poniedziałek, 29 listopada 2010

Polar zastanawiał się, czy powtórzyć temat Wróżb Andrzejkowych sprzed trzech lat i stwierdził, że tym razem powielać się nie będzie. Przy okazji tak podumał, że nasz świat, nasza codzienność to cholernie powtarzalna jest. Już nie wspomnę hasła: dom praca - praca dom, czy Polar, kawa,  siku, ale chodzi o tę powtarzalność pór roku, świąt, zdarzeń. Co roku przegląd komina (nie to nie do Pań proszę Pań), co roku przegląd samochodu, jajka, kurczak, choinka, sylwester – tak samo nudny jak zawsze, chociaż niby każdy inny, a niektórych to się w ogóle nie pamięta, znowu święto zmarłych, urodziny żywych i tak na okrągło, tak samo - powtarzalnie. Wciąż te same rytuały, często ta sama nuda, wszystko może niejednakowe, ale cholernie podobne. Czasami wydaje się Polarowi, że w tym wszystkim nie ma miejsca NA NAS, na prawdziwych NAS, tych z dzieciństwa i tych z marzeń.
Jesteśmy tylko MY CODZIENNI.


Dobrze JEDNAK, że w tej codzienności, w tej powtarzalności, jest miejsce na coś innego, niepowtarzalnego,  zaskakującego, że potrafimy mieć pasje, że potrafimy cieszyć się jeszcze szczęściem innych i jest coś co nie wieje nudą. Dobrze, że jeszcze nie wszystkich zabija od wewnątrz gorycz gromadzonej żółci, która musi gdzieś później znaleźć ujście, bo inaczej, to nic tylko z nudów i rozpaczy powiesić się na troczkach od kalesonów (wersja dla Pań: na sznurówce od gorsetu lub gumce od pasa halterowego).


Jednak Polar nie o nudzie chciał, a o Szóstym Zmyśle, który określany jest różnie. Kobiety nazywają go często kobiecą intuicją, faceci mianują go przeczuciem, a Polar jakoś nie określa, bo stoi nad nim okrakiem paraszekspirując pod nosem: - To on być, albo nie być, o to jest pytanie? Bo tak naprawdę to Polar ni chu..chu.. nie wierzy w ten szósty zmysł, a z drugiej strony jakoś tak odczuwa jego działanie. Z jednej strony odzywa się w Polarze szkiełko i oko, i jak u Niewiernego Tomasza, jak palucha nie wsadzi to nie uwierzy, ale z drugiej jest coś takiego, jak pewna noc na biwaku nad Jeleniem, kiedy Polarny czuł całym sobą, że dzieje się coś niedobrego, bardzo niedobrego. Rano okazało się, że tej nocy właśnie zmarł jego dziadek.


Ludzie odkąd zaczęli dukać więcej niż: rrrr, wrr i uo-uo, próbowali wytłumaczyć sobie rzeczy niewytłumaczalne poprzez zamknięcie ich w sferze duchowej. Wiara w duchy, bożków, bogów a na koniec w boga, takiego czy siakiego, miała nadać rzeczom niezrozumiałym i niepojętym wymiar nie tyle namacalności, ile bliskości i sensu zdarzeń. Przepowiednie Wyroczni, wróżby Szeptuch, wizje Szamanów, zaczęły mieć swoje umocowanie, równie pokrętne, jak one same, ale jednak, była to już jakaś podstawa do wytłumaczenia czegokolwiek, czego normalnymi i zrozumiałymi wyjaśnieniami wyjaśnić się nie dało.


I tak nawiązując trochę do nudy, trochę do Wróżb Andrzejkowych Polar zaczął się zastanawiać nad tym fenomenem przeczuć, odczuć, czucia innej osoby, a także spełniania pewnych przepowiedni i wróżb. Zastanawiał się na karcianymi układami, chiromancją, tarotem, kabałą i innymi pierdołami, w które Polar za cholerę nie wierzy. Szósty zmysł, to coś co Polara pociąga, wróżby, prorocze sny i przepowiednie, to coś, co Polara odrzuca. Polar tak duma w zadumie, nucąc, jakąś dumkę pod nosem, bo umie, na ile my sami sobie wmawiamy te odczucia, albo dopisujemy sobie własną historię do zdarzeń, a na ile to nieokreślone coś ma miejsce? Na ile wizje Ciotki Róży, są schizofrenicznymi majakami starej panny, a na ile rzeczywiście żywi i martwi kontaktują się z nią w podświadomości, która dla niej staje się świadomością? Na ile czujemy innych? Ich nastroje, samopoczucie, stany ducha? Czy to tylko nasza wyobraźnia, czy może zwierzęca empatia, a może po prostu coś sobie wmawiamy po fakcie, aby podkreślić naszą więź emocjonalną, czy jak to niektórzy pięknie nazywają – duchową?


A teraz możecie sobie iść powróżyć, bo rzekomo dzisiejsze wróżby się sprawdzają, i to dzisiejsze, a nie jutrzejsze. Dobranoc Państwu.



WNIOSEK: CZŁOWIEK POTRAFI WYTŁUMACZYĆ NAWET NIEWYTŁUMACZALNE.

środa, 24 listopada 2010

znak zapytania- No… Polar to ja nie wiedziałem. No, no. Hm… i kto by pomyślał - usłyszał Polar na dzień dobry od swojego kumpla w pracy.


Chwilę później zaczepiła Polara Pani Zosia.


– Panie Polarny, no ja nie wiedziałam, że Pan taki jest. No nie wiedziałam!!! – krzyknęła i pobiegła dalej nie zatrzymując się i półszeptem wyjaśniając coś towarzyszącej jej koleżance.


Polar zrobił wielkie oczy, jak wilk w krzakach, gdy go zaczepił Czerwony kapturek przerywając mu czytanie gazety i dalej szedł korytarzem nie bardzo wiedząc o co chodzi.


- Polar Ty to jesteś!! – wyraził swoją opinię wyłaniający się zza rogu klatki schodowej Pan P i nie reagując na inteligentne „- Eeee…” Polarnego wolnym krokiem oddalił się w stronę swojego biura.


Polar z jeszcze większymi oczami, jak Ropuch Aga z zatwardzeniem, przemierzał korytarz dalej za cholerę nie wiedząc o co chodzi.


Nagle zadzwoniła swoim drin- drin komóra Polarnego. Szef.


- Polar!!! Chcę Cię zaraz u siebie widzieć!! I to natychmiast!! – ryknął w ucho Polara głos szefa. – Ja o takich sprawach powinienem wiedzieć od  Ciebie, a nie dowiadywać się od innych!!! – rzucił sucho i połączenie zostało przerwane.


No to Polar miał srakę. Szef rzadko w ten sposób mówił. W końcu to kumpel, jakby nie patrzeć szef, ale kumpel. Polar zwarł pośladki, co by mu serce do nogawek nie uciekło, przełknął ślinę i ruszył do drugiego budynku – do biura szefa. Droga była długa mimo, iż to tylko jakieś 300 m. Polar bił się z myślami przeszukując w zakamarach pamięci, co ostatnio udało mu się spierdolić, czego nie zrobił, jakich terminów nie dotrzymał i komu wyciął jakiś numer. Niestety w głowie Polara oprócz turkotania ziarenka mózgu z hukiem obijającego się o kości czaszki nic się nie pojawiło.


Przed samym biurem Szefa Polar natknął się na Panią Wiesię – sprzątaczkę.


- Co? Do konfesjonału idziemy? – uśmiechnęła się Pani Wiesia.

- No, jakoś tak wszyło – mruknął Polarny bez entuzjazmu.

-Yhm – znacząco wyartykułowała Pani Wiesia dodając: - No, wcale się nie dziwię


Polar miał dość. Wszyscy w koło coś wiedzieli tylko nie Polar. Każdy miał coś do powiedzenia na jego temat tylko nie on sam. Atmosfera zaczynała się zagęszczać, jak w akademiku w sobotni wieczór po zdjęciu skarpetek.


- Raz Polarowi śmierć – pomyślał Polar i nacisnął klamkę drzwi Szefa.


Szef uśmiechnął się o dziwo do Polara, rozsiadł się w fotelu i mruknął:

- Polar no z tej strony to ja Cię nie znałem.


Polar zupełnie zbity z tropu uśmiechem szefa zidiociał do reszty, a jedyne co mu przychodziło do głowy to było inteligentne „-Eee…” – jakie wcześniej wydusił z siebie do Pana P, więc się wypowiedział:

- Eee…

- Ty mi tu Polar nie mecz, tylko opowiadaj – rzucił szef wyraźnie podniecony i zainteresowany.

- Eee… , ale o czym? – wydukał Polar, którego pośladki spięte z nerwów śmiało mogły służyć za dziadka, a nawet babcię do orzechów. Polar się denerwował, a przecież nie miał nic na sumieniu, a uśmiech Szefa wskazywał, że chyba źle nie jest. Dysonans poznawczy dobijał Polara.

- No Polar, k…wa, nie bądź taki skromny – zarechotał rubasznie szef – przecież wszyscy widzieli!!

- ALE CO!!! – wykrzyczał zdesperowany Polar.

- No jak to co??? CIEBIE W TELEWIZJI!! – zarechotał ponownie Szef.


Taaa… i tu Polar wybuchnął śmiechem. Nerwy puściły, dobrze, że pośladki nie, bo mogłoby być różnie. Teraz Polar zrozumiał skąd te dziwne słowa. Fakt Polar był w telewizji, nawet miał krótką wypowiedź w związku z pierwszym wernisażem fotograficznym na którym znalazły się jego prace. Po prostu Polar zdobył Drugą Nagrodę w Konkursie Fotograficznym. Jednak głupio być Celebrytą, nawet małomiasteczkowym.

 

Dobranoc Państwu.



WNIOSEK: OCENA SYTUACJI ZALEŻY OD ILOŚCI DANYCH. NAJGORZEJ JEST OCENIAĆ, GDY SIĘ MA FAŁSZYWE.

niedziela, 21 listopada 2010

Nie od dziś wiadomo, że wiele produktów użytecznych dla człowieka testuje się na zwierzętach. Wiadomo też, że genotyp myszy, co jest dość zaskakujące jest bardzo zbliżony do człowieka. Tak bardzo, że  zaledwie 300 genów myszy, na … ok. 30 tysięcy składowych, nie występuje u człowieka, a 300 ludzkich genów nie występuje u myszy. Ten fakt jest powodem, że myszy, szczególnie białe są wykorzystywane w wielu badania laboratoryjnych, naukowych i przemysłowych. No, ale niestety myszy nie mówią i nie wyrażą swojej opinii o gotowym produkcie, no chyba, że Myszka Mickey, A POLAR TAK!!


Co zrobić jak nie masz gadającej białej myszy? Wynajmij Polarnego!!! Ten ma genotyp identyczny z człowiekiem, też jest biały i do tego jeszcze gada. Istnieje tylko ryzyko, że może powiedzieć za dużo.


Polarny został wynajęty, aby przetestować obecne na polskim rynku e-papierosy firm Mild i Volish I WYRAZIĆ SWOJĄ OPINIĘ.  W sumie do testowania otrzymał 3 rodzaje papierosów Mild Sin, Mild M201 Pen Silver oraz e – papierosa Volish Black. W związku z tym, żeby Polarowi płuca nie wysiadły, oczy nie wyszły z orbit i nie dostał żylaków za uszami, jeden z tych papierosów testowała CD (dla niewtajemniczonych - Córa Duża). Pozostałe dwa pykał sobie Polarny.


Zgodnie z umową test ma być szczery, więc nie będzie tu nadzwyczajnego słodzenia i zachwalania, a jedynie fakty. Zacznę od najtańszego produktu, a skończę na … najlepszym.


MILD SIN


MILD SIN


Zacznijmy więc od Mild Sina, którego testowała CD. Dlaczego akurat tego dostała CD? Ponieważ Polar stwierdził po próbnym rozruchu, że Mild Sin wytwarza, jak dla niego za mało dymu. Może to wina grzałki, może napełnienia kartomizera? Nie wiadomo, ale wiadomo, że dawka dymu i sposób zaciągania się nim Polarowi nie odpowiadały. Wrażenia CD? Po pierwsze stwierdziła, że Mild Sin gabarytowo jest dla niej za duży, jednak w odróżnieniu od Polara dymu jej wystarczyło w zupełności, a nawet twierdziła, że jest dla niej za mocny (testowała smak High Marlboro). Bardziej smakowały jej smaki, jakie miał możliwość przetestować Polar. Dzięki e – papierosowi Mild Sin, CD ograniczyła palenie tradycyjnych fajek do minimum. Kilka machów e –papierosa zaspokajało jej potrzeby na palenie. Bateria w Mild Sinie trzyma moim zdaniem bardzo długo, ponieważ od naładowania, przy paleniu CD wytrzymała TYDZIEŃ, dopiero dziś wstawiłem ją do ładowania … OD ŁADOWANIA FABRYCZNEGO. Według mnie to niezły wynik. No i kartomizer (ustnik ze smakiem), który odpowiada około paczce fajek również jej wystarczył. CD pali znacznie więcej niż paczę tradycyjnych fajek tygodniowo. Biorąc pod uwagę, że jest to najtańszy z e – papierosów Mild, to gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę jego wydajność i długość pracy baterii to uważam, że może to być doskonały zakup dla mało wymagającego palacza. Trzeba jednak mieć na uwadze wielkość e-papierosa i jego ustnika, które niestety ani Polarowi, ani CD nie przypominały papierosa. W zestawie startowym mamy baterię z dokręcanym kartomizerem (ustnik ze smakiem) oraz ładowarką USB. Typowy zestaw dla komputerowca :).


MILD M201

MILD M201

Jeżeli chodzi o drugi produkt firmy Mild – e-papierosa M201 Pen Silver, to tego Polar bufał osobiście. Cena oczywiście wyższa, ale wyposażenie lepsze, bo w zestawie są aż 2 e-papierosy i ładowarka z wejściem USB na 220V oraz 10 kartridżami wypełnionymi smakiem Marlboro High. Podejrzewam, że można wybrać również inne smaki do zestawu, a jest ich wiele. Kartridże, w odróżnieniu od kartomizerów mają możliwość 3-kotnego napełniania, każde napełnienie to około jednej paczki fajek. Wyższość kartridży nad kartomizerami to nie tylko wielokrotność napełniania i możliwość wymiany smaków przy zmianie kartridża, ale również ustnik, który przypomina po prostu ustnik cygaretki, co Polarowi bardzo odpowiadało. Niestety Mild M201 Pen, jest bardzo delikatny i bardzo wrażliwy na „przeciągnięcie żaru” czyli przegrzanie grzałki, na przelanie płynem do napełnienia, no i ma dość szybko zużywającą się baterię. Przy czym ilość dymu jest podobna jak w Mild Sin, co powoduje, że może to być e-papieros przeznaczony dla okazjonalnych palaczy, lub osób mało wymagających, które mają „małe płuca” i nie czują dużej potrzeby na porządne sztachnięcie, czyli może to być e-papieros przeznaczony dla kobiet i młodzieży popalającej tu i ówdzie. Design Mild M201 Pen Silver przypomina jak sama nazwa wskazuje srebrny długopis, co Polarowi bardzo się podobało, ale są też inne możliwości zestawu, co można sprawdzić na stronie firmy MILD. Zarówno Mild Sin, jak i Mild M201 pali się trochę jak Sziszę.


VOLISH

VOLISH E - PAPIEROS EKSLUZYWNY

Na deser według Polara rewelacja, e -papieros firmy Volish. No tu NIESTETY, nie będę mógł wskazać żadnych negatywów oprócz … ceny. Design papierosa nadzwyczaj elegancki stworzony z bardzo dobrego jakościowo materiału. Przypomina trochę cygaro z… ustnikiem cygaretki. Volish ma inny mechanizm odpalania grzałki. O ile Mild Sin i M201 działają na dźwięk zasysanego powietrza, o tyle Volish, działa poprzez manualne wciśnięcie specjalnego przycisku. Takie rozwiązanie pozwala na używanie e-papierosa w dyskotekach i przy głośnej muzyce bez strachu, że wysokie dźwięki go uruchomią. Poza tym ilość dymu wytwarzana przez Volisha w zupełności zaspokajała potrzeby Polara. Nie było problemów z „przeciągnięciem” i przegrzaniem grzałki. Trochę bardziej zużywa się płyn do napełniania niż zakłada instrukcja, ale to pewnie dlatego, że Polar dobrze zaciągał z dużą ilością dymu. Temu e – papierosowi nie zagrażają żadne płuca, ani żaden „zasys”, wytrzymuje wszystko. Mocna bateria pozwala na palenie bez ładowania do 5 dni, co jest rewelacyjnym wynikiem, jak dla Polara. W zestawie jest ładowarka na USB i na 220V, dwa e-papierosy i 5 pustych kartridży, do których trzeba sobie dokupić płyn tzw. Liquid o wybranym przez siebie smaku. Polarny testował Marlboro (nie smakuje mu), Camel (ulubiony) i smak … Coca – Coli (rewelacja). Reasumując mimo najwyższej ceny, to  e-papieros jest Mercedesem w swojej klasie. Nie do zajechania, wytrzymały, z zadawalająca ilością dymu, z mocną baterią i wystarczającą pojemnością kartridża. Spełni wymagania najbardziej wymagającego palacza. Jednym słowem, gdyby Polar miał sobie kiedykolwiek kupić e-papierosa, to kupiłby zdecydowanie e-papierosa Volish. Dodatkowo używanie Volisha spowodowało, że Polar ograniczył palenie papierosów tradycyjnych do … 2 sztuk dziennie, co uważam za niewątpliwy sukces.


Na koniec informacja o smakach. Do  e- papierosów można dokupić 10 lub 20 ml liquidu o wybranym smaku i mocy, 1 ml (ok. 10 kropli) odpowiada ok. jednej paczce papierosów. Dostępne są wersje różnej mocy nikotyny: High, Medium i Low, oraz Zero, a także różne smaki: papierosowe (Marlboro, Camel, L&M, Kent, Winston, Lucku Strike, RY3,Tabacco, Menthol) oraz smaki takie jak: Cappucicno, wypróbowana przez Polara Coca – Cola, cytryna, czekolada, jabłko, jagoda, kakao, karmel, kawa, kokos, owocowy mix, pomarańcza, Red Bull, rum, szampan, truskawka, wanilia, wiśnia, zielona herbata.

 

UPDATE: Polar sklerotyk zapomniał o dość istotnej informacji w świetle nowych przepisów o zakazie palenia. E-papierosa ustawa nie obowiązuje, a z ciekawostek o tym, że czujniki p.poż działające na dym nie odczytują dymu z e-papierosa jako zagrożenia pożarowego - Polar sprawdził to we własnym biurze,


Na wszelkie pytania Polar odpowie w komentarzach. Na pytanie czy Polar jest normalny odpowiadam w tej chwili: NIEKONIECZNIE.


No i powiedzcie, że Polar nie jest lepszy niż białe myszki.

 


WNIOSEK: JEŻELI CHCESZ SIĘ SPRZEDAĆ, SPRZEDAJ SIĘ DOBRZE, NAWET JEŻELI BEZ SENSU.

wtorek, 16 listopada 2010

To, że Polacy z uwielbieniem od wieków są narodem kosmopolitycznym nie jest niczym nowym. Jak również to, że uwielbiamy się taplać w obcych nazwach i obcych imionach. Pamiętacie wybuch Samantów, Żaklinów, Majkelów i innych takich w latach dziewięćdziesiątych w ramach odreagowania czasów komunistycznych?  Polar pamięta i mimo, iż go to do dziś śmieszy, to nie ma nic przeciwko temu, ponieważ „wolnoć Tomku w swoim MASKOTKI ERUO 2012 SIEMKO, KLEMEK, SLAVKOdomku”. Niby już w XVI wieku pewien gostek wydarł reya, że Polacy nie gęsi …, no ale, co to kogo gila pod paszkami? Dziś są tacy, co gęsiami nie są, są tacy co są Pola(r)kami, i tacy co kaczkami lub kaczorami i inszymi też, co nie przeszkadza im zaświecić głupotą rozjaśniając cały świat, jak wybuch supernowej. Póki to nie wyłazi na wierzch, jak słoma z walonek Polarnego, i nie śmieci umysłów, to wszystko spoko wodza Tecumseh’a, albo innej skaczącej pumy. Jednak, gdy ze swoim wizerunkiem mamy wyjść na zewnątrz, szczególnie to zewnątrz międzynarodowe, to Polarowi jakoś w zębach zgrzyta brudnym piaskiem, gdy czyta, czy słyszy, jakieś kosmopolityczne pieprzenie, które ma być kojarzone z wizerunkiem Polski.


Czemu Polar znowu się buldoczy, jak buldog przed miską do której mu się rey nie mieści? Ponieważ UEFA, przy oklaskach PZPN-u wymyśliła nam nowy POLSKI zestaw imion, którymi mają zostać ochrzczone nowe maskotki EURO 2012 - Klemko, Siemko i Slavko. Polskie to jak jasny ... . W sumie czytając te imiona, Polar zastanawia się, w którym kościele zostaną one ochrzczone, bo jakoś mu się widzi, że albo w prawosławnym, albo o obrządku bizantyjsko jakimś tam, ewentualnie mogą być namaszczone jakoś po serbsko – chorwacku - znaczy chyba po islamsku.


ALF NA EURO 2012Co nam serwuje UEFA? Zacznijmy od Klemka. Czyżby to zdrobnienie od Klemensa? Hm… no fajowo, to ja bym wolał Alfonsa, bo to i jakoś z finansami się kojarzy, i z rolą UEFA w polsko – ukraińskim EURO i rolą Polski w tym tercecie. Poza tym, jak pięknie byłoby nazwać maskotkę ALFI, albo ALF i nie trzeba byłoby projektować, jakichś zmutowanych bliźniaków, tylko mamy gotowego maskota ALFA - pogromcę kotów. A może Klemek to od jakiegoś mitycznego Klemosława? Pra pra pra pra szczura Leszka, Mieszka i Agnieszka… a nie przepraszam, ta ostatnia to nie z tej bajki, bo przecież Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka. A może, to miał być symbol i Klemek to jest od Klamki, żeńskiego imienia pochodzenia drzwiowego?? Taki symbol, że Klamka już zapadła i Polska ma tyle do powiedzenia w organizacji EURO 2010, co Polar w konfesjonale? A tak w ogóle znacie jakiegoś Klemka? Polar zna tylko Clemka Mastina, którego to CM-ka ostatnio zażywa doustnie w ramach odnowy biologicznej organizmu.


Do wyboru mam jeszcze Siemka. I tu Polar rozumie intencje europejskiego związku. Ile razy Plattini zajechał do Polski to zawsze na przywitanie słyszał „Siemka Stary”. I tu jesteśmy w domu. Starouliczne i starointernetowe Siemka jest do przyjęcia, bo jest nasze, bo gdzie jeszcze mówi się Siemka na przywitanie??? No gdzie? Z pewnością ktoś zakrzyknie: Polar ty ignorancie!!! Siemko to zdrobnienie od Siemomysła, starego, ba!!!, ba!!rdzo starego staropolskiego imienia. No i jak tu nie przyznać racji, w końcu książę Polan w X wieku miał tak na imię, a Polanie, to zaczątek genetyczny historycznych i histerycznych Polaków. Tylko kto pamięta jakiegoś tak naprawdę Ziemomysła? To już bardziej pamiętamy Lecha, Czecha i Rusa, Krakusa i Wandę, czy też Mieszka, Stefana lub ewentualnie jakiegoś Michała Korybuta. Polar znał jednego Siemka, a właściwe to Ziemka, bo to od Ziemowita zdrobnienie było, no ale jak któryś na gościnnych występach zaseplenił do Platiniego, że może S(z)iemowit by pasował, to i przyklaśnięto jakiemuś Siemkowi, co ma tyle z Polską wspólnego, co Polar z oboma biegunami. A czemu nikt nie zaproponował imienia Światowid? Wszak byłoby nie tylko po staropolsku, ale i po światowemu, i na angliskij jakoś można byłoby przełożyć na jakieś Światło Świata, albo Potężnego Pana, też byłoby klawo mieć Strongmastera, albo Lightworda.


No i na deser Polarny zostawił sobie Slavka. No tego, to już Polar kompletnie nie żabi, kumanie po prostu mu się tu zacina na Maxa von Sydowa. Jeżelibyśmy w najśmielszym pomyślunku założyli, że Slavko to po prostu Sławek, to za cholerę Polar nie kuma skąd wzięła się ta pisownia?? Myślę, że Ci którzy wymyślali te ksywki dla zmutowanych bliźniaków nieźle musieli wcześniej pochlać Siwuchy z Ukraińcami i im się pisownia i wymowa mocno popier… chrzaniły.


Puszczając wodze fantazji  na tym samym poziomie, co włodarze UEFA, Polarny proponuje parę zamienników dla polskiej wersji maskotki na EURO 2012:


Fakuś – zrozumiały dla wszystkich, związany z międzynarodowym pozdrowieniem Fuck You Men egzystującym na stadionach świata, imprezach okolicznościowych i mniej okolicznościowych, a także na drogach i ulicach miast i wsi całego świata. Staropolski Fakuś zrobiłby zapewne furorę i zdobył sympatię milionów kibiców, szczególnie, gdyby drukowano go z jego pozdrowieniem wypisanym na … palcach.

FUCK YOU EURO 2012

Lechujś – przepiękne imię łączące ze sobą staropolskiego Lecha i staropolskiego chuja. Etymologia drugiej składowej Lechujsia nie jest do końca znana, ponieważ korzeni doszukuje się zarówno w albańskim „hu” (członek męski), jak i w staropolskiej choinie (chvoja), czy też w równie starej chuci. Jakby nie patrzeć chu Ci u nas dostatek, a i fryzura maskocie sterczy jak chvoja na weselu. Więc może Lechujś byłby trafionym imieniem, szczególnie, że niektórzy mieliby również inne, być może słuszne skojarzenia.


Dupek – może być żołędny, albo treflowy, czyli taki walet, co to waletuje na waleta i liczy na szarpane, bo sam niczego za bardzo zdobyć nie może. Symbol polskiej polityki, podejścia PZPNu do maskotek, i poziomu polskiej piłki nożnej, i w ogóle takie mocno polskie i swojskie by to było.


I na koniec Zibi – bo kojarzyłoby się z numerem na koszulce, na siłę można byłoby zdrobnić od Zbigniewa, a przy okazji i Włochom by się podobało bez względu na długość włochów, a także ich umiejscowienie. Co prawda niektórzy mogą uważać, że to synonim dla wcześniejszego imienia, no ale nie przesadzajcie ok?


Resztę pozostawiam kreatywności swoich czytelników. Wymyślmy jakieś imię dla naszej maskoty narodowej!!! Polacy nie gęsi … i swego Lechujsia mają.


Ze staropolskim pozdrowieniem Czuj Czuj Czuwaj!!!

 


WNIOSEK: IGNORANCJA TO MATKA GŁUPOTY, ŚLEPOTA UMYSŁOWA TO JEJ PRZYRODNIA SIOSTRA. OBU W POLSCE ŻYJE SIĘ CAŁKIEM DOBRZE.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Dzisiaj miała pojawić się relacja z testów e-papierosów, jakich dokonał „na się” Polar. Niestety, ale  z dokonał odpadło do i się ostało samo konał, co znacznie utrudniało rzetelność testu, głównie ze względu na zmniejszone zapotrzebowanie na palenie, chyba, że palenie głupa, bo tego Polarowi nigdy dość, a także, na wypaczoną percepcję smakową, co miałoby zapewne wpływ na ocenę smakowitości e - kąska.

A miało być tak e-medialnie i e-fektywnie… a wyszło tylko eee ... tam. Nic straconego, będzie na koniec tygodnia.


ZAKAZ PALENIAWynik testu miał się zbiec z wejściem w życie nowelizacji „Ustawa antytytoniowej”, nakładającej ograniczenia na palenie papierosów, między  innymi w różnych pomieszczeniach użyteczności publicznej, a także w niektórych miejscach publicznych, takich jak przystanki autobusowe czy place zabaw dla dzieci. Jednym słowem  wywalić WON palaczy na margines.


I bardzo dobrze!!! Polar podpisuje się pod tą ustawą wszystkim czterema łapami i ogonem!!! Tak, tak, to nie pomyłka. Polar palący od przeszło 20 lat jest, jak najbardziej za nowelizacją ustawy i ograniczeniami dla palących. Dlaczego? Ponieważ mimo, iż lubi zapalić po obiadku, lubi zapalić do wódeczki czy piwka, lub smagnąć dymka na spacerku to:


- nienawidzi, jak mu ktoś chucha do schabowego;

-nienawidzi, gdy cały pub, restauracja, czy dyskoteka wali tak dymem, że nie ma czym oddychać, a włosy nawet na piętach skręcają się ze smrodu;

- nienawidzi, gdy po dwóch piwach, tak śmierdzi fajami, że nawet pchły zdychają w futrze, a mole popełniają samobójstwo topiąc się zbiorowo w piwie;

- nienawidzi, gdy w całym wagonie wali fajami, tylko dlatego, że jest jeden przedział dla palących, którzy się wietrzą na oścież otwierając drzwi od przedziału;

- nienawidzi, jak na przystanku, gdy się czeka na autobus trzeba wdychać palenie innych;

- nienawidzi, gdy czuje klienta w windzie, który jara papierocha, albo, gdy musi wdychać dym z papierosów na klatce schodowej.


Palacze won na ulicę!! To mówi palący Polarny!!! Palcie tam, gdzie Wasz dym nie będzie przeszkadzał również INNYM palącym i nie będzie szkodził i przeszkadzał wszystkim tym, którzy mają papierosy tam, gdzie czasami zagląda proktolog!!!

 


WNIOSEK: WOLNOŚĆ TO NIE TYLKO PRAWO, TO RÓWNIEŻ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TO CO SIĘ ROBI SAMEMU.

 





Na zakończenie wyniki konkursu zgodnie z obietnicą.


Dzięki przychylności firmy reprezentującej marki Mild i Volish, będą dwie nagrody. Pierwsza dużo lepsza niż na początku zakładaliśmy, bo będzie to nowy produkt właśnie wchodzący na rynek czyli


E-PAPIEROS X6


e - papieros X6

 

a szczęśliwym posiadaczem tego e-papierosa zostani:


MEMENTOMORI66


Drugi e- papieros firmy MILD otrzymuje:

 

AISHA35


Zwycięzcom Polarny gratuluje i prosi o kontakt ze skrzynek meilowych przypisanych do Nicka z komentarzy i podanie adresu i nr telefonu na który ma zostać przesłana nagroda. Na kontakt Polar czeka do piątku. W razie nie zgłoszenie się zwycięzców Polar wskaże następnych. O terminie dostarczenia nagród Polar poinformuje zwycięzców meilowo.

czwartek, 11 listopada 2010

Polar obudził się dziś z gardłem zawalonym, jakby połknął jeża. Samopoczucie pod kreską, ale… uśmiechnął się do swoich myśli i zaprzągł się w poranek. No, co prawda poranek zaczął się dopiero o 11, ale co kogo Miś Gogo, o której dla Polara zaczyna się Poranek. Ważne, że się zaczął.


UŚMIECHJeż w gardle nastroszył kolce i Polar zaczął dzień pełen przygód. Najpierw zwalił żelazko, ale na szczęście się nie poparzył, ale wiecie, co się odwlecze to nie uciecze. Na wszelki wypadek, żeby nie było nudno, to sobie rozciął palca super cienkim, ostrym jak brzytwa japońskim nożem w kolorze nadziei.

 

Nadzieja, że dalej będzie dobrze Polara nie opuszczała. Płonna to jednak była nadzieja. Następnie Polar rozbił w kuchni litr soku bananowego. Setne sekundy lotu i … godzina sprzątania, żeby jednak nie było za wesoło to sobie Polar pociął palce, gdy zbierał szkło. Na wszelki wypadek zrobił to we wcześniej niepociętą rękę, aby wyrównać i zachować odpowiednią kompozycję.

 

Gdy już przeszła Polara myśl, że na dzisiaj wystarczy, to na koniec Polar poparzył niepocięte palce, całe trzy, brytfaną z pieczonymi udkami kurczaka. To tak w ramach wyrównania bilansu niepoparzenia się żelazkiem. Na koniec Polar rozdarł sobie spodnie na dupie, tak aby kończącemu się dniu zrobić zadośćuczynienie, że tak mało dziś w nim było wrażeń.


I wiecie co? Polar żyje i pisze. Co prawda paluchy bolą, gdy wciska się klawisze, ale co tam!!! Najważniejsze, że Polara humor mimo wszystko nie opuszcza. Dlaczego? Ponieważ Polar włączył sobie opcję pozytywnego myślenia. To bardzo dobra opcja i Polarowi wydawało się, że u niego zbyt często się zacina. Tym razem zadziałała bez zarzutu. I co ciekawe im więcej Polar dostaje kopów w dupę tym pozytywniej myśli. To jakieś spaczenie, czy normalna reakcja?

 


WNIOSEK: SIŁA CZŁOWIEKA TKWI W JEGO GŁOWIE, A NIE W CZYNNIKACH ZEWNĘTRZNYCH.

 
1 , 2
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM