środa, 31 grudnia 2008
 

W Babilonie, a lat od tego minęło już bez liku

Pewien mędrzec siadł na kamieniu i wymyślił święto Akitu

I żeby nie było że głupoty gadam

To nie był biblijny Adam

I mówię to wam bez kitu, pisząc o święcie Akitu

A może to Hamurabi, albo Sumu Abum oświecony

Ważne, że Akitu powstało by rok nowy był obchodzony

Bo bez tego święta za cholerę nie da rady

Zamienić w coś nowego jakieś stare układy

Za mędrcem tym mózg też wytężył i sprężył się bezlitośnie

Julek Cezar, nie znając litości zabrał  to święto wiośnie

Bo Julek to łebski był chłopak

I wiedział co chce dla ludu.

I nie chciał nic zdrożnego, ot juliańskiego cudu.

I tak rok za rokiem się zmienia

I wciąż są te same życzenia.

Polarny się do nich dołoży i sam od siebie coś stworzy:

Kobietom zabrania zmarszczek, facetom co by nie wiedzieli co to uwiądy starcze,

wszystkim ferrari lub jeepa, i co by biedy nikt w chałupie nie klepał

wycieczki na Bahama, a tym co chcą to bociana.

No i nie byłbym  chyba sobą, czyli Polarnym Dźwiedziem

Gdybym nie szepnął słów parę o politycznej biedzie:

Premierowi samolotu i mniej w rządzie Palikotów,

Prezydentowi zaś więcej troski o ten kraj nie koniecznie PiSowski.

A moim czytelnikom aby nie popadać w sztampę

Powinienem chyba pożyczyć wesołych wysokich trampek

No, ale to głupie przecież, no wiecie sami rozumiecie.

Więc każdy niech od Polarnego przyjmie życzenia dobrego

A resztę sobie dopiszcie, w komentarzu lub liście.

Aaaa i ogłoście światu, że na Sylwka nie pije się denaturatu.

 

 

 

POLAR BEAR MIŚ POLARNY PO DENATURACIE

 

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Ciekawe kto wykombinował całowanie? Stawiam na to, że faceci, aby móc od czasu do czasu zamknąć buźkę rozgadanym kobietom. No, ale to chyba nie jest istotne na dzień dzisiejszy. Dziś jest ważne, że Polarny już wystawia mordę do całowania z okazji Międzynarodowego Dnia Pocałunku. Taką futrzastą, obślinioną, zarośniętą, z nieświeżym oddechem przetrawionej foki.

Mógłbym zaproponować, aby ktoś pocałował mnie w d… , bo w końcu nie powiedziano, jakie miejsce w tym dniu należy obdarzać pocałunkami. Ale to mogłoby zahaczać już o pieszczoty. Z drugiej strony nie wiadomo co by było przyjemniejsze dla obdarowującego. No, ale jak ktoś już bardzo by chciał to możemy negocjować.

No i trzeba się zastanowić jako to ma być pocałunek, bo wiele osób uważa, że pocałunek to zaczątek do zdrady. Chociaż przyjacielskie pocałunki przecież tez istnieją, i te braterskie.  No to całujcie się moi kochani!! Całujcie.

 

POLAR BEAR KISS polarny pocałunek misia

 

piątek, 26 grudnia 2008

I co? Żrecie? Żrecie, żrecie, nie ściemniajcie i nie udawajcie przed samym sobą, że to się nazywa jedzenie. Wszak to nasza świecka (i nie tylko ) tradycja, nawpierdalać się na święta, a później zdychać łykając silimarol, No Spę czy inny odmrażacz wnętrzności.

Po poście, po jesieni, gdy zaczyna się zima robimy wielką ucztę i napychamy wnętrzności. Szprycujemy się jak kiszka barania i mamy w dupie cały świat, a później to co zjemy. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że ta tradycja wyzwala w ludziach najgorsze instynkty.

Niby postna kolacja, a stoły uginają się od potraw. Niby umiar w zamyśle, a jednak gonitwa za przepychem. Zawoalowana hipokryzja, która przelewa się z codzienności na wigilijny stół.

O opłatku i życzeniach już kiedyś przy okazji świąt pisałem. O tym, że można w tym dniu o kimś zapomnieć jeszcze nie, ale i to staje się codziennością. Dziś cieplejsze życzenia dostają obcy, niż Ci, którym kiedyś naprawdę chcieliśmy życzyć tego co sami pragniemy.

Wolny talerz dla zbłąkanego gościa? Po jaką cholerę, skoro czasami nawet najbliższych w myślach nie chcemy do tego stołu zaprosić? A gdyby tak ten zbłąkany gość zapukał do drzwi? Gdyby nagle pojawił się i poprosił o strawę? Nie, nie tą przyziemną z wigilijnych obfitości, ale tą duchową płynącą z naszych myśli i serca, to co? To okazałoby się, że to miejsce jest tylko jeszcze jedną wielką fikcją, albo jest już dawno zajęte, a my nawet tego nie zauważyliśmy.

GOHST CHRISTMAS FUTURE

Święta, to niby czas cudów, ale przecież cuda w naszym codziennym życiu się nie zdarzają. Święta to taki sam dzień tylko gorszy, bo musimy ukrywać swoje smutki i troski, musimy uśmiechać się do wrogów i wszystkim wybaczać, a gdy liczymy na cud okazuje się, że dostajemy go w postaci świątecznego kopa w dupę.

Cóż wtedy nam pozostaje? No jak to co? Żreć, co sami przygotowaliśmy, albo jeszcze lepiej to co przygotowali inni, puszczać bąki, udawać, że jest świątecznie i miło.

Hipokryzja świąt polega również na tym, że wszyscy udają przed całym światem, że jest pięknie i sielankowo, no bo jak tu się przyznać przed bliskimi, że te święta są do dupy? Jak zawsze trzeba trzymać twarz i fason, wprasować uśmiech na twarz i z eleganckim pozdrowieniem witać wszystkich w około.

Nie raz pisałem, że nie lubię świąt, więc i dzisiejszy wpis nie jest niczym nowym. To, że składam Wam życzenia, też możecie poczytać jako hipokryzję. Tyle, że ja, jak już życzę to życzę szczerze, a święta są tylko okazją do tego czego nie mówię Wam na co dzień.

Mam czasami wrażenie, że jest we mnie coś ze Scrooge’a, tyle tylko, że nie odwiedzają mnie duchy Bożego Narodzenia, a jedynie ja czasami dla niektórych bywam duchem przeszłości, którego najlepiej wyciąć z myśli i wspomnień.

Pisanie notek w święta to marnowanie czasu, ale cóż robić, gdy ma się go w nadmiarze?

 

 

WNIOSEK:  SŁOWO JEST CZASAMI TWARDSZE OD STALI. MILCZENIE NAWET OD DIAMENTU.

czwartek, 25 grudnia 2008

Poczułem się w obowiązku po północy przemówić ludzkim głosem, jak na rasowego Dźwiedzia przystało. Jeżeli ktoś ma wątpliwości czy jestem rasowy, to tylko wspomnę, że ogon mam z przodu i niech to wystarcza. Jeżeli ktoś potrzebuje jakichś zaświadczeń ze związku bearologicznego, że Polarny jest szczepiony i rasowy to niech spada na bambus Pandom liście pompować.

Ktoś mi kiedyś powiedział, wypowiadając się na temat swojego kundla, że rasowość ma się nie w papierach, ale w głowie. I wiecie co? I ja się z tym cholernie zgadzam, szczególnie gdy widzę durnego pudla za 4 tys sąsiadów z bloku obok i jego „arystokratyczne” maniery  łańcuchowego burka, a także paru innych facetów uważających się za rasowce. Ja nie muszę udowadniać swojej rasowości, niech to robią inni.

polar bear RYCZĄCY POLARNY NIEDŹWIEDŹ

Co Polarny powinien powiedzieć, gdy zaczyna mówić ludzkim głosem? Hm… na początek to, że nałożył zbroję i przeszedł na ciemniejszą stronę mocy. Teraz Smoć będzie z Polarnym, bo musi, a i z Wami też pewnie będzie, więc proszę, w razie czego, nie przykładać większej wagi do tego, że mogą u co niektórych wystąpić ciemniejsze stolce. Koniec smętów i pieprzenia w bambus, bo się Pandy na mnie dziwnie patrzą i pukają w czoło. Ostatnio nawet Koala był żwawszy ode mnie, a to już lekka przesada. Szczególnie, że już nawet żółwie zaczęły się ze mnie napierdalać, a leniwiec wyzwał mnie na wyścig długodystansowy po lodzie.

No to skoro Polarny już się odezwał, to zastanówmy się co by chciały nam powiedzieć nasze domowe zwierzęta? Już sobie wyobrażam, co by mówiła świnia do rzeźnika i obawiam się, że mój słownik, mimo, iż bogaty, maiłby problemy z oddaniem wszelkich niuansów przekazu informacji.

Myślę, że gdyby kury, kaczki i gęsi potrafiły przemówić na tę jedną noc, to pikietowałyby wszelkie brojlernie i hodowle, i doszłoby tam pewnie do krwawych rozruchów, z mordami włącznie.

A ile sypnęło by się rozwodów, gdyby zaczęły Wam gadać rybki, świnki morskie, psy, koty tudzież inne karaluchy i węże ze strażackimi włącznie. A ile kochanek i kochanków straciłoby życie dzięki temu jednemu jedynemu wieczorowi w roku, kiedy zwierzaki za swoje męczarnie chciałyby dopieprzyć swoim oprawcom.

A co powiedziałyby konie swoim dżokejom, albo dorożkarzom? Tu też mogłyby się dziać niezłe jaja, a co niektórzy pewnie by w nie dostali końskiego kopa.

Dobrze, że zwierzaki nie gadają przed północą, bo nie jedna gospodyni domowa klęczałaby przy wannie zalewając się łzami słuchając życiorysu karpia i tego, że osieroci zaraz cóś koło tysiąca dzieci, i kto im da wtedy robaka?

A co by powiedziały i zrobiły gołębie z placów ratuszowych? Hitchcock przy tym by wysiadł, a Agata Christi miała by dylemat, który wątek pociągnąć, że nie wspomnę o Georgu Lucasie, który miałby wspaniałą wizję do tworzenia nowych efektów specjalnych.

Tak więc cieszcie się, że jedynie Polary przemówił ludzkim głosem, bo to przynosi minimalne efekty uboczne, a jednocześnie zaspakaja Wasze potrzeby usłyszenia ludzkiego głosu, u zwierzaka a może raczej ludzkich liter pod łapami jedynego na świecie, żyjącego na wolności Dźwiedzia Polarnego.

 

 

WNIOSEK:  JEŻELI JESTEŚ NA DNIE, CZYM PRĘDZEJ SIĘ OD NIEGO ODBIJ, PÓKI STARCZA TLENU. POLARNY SIĘ ODBIŁ.

wtorek, 23 grudnia 2008
RENIFER WESOŁYCH ŚWIĄT

- Kurwa! Znowu święta! – Mikołaj zaklął siarczyście pod nosem, gdy renifer Rudolf znowu rozlał podbiegunowy bimber pędzony z rogu renifera (bo tylko tego tu dostatek) nie trafiając do świątecznej musztardówki.

- Zobacz Rudi – ze smutkiem w głosie zaczął Mikołaj – napierdalamy przez tyle lat w noc wigilijną za friko, uszczęśliwiamy dzieci i dorosłych i co my z tego mamy?

- Hmmm – mruknął Rudolf, co miało świadczyć o tym, że się zastanawia, chociaż i tak każdy wiedział, że przy jego permanentnym nawaleniu, może to również być początek czkawki, jak i preludium do puszczenia pawia. Wszak jego czerwony nos znikąd się nie wziął, jak i jego przydomek Czerwononosy.

Rudolf był najlepszym kompanem Mikołaja w całorocznych bibach, które pozwalały im zapomnieć, o tym, że zapierdalają dla wszystkich cały rok a wigilijną noc w szczególności, a wszyscy myślą o nich tylko raz w roku i to nie wszyscy.

- Tak Rudolf, zastanawiasz się pewnie co my tu kurwa jeszcze robimy? I ja też się zastanawiam. I wiesz do jakiego wniosku doszedłem? Do takiego, że my kurwa kochamy ludzi!!! Kochamy z ich przywarami i zaletami, z ich cynizmem i serdecznością, za łzy i uśmiech, za uczucia jakie nimi targają. Kochamy ich za to, że są ludźmi.

- Yhm  - niby to potwierdził Rudolf przeżuwając właśnie śledzia po sułtańsku.

- Rudolf, ale czy to jest normalne? Nikt w nas już nie wierzy. Wszyscy jak pojebańcy zasuwają po sklepach kupując prezenty, a nie mają świadomości, że my i tak przychodzimy w nocy i dotykamy ich choinek i prezentów, by chociaż odrobina szczęścia spłynęła na ich dom. Czy my jesteśmy jeszcze komukolwiek potrzebni?

- Eeee… - mądrze zagaił Rudolf Czerwononosy, a tak naprawdę odbiło mu się po śledziu.

- Ty się nie wymądrzaj ochlapusie jeden – warknął Mikołaj – i tak tego nie zrozumiesz. Wiesz głąbie rogaty co to jest nadzieja? Nadzieja to takie uczucie, które gdy już wszystko na świecie Cię zawiedzie, kiedy już nic według Ciebie nie będzie mieć znaczenia, a życie przestanie stanowić dla Ciebie jakąkolwiek wartość, to ono utrzyma Cię przy życiu. Gdy poczujesz się, że nic nie jesteś wart, gdy poczujesz, że to co robisz jest beznadziejne głupie i nikomu nie potrzebne, gdy poczujesz, że jesteś degeneratem i pijakiem jak my, gdy poczujesz się, że ktoś zrobił z Ciebie szmatę,  to zawsze będzie istniała nadzieja, że wszystko się zmieni, że stare powróci, gdy nowe okaże się do dupy. No i My właśnie jesteśmy taką nadzieją dla ludzi. Nawet jak w Nas nie wierzą, to i tak mają nadzieję, że jest tam gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie, gdzie baśń ta dzieję się … ktoś taki jak My, kto zawsze i bezinteresownie obdarzy ich dobrym słowem, ktoś kto da nadzieję na lepsze jutro i zawsze obdarzy bezinteresownym uczuciem, którego nigdy nie zdradzi i nie zawiedzie. Po to właśnie jesteśmy Panie Rudolf, a teraz koniec tego chlania i obżarstwa. Do roboty!!! Jutro czeka nas ciężka noc dawania nadziei nawet tym, którzy w Nas nie wierzą.

 

***

 

Nigdy nie składałem normalnych życzeń więc i tym razem nie spodziewajcie się czegoś normalnego.

 

Z OKAZJI ZBLIŻAJĄCYCH SIĘ ŚWIĄT POLARNY ŻYCZY WSZYSTKIM NADZIEI.

NADZIEI NA LEPSZY NASTĘPNY DZIEŃ, NA DOSTATEK I ZDROWIE, NA UŚMIECH I GRONO DOBRYCH LUDZI W OKÓŁ SIEBIE W KTÓRYCH ZAWSZE BĘDZIECIE MIEĆ OPARCIE, NA PRZYJACIÓŁ KTÓRZY NIGDY WAS NIE OKŁAMIĄ, NA MIŁOŚĆ, KTÓRA NIE OKAŻE SIĘ TYLKO POWIERZCHOWNYM UCZUCIEM. GDY BĘDZIECIE MIEĆ NADZIEJĘ DACIE SZANSĘ SPEŁNIĆ SIĘ TYM ŻYCZENIOM.  

NADZIEJA UMIERA OSTATNIA, GDY ONA UMRZE JUŻ NIC NIE BĘDZIE NAS TRZYMAĆ PRZY ŻYCIU.

niedziela, 21 grudnia 2008
ŁZA

Nie raz powtarzałem różnym ludziom, że w życiu to trza twardym być, a nie mientkim. Fajnie daje się rady innym, ale gdy samemu trzeba z nich skorzystać to bywa różnie. Na szczęście daję jednak i sobie właściwe rady, które w większości przypadków przynoszą zamierzony skutek.

Tak przy okazji dawania rad zastanawiałem się jak postrzegani są płaczący faceci. Czy dość powszechna opinia, że płaczący facet to cipa do kwadratu jest aby opinią słuszną?

Fakt, że wielu facetów, którzy zaczynają płakać w moim towarzystwie jest życiowymi cipami, nie oznacza, że każdy mężczyzna, który płacze jest cipą.

Dajmy na to taki Polarny. Czy ktoś może dziś go nazwać życiową cipą? Chyba nie. A co jeżeli Polarny nagle się rozpłacze? Co w przypadku, gdy Polarny nie wytrzymując napięcia, żalu, smutku, bezsilności zacznie łkać jak dziecko zanosząc się spazmami? Czy to już oznacza, że stał się cipą, a jego charakter i wcześniejsze działania nie mają już znaczenia?

Mówi się, że kanarkiem i cipą to trzeba się urodzić. Stąd też dalsze porzekadło, że kto się cipą urodził kanarkiem nie umrze, jest może banalne, ale chyba w najprostszy sposób oddaje istotę rzeczy. Stąd też Polarny rodząc się Dźwiedziem, a dla niektórych będąc nawet Kochanym Dźwiadkiem, nigdy nie przestanie być Polarnym, nawet jeżeli ktoś chciałby usilnie zrobić z niego cipę, to i tak się nie da.

Tak samo jest z chyba z każdym innym facetem. Przecież to, że ktoś wzruszy się na filmie, albo gdy otwierając się przed drugą osobą roni łzę, nie deprecjonuje jego silnego charakteru.

Niektórzy boją się łez. Boją się ich konsekwencji, a także tego, że odkrywają swoją najsłabszą stronę. Ale przecież nikt nie jest ze stali, nikt nie jest nienaruszalny i niezniszczalny. Każdy ma swoje słabe strony, które czasami trzeba pokazać światu.

Czy facet ze łzami w oczach traci swoje poczucie siły i męskości? Z pewnością tak. Ale czy jednocześnie deprecjonuje to kim był wcześniej? Zdecydowanie nie!!!

Jakie jest Wasze spojrzenie na łzy w oczach faceta, niezniszczalnego macho wojującego z całym światem, który nagle podając serce na dłoni staje się bezbronnym dzieckiem, któremu tak łatwo zadać największy ból? Czy płaczący faceci to cipy czy w końcu normalni ludzie, którzy też potrzebują, gdzieś znaleźć miejsca dla upustu swoich emocji?

 

 

WNIOSEK: TEN KTO ZASŁUGUJE NA TWOJE ŁZY NIGDY NIE DOPROWADZI CIĘ DO PŁACZU.

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM