środa, 29 listopada 2006

 

 

SEX

Drugim tematem, który ma być myślą przewodnią pierdołowatości według Bon:Da, a jednocześnie trzecim w tryptyku „PIERDOŁOWATOŚĆ I JA” jest SEX. Czym jest sex dla przeciętnego człowieka? Oczywiście odpowiedź nasuwa się sama: czymś nieprzeciętnym. W sumie można się pokusić o stwierdzenie, że sex rządzi światem, a poza tym jest jednocześnie doskonałą walutą, lekarstwem, środkiem negocjacyjnym, środkiem psychoterapeutycznym. Z jego powodu życie tracili królowie i królowe. Z powodu jego braku lub nadmiaru wariowali ludzie. Z powodu seksu karierę kończyli prezydenci, a inni ja zaczynali. Sex ma wpływ na posłów i innych osłów. Dzięki seksowi upadały królestwa i powstawały monarchie. Sex wywoływał wojny i te wojny likwidował. Całe życie greckich bogów opierało się na seksie, tak jak i życie rzymian. Seks miał nawet wpływ na kościół, kiedy to dziewica Maryja bezseksualnie zaszła w ciążę (tu zastanawiam się, czy to był początek seksmisji i partenogenezy, czy może ktoś taką przyjemność, jak sex chciał zostawić dla siebie). Sex, tak jak ambrozja, jest darem bogów tych z Olimpu albo Tego z rajskiego ogrodu – wszystko mi jedno. Ważne, że fajny prezent dostaliśmy i to czasami samorozpakowujący się, prawie jak archiwum rar. Prawdą, z która nie zgadzają się pruderyjne homofoby jest to, że sex obejdzie się bez miłości, a miłość bez seksu niekoniecznie. Wierzejski pewnie by powiedział, że jestem perwersyjną świnią, ale to tylko dlatego, że sam na pewnej, dość istotnej z męskiego i żeńskiego punktu widzenia części ciała, nosi cilice, co by w odpowiednim momencie o sexie myśleć tylko i wyłącznie negatywnie. Sex budzi kontrowersje i wywołuje spory, nawet w łóżku. O seksie można pisać latami, rozmawiać godzinami. Jest tematem tabu, a jednocześnie jest najczęściej poruszanym tematem w życiu. Cóż sex to po prostu sex.

WNIOSEK:  SEX JEST JAK PEPSI COLA IM WIĘCEJ ZAŻYWASZ TYM BARDZIEJ JESTEŚ SPRAGNIONY.

DODANO DLA POLEPSZENIA HUMORU:

Gospodarz ma 3 świnie które nie chcą jeść. Zabrał je do weterynarza.
Lekarz  był zmęczony i zdenerwowany więc powiedział mu żeby je wziął na
pole o  północy i zgwałcił.
Facet wsadza je do niebieskiej nysy, wywozi, gwałci, wraca, wsadza do
chlewa,  a świnie nic.

Drugiej nocy tak samo. Facet ju zwątpił, ale mówi się że do 3 razy sztuka.

Wywozi świnie, gwałci raz, drugi, trzeci, wraca ładuje je do chlewa a
świnie  stoją i nie jedzą.
-Chrzanie to. Idę spać
Spał cały dzień. W nocy o północy budzi go żona i mówi:
-Ty Rysiek, świnie siedzą w Nysie i trąbią!

 

wtorek, 28 listopada 2006

 

 kupa shit

Kupa. Słowo poruszające wnętrzności i wyobraźnię każdego. Słowo, które ma pobudzić rzesze do myślenia i do setek tysiącu komentarzy. Słowo, które pozwoli mi się podbudować odbudować i w ogóle. Dlaczego podbudować? To proste ponieważ stolec (inna nazwa kupy) to jedna z głównych belek nośnych konstrukcji dachu, więc jeżeli się czymś takim podbuduję, będę się czuł o wiele mocniejszy. Wracając jednak na razie do kupy, to musi coś w niej być nieziemskiego skoro żydzi mają Synagogę Kupa w Krakowie. Jeżeli do tego dorzucimy 296 km chorwackiej rzeki (dopływ Sawy) to okaże się, że Kupa ma kolosalne znaczenie geograficzne i historyczne. To jednak nie wszystko. Jak wiemy kupa to inaczej stolec. Otóż na stolcu również mogę oprzeć swoją siłę. Ponieważ stolec to zarówno tron króla, jak i biskupa, a także władza!!!! Tak więc w kupie tkwi siła władzy!!!! Gdyby wiedzieli o tym politycy myślę, że ich kampanie wyborcze opierałyby się na kupie oficjalnie, a nie tylko tyle, że wyborcy sami się domyślają, że to wszystko to jedna wielka Kupa. Stolec jest bardzo popularny w Polsce, aż trzy miejscowości posiadają tę nazwę. Jedna koło Ząbkowic Śląskich, druga koło Sieradza, trzecia niedaleko Szczecina. Widać stolec ma siłę przekonywania. Jeżeli zebrać te wszystkie kupy i stolce do kupy to okazuje się, że mamy całkiem pokaźną kupę. Daje mi to poczucie bezpieczeństwa, bo w kupie jest raźniej, bo kupy nikt nie ruszy (bo śmierdzi). Na koniec chciałbym dodać, że gówno w jednym ze znaczeń Słownika Języka Polskiego PWN oznacza: nic, zupełnie nic … a może nic albo nic? Nie pamiętam.  No to teraz czekam na poruszenie i kupę komentarzy.

WNIOSEK: KUPA KUPIE NIE RÓWNA, CHOCIAŻ MOŻE BYĆ RÓWNIEŻ PODOBNA DO GÓWNA. 

PS. Wpis sponsorowany przez Bon:D'a oraz wytwórnię papieru toaletowego Kaczory s.z.o.o

Fenomen pierdołowatych wpisów jest przeogromny. Nikt nie wie na czym to polega. Ot pisze się, co ślina na język przyniesie, a tu wyskakuje hicior. Sam miałem kilka takich przypadków, że pisząc kompletnie o niczym wywołałem falę zainteresowania i komentarzy. Skąd się to bierze? Myślę, że z tego, że na niczym zna się każdy. Łatwiej wypowiedzieć się na temat ogólnie rzecz biorąc nijaki, bo każda odpowiedź jest dobra i nawet jak się pod spodem napisze: kocham Babcię Jadzię, to też będzie to na miejscu. Pierdołowate wpisy mają to do siebie, że zrozumie je każdy, a jeżeli nie zrozumie to i tak się może wypowiedzieć. Gorzej jest, gdy autor chce coś przekazać, wówczas pierdołowaty wpis ma podwójne życie. Pierwsze jako pierdołowaty wpis o Dupie Maryni, drugi jako coś konkretnego o czym wie tylko autor i może kilka zaprzyjaźnionych osób, z którymi się to wiedzą podzielił. Jednak nie każdy pierdołowaty wpis staje się hiciorem. W netoblogowym świecie roi się od pierdołowatych wpisów typu: zjadłem kanapkę, coś mnie ssie w żołądku, chyba zrobię kupę. Jest też wiele pierdołowatych wpisów typu: Czemu świnie mają kręcony ogon? Jednak one nie stają się czymś znaczący, po prostu są i tyle. Pierodłowaty wpis musi mieć to coś w sobie, to coś które pierdołowatość wynosi na wyżyny popularności. Teksty ambitne mają stałe grono czytelników, pierdoły potrafi czytać każdy. Podoba mi się ten fenomen. Zastanawiam się nawet nad tym, jak bardzo trzeba spierdołowacieć się we wpisie, by osiągnąć jak największe grono czytelników i zostać Naczelnym Pierdołą Kraju. Najbardziej ten fenomen jest zauważalny, gdy o pierdołach pisze ktoś, kto ogólnie rzecz ujmując jest już czytany przez dość znaczne grono czytelników.  Na przykład pod jednym z wpisów osoby uważanej za medialnego hiciora, która pisze o zakupie komputera widać 92 wpisy, pod innym dotyczącym tego samego 70. Czy to nie jest fenomen? Niektórzy z pewnością zaoponują, i powiedzą, że to jest fenomen osobowości. Czasami jest, to fakt, ale dużo częściej jest to fenomen pierdołowatości. Ciągle jeszcze nie nauczyłem się być na tyle pierdołowaty, aby trzaskać takie hiciory, ale wierzcie mi staram się brać przykład od najlepszych. Momentami moja pierodołowatość zahacza o infantylizm o czym świadczą niektóre z moich wpisów, ale ciągle brakuje mi tak wiele do pierdołowatej doskonałości. Obiecuję jednak solennie, że będę się starał ze wszech sił, by się poprawić.

WNIOSEK NA DZIŚ: PIERDOŁY ŁATWIEJ SIĘ CZYTA I NIE TRZEBA PRZY TYM MYŚLEĆ.

 

X wpada do pracy i od drzwi krzyczy:

X: - Uważajcie dziś na mnie. Sraczkę mam.

Ja: - A czym się różni sraczka od rozwolnienia, oprócz tego, że brzmi wulgarniej?

X: - INTENSYWNOŚCIĄ !!!!!!!!

WNIOSEK NA RANEK: JAK NIE UROK TO SRACZKA.

 

poniedziałek, 27 listopada 2006

 

Nudny jestem z tym o czym zacznę, ale zastanawiam się kiedy to się znudzi innym? Jadłem sobie dzisiaj późny obiad, a tu telewizja serwuje mi na podwieczorek dziecięce płody. Cóż za smakowity kąsek. W końcu jeżeli w Hanibalu Lecterze można jeść mózg ludzki z żywego osobnika, to dlaczego na deser nie można by zjeść płodu ludzkiego, szczególnie, że jest już w zalewie i zawekowany. Tylko otworzyć i już mamy świeżą sałatkę na obiad. Zastanawiam się w którym momencie kończy się dobry smak i rzetelność przekazu, a zaczyna „hieniarstwo”, bezczelność i idiotyzm reporterów. Myślę, że jest to tak ważna informacja, prawie na skalę lądowania na Marsie, że nasza TV nie mogła się obejść bez jej nagłośnienia. Chcecie coś z innej beczki? Proszę bardzo. Jako przedstawiciel rasy uwielbiającej spiskowe teorie dziejów uważam, że wszystko, co się dzieje koło Jelfy jest po to, by wykończyć polskiego producenta tanich leków. Dziś dorzuca się informację, że lekarka i pielęgniarka będą oskarżone, że użyły zakazanego corhydronu, by ratować życie ludzkie. Nie było leku zastępczego. Pytanie: ratować życie cudze czy własne, szczególnie gdy własne nie jest zagrożone? Dylemat dla mnie żaden, ale dla redaktora to i owszem. Debil? Chcecie coś jeszcze? Proszę bardzo. Stare przysłowie mówi, że leżącego się nie kopie, więc zapytam przekornie, po co prowadzi się wywiad wśród 10 latków w rodzinnym mieście Marcinkiewicza czy był on dobrym politykiem? Czyżby ktoś chciał dać do zrozumienia, że poziom intelektualny polityków i dziesięciolatków jest taki sam? Wiem, wiem, w niektórych przypadkach jest taki sam, ale nie w tym. W tym przypadku jest to osoba, której powinno się dać odejść z pola walki z mieczem. Ale nie nasza TV. Nasza TV jeszcze dokopie komentarzem, że miejsce nauczyciela fizyki w Gorzowie jest zajęte. To tylko trzy z dzisiejszych newsów, które w sposób nie mający nic wspólnego ze zdrowym reportażem pokazują świat wokół nas. Życzę smacznego i dobranoc.

WNIOSEK NA WIECZÓR: SZKODA CZASU NA WNIOSKI.

 

 indian 1

A teraz coś dla politykierów. „Przyjdzie Waletz i wszystko wyrówna” z takiego założenia wychodzą PiSiorki i strasznie się tego, jak widać boją, skoro ich Główny Wódz Wypadek Przy Pracy już się odgraża. A propos wodzów to przypomniał mi się pewien dowcip z przedszkola, jak to młody Indianin pyta się ojca dlaczego ma takie dziwne imię, a ojciec mu odpowiada:

- Bo widzisz synku to, zależało od tego kiedy poczęło się Twoje rodzeństwo. Twój najstarszy brat począł się o wschodzie słońca i dlatego ma na imię Blady Świt, Twoja starsza siostra poczęła się w samo południe dlatego ma na imię Parzące Słońce, twój drugi starszy brat począł się wieczorem dlatego ma imię Wyjący Wilk, a druga Twoja siostra poczęła się o północy dlatego ma na imię Srebrna Luna.

- No dobrze ojcze, ale co to opowieść ma wspólnego z moim imieniem?

- Wiesz co? Nie mam  czasu Ci tłumaczyć Pęknięta Gumo.

 indian 2

Tak więc wracając do meritum, co niektórym już się gacie palą. Zastanawiam się, co pocznie Wielki Wódz Marcin Kiewicz, bo teraz to on jest bezrobotny. Chodzą słuchy, że Razem z Wodzem Płaczącym Diabłem (dla bladych twarzy Rokita)  założą wspólnie partię, bo im jakoś tak po drodze. Jeden i drugi zaczynają być coraz mniej lubiani w swoich plemionach. Jestem ciekaw, jak nazywało by się ich nowe plemię?  Partyjne Odpadki? Za totem posłużyłby im zapewne Smok Wawelski umieszczony na Kolumnie Zygmunta. Życie to jednak wredne jest dla Indian, a może by ich tak zamknąć w rezerwacie albo do kotła ich, a może na odstrzał? Howgh.

WNIOSEK NA POPOŁUDNIE: JA TU JESTEM WINETOU.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM