środa, 28 lutego 2007

 

RYŚ PLAKAT TYM KINO 

Polarny wylądował. Pierwszy maruda i oportunista północnej części bloxa powrócił z wycieczki krajoznawczej. Właśnie wylazł z wyra po odespaniu beznadziejnych polskich dróg, beznadziejnej polskiej pogody, beznadziejnych polskich kierowców. No to skoro wstałem a powiedziawszy szczerze to lewą nogą zarówno dosłownie jak i w przenośni to sobie tradycyjnie pomarudzę i poszumię. Dziś na tapetę idzie RYŚ Tyma. Osobiście z niekłamaną estymą podchodzę do tego Pana, uwielbiam jego poczucie humoru czasami zahaczające o Monty Pythona. Jest jedno ALE.

 

Ostatni, medialnie nagłośniony, z odpowiednim marketingiem film pod znamiennym tytułem RYŚ, jest dla mnie delikatnie mówiąc przereklamowany, a mówiąc po Dźwiedziemu to po prostu taki sobie filmowy landszafcik, którego mocną stroną jest jedynie obsada aktorska. MISIA Barei uwielbiam, zresztą w ogóle Bareja to jest dla mnie Król Polskiej Komedii. Słowa i zwroty z Misia krążą w polskim społeczeństwie, jako coś normalnego. Jednak dalsze przygody Misia Rysia - Ochódzkiego są jedynie takie sobie. Rewelacyjny w swoim tryptyku o Kargulu i Pawlaku Chęciński, w Rozmowach Kontrolowanych był zaledwie poprawny. Ten film, który przez niektórych również jest uważany za film kultowy, na mnie nie zrobił już takiego wrażenie. Był jak dla mnie po prostu … cienki.

. 

Kontynuacja przygód Rysia we współczesnej Polsce była dla Tyma wyzwaniem. Jak dla mnie zbyt ciężkim. Tym udźwignął ciężar współczesnego marketingu, ale niestety nie będzie sukcesorem Barei. Komedia jest tak sobie śmieszna i bardziej przypomina Tygrysy Europy Gruzy, czy przygody Jurka Kilera, niż swój pierowozór - MISIA. Jestem zawiedziony. Po raz kolejny rozdmuchany medialny balon zrobił długie, przeciągłe psssssssssssssss. Niestety, ale dla mnie Ryś Tyma to, jak mawiał Belzebub w  „ Igraszkach z diabłem” o duszy, to takie wielkie nadmuchane nic. Podobnie zresztą, jak ostatnio puszczana reklam z Tymem i Konradem, która miała pojechać na popularności Tyma i Rysia. Jednym słowem Polarny jest wielce zawiedziony dalszymi przygodami swojego ulubieńca. Po raz kolejny to, co starały się sprzedać nam media, samo nie bardzo się sprzedało. A Polarny ciągle powtarza: Dobry towar sprzedaje się sam. To mówiłem do Was ja, Jarząbek… tfu… Polarny znaczy się.

 

WNIOSEK: ZBYT ŁADNE OPAKOWANIE I ZBYT NACHALNA REKLAMA ZAWSZE KRYJĄ W SOBIE BUBEL.

 
wtorek, 27 lutego 2007

 Polarny wbrew pozorom nie zasnął widząc pierwszy śnieg. Nikt go również nie posadził za oportunistyczny stosunek do reklamy Syndykatu. Polarny jest po prostu wyjechany. Z przyczyn obiektywnie subiektywnych został zmuszony do pilnego wyjazdu w 3 i ½ RP i załatwienia pewnych aspektów prawno – administracyjnych dotyczących spraw majątkowych nie swojego majątku. Z tego też powodu nie mógł odpowiedzieć na rozprzestrzeniającą się w postępie geometrycznym zabawę TOP 5. Jednak czując się zobowiązany przez NISHKĘ, MARZENKĘ 40, CYFERKI, POWAŻNEGO, MARGĘ, TAKĄJEDNĄJA, CILLĘ i jeszcze parę innych osób, których nie wymieniono, przyłącza się do zabawy i jako osoba mało interesująca i niepraktykująca przystąpi do małej pięciopunktowej spowiedzi. Polarny długo zastanawiał się po lekturze różnych blogów czym się z wami podzielić, o czym nie wiecie, a co może was zdziwić, zaskoczyć lub zaciekawić. A oto pięć zagadnień tematycznych: 

I. Polarny skończył jakieś tam prawo. Nurza się często w niuansach prawnych zarówno amatorsko, jak i zawodowo, ale nie jest zawodowym prawnikiem Polarny skończył pedagogikę, uczy, czasami wykłada, a nawet wychowuje, ale nie jest zawodowym nauczycielem. Poniekąd zna się na projektowaniu architektonicznym, umie projektować domy jednorodzinne, ale nie jest, ani budowlańcem ani architektem. Przez kilka ładnych lat uczył jak skutecznie zabijać, sam nawet był szkolony przez ludzi z Mosadu. To pierwszy rąbek o którym na pewno nie wiedzieliście, a często niektórzy biorą go za prawnika lub „profesora”. Taaa… ciekawe kim jest Polarny? Nie … tego to ja wam nie powiem. To będzie dalej tajemnicą.

II. Polarny nie ma doktoratu i prawdopodobnie nigdy mieć nie będzie, mimo, iż sam osobiście maczał palce w kilkudziesięciu pracach magisterskich i kilku doktoratach i niejednokrotnie był namawiany do zrobienia własnego. Dlaczego? To proste Polarny nie zna żadnego obcego języka oprócz francuskiego w praktyce (rzekomo jest mistrzem, ma giętki język hehehe i potrafi wyrazić to co pomyśli głowa) i łaciny … podwórkowej (9 dan). Dlaczego nie zna innych języków? Ponieważ nie nawiedzi uczyć się słów na pamięć. Polarny zna podstawy angielskiego, bo potrzebne było mu to w paru miejscach, a przede wszystkim do obsługi komputera i programów. Jak siedział trochę na Węgrzech, poznał podstawy węgierskiego, dziś po latach pozostały w pamięci liczebniki i parę zwrotów grzecznościowych. Jak Polarny był przez jakiś czas w byłej Jugosławią poznał w praktyce podstawy słoweńskiego, bo również było mu to potrzebne. Rosyjski jest znany trochę lepiej niż podstawowy, ale przypomina sobie tylko wówczas, gdy istnieje potrzeba. Niemiecki też nie jest mu zupełnie obcy, ale wszystkie te języki poznawane były od strony potrzeby, a nie uczenia się w ławce. Dlatego Polarny nigdy nie nauczy się profesjonalnie obcego języka, by móc go używać w jakimś wystąpieniu naukowym, czy też, by zdać egzamin państwowy, a to jest podstawą do tego, by ten cholerny doktorat zrobić. Ciekawe kim jest Polarny? 

III. Polarny za młodego trenował pływanie z sukcesami rangi województwa, ale nie chciał trenować na tyle intensywnie by załapać się do kadry młodzieżowej Polski. Miał szansę na sukcesy, ale leń wziął górę. Polarny trenował również piłkę nożną, koszykówkę, ale ze względu na wzrost w pewnym momencie mógł być tylko rozgrywającym. Jego Ego wzięło górę i zrezygnował. Trenował również pchnięcie kulą i rzut oszczepem, a także kulturystykę. W szkole średniej był w czołówce, na studiach prymusem. Tak więc Polarny trenował nie tylko ciało, ale także i umysł. Dziś trenuje mięsień piwny za biurkiem, bez użycia piwa, którego nie lubi. To dopiero sztuka. Ciekawy kim jest Polarny?

IV. Polarny miał hobby. W czasie przeszłym. Była to fonotelistyka. Czym jest fonotelistyka? Polarny zbierał telefoniczne karty magnetyczne (fonotelistyka) i ma ich całkiem niezłą kolekcję. Niektóre rarytasy są warte nawet koło 200 pln. Może ktoś chce kupić? Po za tym w gestii zainteresowań Polarnego leżą wszelkie pistolety jakie są produkowane na świecie.  Dziś jedynym hobby Polarnego (oprócz pistoletów) jest gotowanie, spanie i lenistwo. Wszystkie uprawiane wręcz nałogowo i profesjonalnie. Ciekawe kim jest Polarny?

V. Co wam zaserwować na koniec? Polarny jest mało interesujący, więc trudno mu wyciągnąć z siebie, coś jeszcze interesującego. No to może to, że Polarny prawie codziennie coś śni. Najczęściej są to walka z mafią, przestępcami, walka jako najemnik. Poza tym Polarny bardzo dobrze strzela i zna coś, co znane jest pod nazwą ju – jitsu, nawet ma na to jakieś państwowe papiery. Ciekawe kim jest Polarny?

 A tak w ogóle to powiedziałbym wam, że jestem kobietą, ale w to raczej nie uwierzycie. No to miłej lektury i myślenia. Polarny uwielbia dawać do myślenia.

Do zabawy typuję:

BONDA http://bond700.blox.pl/html bo kolega po fachu J 

OHOLISMIC http://oholismic.blox.pl/html bo to moja przysposobiona córka 

CYNAMONKĘ http://ancymonek.blox.pl/html bo uwielbiam Australię 

MACA74 http://l73th.blox.pl/html bo to ciekawa osobowość 

ANNĘ BUZIACZEK http://anna1985.blox.pl/html bo się kofamy :) 

I LICZBA DODATKOWA BO ZAWSZE JESTEM INNY: 

DONAVECHIA http://donnavecchia.blox.pl/html bo tak. 

PINGWINJ  http://matkapingwin.blox.pl/html bo Polarne lubią pigwiny. 

KRASAVITZA http://polskakazachstan.blox.pl/html bo z innego świata.   

WNIOSEK: PRAWDA JEST RZECZĄ WZGLĘDNĄ I CZASAMI JEST BARDZIEJ TAJEMNICZA NIŻ NIEWIEDZA.

niedziela, 25 lutego 2007

 Ostatnimi czasy czyli na dniach szanowna instytucja, która użycza nam swoich serwerów na naszą grafomanię, ewentualnie bardzo ważne przekazy z drugim, a nawet trzecim dnem zaproponowała nam Syndykat. Oczywiście zgodnie z wszelkimi prawami demokracji nie każdy może do tego Syndykatu przystąpić. Do tej wzniosłej organizacji mogą przystąpić tylko wybrani, którzy muszą spełnić następujące warunki: Trzeba pisać dobrego bloga na Blox.pl i zostać przyjętym. Zgłosić może się każdy ale większe szanse na przyjęcie mają blogi z "tematem przewodnim", istniejące dłużej niż 6 miesięcy i regularnie aktualizowane. Zwracamy również uwagę na ładny design. To jednak nie jedyne obwarowania. W regulaminie jest ich więcej. Polarny poczytał i chciał sprawdzić jak ma się jego blog do Regulaminu Syndykatu i czy się załapie do tej Elytarnej Grupy . Oczywiście się nie załapał (bo nie miał prawa się załapać) z dwóch podstawowych powodów (domniemanie - bo Agora pozostawiła sobie prawo do nie uzasadniania swoich decyzji): pierwszy - umieszczam zdjęcia i filmy nieautoryzowane, ogólnie dostępne w sieci, czym być może łamię prawo autorskie, a na blogu według regulaminu Elytarnego Syndykatu nie może być: materiałów tekstowych, graficznych czy dźwiękowych naruszających prawem chronione dobra osób trzecich; drugi – nie mam tematu przewodniego.

Nie to jest jednak problemem nad którym chciałbym się skupić, ale to, że admini bloxa i jego kreatorzy prowadzą w reklamie Syndykatu dyskryminację od której się w swoim Regulaminie odżegnują. Słowa: Przebij się przez szum dla osoby, która przez ten szum się nie przebiła stanowią pewną obelgę. W sposób jasny i czytelny admini pokazują nam szarym żuczkom blogowym, że Ci, którzy nie załapią się do Syndykatu są zwykłym szumem. Ja bym to nawet lekko nadinterpretował i rzekłbym, że po prostu zwykłymi bloxowymi "szumowinami". Skąd ta nadinterpretacja? Z odczytania następnych słów reklamy: Oddzielamy sygnał od szumu. Rozumując w sposób niezbyt skomplikowany jak na Wielotematyczną Szumiącą Szumowinę przystało wszyscy, którzy nie załapią się do syndykatu przestają być sygnałem a zaczynają być szumem, a wiadomo, że szum przeszkadza. Szum to jednostajny, głuchy dźwięk, np. zakłócający odbiór. Szum informacyjny, bo chyba o takim myślą admini, to nadmiar informacji utrudniający wyodrębnienie informacji prawdziwych i istotnych. Idąc tym tokiem szumowatego rozumowania wszelkie info poza info wypływającymi z Syndykatu będą albo mało istotne albo nie prawdziwe. Tu od razu widać dyskryminację i podział na Szumiących i Nieszumiących, na istotnych i prawdziwych i na nie istotnych i nie prawdziwych czyli na lepszych i lepsiejszych.

Jednak to nie wszystko. Lepsiejsze Nieszumy  będą miały jeszcze przywileje i być może nawet zyski. Blogi Nieszumów będą specjalnie promowane: Główne miejsca w których będziemy promować blogi należące do Syndykatu to strona główna portalu gazeta.pl, strona główna Blox.pl oraz strony artykułów zamieszczanych na portalu. Dzięki ich promocji Agora ma zamiar zbijając zyski z reklam (oczywiście fifty fifty z właścicielem bloga), które na Nieszumach zostaną zamontowane. Nie mówi się jednak o pewnym niuansie prawnym, że  przyjęcie do syndykatu jest na swój sposób prawną umową o dzieło i jeżeli z tego tytułu ktoś będzie czerpał korzyści materialne będzie musiał zapłacić od tego podatek. Zakładamy więc piękne miasto dla wybranych, a reszta won do szumiastego getta.

Jednak wracając do tematu lepszych i lepsiejszych okazuje się, że jesteśmy oceniani pod względem przydatności marketingowej, a nie właściwie tego co i jak naprawdę piszemy. Mam olbrzymie szczęście, że mnie jednak oceniają moi czytelnicy  i oni stwierdzą czy jestem szumowatym szumem czy też jakąś informacją, która warto przeczytać. I na koniec chciałbym uciąć wszelkie dyskusje na temat tego, że wyżywam się, że mnie nie przyjęto do Syndykatu, ani tego, że płaczę za zyskami z reklam czy też promocją na pierwszej stronie GW. Po prostu odniosłem się do sposobu reklamowania Syndykatu. Zastosowano tu reklamę o wydźwięku dla mnie negatywnym na zasadzie zgłoś bloga i sprawdź czy nie jesteś szumem, sprawdź czy jesteś lepszy czy gorszy. Nie przyjęli Cię? Jesteś szum jak cholera, prawie z certyfikatem i oficjalnie stajesz się gorszy. Gratuluję Szanowni Admini!!! Pozostanę przy swoim szumowatym szumie, który jest dużo lepszy niż wiele Nieszumowatych Nieszumów z Syndykatu. Zaczyna mi to znowu przypominać stare TOP 100 oraz krytykowane przeze mnie Polecamy. Polarny to jak zawsze cholerny oportunista. Szkoda tylko, że mój głos nie rozniesie się dalej.

WNIOSEK: TAM GDZIE ZACZYNAJĄ SIĘ PIENIĄDZE, KOŃCZY SIĘ ROZSĄDEK I DEMOKRACJA.

 
piątek, 23 lutego 2007

 

Pierdolenie o Szopenie (nie mylić z Chopinem) jest równie dobrą metodą zajmowania miejsca literami na blogu, jak na przykład filozoficzny dyskurs nad „prezydentem durniem”, „RoZwijaniem Rozpudy” czy też o ortografią czy eutanazją. Równie dobrym tematem może być czy chrzcić swoje dziecko czy nie, albo czy religia jest nierozerwalną częścią kultury czy może jest osobnym zbiorem o części z kulturą wspólnej. Zresztą z matmy zawsze byłem cienki, więc na temat zbiorów i podzbiorów się nie wypowiadam. Mnie wystarczy, że potrafię policzyć swoją pensję i średnią ocen na zaliczeniu. Zmuszanie Was w sposób bezczelny do komentarzy jest równie dobrym sposobem na zapełnianie tej bieli jak każdy inny. Chociaż z drugiej strony do niczego Was nie zmuszam, bo każdy ma wybór, którego nie determinuje żadna sankcja karna, no chyba, że społeczna w postaci tego, że nie zaistniejecie w tak ważnym blogu - blogu mojego Ego. W sumie nie mówiłem Wam do tej pory, ale to moje Ego pisze ten blog, a ja mu się tylko przyglądam nanosząc pewne poprawki. Mój stosunek do blogowania ciągle ewoluuje. To dobrze, bo stanie w miejscu cofa mnie, ewentualnie stojąc nad przepaścią daję znaczący krok na przód. Kiedyś starałem się swoje myśli ubierać w słowa, ale ostatnio stwierdziłem, że jest dużo lepiej jak z gołą dupą latają sobie na golasa. Nie są wtedy może prostsze w zrozumieniu, ale są bardziej moje a czasami nawet i Wasze. No więc dziś sobie, no i Wam przy okazji, tak trochę pierdolę bez sensu, ale z tego co słyszałem pierdolenie poprawia krążenie, wzmacnia mięsień sercowy, ma pozytywny wpływ na dokrwienie mózgu, a także czasowo jeszcze jednej części o której z grzeczności nie wspomnę. Dzięki temu dbam o swoje i Wasze zdrowie. Czy można napisać notkę o niczym, którą wiele osób przeczyta do końca? Otóż można, bo to co czytacie jest tego najlepszym przykładem. Co chcę Wam przekazać w tej notce? Czy jest tu drugie dno? Oczywiście, że jest pod warstwą mułu bezmyślności. Chciałem pokazać, że doskonale można pisać o niczym, co dzisiaj z olbrzymią przyjemnością uczyniłem. Jaka jest rzeczywistość blogowa przedstawia w filmie przyjaciel Polarnego.

.

 .

.

WNIOSEK: PISANIE BEZ SENSU MA SWÓJ UKRYTY SENS.

  

PS> Następna notka będzie bardziej sensowna, bo mam zamiar pojechać sobie po blox.pl.

 
środa, 21 lutego 2007

EUTANAZJA

-         według Słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego skrócenie przez lekarza w szpitalu mąk pacjenta w przedłużającej się agonii za pomocą śmiertelnej dawki środka uśmierzającego ból;  

-         według Wikipedii - zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej umotywowane skróceniem jej cierpień (euthanasia z greckiego dobra śmierć);

-         według Słownika Języka Polskiego PWN -spowodowanie śmierci osoby nieuleczalnie chorej wywołane współczuciem, możemy ją podzielić na czynną – spowodowanie śmierci chorego,  bierną – zaniechanie leczenia.

 ORTOTANAZJA – zaniechanie podtrzymywania sztucznie życia pacjenta (jest stosowana w Polsce i na świecie)

Polarny nie byłby Polarnym gdyby nie ruszył tego tematu, który pojawił się w wiadomościach, a na temat którego Polarny niegdyś ściął się z pewnym świętojebliwym profesorem podczas pewnej kuluarowej dyskusji.  Dlaczego w Polsce nie można usankcjonować eutanazji?  W kilku krajach uważanych za cywilizowane (Holandia, Belgia, Szwajcaria, Oregon USA oraz T. Północne w Australii)  możliwość odebrania sobie życia, a więc możliwość godnej śmierci bez bólu i cierpienia jest już usankcjonowana. U nas takiej możliwości nie ma. Jak powiedział Pan Religa: - Nie widzi takiej możliwości. Jeżeli nie widzi takiej możliwości sam Minister Zdrowia, a zarazem znany lekarz, to tak jakby nie było o czym mówić. Wracając jednak do pytania, to odpowiedź dla mnie jest dość prosta: tak długo jak państwem będzie kierować rząd proklerykalny, którego wyznacznikiem działania będzie tylko i wyłącznie skrajnie chrześcijańska etyka, do póki będziemy państwem kościelnym w którym więcej niż obywatel ma do powiedzenia pleban, tak długo nie ma co myśleć o usankcjonowaniu eutanazji. 

Nie twierdzę, że eutanazja jest prosta w wykonaniu i nie ma tu niejednoznacznych aspektów moralnych. Nie twierdzę również, że jest prosta na bazie administracyjno – prawnej, ale twierdzę, że jest możliwa i wykonalna. Uważam, że każdy kto jest zdrowy psychicznie, powinien mieć w pewnych sytuacjach prawo do stanowienia o swoim życiu lub śmierci. Nie przemawia do mnie kreacjonistyczny bełkot, że nie człowiek daje życie, więc i nie człowiek ma prawo je odbierać.

 

Według mnie prawo do eutanazji powinni mieć wszyscy nieuleczalnie chorzy, których cierpienia fizyczne nie pozwalają im godnie żyć, ani godnie umrzeć. Powinni mieć to prawo Ci dla których życie jako warzywo, nie ma najmniejszego sensu. Każdy, tak jak dziś ma możliwość zapisania się na dawcę organów poprzez noszenie w portfelu odpowiedniej deklaracji, tak powinien mieć możliwość wpisania się na listę eutanazyjną w razie wypadku, w którym na przykład umiera mózg, albo np. gdy wypadek spowodowałby utratę wszystkich członków. Taką deklarację należałoby wypełnić przed zdarzeniem, w pełnej świadomości, po odpowiednich badaniach psychiatrycznych i w obecności adwokata czy notariusza. Uważam, że godne życie jest ważniejsze niż życie w ogóle.

 

 Mój sposób podejścia do eutanazji pozwala przemyśleć wcześniej ten problem i podjąć decyzję nie będąc narażonym na osobiste odczucie sytuacji potrzeby eutanazji. Niestety jesteśmy państwem pseudokatolickim i wszystko co wiąże się z wykonaniem wyroku śmierci jest bezbożne i godne potępienia. Myślę, że dzisiaj jest również czas na podsumowanie sondy na temat kary śmierci. Jak pokazują wyniki ankiety na 284 respondentów 62% uważa, że w Polsce powinna istnieć kara śmierci, 29 % jest jej przeciwna z różnych względów, a 9% jest niezdecydowanych. Nasuwa się więc pytanie: jeżeli tak by rozkładał się stosunek procentowy w całej populacji Polaków to czy Państwo – Rząd wzięłoby to pod uwagę? Wątpię! Eutanazję można nazwać albo świadomym samobójstwem (potępiane przez kościół), albo świadomym wydaniem na siebie wyroku śmierci (również potępianym), jakby nie patrzeć dupa z tyłu, i to i to, śmierć na własne życzenie.

 

Czy sam bym był tym który odłączałby respiratory, wyłączał guzik aparatury podtrzymującej życie, podał truciznę zabijającą natychmiast czy środek nasenny? Tak! Robiłbym bym to zawodowo jeżeli taka istniałaby potrzeba. Czy byłbym mordercą? Według dzisiejszego prawa tak. Według nowego – NIE. Polarny to jednak bestia. Dziś proponuję tak jak kiedyś udział w sondzie i dyskusji na temat czy eutanazja powinna być dozwolona w Polsce. Macie możliwość wypowiedzenia, co na ten temat myślicie zarówno biorąc udział w sondzie, jak również wypowiadając się w komentarzach.

 

WNIOSEK: JEŻELI CHCEMY GODNIE ŻYĆ, POZWÓLMY GODNIE UMRZEĆ.

 
Wracając jeszcze raz do tematu zimy. Dla tych wszystkich, którzy nie chcą zimy, którzy z utęsknieniem oczekują wiosny. Dla tych, którzy uważają, że tak jest dobrze jak jest. Dla tych, których globalne ocieplenie nie przeraż. Dla tych, którzy nie lubią śniegu. Zobaczcie...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM