środa, 30 kwietnia 2008

W zeszłym roku wspominałem, że lubiłem pochody pierwszomajowe w latach 70. w moim rodzinnym mieście. Miały swój niezaprzeczalny urok, a nawet czar, nawet jeżeli ich podstawą była indoktrynacja, a w niektórych przypadkach nawet przymus.

Jednak patrząc na znaczenie pochodów, ich wydźwięk, a także patrząc na historię Polski zastanawiam się dlaczego dziś 1 maja jest nadal świętem państwowym. Faktem jest, że kościół dostosowując się do koniunktury dodał św. Józefowi przydomek Robotnik, aby ludziom wierzącym lepiej świętowało się dzień robotników, skoro nawet ma ono swego patrona – św. Józefa Robotnika. Jednak sam ten fakt nie jest chyba przyczynkiem do istnienia w tym dniu święta państwowego.

1 MAJA źródło: www.1maja.com 
W obecnych czasach już bardziej powinniśmy obchodzić 1 Maja, jako święto przystąpienia Polski do unii europejskiej, niż święto klasy robotniczej, która w Polsce praktycznie nie istnieje, co widać po rachitycznej działalności OPZZ.

Dlaczego zlikwidowano święto 22 lipca, a pozostawiono 1 maja? Czyżby dotychczasowe rządy pozostawiły Panu Bogu świeczkę a Diabłu Ogarek?

My kochamy święta, a jeszcze bardziej kochamy dopisywać do nich odpowiednie ideologie. Np. takie święto Flagi (nasz szczęście, a może na nieszczęście nie będące dniem wolnym od pracy). Wymyślono sobie, że podyktowane jest tym, że w czasach komunistycznych właśnie w tym dniu ściągano flagi, aby przypadkiem nie uczcić Konstytucji 3 Maja (równie bzdurnego święta), a także poparto to tym, że w tym dniu zatknięto trzy polskie flagi na pruskiej kolumnie w parku Tiergarten podczas zdobywania Berlina w 1945. Takie ideologizowanie przypomina idealnie pomysły na święta z czasów komunistycznych. A dlaczego nie ustalono święta Flagi w dniu zaślubin Polski z morzem, albo jeszcze w jakimś innym dniu?

My kochamy świętować, a podstawy ideologiczne są tu mało ważne. Mało kto z współczesnych Polaków zna historię świąt z 1, 2 czy 3 maja. Termin 1 – 3 maja kojarzy nam się głównie z Najdłuższym W Europie Weekendem, z majówką i grillem. Więc może ustanówmy państwowe święto Parówki z Grilla obchodzone w dniach 1 – 3 maja, wtedy przynajmniej wszyscy Polacy tak naprawdę będą wiedzieli co świętują.

  

WNIOSEK: ROBOTNICY ŚWIĘTUJĄ TYLKO 1 MAJA. BEZROBOTNI ŚWIĘTUJĄ ZAWSZE.

sobota, 26 kwietnia 2008

Po obejrzeniu wiadomość i przeczytaniu paru relacji z marszu równości w Krakowie zacząłem się zastanawiać, co bym robił gdybym był gejem? Czy występowałbym w takich paradach i walczył o więcej wolności dla gejów i lesbijek?

.

DWA NIEDŹWIEDZIE POLARNE
.

Tak myślałem i myślałem i stwierdziłem, że nie. Nasuwa się pytanie dlaczego Polarny, radykalista z niewyparzoną mordą, potrafiący walczyć o swoje i walić prosto z mostu, a czasami i w ryj (za co nie raz więcej stracił niż zyskał), jako pedał, gej, homoseksualista, tudzież pederasta nie poszedłby na pochód gejów i lesbijek?

 KSIĄDZ I TOLERANCJA
No właśnie dlatego, że to był pochód gejów i lesbijek. Było to dla mnie sztuczne i pełne hipokryzji. Nie manifestacja, nie zorganizowane programowe działanie, ale pochód. Marsz krzyczących homoseksualistów, którzy na co dzień chowają łeb w piasek.

Znam kilku gejów i dwie lesbijki. Żadna z tych osób nie obnosi się ze swoim homoseksualizmem na gruncie prywatnym. W pracy nikt nie wie, że są homoseksualni. Wiedzą o tym jedynie najbliżsi znajomi. Żadna z tych osób nie uczestniczy w marszach ani manifach. Dlaczego? Dlatego, że nie chcą stracić pracy, nie chcą być wytykani palcami, nie chcą być uważani za obywateli drugiej kategorii. A przy okazji twierdzą (a ja się z nimi w 100% zgadzam), że takie manifestacje, pochody czy marsze tak naprawdę gówno dają.

W Polsce tak naprawdę tolerancja dla mniejszości seksualnych nie istnieje. Masa ludzi deklaruje, że nie ma nic do pedałów czy lesbijek, ale jak mają taką osobę w pracy to omijają ją jak świeże parujące gówno. Wiele osób mówi, że gej (lesbijka) mu nie przeszkadza, ale jak ma być nauczycielem od WF ich syna to tolerancja od razu chowa się do szafy.

 WYWIAD NA TEMAT HOMOSEKSUALIZMU
Według badań CBOS wynika, że aż 78% badanych Polaków, jest przeciwna prawu gejów i lesbijek do publicznego pokazywania swojego stylu bycia i tylko jedna piąta badanych przyznaje homoseksualistom prawo do publicznych manifestacji. Około 40% Polaków nie akceptuje gejów i lesbijek w ogóle i nie widzi dla nich miejsca w społeczeństwie. Około 40% osób zaakceptowałoby osoby homoseksualne jako: sąsiada, szefa, współpracownika, ale już jako nauczyciele 20%, a opiekuna dla dziecka (np. przedszkolanka) zaledwie 10%. Za sformalizowaniem związków homoseksualnych opowiada się 46% badanych, ale już za legalizacją małżeństw homoseksualnych już tylko około 20%, a 77% jest temu zdecydowanie przeciwna. Zaledwie 6% badanych zaakceptowałoby homoseksualność swojego dziecka bez żadnych zastrzeżeń. Około 50% zaakceptowałoby to z trudem. Około 40% nie pogodziłoby się z tym i próbowałoby zmienić orientację seksualną swojego dziecka. 90% Polaków jest przeciwna przyznaniu parom homoseksualnym  prawa do adopcji i wychowywania dzieci.

Czy takie społeczeństwo można nazwać tolerancyjnym dla mniejszości seksualnych? Nie można. Jesteśmy zaściankowi i nie tolerancyjni, więc jako pedał pierwszej kategorii działałbym w podziemiu. Nie wyszedłbym do ludzi, by nie zostać obrzucony zgniłymi pomidorami spojrzeń i cuchnącymi jajami plotek i pomówień. Nie wyszedłbym, bo Polacy są jeszcze na to za głupi, również na zrozumienie parad i marszów równości. 

.

.

WNIOSEK: ŻĄDAJĄC TOLERANCJI OD PAŃSTWA, ZACZNIJMY JEJ NAJPIERW ŻĄDAĆ OD SIEBIE.

środa, 23 kwietnia 2008

Nastała wiosna. Można to było ewidentnie odczuć nie tylko dlatego, że słońce nieźle już przygrzewało, ale także dlatego, że wieczorami słychać już było pieprzące się koty, których nawoływania brzmiące jak płacz dziecka wkurzały okoliczne burki oraz ich właścicieli. A także dlatego, że Król Kark II wybrał się na przejażdżkę swoim rumakiem BMW (Biorę Mało Wiagry) na łysych oponach, ale za to ze srebrnymi święcącymi alufami.

To była wiosenna tradycja. Wypasiona FurMena z tubą w bagażniku i specjalnie przedziurawionym tłumikiem krążyła po mieście ogłaszając wszem i wobec swoim donośnym „umcyk umcyk umcyk”, że Król Kark II wybrał się na wiosenne łowy.

Swym zimnym wystawionym łokciem, którego muskulaturę ćwiczył przez całą zimę zdrowo popijając anabole źródlaną wodą, kusił lolitki, które na sam dźwięk „umcyk umcyk” wilgotniały jak szosa po porannej mgle.

Ludziska oglądali się za Kurewską … wróć… za Królewską FurMenką podziwiając zimny łokieć Króla, który wystawiony za okno pojazdu tanecznie drgał się w rytm poruszającego trzewia i wyobraźnię „umcyk umcyk”.

Młode inteligentne niewiasty – kwiat społeczeństwa, przyszłość narodu tarły kolanem o kolano zamieniając się pomału w ksiel.

Król jak zawsze wodził wzrokiem zza swoich ciemnych lustrzanych okularów, trzymając przy uchu najnowszy model Noki szukając w oczach poddanych uwielbienia. Prędkość jaką rozwijała FurMenka można było porównać z pędzącym po stosunku żółwiem.

Król znowu wybrał się na zwiedzanie miasta. W tle było słychać już kolejny sezon jego ulubionego DJ-a Mr. Oizo:

.

  

Dobra, kuźwa łysa, już nie mogę. Chciałem dokończyć tę balladę i jak zawsze wykręcić jakiś numer, ale to nie ma sensu. Tak samo jak nie ma sensu wciąż trwająca moda na zimne łokcie.

Nie powiem - lubię techno. Lubię również głośno słuchać muzyki w samochodzie, ale zimnołokciowa tradycja doprowadza mnie do wścieku macicy, mimo iż jej nie posiadam.

Najdziwniejsze, że tradycja ta nie ginie. Wciąż rodzą się nowi zimnołokciowcy i szalejące nimfetki, które tylko czekają, aż Królewicz na swoim metalowym rumaku zabierze je w niezapomnianą, a być może właśnie zapomnianą, podróż. Wszechobecne wiosenne umcyk umcyk, nasilające się w okresie wakacyjnym wzbudza we mnie instynkty mordercy i wówczas jestem za powszechnym posiadaniem broni, albo przynajmniej małych granatów ręcznych. Z reguły jestem tolerancyjny, ale chyba nie w tym przypadku. Czy ma ktoś może pozwolenie na odstrzał zimnych łokci? Chętnie odkupię!!!!

 

 

WNIOSEK: GŁUPOTA JEST JAK KSIĘŻYC, POTRAFI ŚWIECIĆ TYLKO CUDZYM BLASKIEM.

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

W edukacji chcą zmieniać ministra. Zmienia się również system nauczania i w najbliższym czasie decydenci wyślą sześciolatki do szkoły. To równie poroniony pomysł jak gimnazjum. Z wykształcenia między innymi jestem pedagogiem, ale gdy patrzę na wyczyny naszych edukatorów, to tak sobie myślę, że Roman wcale nie odszedł tylko zmienił twarz.

GIMNAZJALIŚCI 
Co dało nam utworzenie gimnazjów? Moim skromnym zdaniem wiele:

- zabrano dzieciom dzieciństwo;

- na siłę poddano młodzieżowej socjalizacji dzieci psychicznie do niej nie przygotowane;

- wprowadzono w „pseudo dorosłość” dzieciaki, które w normalnych warunkach jeszcze bawiłyby się lalkami i samochodami;

- nauczono 12 i 13 latków pić, palić i bzykać się.

Na jakim etapie rozwoju osobniczego jest 13 i 16 latek? Na różnym i to zdecydowanie różnym. Stworzenie gimnazjów spowodowało to, że młodsze dzieci psychicznie nie dostosowane do bycia młodzieżą na siłę są uszczęśliwiono byciem nią. Gimnazja odebrały dzieciom beztroskę i dzieciństwo.

Trzynastoletnie dziewczęta przedwcześnie dojrzewają kreując się na kogoś kim nie są. Próbują dorównać swoim starszym koleżankom z trzecich klas gimnazjum, które już malują się, palą, piją i doskonale wiedzą, że penis służy nie tylko do sikania. To, że trzynastolatki wiedzą do czego służy penis, nie jest zasługą edukacji seksualnej serwowanej przez szkołę, bo taka edukacja nie istnieje, ale edukacji podwórkowej swoich koleżanek.

Trzynastoletni młodzieńcy nie są już zainteresowani tylko papierosami, oni sięgają po marychę, dragi i wódę, bo piwo za słabo kręci, a papierosy pali się w podstawówce.

Czy przedstawiam apokaliptyczny obraz 13 – 15.-latków? Być może, ale obserwuję, co się dzieje. Całkiem niedawno miałem możliwość opracowywania danych odnośnie spożywania alkoholu i środków odurzających wśród młodzieży w wieku 10 – 18 lat i fakty są zatrważające. W ciągu dziesięciu lat próg inicjacji alkoholowej obniżył się o 2 lata, z 15 do 13 roku życia, a narkotykowej nawet o 3 z 17 do 14.

Gdzie upatruję przyczynę takiego stanu rzeczy? Upatruję ją właśnie w stworzeniu gimnazjów. W wymuszonym dorośleniu dzieciaków w wieku 12 – 14 lat, które kiedyś uczyły się w podstawówkach i miały bardziej utrudniony dostęp do starszej młodzieży. Stworzenie trójetapowego cyklu edukacyjnego spowodowało sztuczne wygenerowanie trzech grup społecznych: dzieci (do 12 roku życia), młodzieży młodszej (13 -15 lat) i młodzieży starszej (16 – 18 lat). Tworząc osobną grupę młodzieży młodszej nadano im status młodzieży, a więc już nie dzieci. Razem z tym statusem wzrosły potrzeby naśladownictwa. Kogo? Oczywiście starszych. Czy naśladownictwa dobrych wzorców? Niekoniecznie.

Gimnazjalistki chcą od jutra być już dorosłe, gimnazjaliści również. Jak stać się dorosłym? Najprostszy sposób to robić to, co robią starsi, a wrzucenie dzieciaków do gimnazjów im to ułatwia. Dlatego jestem przeciwny gimnazjom. Precz z gimnazjami!!!

  

 

WNIOSEK: DZIECIŃSTWO JEST SKARBEM, KTÓREGO NIE NALEŻY ZBYT SZYBKO ZAKOPYWAĆ.

sobota, 19 kwietnia 2008

BURRITO HARRY
.

Gdy poranne wstają zorze, gdy Polarny ledwo orze,

a głód wdziera się do brzucha, trza nakarmić znów sierściucha.

Białe futro, głupia mina, nie wpieprzymy dziś pingwina.

Pomyślałem sobie z rana: dzisiaj kuchnia Mexicana.

A że nudy Miś nie lubi i świruje sobie czasem,

Rymowany przepis tworzy, no bo obiad już za pasem.

Częstochowski rym jest prosty, a i danie nie trudniejsze,

Więc by zrobić je od ręki weź składniki te niniejsze:

Tak pół kilo weź se wołu i go przemiel odrobinę,

2 cebule siekaj drobno zachowując przy tym minę,

Ząbek czosnku pognieć ździebko, na patelni podsmaż czule,

Potem szybko wrzuć do tego posiekane dwie cebule.

Gdy cebula będzie złota wrzucaj mięso ino gibko.

Smaż, aż woda wyparuje i nie mieszaj nazbyt szybko.

Gdy zaskwierczy Ci mięsiwo wrzucaj na to już jarzyny,

Weź mrożonek cały worek (nie rób przy tym głupiej miny).

Weź po prostu groszek słodki, i krojoną marcheweczkę,

i fasolki odrobinę, kukurydzy też puszeczkę.

Czary mary kulinarne dodaj Chili de Concarne.

Później małe fiki mkiki, dodaj jeszcze garść papryki.

Gdy to wszystko już skruszeje, trzeba wszystko już dosmaczyć,

Sos Fajita na to polać, no i jeszcze raz zobaczyć.

Podlać wodą, poprzykrywać,  aż to wszystko się udusi,

Aż nam ślina zacznie cieknąć, a potrawa zacznie kusić.

Dodać soli, trochę chili i nie czekać ani chwili,

lecz podawać nakładając do tortillii.

Do tortilli weź pekinkę, tak nie dużo, odrobinkę, i śmietany polej krzynkę.

A na koniec guacamole, niebo w gębie i na stole.

Dodaj na to Chunky Salsę i już możesz lizać palce

Danie wyjdzie wyśmienite i do tego bardzo syte.

Oto danie Polarnego, życzę wszystkim Wam smacznego.

.

BURRITO FAJITA SALSA END GUACAMOLE
.
.

WNIOSEK:  JAK RYMUJE TO LEPIEJ SMAKUJE.

środa, 16 kwietnia 2008

  OSTRZEŻENIE:

NOTKA PRZEZNACZONA DLA OSÓB PEŁNOLETNICH 

.

Wiele osób uważa, że stosowanie wulgaryzmów w potocznej mowie, a nie daj Zeusie w wystąpieniach bardziej publicznych jest strasznym wykroczeniem przeciwko kulturze. Wiele osób względnie toleruje chujowe słowa tylko i wyłącznie słyszane od marginesu społecznego, a w ustach znanych osób są traktowane jako coś niesmacznego. Puryści najchętniej ukrzyżowaliby wszystkich, którzy stosują wulgaryzmy jako coś normalnego.

KURWAC MAĆ 
A co złego jest w odpowiednim i zaznaczam umiarkowanym stosowaniu wulgaryzmów? Są one jak przyprawa, która użyta nadaje smaku wypowiedzi, podkreślając stosunek emocjonalny mówiącego do danej sytuacji. Brak tego rodzaju słów bardzo zubożyłby możliwość wyrażania pewnych emocji w sposób spontaniczny. Pewne rozmowy stały by się po prostu sztuczne.

Dajmy na ten przykład taką sytuację: Biegnie sobie człowiek i nie widzi, że przednim stoi latarni. Przygląda się temu to dwóch gości. Nagle biegnący z całym impetem uderza w latarnię odbija się i pada. Jeden obserwujący mówi do drugiego: - Patrz, ale przykurwił w tą latarnię.

Czy w takiej sytuacji wypowiadający te słowa powinien się zwrócić do drugiego obserwatora: - Spójrz, ale on mocno uderzył się o tą latarnie? Bzdura!!! Byłoby to sztuczne i nie normalne. Tak samo sztuczne byłby słowa: - Ale on się wywrócił - o gościu który właśnie wyjebał się na skórce od banana.

Emocjonalność wyrażana w wulgaryzmach wcale nie musi mieć podłoża w chamstwie czy braku kultury. Czy wam nie zdarzyło się wyjść od szefa, który właśnie przekazał Wam niepopularną decyzję ze słowami: - Ale z niego kutas?

Czy opowiadając znajomym, oburzeni jakąś sytuacją lub wypowiedzią, nie zdarzyło Wam się powiedzieć: - Ale on mnie wkurwił? Puryści z pewnością powiedzieliby: - Ależ on mnie zdenerwował – i dodaliby – wręcz wyprowadził mnie z równowagi emocjonalnej.

Ale jebał to pies (uwaga to było podejście emocjonalne), co myślą puryści. Lećmy dalej. Wulgaryzmy mają to w sobie, że gdy są użyte w odpowiednim kontekście przestają być wulgarne. Na przykład takie: - Nie pierdol ?!!!. Nie chodzi tu przecież o odbywanie stosunku płciowego, czy też bezpłciowego, ale o wyrażenie bezgranicznego zdziwienia na temat usłyszanej właśnie informacji. Oczywiście można by zastąpić to pytanie innym, np.: ‑ Gadasz?!! – albo jeszcze lepiej: - Azaliż naprawdę?

Niektóre sytuacje wymagają nawet pewnego podkreślenie stosunku emocjonalnego wypowiadającego się do osoby słuchającej. Na ten przykład taki dyrektor zupełnie heteroseksualny zwracając się do swego podwładnego słowami: - Kowalski, ja się z Wami naprawdę nie będę pierdolił. Podkreśla jedynie, że Kowalski przegiął pałę, a nie to, że dyrektor nie ma zamiaru z Kowalskim uprawiać gejowskiego seksu.

Podobnie słowa: - Ja Was Kowalski wypierdolę z całą załogą!!!. – nie będą świadczyć o niechęci rzeczonego do seksu grupowego, a jedynie, że Kowalski wraz załogą właśnie nie wykonali założonego planu.

- Kowalski zobaczycie, ja za te Wasze numery kiedyś Was wypierdolę!!! - nie będzie propozycją niekonwencjonalnego seksu, a jedynie ostrzeżeniem podanym w sposób emocjonalny i dobrze trafiający do wyobraźni słuchającego.

Głupie jest też stosowanie eufemizmów, jako produktu zastępczego, bo to tylko substytut nie oddający całej sytuacji i emocji. Jakoś głupio byłoby krzyczeć do kierowcy wymuszającego pierwszeństwo na skrzyżowaniu: - Ty siusiaku! albo bardziej anatomicznie: - Ty penisie!!! Myślę, że: - Ty chuju. - jest jak najbardziej na miejscu.

Tak więc purystom zdecydowanie mówię: -NIE. 

.

WNIOSEK: WULGARYZMY POTRAFIĄ STAĆ SIĘ DOSKONAŁYM EPIGRAMATEM, ALBO PRZEDNIM DOWCIPEM, ABY TO ZAUWAŻYĆ NALEŻY TYLKO ZRZUCIĆ Z SIEBIE CHOMĄTO PRUDERII.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM