środa, 31 stycznia 2007

. 

Taaa… Dźwiedź Polarny zidiociał i zapisał się do MyBlogaloga. Jako zwierze wyjątkowo niereformowalne sam się sobie zdziwił. Logowanie zapisywanie i inne takie zajęło mu parę chwil. Polarny obiecał, że będzie się przyglądał, a aby się przyglądać trzeba wejść do środka. No to polarny zaliczył pierwsze bliskie spotkanie trzeciego stopnia z MyBloglog. Czy było trudno? Hm… Polarny działał intuicyjnie i jakoś mu to wyszło bezproblemowo. Czyżby korzystał z wrodzonej i nabytej inteligencji? Nie możliwe, ponieważ ani jednej ani drugiej nie posiada, ani takowej ostatnio nie zakontraktował. Polarny jest sceptyczny, marudny i niecierpliwy. Co widać między innymi w poniższym odcinku filmu o Polarnym.

.

.

Polarny nikogo nie namawia do wejścia do społeczności Mybloglog, w której utworzono podspołeczność Bloxa. Nie na mawia z kilku podstawowych przyczyn: wejście logowanie i korzystanie jest zbyt trudne, by tym się zainteresować, nie ma tam czego szukać, nie ma tam żadnych możliwości kontaktu, wszystko tam działa jak UFO – ŚLIMOL i wyprowadza Polarnego z równowagi mimo iż Polarny to, jak już nie raz powtarzałem, niespotykanie spokojny Dźwiedź. Nie wierzycie?! Sami zapiszcie się i sprawdźcie.

.

.

     LINK ->              MYBLOGLOG RULEZ

.

WNIOSEK: NIE POZNASZ SMAKU JAK NIE POLIŻESZ.

 

happy wc 

Polarny przed świętami Bożego Narodzenia dostał tymczasowo nowe biuro wyremontowane z kasiorkę Unii Europejskiej. Dostał te biuro do użytkowania wraz ze swoim szefem. Właściwie to szef dostał, a Polarny się tylko podłączył, ale jak to dumnie brzmi: - Polarny dostał nowe biuro. Nasz aneks biurowy składa się z pięciu biur i toalety. W tym aneksie jesteśmy z szefem jedynymi samcami, w związku z powyższym pozostała część załogi „G” to lachony, kobietony tudzież inne - Ony, jak to mawia pewien kabareciarz. W związku z tym mixem, toaleta zwana pieszczotliwie kibelkiem jest, tak jak na hamerykańskich filmach o szmalu, sexie i biznesie – koedukacyjna. Może nie było by to dla Polarnego szokiem, bo przecież pisiolka nosi na wierzchu od urodzenia, a że przykryty trochę futrem - żadna różnica, wstydu nie ma, gdyby nie dziwne kobiece zwyczaje. Polarny nigdy nie łaził do damskiego kibla, ani w celach poznawczych, ani erotycznych, ani w żadnych innych, więc w temacie kibel damski był po prostu dziewiczy. Polarnemu zawsze wydawało się, że to faceci postrzegani są jako brudasy, niechluje, olewatorzy nie przykładający wagi do spraw otoczenia, ale kobiety współużytkujące z Polarnym toalet, szybko go z tego błędu wyprowadziły. Po pierwsze nie wiadomo dlaczego z uwielbieniem zostawiają otwarte drzwi od klopa i całej toalety, a szczególnie wtedy kiedy skończą robić kupkę. Polarny zastanawia się czy One myślą, że srają fiołkami albo może "Addictem" Diora lub „Czarnym Kaszmirem” Donny Karan? Polarny na ich miejscu otworzyłby okno, szczególnie, że nie jest zabite gwoździami tak jak kiedyś, ale one nie, one wietrzą drzwiami a nie oknami. Inny aspekt to wiecznie podniesiona deska do góry. Kuźwa, Polarny był wręcz pewien, że to chłopy nie opuszczają deski i cały odór z rur, z niedospuszczonego szczania, z drasek kaki przyklejających się do muszli (cóż za poetycka nazwa) klozetowej urozmaica mieszankę do oddychania na korytarzu, a to jednak nie!!! To kobiałki wiecznie podnoszą tę dechę do góry. Istnieją dwie możliwości: albo uwielbiają przeglądać się w tafli wody, albo wśród nich mamy zakamuflowanego transwestytę.

 haapy girls happy mens

Jeżeli wchodzi w rachubę ta druga opcja, to jego kamuflaż jest genialny, bo nawet zużyte tampony i podpaski potrafi zostawić na parapecie. To jednak nie koniec dziwów ze strony naszych biurowych „dziwów”. Jedna z Pań idąc do toalety puszcza wodę ze wszystkich kranów. Polarny zastanawia się czy chce zagłuszyć swój sik, którego ciśnienie dorównuje sile wody z węża strażackiego do gaszenia wieżowców, czy też potrzebuje aż takiego pobudzacza? Bez względu na cel, po takiej wizycie łazienka pływa, toaleta pływa, a Polarnego chuj strzela. No i ostania sprawa. Wszystkie panie nagminnie wyrzucają papierowe ręczniki na ziemię, mimo iż do klopa mają zaledwie 2 metry. Rzucają zawsze w jeden róg, tam gdzie powinien stać kosz. Zamiast kosza leży jednak worek, tyle tylko, że nie zawsze. Kobietonom biurowym nie spędza to snu z powiek, gdy zasypiają nad biurkiem. Po prostu, jak nie ma worka, to albo przytargają reklamówkę, albo rzucają śmieci na podłogę. Ostatnio w tym wiecznie wysypującym się worku zaczęły przybywać inne gadżety, niż tylko zmięte papierowe ręczniki. Obecnie róg łazienki stał się biurowym śmietnikiem na: podpaski, papierki po cukierkach i czekoladach, paczki po kawie, cukrze i mleczku, a także czasami na wczorajsze gazety. Po miesięcznej koedukacji w tym pomieszczeniu Polarny chętnie wróciłby do jakiegoś męskiego, pachnącego uryną kibla, gdzie poczułby się znowu normalnym Polarnym. 

WNIOSEK: RÓŻNICA MIĘDZY KOBIETAMI, A MĘŻCZYZNAMI JEST ZASADNICZA. KOBIETY SĄ PO TO, ABY TE ZASADY USTALAĆ, A FACECI PO TO BY JE ŁAMAĆ. A MOŻE I ODWROTNIE? NIE PAMIĘTAM. ŚWIAT SIĘ ZMIENIA.

 
wtorek, 30 stycznia 2007

Rozprawa rozwodowa w sądzie.

Wysoki Sąd: - Niech Pan uzasadni pozew rozwodowy w kilku słowach.

Powód: - Bo moja żona to brudas i niechluja.

Wysoki Sąd: - Proszę szerzej.

Powód: - Podam przykład. Przychodzę o 3 nad ranem z imprezy. Wchodzę do kuchni. Patrzę… zlew pełen naczyń. Nawet nie ma się gdzie odlać proszę Wysokiego Sądu.

Mieliście kiedyś w pracy do czynienia z Mephitis mephitis (dla nie wtajemniczonych ze Skunksem)?   Ja miałem. Może nie w sposób permanentny, ale dość intensywny. Był moim podwładnym.


To była śmiercionośna kula smrodu. Pojemnik na toksyczne związki chemiczne produkowane w sposób ekologiczny przez jego fizjologię i przemianę materii. Posiadał dwa źródła smrodu: odbyt i ekrynowe i epokrynowe gruczoły potowe. Korzystał z nich w sposób przyprawiający o mdłości.


Z pierwszego źródła korzystał w sposób cichy i przebiegły. Potrafiło mu się wymsknąć to i owo podczas różnego rodzaju spotkań służbowych i zawsze udawał idiotę, że to nie on. Jednak drogą eliminacji i faktu, że smród pojawiał się zawsze, gdy on uczestniczył w spotkaniach służbowych został nominowany do Oscara za Najbardziej Smrodliwe Indywiduum.

 

Drugie źródło było od niego zupełnie nie zależne. Gdy facet pobiegał trochę z papierami, polatał po piętrach zaczynało od niego walić ja z murzyńskiej chaty spod podłogi. Jego biuro śmierdziało jakby zesrało się stado małp. Do tego nigdy nie otwierał okna. Jego smród zabijał muchy w locie. Swoją drogą wielu się zastanawiało co on żre, że mu zawory nie wytrzymują? Dopóki miał biuro sam, a osoby z nim współpracujące miały styczność chwilową było Ok., ale jak ze względów remontowych skomasowano dwa biura razem i na 15 m2 nagle zaczął pracować Skunks i jeszcze dwóch Panów, zaczęło być to mało śmieszne.

 

Wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? To, że nikt mu nie zwrócił uwagi na to, że pierdzi i śmierdzi. Każdy się krygował i zastanawiał się jak dać mu do zrozumienia, że czasami można się przy nim… porzygać? Przytyki na zebraniach i niewybredne uwagi osób wchodzących do jego biura nie przynosiły efektu. Nikt nie śmiał mu wprost zwrócić uwagi, że jest brudas i niechluja. Nikt… oprócz Polarnego. Polarny któregoś dnia stwierdził, że ze smrodem jest jak z paleniem papierosów nie każdy to musi wdychać i… zebrał gościa do kupy (hm… cóż za adekwatne słowo) i opierdolił go. Nie wiem ilu z was miałoby cywilną odwagę, samozaparcie i brak zahamowań by prosto w oczy powiedzieć komuś, że jest śmierdziuchem?

 

Polarny nie miał zahamowań i miał odwagę i powiedział wyraźnie Panu Skunksowi, że jeżeli jeszcze raz spierdzi się po cichu na spotkaniu służbowym albo w jego biurze będzie śmierdziało to narobi mu publicznie wstydu. Wierzcie mi, że w takich przypadkach jak Skunks drastyczne pociągnięcia przynoszą najlepszy skutek. Skunks przestraszył się publicznego blamażu i zrozumiał, że w końcu wszyscy wiedzą, że to jego dupa ma nie wyregulowane zawory, a jego pot jest przyczynkiem zdychania much. Jeżeli ktoś nie dba o swoją higienę dla siebie i czeka, aż mu bród po miesiącu sam odpadnie to jego sprawa i nie muszą się z tym męczyć inni. Problem Skunksa został definitywnie rozwiązany. Od rozmowy z Polarnym Skunks zamknął zaworek w tyłku (może się zakorkował?) i zaczął pachnieć „wodą kolońską” i dezodorantem. Czasami może zbyt intensywnie, ale to lepsze niż smród stada baranów po kopulacji.


WNIOSEK: CZASAMI SAVOIR-VIVRE CZY BON – TON TRZEBA SCHOWAĆ DO KIESZENI.

poniedziałek, 29 stycznia 2007

.

Promocja medialna czyli naparzanie spotami i reklamami w telewizji i gazetach, w tym także w Gazecie Wyborczej, przyniosło swój cel. Miliony widzów zasiadło przed telewizorami by obejrzeć arcydzieło serialowe ostatnich lat. Czy arcydzieło? I tu tkwi zagwozdka. Polarny naczytał się o serialu wielu pozytywnych opinii, wysłuchał kilku wypowiedzi i z nadzieją zasiadł przed telewizorem. I co? - I gówno! - chciało by się powiedzieć, ale, że Polarny czasami jest kulturalny to powie: - I wiosełek sto. Pełne rozczarowanie!!!! Dno i sześćset metrów mułu!!! Jedyne, co ów osławiony serial wywołał w Polarnym, to ataki ziewania oraz przemożną chęć wyłączenia odbiornika. Jednak Polarny to wytrwała bestia i chciał zobaczyć pierwsze dwa odcinki do końca, by wiedzieć o czym pisze. To była katorga. To już Kiepscy, Szpital na perypetiach czy Rodzina Zastępcza wywołały w Polarnym większe poruszenie niż Prison Break. Jakoś zwroty akcji mnie nie powaliły, a fabuła jest jakoś tak mocno naciągana. Zastanawiam się kogo tak naprawdę zachwycił ten serial? Czy nie jest to przypadkiem kolejna komercjalna próba wciśnięcia nam medialnego chłamu? Nie jestem recenzentem filmowym, a jedynie subiektywnym odbiorcą i film kompletnie do mnie nie przemówił. Reklama zachwycająca, serial nużący. Lubię suspens, lubię filmy akcji, lubię myśleć, domyślać się i kombinować, a w tym filmie miało być tego zatrzęsienie. Zapytam po cichutku: - Gdzie to było? Jakoś widać za głupi jestem na ten film, w związku z powyższym proponuję inny serial … o Polarnym, a poniżej jeden z jego odcinków. Myślę, że jest w nim więcej do myślenia i suspensu niż w tym czymś, co okrzyknięto arcydziełem serialowym. No to… zapraszam na film.

.

.

.
.

WNIOSEK: NIE BAWI MNIE INSTYNKT STADNY. TRUDNO BĘDĄ MNIE W DUPĘ GRYZŁY PSY. 

.

  

 

Dzwonie do chłopaków czy Pani L przyniosła im dokumenty.

JA: - Czy L już doszła?

R: - Nie wiem. Ja jej nic nie robiłem.

JA (ignorując odpowiedź): - Jak dojdzie to zadzwoń do mnie.

R: - Zaczym dojdzie to może trochę potrwać, kobiety zawsze dłużej dochodzą.  

*** 

Za jakiś czas zniecierpliwiony dzwonię do chłopaków. Odbiera A.

JA: - Macie te dokumenty?

A: - R!!! Mamy te dokumenty?!!!

Po chwili.

A: - R mówi, że mamy...

JA: - To dobrze …

A: -  … to w dupie!

 

***

 

Siedzimy z A na schodach przed biurami Głównych czekając na zajęcia. Podchodzi do nas A2 i wita się.

A2: - Cześć! Co tak siedzicie na schodach? Na coś czekacie?

JA: - Dzielimy się stołkami i zastanawiamy się, kto który ma zająć.

A2: - Rozumiem, że stołki są już podzielone?

A: - No właśnie nie i dlatego siedzimy na schodach.

 

WNIOSEK: NIEZBADANE SĄ WYROKI BOSKIE ... I KADROWE.

niedziela, 28 stycznia 2007
. 
MIŁYCH SNÓW KOCHANI.
.
.
 .
. 
WNIOSEK: WSZĘDZIE MOŻNA ODNALEŹĆ PIĘKNO, TRZEBA TYLKO CHCIEĆ.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
MÓJ FOTOBLOG
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI


ZAPRASZAM