środa, 30 marca 2011

MIKOŁAJ TUSKWe wrześniu polskie domy ma odwiedzić Święty Mikołaj, a może Święty Donald? Nie pamiętam, ale pamiętam, że w setkach tysięcy polskich domów mają pojawić się prezenty. Rozdawane mają być laptopy, a przynajmniej coś laptopobodobnego. Polar zastanawia się czy z tymi laptopami to nie będzie, jak z wyrobami czekoladopodobnymi w latach osiemdziesiątych XX wieku? Wówczas wmawiano milionom Polaków, szczególnie dzieciom, że kakaopodobne  gówno o smaku słodzonego szarego mydła jest rewelacyjnym substytutem dawno niewidzianej czekolady. Polarny ma dziwne przeświadczenie, że podobnie będzie się działo i teraz, jeżeli popieprzony rządowy projekt rozdawania laptopów pierwszoklasistom dojdzie do skutku. Nie można mieć innego, jeżeli ktoś chce nam wmówić, że za 500 zł można kupić dobrego laptopa, lub nawet zwykłego netbooka. Polarny głosował na Tuska z nadzieją, że tym razem władza z Polara nie będzie robić idioty. Cóż, nadzieja matką głupich i łatwowiernych, i tym razem nie kocha swoich dzieci.


Dobra. Załóżmy, że stanie się kolejny cud nad Wisłą i jakaś charytatywna firma IT wygra przetarg i zaproponuje średniej klasy netbooka za 500 zł. I co dalej? Polar grzecznie się zapyta po chu…steczkę haftowaną wszystkie cztery rogi będą pierwszoklasistom laptopy? Zapytano o to dzieciaki w zerówce. Odpowiedź: - Jak to po co? Do gier!!! Tyle tylko, że nasze pociechy na nich sobie nie pograją. Nie da rady niestety moi kochani milusińscy, Święty Donald wam tego nie powiedział? Och jaka szkoda.


A więc co otrzymają? Hm… mini maszyny do pisania? A oprogramowanie? Dostaną UBUNTU i Open Oficca? A ilu nauczycieli potrafi tak naprawdę obsłużyć te programy i nauczyć maluchy poruszania się w nich? Załóżmy, że charytatywni z IT dołożą Windowsa i Worda gratis. I co dalej? I dalej pierwszoklasista będzie się dopiero uczył składać zdania i literki w zeszycie, a tu mu zaserwują klawiaturę, żeby sobie mógł śmigać nie męcząc rączki długopisem. I co mały będzie robił z tym laptopem? Wszyscy zbiorowo będą przynosić je do szkoły? Czy będą korzystać tylko w domu? A ilu w szkole ktoś tego laptopa podpierdoli?

 

No, ale załóżmy, że znowu wszystko będzie cacy. Dzieci chętniej będą używać długopisów niż netbooków, nikt im nie będzie ich kraść, a nauczyciele będą genialnie przygotowani, aby wykorzystać je owocnie i z sensem w edukacji. I co dalej? A co z drugoklasistami, którzy też chcieliby dostać po laptopie, a ze studentami, którym też by się przydały? Dobra koniec pieprzenia w tym kierunku, bo to prowadzi do wniosków dość pokrętnych w stylu mego siedemdziesięcioletniego sąsiada, który twierdzi, że windy są genialne, bo chociaż w nich penis mu bez problemu idzie do góry.


Skoro Polar przestał pieprzyć w jednym kierunku, to popieprzy w innym, bo mimo wszystko Polar pieprzenie lubi. No to maluch ma laptopa za pięć stów, a następnie idzie z mamą do księgarni, żeby kupić zestaw książek do szkoły i … cóż, chyba mama będzie musiała sprzedać lapka, bo książki też kosztują pięć stów, a mamy niestety nie stać na te książki. I co robi mama? Idzie i wali w łeb laptokiem świętego Donalda wołając: - W dupę wsadź sobie tego laptoka, daj mi lepiej na książki do szkoły!!! Ale w tym kierunku też kończymy pieprzenie.


Polarny ma nieodparte wrażenie, że ktoś po raz kolejny bez sensu chce wydać kupę szmalu. W szkołach dzieciaki siedzą po 3 osoby przy jednym kompie, kompy są przestarzałe. W wielu miejscowościach i wsiach podłączenie internetu zakrawa o cud. Ale kogo to k..wa obchodzi? Przecież zamiast zainwestować te kilka miliardów w ogólnodostępny internet, zamiast doposażyć szkoły w nowe stanowiska komputerowe, wymienić stare komputery na nowe, aby można było z nich korzystać z sensem, lepiej wydać te pieniądze na populistyczny wyborczy projekt prezentowy, dla pierwszoklasistów!!! Pierwszoklasiści!!! Zaciągnijcie rodziców do urn wyborczych i zagłosujcie na Świętego Donalda!!!


Polar chyba jest bardzo głupi i bardzo naiwny skoro wymyśla takie wykorzystanie środków i cały czas liczy na to, że w rządzie zasiadają ludzi inteligentni, dla których dobro obywateli jest ważniejsze, niż jakiś tam prywatny, czy lobbystyczny interes.


Ufff, ale się dziś napieprzyłem, aż miło. Gdyby jeszcze tak samo pieprzyli Ci, którzy siedzą teraz przy korycie, to Polar byłby całkiem zadowolony z tego pieprzenia.


Z harcerskim pozdrowieniem Czuj!!! Czuj! Czuwaj (żeby nikt Cię nie robił w ch…)!!!!


Polar

 


WNIOSEK: NAIWNOŚĆ I NADZIEJA TO FUNDAMENT IDEAŁU, NIESTETY NIKT JUŻ NIE WIERZY W IDEAŁY.

wtorek, 29 marca 2011

Świat zaczyna, nie tak całkiem pomału, borykać się z problemem pozyskiwania energii. Jej światowe zużycie jest coraz większe, co powoduje, że złoża naturalne, z których jest pozyskiwana topnieją w zastraszającym tempie. Pojawiają się alternatywne źródła energii: wiatr, słońce woda i … energia atomowa. O ile pierwsze trzy są generalnie bezpieczne, chociaż mało wydajne, o tyle ostatnia jest tyle wydajna, ile niebezpieczna. I tu pojawia się problem, ponieważ stara się nam wmówić, że pozyskiwanie energii jądrowej nie jest niebezpieczne, albo jest, ale nie na tyle, aby tym się przejmować. Niby, jaka jest prawda pokazała nam Fukushima. Ale właściwie co nam pokazała?


Polar kiedyś słyszał, że „energia jądrowa” jest bezpieczna jak seks, i to hasło daje wiele do myślenia, bo przecież generalnie w naszych głowach istnieje przeświadczenie, że seks jest bezpieczny. Jest jednak pewne „ale” - jest bezpieczny, jeżeli przedsięwzięliśmy wszystkie środki ostrożności. Jednak ta prawda jest złudna, ponieważ zawsze istnieje ryzyko, że nasze środki zawiodą. Istnieje przecież pewien odsetek niechcianych ciąż z powodu niedziałania tabletek antykoncepcyjnych, nieodpowiedniego działania spirali, pękniętych prezerwatyw, zapomnienia, niedopatrzenia, itp., itd. Niektórzy zakładają nawet dwie prezerwatywy, a i tak im się udaje, że trzaskają w szwach, mimo iż szwów nie mają. Są jeszcze inne niebezpieczne aspekty seksu związane np. psychiką ludzką, itd., itp. Można by było o tym pisać długo. Jednak nie o seks dziś Polarnemu chodzi, a o elektrownie jądrowe.

jaskiniowcy energia jądrowa

Mając na uwadze, jak niebezpieczne może być promieniowanie radioaktywne przedsiębrane są najróżniejsze środki ostrożności. Takie symboliczne synonimy tabletek, prezerwatyw i spiral. Jednak współczesność pokazuje, że i one zawodzą, a skutki są dużo bardziej tragiczne niż w przypadku seksu. Tak naprawdę dopiero po latach wyjdzie na jaw, jak wiele osób zostało poszkodowanych w wyniku uszkodzeń reaktorów w Fukushimie. Jednak i tak będzie nam wmawiane, że elektrownie jądrowe są bezpieczne, jak seks i jeżeli jest wszystko pod kontrolą to nic złego się nie wydarzy. A co, jeżeli ta kontrola zawiedzie? A co, jak w przypadku Fukushimy, zawiedzie wyobraźnia projektantów, którzy nie przewidzieli oddziaływania na konstrukcję tsunami czy tak silnego, a przecież normalnego w tym rejonie, trzęsienia ziemi? Odpowiedź mamy w Fukushimie, ale czy ona mówi, że robimy źle, czy uczy nas abyśmy robili lepiej?


Teraz należałoby się zastanowić czy da się żyć bez elektrowni jądrowych, bo czy da się żyć bez seksu to każdy sam wie jak z tym jest. Czy Światu są potrzebne alternatywne źródła energii? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak!!! Czy potrzebne są nam elektrownie jądrowe?? I tu jest dylemat, bo są wydajne, teoretycznie tanie w pozyskiwaniu energii, i jak twierdzą lobbyści bezpieczne. No, ale jak już wyżej pisałem, z tym bezpieczeństwem jest jak z seksem, tylko skutki dużo groźniejsze.


Jednak, gdy spojrzymy na to tak troszkę z boku i bez emocji, to czy należałoby uziemić wszystkie samoloty, ponieważ niektóre spadają i zabijają ludzi? Czy należałoby zaprzestać budowania drapaczy chmur tylko dlatego, że przy trzęsieniu ziemi mogą się zawalić i pochłonąć tysiące ofiar? Czy powinniśmy zakazać jazdy samochodami, bo w skali światowej rocznie wypadki pochłaniają więcej ofiar, niż zrzucona bomba atomowa na Hiroshimę? Nie i myślę, że nie tędy droga.


Wmawianie nam, że elektrownie jądrowe są niegroźne to usypianie naszej czujności, łagodzenie sprzeciwów i nie tworzenie podstaw do paniki i negatywnych reakcji. Jednak nie należy tego niebezpieczeństwa również demonizować. Fakt, że lepiej gdyby świat zajął się bardziej pozyskiwaniem energii z wiatru, wody czy słońca, ale czy to oznacza, że po Czarnobylu i Fukushimie należy odstąpić od prac nad ulepszaniem uzyskiwania energii z atomu, czy od budowania nowych, jeszcze lepiej zabezpieczonych elektrowni atomowych? Według mnie nie. Wystarczy pamiętać o tym, co we wniosku i nie będzie źle.

 


ZAWSZE PAMIĘTAJ O RYZYKU!!! ZABAWA JĄDRAMI BYWA NIEBEZPIECZNA – COKOLWIEK TO ZNACZY.

wtorek, 22 marca 2011

Najpierw posłuchajcie, a później pogadamy:


 

 

Posłuchaliście? Dało się do końca? Polar musiał się zmusić.


Czy Polar kiedyś wspominał, że chodził do szkoły muzycznej i grał na mandolinie, pianinie i gitarze? A o tym, że jej nie skończył - znaczy szkoły, nie gitary, bo gitary to skończył dwie? Pewnie tak, a jak nie, to niniejszym to czyni. Rzekomo słoń na słuch Polarowi nie nadepnął, a i na nutach się zna (Polar nie słoń), i zanucić nieudolnie potrafi to i owo, mimo, że dzieciaki wówczas błagają: - Misiek nie śpiewaj, to już lepiej niech deszcz pada. No, ale Polarowi wypada, bo za muzyka nie robi, a szarpanie na gitarze odłożył w kąt, bo dziewczyny robią to dużo lepiej. Jednak nie przeszkadza to Polarowi czuć muzykę i mieć swój własny gust i smak.


Niestety gust i smak Polara dał znać o sobie prawie wypuszczając pięknie ogoniastego ptaka na wolność. Polarny rozumie, że Małysz jest polską ikoną równą polskiemu papieżowi, i że należy mu się hołd jak Polakowi, który wymyślił parowy telefon… i plusikowe też mu się należy.


 

 

Ale dlaczego, ktoś chce mu zrobić krzywdę na zakończenie kariery?


Chyba dwie stówy plusikowego jest lepsze niż to co serwują Markowska, Wilk, Cugowski i Skawiński. Polar nie zna się na poezji, ani na pisaniu, ale tekst, który zaproponował Kunce jest tak ciężkostrawny jak surowa słonina. Tłusty, ciężki i bez sensu. Niby patetyczny, a w gruncie rzeczy żałosny. Nawet bardziej żałosny niż notki Polara, a to już jest naprawdę tragedia.


Polar zastanawia się kto to sponsoruje? Kto takim (s)hitem chce u(nie)szczęliwić Adasia. Za co mu to robią? Kto na tym chce trzepnąć kasę? O co w tym chodzi? No Polar nie wie, a niby jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Skąd taki wynalazek na miarę telefonu parowego? Czy już w naszym rodzimym show biznesie nie ma nikogo ze smakiem?


Gdy słucha się tego (s)hitu ma się wrażenie cofnięcia w czasy głębokiego komunizmu, a piosenkę ułożyli wyznawcy Stalina. Polar rozumie hołd, ale czy hołd nawet muzyczny powinien capić tandetą, owijać się odorem kiczu i cuchnąć jarmarcznym smrodkiem? Czy nie stać polskiej sceny muzycznej już na nic lepszego i bardziej strawnego, co nie będzie wymyślone w drodze między umywalką a kiblem?


Polar wie, że mamy wiekowe tradycje w puszczaniu (s)hitów np. na konkurs Eurowizji, ale czy przypadkiem nie należałoby z tym w końcu skończyć? Jestem ciekaw co myślicie na ten temat? A może to Polar po prostu znowu się czepia, sam będąc totalnym muzycznym bezguściem?

 

A może jakaś petycja do organizatorów, TV i inszych mediów, aby zaprzestali krzywdzenia Adama Małysza tym niesamowitym (s)hitem?

 


WNIOSEK: POKAŻ MI CZEGO SŁUCHASZ, A POWIEM CI KIM JESTEŚ.

niedziela, 20 marca 2011

POLARNY POLAR BEARZgodnie z pewną tradycją, którą odpuściłem w roku 2010 - wpis urodzinowy. Pięć lat temu, 20 marca 2006 roku o godz. 20.21 narodził się blog Polarnego. To już w sumie niezły kawałek historii i niezły kawałek życia. Przez pięć lat dzięki temu blogowi poznałem wielu wspaniałych ludzi, przysporzyłem sobie wielu wrogów, zamieniłem przyjaciół na wrogów i wrogów na … na nic nie zamieniłem niestety.


Ponad tysiąc notek bawiło, dawało do myślenia, wkurzało Czytelników przez pięć lat i … będzie dalej. Polarny tak sobie pomyślał, co by było gdyby … nie było internetu i Polarnego blog nigdy by nie powstał? Jak wiele rzeczy byłoby innych w życiu Polara, a także jego Czytelników? Retrospekcja wskazała, że wiele… bardzo wiele.


W czasie tych przemyśleń jednak Polarny skupił się na tym, co by było, gdyby internetu w ogóle nie było. Pomyśleliście kiedyś o tym? Internet wrósł się w nasze życie i stał się jego nieodłączną częścią. Stał się podstawowym źródłem kontaktu, częścią Nas, nieodłącznym elementem naszej codzienności. Dzięki internetowi płacimy, kupujemy, załatwiamy sprawy, prowadzimy biznes, poznajemy ludzi, nawiązujemy kontakty. Dzięki internetowi kształtujemy swoje życie i życie innych. Internet stał się potęgą w naszym życiu, bez niego wielu dziś nie wyobraża sobie dalszego funkcjonowania. Z jednej strony to potrafi przerazić, z drugiej zaś pokazuje, jak dzięki niemu przybliżył się do nas świat. Odległości przestały być straszne, nasze myśli i słowa chwilę po ich wypowiedzeniu zaczynają działać. Dzięki internetowi realizujemy pasje, zdobywamy informacje, możemy lepiej i sprawniej funkcjonować w coraz bardziej skomplikowanym świecie. Zapytam jeszcze raz: Co by było gdyby internetu nie było? Myśleliście o tym, jakby wtedy wyglądało Wasze życie? Myśleliście o tym co by w Waszym życiu nigdy się nie wydarzyło? Co byście stracili lub zyskali? Jak bardzo inny byłby Wasz świat, Wasza codzienność?


Pięć lat intensywnego życia w sieci. Pięć lat z Polarem. Niewielu czytelników jest tu od początku. Ludzie przychodzą i odchodzą, jak w życiu. Zmienia się świat, zmienia się pisanie Polara, ale ciągle jest coś do przekazania, do podzielenia się.


Za dwie godziny o 23.21 rozpocznie się astronomiczna wiosna, a wraz z nią kolejny rok z blogiem Polara. Może pojawi się nowa jakość, a może będą to dalej te same stare śmieci. Tak, czy inaczej, Polar, jak na razie zamierza szósty rok pisać. Jeżeli chcecie mi czegoś pożyczyć, to życzcie mi powodzenia i dalszej chęci do pisania, bo tej czasami naprawdę zaczyna brakować. Mam jedynie nadzieję, że ten rok nie będzie gorszy niż poprzednie i nadal będzie chciało się Wam tu zaglądać, bo pisanie tylko dla siebie jest po prostu nudne.


Pozdrawiam wszystkich Czytelników.


Polar


PS.1. To pioseneczka, która ostatnio nakręca Polarnego z pozdrowieniami dla Czytelników.


 

PS.2.  Na koniec rozwiązanie konkursu.


Najbliższą trafienia liczby komentarzy była AATLANIKA, która podała liczbę 29909. Liczba, która dawała 100% trafienie to … 29910. Zwyciężczyni gratuluję!!! Proszę o wybranie zdjęcia i pochwalenie się w komentarzu, które wybierasz oraz podanie na meila adresu na który mam przesłać nagrodę.


Jednocześnie z przykrością stwierdzam, że nie udało się nagrodzić czytelnika za trzydziestotysięczny komentarz ponieważ … nie został on napisany. Dziś na blogu Polara było 29999 komentarzy. Więc nowy rok pisania rozpoczniemy 30-to tysięcznym komentarzem.

 


WNIOSEK: ŻYCIE MA TYLKO  WTEDY SENS, GDY MA ONO SENS RÓWNIEŻ DLA INNYCH W NASZYM ŻYCIU.

czwartek, 17 marca 2011

wybuchW tej notce Polar nie będzie pisał o kulinariach, mimo, iż  dawno tego nie robił. Dziś o panice i Japonii, czyli o tym co wszyscy. Nawet tytuł notki miał być: "O panice i Japonii, czyli o tym co wszyscy", ale w sumie wyszedł inny, bo tytuł to się pisze na końcu a nie na początku.


Chyba każdy wie, oglądał, czytał, słyszał o wybuchach reaktorów w japońskiej Fukushimie. Słyszały o tym dzieci i dorośli, bacie i dziadkowie, mamy i tatuśki, znaczy się wsie wiedzą co i jak. A jak wsie wiedzą, to znaczy, że naród światły, doinformowany i wie o co chodzi, więc może wyciągać wnioski własne i nie skażone inteligencją. A Polak to wnioski potrafi wyciągać, oj potrafi. Tylko, że często jego wnioski mają tyle wspólnego z rzeczywistością, ile śledź po japońsku z Japonią.


A skoro jesteśmy już przy śledziach i Japonii, to Polar, mimo, iż TV ogląda z rzadka, to ostatnio śledzi japońskie wydarzenia, nie koniecznie związane z śledziem po japońsku. Oczywiście robi to nie tylko Polar.


Do Tesco "wpada" z prędkością światła, czyli mniej więcej 10 cm na sekundę, jak żółw w pogoni za samicą, babcia i zahaczając pierwszą napotkaną Panią z Obsługi krzyczy do niej: - Sól jodowaną to macie kochanieńka?

Pani z Obsługi z lekka zaskoczona odpowiada inteligentnie: - Eeee… yyy… jodowaną?

Babcia na to szybciutko: - No, a co nie wiecie, że spady radioaktywne mają być???? Drugi Czarnobyl, Drugi Czarnobyl!!!

Pani z Obsługi robiąc wielkie oczy burknęła bez przekonania: - Czwarty rząd, półki na dole.


bunkierNo i Polarny wymiękł. Bynajmniej nie z powodu opadów radioaktywnych, ale z powodu tego, jaką sieczkę w głowie biednej staruszki zrobiły media. Po powrocie do domu Polarny przestudiował media, posłuchał dzienników informacyjnych i już niczemu się nie dziwi.


Jutro Polar idzie do supermarketu kupić 10 kg soli jodowanej i poszukać płynu Lugola. A może kupić sobie butelkę jodyny? Od poniedziałku Polar idzie zobaczyć do Biura Nieruchmości, czy nie ma gdzieś w pobliżu jakiegoś bunkra na sprzedaż. Zapasy w piwnicy powinny wystarczyć na jakieś 4 miesiące. I co z tego, że będę żarł szwedzką sałatkę i zagryzał musem jabłkowym? Trzeba tylko jeszcze pomyśleć nad jakimś źródłem wody!!! Może zacząć kopać studnię w piwnicy? Nie!! Po cholerę? Zacznę kopać w bunkrze, jak sobie jakiś kupię. Widziałem jeden fajny na wydmach, może będzie można zaadaptować??? Jakby mnie długo nie było, to znaczy, że mam bunkier i kopię studnię.


Trzymajta się Moje Czytelniki.

 


WNIOSEK: BOIMY SIĘ BARDZIEJ TEGO, CO PODPOWIADA NAM WYOBRAŹNIA, NIŻ TEGO CO RZECZYWISTOŚĆ.

niedziela, 13 marca 2011

Życie. Skomplikowana układanka ludzkich losów. Zagmatwany labirynt, w którym czasami tak trudno się znaleźć. Szukamy drogowskazów, które mają nam wskazać dalszą drogę. Często stajemy na skrzyżowaniu spoglądając w którą stronę ruszyć i okazuje się, że nie ma znaku, albo jest ich tak dużo, że trudno się w nich połapać.


Ostatnio Polar miał napisać notkę z okazji dnia faceta na temat roli mężczyzny w życiu kobiety, ale wyszło takie dno, że nawet nie było się od czego odbić. Notka poszła w kanał, a Polarny zadumał się nad czymś, co popularnie nazywamy życiem. Stąd te parę słów powyżej i ... poniżej. Ot zachciało sie Polarnemu tak bardziej na poważnie.


Nie macie czasami wrażenia, że stając na opisanym powyżej skrzyżowaniu narasta w Was ochota, aby ruszyć w pole, a nie drogą, którą macie do wyboru? W życiu jesteśmy tacy poukładani, przewidywalni, sztampowi. Teoretycznie wiemy co nasz czeka, albo czego oczekujemy. Nawet jeżeli nie ma drogowskazu, to i tak wiemy, którą drogę wybierzemy. Jesteśmy zdeterminowani tym co jest w nas, tym jak ukształtowało nas życie. I co? I momentami okazuje się, że jesteśmy jak maszyny. Dobrze zaprogramowane, które rozpoczęły start w dniu urodzin i które zakończą swoją pracę w dniu śmierci.


 


Czy w takich chwilach nie macie ochoty wyrwać losowi mapy i zmienić trochę ścieżki losu? Polarny wsłuchał się w piosenkę Maryli Rodowicz i zaczął się zastanawiać, czy jest człowiekiem z kamienia, papierowym ludkiem, czy może żyje właśnie jak łatwopalny, rzuca się w ogień, aby mocniej żyć, aby mocniej czuć i wiedzieć, że nie jest zwykły, tak bardzo kamiennie czy papierowo zwykły? Chce się spalić w tym co robi?


Ostatnio zastanowiłem się nad swoją nową pasją jaką jest fotografia. Powstała nagle, jako splot wydarzeń i chwil rzuconych przez los. Pozwoliła mi czuć się łatwopalnym, przeżyć i przeżywać nadal coś, co dla przeciętnego "ramiaka" wyciosanego w kamieniu, lub papierowego origami złożonego przez życie jest czymś niemożliwym do zrozumienia i czucia. Obrazem zacząłem pokazywać to, co gdzieś odkłada się w człowieku na dnie, a co pozwala jednak poczuć, że się żyje.


W ponad tysiącu notek budowałem świat i obraz słowami. Nie raz zarzucano mi sztampę, obłudę, pozerstwo, mimo to pisałem i piszę nadal. Dlaczego? Dlatego, że jestem łatwopalny. Wykraczam poza szklany świat i patrzę swoimi oczami i używam własnych słów, aby to opisać. Rzucam się w ogień, aby ramy, które są wciąż wokół mnie, nie spowodowały, że przestanę czuć, że oddycham. Do tego doszła nowa pasja dzięki której wiem, że oddycham i wiem, że mogę jeszcze więcej.


Polar żył zawsze w ramach, mniejszych lub większych, ale też zawsze wystawiał poza nie swój włochaty biały łeb. Często po nim dostawał, ale przez to czuł się inny, właśnie łatwopalny. Człowiek czasami potrzebuje wyjść poza samego siebie, być kimś więcej niż tylko zwykłym kawałkiem układanki zwanej życiem.


Po krótkiej przerwie Polar znowu nadaje, życząc osobistych przemyśleń.

 


WNIOSEK: NIE MOŻNA KARAĆ MUSTANGA ZA TO, ŻE NIE CHCE BYĆ KONIEM POCIĄGOWYM.

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM