No, ale dlaczego diabeł tez jest bez jaj? Inscenizacja lepsza niż śpiewanie. Niestety nie skusi mnie ani anioł, ani diabeł. Będę w czyśćcu słucha Oldfielda.

KALOMIRA (Grecja) – no laska przednia, ale początek od razu kojarzy mi się z Zorbą i Janet Jackson w wydaniu portowym. To chyba kołomyja a nie Kalomira. Czy jest ktoś, kto dziś trafi w mój gust muzyczny? Przecież nie ma go w końcu aż tak spaczonego, a 8 lat szkoły muzycznej chyba mnie nie zesnobizował muzycznie?

Hiszpański Borat Rudolfo – kicz w stylu Last Ketchup. Rany ludzie co oni jeszcze nie wymyślą. Landrynkowym laskom by się to pewnie bardzo podobało. Ludzie!!! Zdejmijcie go ze sceny? Czy ma ktoś pomidory najlepiej Last Ketchup???

Jelena Tomaszewicz (Serbia) – hm… czy nie przypomina wam to tematu z polskiej Lalki, bo mnie jakoś tak - ten początek. Reszta to jakaś mieszanka Titanica z Ostatnim Mohikaninem. W sumie ładne i ciekawe. Mogę słuchać tego w łóżku, a to już zaszczyt.

Rosja faworyt bukmacherów. Pomoc Timbalanda na nic się zdała. Byle co na byle jakim poziomie. Ani to ładne ani melodyjne. Przypomina mi raczej szum wody w klozecie – równie monotonne. Koleżance Małżonce się podoba, ale ja nie wierzę kobietom. W ich gusta też nie wierzę, w końcu to mężczyźni projektują im ubrania.

Maria (Norwegia) – Jezus Maria!!! Czy to da się słuchać?!!! Kurde dlaczego jej nie pozwolono zrezygnować skoro tak bardzo chciała? Zastrzelcie tego, który namówił ją do powrotu na scenę!!!!

No to teraz głosowanie. Moi faworyci to Isis Gee, Sirusho z Armenii oraz Jelena Tomaszewicz z Serbii. Zobaczymy jak po głosowaniu Polarny mieści się ze swoim gustem.

STOP VOTINGI - czyli koniec głosowania. Teraz Polarny czeka na wyniki wyłączając głos Bregovicowi. Nie trawię Bregovica i jego wiejsko weselnych przyśpiewek. Teraz wiem dlaczego nie przepadam za łażeniem po weseleach: wódka ciepła, łeb boli i muzyka nie ta.

Hello hello, no to zaraz wyniki. Do 24 się chyba nie wyrobimy.

Tak jak było do przewidzenia głosowanie nie odbywa się na utwór tylko na kraj. Mamy przepiekny pokaz przyjaźni politycznych i regionalnych.

No to Sirusho dostało w Polsce 12 punktów czyli Polarny nie ma spaczonego gustu, a ciekawe, że tylko z Anglii dostaliśmy 4 punkty do tej pory. Heheheh no, ale skoro nas tam tyle wyjechało to nie dziwne.

No to jeszcze dostaliśmy 10 od Irlandii, bo tam nas więcej.

No i koniec konkursu matematyczno - geograficznego.

Wygrała Związek Byłych Republik Radzieckich. Dima wydimał wszystkich.

No to koniec biczowania.

czwartek, 22 maja 2008

Po kolejnych wiadomościach i niusach prasowo-  internetowych zastanawiam się jak bardzo zdegenerowane jest nasze społeczeństwo, a jak bardzo media wyszukują kolejnej sensacji. Po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że mamy tu jednak silną zbieżność obu zjawisk: hienowatości mediów (o której często pisałem) i degeneracji społecznej. Skupmy się jednak nad tym drugim.

 Jak bardzo trzeba być zdegenerowanym, aby zabić lub ciężko pobić własne dziecko. Jak bardzo trzeba mieć pojebaną psychikę, aby zmaltretować na śmierć 3 latka, albo pobić 2 miesięczną dziewczynkę? Degeneracja w tych przypadkach mnie przeraża. Ale wiecie co przerażą mnie bardziej? To, że za pobicie ze skutkiem śmiertelnym sprawca dostanie zaledwie 12 lat. Po dwunastu wyjdzie na wolność i będzie udawał normalnego człowieka. Udawał, bo normalny nigdy już nie będzie.

 POSZUKIWANY GWAŁCICIEL DZIECI

Rysopis: mężczyzna ok. 18 lat, wzrost 175-180, szczupły, twarz owalna, cera jasna, włosy krótko ostrzyżone, ciemne, brwi proste koloru ciemnego, oczy średniej wielkości, nos prosty, usta średniej wielkości. Uszy lekko odstające.

W tym miejscu jestem radykalistą i takie jednostki eliminowałbym jednym pociągnięciem za linkę zapadni pod szubienicą, czy też przez wstrzyknięcie trucizny tudzież wciśnięcie guzika podłączającego prąd do krzesełka. Nie mam litości dla takich jednostek i w dupie mam fakt, że kara śmierci uważana jest za nie humanitarną. A bicie do utraty życia i gwałcenie dzieci jest humanitarne? Zwisa mi i powiewa fioletową wstążką, że zniżam się do poziomu oprawców, ale właśnie radykalne działanie uważam za jedynie słuszne.

 W takich sytuacjach zawsze nie omieszkam dokopać również wszystkim wierzącym i to nie tylko katolikom. Wtedy zadaję perfidnie pytanie: Gdzie był Wasz Bóg, gdy pierdolnięty ojciec katował trzylatka? Gdzie był, gdy matka biła główką 6 miesięcznego niemowlaka o ścianę? Gdzie był ten Bóg, gdy ojciec rozbijał głowę 2 miesięcznej córce? Pewnie się zagapił, bo patrzył w stronę Birmy i Chin, gdzie przez przypadek nie zapobiegł śmierci dziesiątek tysięcy ludzi. Wtedy też zapomniał o dziewięciolatku idącym właśnie na przygotowanie do Pierwszej Komunii. Mały szedł na spotkanie z Bogiem. No i go spotkał … w przydrożnych krzakach miejskiego parku w Gdańsku. Myślę, że tego spotkania nie zapomni do końca życia.

Skoro już poruszyłem dzisiaj ten temat, to przy okazji zaapeluję do wszystkich czytających mnie blogerów: POMÓŻMY ZŁAPAĆ TEGO ZBOCZEŃCA!!. Umieśćcie u siebie na blogu podobiznę tego degenerata z jego rysopisem. Może ktoś kto Was czyta rozpozna go i pomoże w ujęciu powiadamiając policję. Nie traktujecie tego jak jakiegoś łańcuszka po prostu pomóżmy policji i mediom. Nasze blogi są gazetami czy czasopismami, które mają swoich czytelników, może ktoś z nich rozpozna gwałciciela. Poświęćcie ten kawałek wirtualnej przestrzeni Waszego bloga w słusznej sprawie – im więcej listów gończych w sieci tym większe szanse na złapanie oprawcy.

.

  

WNIOSEK: WIECIE DLACZEGO BÓG NIE MA TWARZY? BO GDYBY JĄ MIAŁ, TO ZA WSZYSTKIE LUDZKIE NIESZCZĘŚCIA MUSIAŁBY SOBIE W NIĄ NIE RAZ NAPLUĆ.

poniedziałek, 19 maja 2008

Pewnie niewielu moim czytelnikom mówi coś nazwisko Pistorius. Może więc przybliżę nieco tę postać. Oscar Pistorius jest południowoafrykańskim inwalidą, który startuje w biegach używając węglowych protez nóg. Jako niemowlę z powodu wrodzonych wad (brak kości strzałkowych) stracił obie nogi poniżej kolan. Jednak od najmłodszych lat ciągnęło go do sportu. Trenował tenis, piłkę wodną, a w końcu również biegi (2003 r). Specjalnie dla niego przygotowano zestaw protez włókna węglowego, które umożliwiły mu treningi biegowe. Protezy Gepard zrobiły z niego geparda wśród niepełnosprawnych, a może nie tylko?

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Pistorius i jego sponsorzy postanowili zmierzyć się z osobami pełnosprawnymi. Nie jest to w żaden sposób naganne. Ba… powiem więcej Pistoriusa stawiałbym nawet za wzór osobom niepełnosprawnym jako paradygmat wytrwałości, walki o normalność, walki z niepełnosprawnością, siły charakteru i witalności. Na tym jednak zachwyty bym zakończył.

O ile wyczyny Pistoriusa można rozpatrywać jako genialną promocję niepełnosprawnych fizycznie, którzy potrafią doskonale radzić sobie w życiu i konkurować z pełnosprawnymi, albo jako pewną rozrywkę, tak jak np. walki Vale Tudo czy Mixed Martial Arts, w których występują przeciw sobie judocy, bokserzy, kickboxery, karatecy oraz zawodnicy najróżniejszych sztuk walki, o tyle jego aspiracje do konkurowania w zawodach dla pełnosprawnych są co najmniej nie na miejscu.

Nie chodzi mi o to, że tak nie powinno być, bo zmierzenie z pełnosprawnymi jest ciekawym przedsięwzięciem zarówno społecznym, jak i marketingowym, ale o to, że nie powinno się oceniać tymi samymi kategoriami pełnosprawnych i niepełnosprawnych w dyscyplinach sportowych, bo to nieuczciwość.

Niestety Trybunał Arbitrażowy przy Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim wydał decyzję, że Oscar Pistorius może brać udział w kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Napisałem niestety, bo uważam, że kogoś, kto stworzył taki precedens po prostu porąbało. Po takiej decyzji można zacząć kwalifikować do maratonu ludzi na wózkach inwalidzkich, którzy spokojnie potrafią na nich rozwinąć prędkość nawet do 70 km/h. Zakwalifikujemy strzelców, którzy zamiast soczewek będą mieli celowniki laserowe. Wytworzymy grupę kulomiotów, którzy zamiast ręki będą mieli mechaniczną, albo jeszcze lepiej chemiczną wyrzutnię kul, oszczepników, którzy będą z siebie wystrzeliwać oszczepy.

.

OLIMPIJCZYK TERMINATOR 2020
.

Pisząc te słowa robię sobie jaja, ale czy przypadkiem ktoś właśnie nie robi sobie jaj pozwalając na konkurowanie Pistoriusowi z pełnosprawnymi? Czy w ten sposób decydenci IAAF i MKOL nie chcą stworzyć podwalin pod przerobienie sportu na walkę cyborgów na wzór Terminatora czy Robocopa?

Już zaproszono Pistoriusa na mityng Golden Ligue. Jednak tu wchodzą w grę kasa, marketing i reklama, więc się wcale nie dziwię. Nie dziwiłbym się nawet, gdyby do biegów na 400 m przez płotki zaproszono niewidomego, bo gra toczy się o ciekawych sponsorów i kasę.

Jednak Olimpiada rzekomo kieruje się innymi prawami. Rzekomo, bo jakimi się kieruje, to pokazała ostatnio światowa bezsilność w sprawie Tybetu, a dokłada się do tego również precedens Pistoriusa. Okazuję się, że w Olimpiadzie również już chodzi tylko i wyłącznie o oglądalność, a co za tym idzie o kasę, a Pistorius ma być jedynym z ludzkich gadżetów, który przyciągnie widownię na stadiony i przed telewizory.

Nie chodzi jednak tylko o tę kasę, ale również o nierówną walkę. Nie ważne kto będzie miał przewagę „Sprężynowy Pistorius” czy Wariner. Ważne, że walka nie będzie równa, a przecież idee olimpizmu to między innymi równość w walce.

.

WNIOSEK: ŚWIAT SPRZEDAJE CORAZ WIĘCEJ IDEI, ALE ZA ZDOBYTE PIENIĄDZE NIE RATUJE WIĘCEJ ISTNIEŃ LUDZKICH.

niedziela, 18 maja 2008

Witam Państwa, jak zwykle niezwykle serdecznie. Dzisiaj zajmiemy się słowem, które poruszyło do dyskusji szerokie rzesze inteligencji miast i wsi, ze szczególnym naciskiem na słowo miast.

Wykształciuchy!!!

Słowo to w podbudowie składa się z dwóch członów. Wykształcony i ciuchy. Każdy wykształcony człowiek wie, co to są ciuchy i dąży, by te ciuchy mieć jak najlepsze. Dlatego też, jak grzyby po deszczu rosną w naszych miastach i wsiach Sekend Handy oferujące markowe ciuchy po 3,5 za kg. Wykształciło to w różnych osobnikach pęd do co poniedziałkowych ataków na Ciuchlandy w celu znalezienia co ciekawszego towaru.

Nie od dziś wiadomo, że ciuchy kształtują osobowość, a przynajmniej próbują oddać wizualnie to, co w człowieku piszczy. Np. taki Piszczyk, obywatel zresztą, gdyby miał możliwość korzystania z ciuchów kształtujących osobowość czyli z tak zwanych wykształciuchów, nie miałby tak zezowatego szczęścia. Jego szczęście miało by wzrok prosty, a jego osobowość emanowałaby Lagerfeldem po 6.50 za sztukę. Tak więc Sekend Hendy jako podstawowa jednostka kształtowania osobowości, jest niezbędnym ogniwem łączącym wykształcenie z ciuchami.

 TEORIA DARWINA HUMOR
Niektórzy naukowcy w swej teorii idą znacznie dalej i twierdzą, że wykształciuchy są brakującym ogniwem w Teorii Darwina. Dzięki wyksztłciuchom z ery kamienia … kamiennego kształtowała się osobowość i inteligencja całej populacji, co pozwoliło na zejście z drzewa i stanięcie obok.

Do tej pory siedząc na drzewie za wykształciucha mogły służyć jedynie większe liście palmowe lub ewentualnie liście bananowca. Po zejściu z drzewa można już było przywdziać wykształciucha w postaci mamuciego futra, co znacznie podwyższało inteligencję i prestiż odzianego.

Tak okryty osobnik mający na sobie wyksztłciucha klasy lux mógł stać się od razu przewodnikiem stada, a przynajmniej mógł stać się założycielem pierwszej partii Polowań Ornitologicznych lub ewentualnie partii Ptaków i Ssaków, nie wspominając już o prapremierze, praprezydencie czy też pradziadku.Teoria ta w sposób namacalny wskazuje etymologię słowa wykształciuchy i wskazuje jak ważnym czynnikiem życia społecznego jest dobrze dobrany ubiór.

Na koniec chciałbym dodać, nie mając nic do powiedzenia, że jednak szata zdobi człowieka, szczególnie ta z pierwszej ręki, a wykształciuchy są niezbędne do wszelkich zmian osobowościowych oraz do odpowiedniego image społecznego i politycznego. Dziękuję Państwu za uwagę.

 .

WNIOSEK: TEORIA JEST TAK DŁUGO PRAWDOPODOBNĄ, JAK DŁUGO NIKT NIE ZECHCE SPRAWDZIĆ JEJ W PRAKTYCE.

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM