piątek, 31 marca 2006

Wczorajsza rozmowa z Córą Dużą była kontynuowana jeszcze późnym wieczorem. Dotyczyła różnych spraw z jej codzienności. Doszliśmy w końcu (zupełnie przypadkowo) do tematu: O czym myślą jej rówieśnice? Ciekawiło mnie, co jest głównym punktem zainteresowania gimnazjalistek w ostatniej klasie. O zgrozo!!!! Słowo nauka nie padło ani razu, a przecież za pasem egzamin gimnazjalny.

O czym więc myślą? Głównym daniem są chłopaki: ilu się poderwało w ostatnim czasie, czy są „duzi” i przystojni, który jest fajniejszy i która ma lepszego, czy są „napakowani”, ile mają kasy, co im kupują i za ile? Cholera!!! Toż to czysta mieszanka materializmu, hedonizmu, pustoty i głupoty w czystej postaci. Ta mieszanka jest niestrawna i do tego wybuchowa. Ale to nie wszystko, nie nie, są jeszcze inne tematy. Przecież „młode kobiety nie są monotematyczne”. Dodatkowymi zainteresowaniami obdarzane są więc: imprezy (nie mylić z imprezami okolicznościowymi w szkole), dyskoteki i domówki (za moich czasów mówiło się prywatki). Rozmowy na te tematy ograniczają się do eskalacyjnych licytacji, kto był na lepszej lub na większej ich ilości, ewentualnie, kto w czyim domu wyciął lepszy numer.

To jednak nie koniec arcyciekawych tematów, bo nastolatka przecież nie jest ograniczona prawda? Kolejnym tematem jest alkohol i niech nikt nie myśli, że chodzi tu o tematy prewencji. Wręcz przeciwnie. Miarą „bycia na topie” jest masowe spożywanie alkoholu. Chodzi tu zarówno masowe w sensie ilości osób spożywających, jak i masowe w sensie ilości spożywanego towaru. Gwoździem programu  w tym zakresie jest wymiana informacji, kto i ile razy puścił pawia.

Ostatnim tematem są narkotyki. Tu pojawiły się przynajmniej dla mnie nowe wyrazy bakanie i szuranie. Niektórzy z was pewnie wiedzą co to jest. Ja do wczoraj nie wiedziałem, mimo, że nie uważam się za starego tępego zgreda. Dla tych, którzy jednak nie są oświeceni tak jak ja do wczoraj wyjaśniam, że bakanie to palenie zioła, a szuranie to wciąganie koki lub hery. Wracając do tematu, to kto bierze i ile razy to robił ma ogromne znaczenie w hierarchii nastoletniego społeczeństwa.

Załamałem się. Taki punkt widzenia przeraził mnie, szczególnie, że Moja Nastolatka nie ukrywała, że uczestniczy w tych rozmowach. Przyznała mi, że nie zawsze bawią ja te tematy i dlatego czasami jest na marginesie społeczności uczniowskiej. Gdy zapytałem jej o jakieś normalne tematy, nie wiedziała o co mi chodzi. Przecież to były właśnie normalne tematy. Zapytałem o kino, hobby, zainteresowania, książki. Hm… dowiedziałem się, że zainteresowania nastolatek w wieku Córy Dużej to wóda i narkotyki; hobby to chłopacy, kino to na domówkach na DVD leci; a do książki mało kto się przyznaje. Nie dziwie się, że społeczeństwo tak podupada intelektualnie, a rekordy oglądalności biją różne konkursy w TV i realisty show. Chciałem też zaznaczyć, że Córa Duża nie chodzi do Boston Public w murzyńskiej dzielnicy, tylko do najlepszego gimnazjum w naszym mieście.

Na pocieszenie siebie mam tylko jedno, że Córa Mała interesuje się książką, uczęszcza na zajęcia malarstwa, rzeźby i grafiki, wygrywa konkursy gitarowe więc w niej nadzieja, że społeczeństwo będzie jednak takie jak ona. Chociaż nie do końca dobrze by to było, bo Córa Mała to maniaczka komputerowa, jak co najmniej 30 % naszego społeczeństwa.  Mam też nadzieje, że Córa Duża zmieni zainteresowania nad czym będę usilnie pracował. Za moich czasów (zabrzmiało to jakbym był mamutem na wyginięciu) też były: wóda, narkotyki i dyskoteki, no i z pewnością dziewczyny, ale to wszystko, co robiliśmy było jakieś bardziej normalne, a wóda i narkotyki były na marginesie. Mieliśmy inne zainteresowania, był czas na hobby i na sport i na pytanie co to jest Bangladesz nie odpowiadałem, ze to taki deszcz co sobie bangla po szybie. Czy ja byłem inny? Czy my byliśmy inni?

PYTANIE NA DZIŚ: Czy wszędzie jest tak źle?

WNIOSEK: LEPIEJ O PEWNYCH RZECZACH DOWIEDZIEĆ SIĘ PÓŹNO NIŻ ZA PÓŹNO

czwartek, 30 marca 2006

Po południu moja Córka Duża przyszła z prośbą o pomoc w wybraniu tematu pracy domowej z języka polskiego. Podyskutowaliśmy trochę na ten temat i stwierdziła, że w sumie może napisać na każdy z tych tematów. Jednym z tematów był: „Czy człowiek z natury jest konformistą?”. Córa Duża stwierdziła, że większość ludzi jest konformistami, ale, że nie zależy to od natury tylko od charakteru. Miała trochę problemów z podaniem przykładu nonkonformizmu. Opowiedziałem jej wtedy przypadek mojego kolegi z klasy:

Lat temu… hm… - przemilczę ile, chodziłem do technikum budowlanego o specjalizacji dokumentacja budowlana. Jednym z przedmiotów był tzw. Rysunek Odręczny. Mgr Ćwik, bo tak kazał tytułować się nauczyciel, był artystą, a przynajmniej na takiego pozował. Starał się być kontrowersyjny i mówił różne dziwne rzeczy. Czasami gadał tak, jakby się naćpał (może właśnie tak było). Ten facet uczył nas szkicu, malarstwa, grafiki itp. Jednym z tematów prac była „kompozycja kresek różnej grubości w pionie”. Jeden z moich kolegów oddał zupełnie czystą kartkę. Podczas oceniania prac mgr Ćwik podniósł pracę do góry i spytał się czyja to kompozycja.

 – Moja – powiedział kolega wstając.

- Proszę ją omówić – zaproponował podstępnie mgr Ćwik.

- W mojej koncepcji artystycznej – zaczął kumpel – rozmieściłem kreski w bardzo różnych odległościach przyjmując za punkt centralny: środek kartki. Jednak wielkość kompozycji spowodowała, że na kartce widzimy przestrzeń między kreskami.

Mgr. Ćwik rozwodził się następnie przez 45 minut nad malarstwem i grafiką wielopłaszczyznową, a kumplowi postawił za pracę 5. Ja za swoją, nad która pracowałem kilka godzin, dostałem 3.

WNIOSEK: NONKONFORMIZM CZASAMI SIĘ OPŁACA

 

Wracając od lekarza, zabrałem Córę Małą  po rekolekcjach i po drodze do samochodu przeszliśmy się do „sportowego”. Akurat była wyprzedaż. Oglądałem ciuchy, bluzki, spodnie i wybrałem sobie fajne spodnie adidasa i dwie koszulki na lato. Córka Mała zniecierpliwiona dreptała po sklepie. Zaproponowałem, by poszukała sobie coś dla siebie, ale niestety albo nie było rozmiaru albo fason jej się nie podobał. Zacząłem szukać jakichś butów. Przebierałem, a Córa Mała zniecierpliwiona mruczała coś pod nosem. Porozmawiałem z ekspedientką i dowiedziałem się, że wybranych fasonach nie ma już dla mnie rozmiaru. Zacząłem więc oglądać najnowszą kolekcję i przymierzać nowe buty i mruczę do ekspedientki, że szkoda, że te buty nie są przecenione. Córa Mała zniecierpliwiona ciągnie mnie za rękaw i mówi:

- Misiek, chodźmy już.

- Siadaj i czekaj – mówię znudzony jej marudzeniem.

- Tak długo, aż przecenią ci buty? – zapytała zdziwiona.

Ekspedientki ze śmiechu mało nie pospadały z taboretów. Butów nie kupiłem, ale dostałem dodatkową zniżkę, na rzeczy, które wybrałem.

WNIOSEK: CZASAMI WARTO POCZEKAĆ.

 

wtorek, 28 marca 2006

Nie wiem jak Wy, ale ja w dzieciństwie plułem szpinakiem dalej niż widziałem, a że wzrok mam sokoli, to znaczy, że dość daleko. Większość moich rówieśników również czuła dziwną antypatię do tego skądinąd bardzo smacznego warzywka. Metody bywały różne. Część szpinaku bo obiedzie była odnajdywana w doniczkach rosnących w przedszkolu palemek, niektórzy uklepywali szpinak pod ceratowymi obrusami, inni z pełnymi ustami szpinaku wybiegali mrucząc Pani Kwirynie – mufe susu!, a jeszcze inni organizowali strajk głodowy i potrafili przesiedzieć przy pełnym talerzu, aż do podwieczorku. Wspomniałem tylko o najczęstszych sposobach traktowania szpinaku. Zdarzały się też metody nowatorskie, jak np. schowanie szpinaku w stojącej obok stołu torebce wychowawczyni.

 

Jednak po latach stwierdziłem, że szpinak nie jest zły, a wręcz przeciwnie bardzo dobry. Przekonałem się o tym dość niedawno będąc na weselu u ciotecznego brata i zajadając się przystawką z wędzonego łososia nadziewanego szpinakiem. Stwierdziłem wówczas, że to kwestia przyrządzenia. Widocznie moje przedszkolne kucharki, ani moja mama nie miały talentu do szpinaku. Wtedy to, po uczcie kulinarnej, zacząłem eksperymentować ze szpinakiem i…. Eureka!. Odkryłem coś czym moje dzieci nie tapetują ścian, nie użyźniają kwiatków, coś czego nie chowają misiom do kieszonek ubrania, albo nie wrzucaja tacie do torby. Jest to bardzo prosty przepis na smaczne danie. Przynajmniej smakuje mnie i mojej rodzinie, a Koleżanka Małżonka wręcz tym daniem się zajada.

 

Skąd mnie wzięło na to, by męczyć was szpinakiem? Stąd, że dziś właśnie zrobiłem „Szpinak Harrego”, podejrzewam, że nie różni się on w jakiś znacznym stopniu od innych przepisów na to warzywo, ale ja wiem, że jest sprawdzony i, że jedzą go dzieci, które kiedyś na sam widok szpinaku dostawały szału, spazmów, ślinotoku i szczękościsku.

 

SZPINAK HARREGO

 

 

A oto przepis, który jest wynikiem moich własnych eksperymentów, a więc jest w 100% autorski nawet jeżeli podobne znajdziecie w książkach kucharskich:

 

CZAS PRZYGOTOWANIA: w zależności od umiejętności kulinarnych od 30 do 50 minut.

 

PROPORCJE DLA 4 OSÓB

 

SKŁADNIKI: paczka rozdrobnionego mrożonego szpinaku Hortex

 

                0,5 kg chudego mielonego mięsa

 

                0,5 litra surowego mleka

 

                0,5 litra bulionu naturalnego lub może być z kostki

 

                2 kopiaste łyżki mąki wrocławskiej lub luksusowej

 

                100 g masła

 

                1 średnia cebula

 

                4 duże ząbki czosnku

 

szklanka kwaśnej śmietany (dodawana do smaku, ale nie mniej niż 100 ml)

 

1 serek topiony ementaler lub 100 g tartego ostrego żółtego sera,

 

                2 łyżeczki słodkiej papryki

 

                500 g makaronu „farfale” koniecznie z mąki durum, nie stosować żadnych zamienników, bo potrawa nie będzie miała swego smaku.

 

                kilka łyżek oliwy z oliwek do smażenia, może być z wytłoków

 

                sól, pieprz do smaku (potrawa musi być dobrze posolona)

 

SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:

 

Przed rozpoczęciem trzeba rozmrozić szpinak, albo naturalnie albo w mikrofali. Obieramy cebulę i kroimy ją w kosteczkę i odstawiamy. Obieramy ząbki czosnku i siekamy je, powstałą papkę czosnkową dzielimy na dwie porcje. Bierzemy 2 litrowy rondelek (może być większy, łatwiej gotować), zalewamy oliwkę, podpalamy gaz pod rondelkiem. Po rozgrzaniu oliwy wrzucamy na oliwę mielone mięso i mieszamy. W tym czasie wstawiamy na drugi palnik mały rondelek i rozgrzewamy całe masło, gdy masło zacznie się pienić, wrzucamy do niego całą mąkę, mieszamy, a następnie czekamy, aż się zacznie pienić. W między czasie mieszamy mięcho, drewnianą łyżką rozdrabniając mięso. Mięso musi być rozdrobnione na granulat i lekuchno podsmażone. Gdy mąka w rondelku zacznie się pienić, dolewamy pomału mleko ciągle mieszając, aż do zgęstnienia. Gdy zgęstnieje dolewamy jeszcze mleka, by sos rozrzedzić i dodajemy serek topiony lub ser żółty. Mieszamy do ponownego zgęstnienia. Dodajemy sól i pieprz do smaku i wrzucamy jedną porcję posiekanego czosnku. Wszystko mieszamy i ponownie dodajemy mleka. Gdy sos będzie miał półpłynną konsystencję odstawiamy go z ognia. UWAGA: sos trzeba cały czas mieszać, by nie przypalić lub aby nie wykipiał.

 

Mięso w tym czasie powinno być już podsmażone i rozdrobnione. Do mięsa wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę i całość mieszamy, dalej podsmażamy, aż cebula zmięknie. W następnej kolejności dodajemy połowę bulionu i mieszamy, by lekka przypalenizna z dna rondla rozpuściła się w płynie. Dodajemy do tego szpinak, mieszamy i dusimy z 5 minut. Gdy całość zmieni się w jednolitą masę dodajemy wcześniej odstawiony sos. Całość mieszamy na jednolitą masę, dodajemy resztkę czosnku, sól i pieprz do smaku. Dodajemy połowę śmietany czyli 100 ml. Gdy całość jest zbyt gęsta dodajemy po trochę bulionu lub śmietany w zależności od smaku. Całość dusimy około 10 minut i na koniec doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

 

Tak przyrządzony szpinak podajemy z wcześniej ugotowanymi „farfalami”.

 

SMACZNEGO

 

PS.Szpinak warzywny (Spinacia oleracea) jest jednoroczną rośliną zieloną z rodziny komosowatych (Chenopodiaceae), rodzaju Spinacia, której ojczyzną jest dawna Persja (obecnie Turkiestan), skąd Arabowie przywieźli go w średniowieczu ok. IX w. do Hiszpanii. W Europie mało popularny, bardziej popularny w USA do XIX wieku. Warzywo to zawiera: sód, magnez, potas (bardzo dużo!), wapń, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoten; witaminy: E, K, B1, B2, B6, C, biotynę; kwasy: nikotynowy, pantotenowy, szczawiowy.

 

 

 

szpinak obiad farfale

 

poniedziałek, 27 marca 2006

…. OTO JEST PYTANIE?

Ostatnio przeczytałem parę artykułów, oraz fragmenty debaty sejmowej dotyczącej wyboru Rzecznika Praw Dziecka, których temat można streścić w jednym zdaniu: „Bić czy nie bić dzieci”.

Oczywiście w moim pytaniu chodzi o tzw. „karcenie nieletnich” czyli klaps w tyłek, strzał ścierką po uszach i takie tam. Osobiście uważam, że klaps w tyłek to nic zdrożnego i wcale nie świadczy o naszej bezradności, jak piszą niektórzy pedagodzy. Po raz pierwszy od ochochoooo… a może i dłużej, zgadzam się Wójtem Adriejem, że Ci, którzy zostaną „sklapsowani” jeszcze za to w przyszłości podziękują. Osobiście uważam, że moi rodzice wybili mi parę głupich rzeczy w życiu poprzez tyłek i jestem im wdzięczny za to, bo wyrosłem na porządnego człowieka.

Pyskówki Ligi i innych krzykaczy przypominają mi sytuację, z dowcipu: „JASIU NIE KOP PANA, BO SIĘ SPOCISZ”. Jeżeli podejdziemy do tego tak, jak chcą niektórzy nawiedzeni prorocy, to niedługo dziesięciolatek zamorduje swoją matkę, bo nie dostanie piątaka na fajki, a koleżanki piątoklasistki wyłupią jej oczy, bo widziała ich uwagę w dzienniczku. Wiem, że podaję tu skrajne przykłady, ale używam tego samego stylu demagogicznej wypowiedzi, którym posługują się politycy wmawiający nam, że ich racje uchronią nasze dzieci przed powszechnym, według nich: molestowaniem seksualnym dzieci, przemocą w rodzinie, ogólnym pedofilstwem itp.

 W sobotę Córka Mała otrzymała do swojego pokoju Nowe Łóżko. Był to narożnik w żółto – pomarańczowej kolorystyce. Zastąpił on sosnowe 2 piętrowe łóżko, które zajmowało zbyt dużo miejsca i było mało praktyczne, jeżeli chodziło o przyjmowanie koleżanek. Córa Mała zazwyczaj (czytaj zawsze) śniadanie zjadała nie u siebie, tylko w łóżku Rodziców, z wyjątkiem niedziel, kiedy śniadanie jest jedzone wspólnie przy stole. Budziła się i dreptała do dużego pokoju, właziła pod kołdrę i oczekiwała na śniadanie. Dziś zrezygnowała z przyjścia do nas i śniadanie skonsumowała u siebie, twierdząc, że w końcu ma dużo miejsca na śniadanie.  Jednak po zaspokojeniu głodu przydreptała ze słowami:

- Muszę u was poleżeć, bo u was jest cieplej.

- Cieplej? – zapytałem zdziwiony.

- Tak, bo tu Misiek pilnuje ciepła. Nie idę do szkoły bo jest mi tu dobrze!

Misiek się uśmiechnął i nie skomentował. Córka Mała miała jednak dalsze przemyślenia:

- Wiesz dlaczego jestem blondynką?

Misiek był zaskoczony tego typu przemyśleniami, biorąc pod uwagę, że sam jest siwo-czarnym brunetem, a Koleżanka małżonka bardzo ciemną szatynką.

- No? – wydałem z siebie dźwięk niekoniecznie zgodny z kulturą i dobrym wychowaniem.

- Misiek! To proste! Dlatego, że tym masz blond pod pachami! – z radością podzieliła się swoim wnioskiem Córka Mała.

Szczena opadła mi na kocyk, a Koleżanka Małżonka, zaczęła odpalać diesla, chowając twarz pod kołdrą.

Jednak to nie koniec przemyśleń Córy Małej:

- Misiek Ty idziesz dziś do pracy?

- Nie – odpowiedziałem.

- A dlaczego?

Od razu przypomniała mi się reklama koncentratu pomidorowego, i aby zapobiec podobnemu scenariuszowi (biorąc pod uwagę, że Córa Mała wie przecież, że jestem po zabiegu muszę to odleżeć, a więc nie idę do pracy) odpowiedziałem dość pochopnie: - Bo mi się nie chce!

Koleżanka Małżonka spojrzała na mnie spod kołdry i rzekła: - Nie było to zbyt pedagogiczne?

Nie musiałem długo czekać by się o tym przekonać.

Córka Mała: - Skoro Tobie się nie chce, to mi się też dziś nie chce. Nie idę do szkoły!

 

WNIOSEK NA DZIŚ: TRZEB ZAWSZE UWAŻAĆ NA SŁOWA NAWET JAK SIĘ JESZCZE DOBRZE NIE OBUDZIŁO.

WNIOSEK DRUGI: PRZEMYŚLENIA DZIECI SĄ GENIALNE.

 

Córka Mała po różnych perswazjach, niekoniecznie pedagogicznych jest jednak w szkole.  

 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM