wtorek, 09 lutego 2010
Polarny zastanawiał się czy przypadkiem nie pociągnąć wątku populistycznego w następnej notce, ale z braku czasu została podjęta decyzja, że na to przyjdzie czas i następnym razem zajmiemy się facetami, bo przecież to też jednostki warte uwagi. A dziś tak zupełnie light. Mamy Colę Light, ciasto light, czekolade light, gówno Light u co niektórych też by się znalazło, to i notkę też możemy mieć light, ot taka notka dla tych którzy się odchudzają, również intelektualnie. W sumie ten wpis to jedynie pretekst do wstawienia kolejnych zdjęć, z kolejnego spaceru nad morzem. Przy okazji Polarny zainwestował w polędwicę z tuńczyka. Tego rarytasu jeszcze Polarny nie próbował. Różne gówna się w życiu jadło, ale tego akurat nie. Mówię Wam, niebo w pysku. Polędwica jest po prostu zajebista. Nie wiem, jak to możliwe, że mając pod nosem taki rarytas jeszcze go do tej pory nie zarzuciłem na ruszt. Cena za kg dla przeciętnego zjadacza bułek z Tesco jest dość zaporowa, bo 52 zł za kilogram, ale gdy zobaczyłem ile śmiga kilogram polędwicy w sklepach (od 75 do 110 zł za kg) to stwierdziłem, że warto zainwestować w te parę deko. Nie raz już pisałem, że Polarny za rybami to tak nie koniecznie, ale z ciekawostek powiem, że niedawno jadłem śledzie w occie faszerowane prawdziwkami i kurde…. dobre było. Jadłem już śledzie z papryką, z fetą, z oliwkami, z pieczarkami, z rodzynkami i miodem, z suszonymi pomidorami, ale z prawdziwkami jeszcze nie. No, ale rzekomo śledź to nie ryba, a jedyni chwast morski, ale ja się na tym nie znam. A ktoś może jeszcze zna jakieś śledzie ciekawie robione i podrzuci przepis? Dobra, co ja tu będę rypał o rybach i dźwiedziowym rybnym menu, ja chciałem w końcu tylko ciekawe zdjęcia naszego Bałtyku pokazać, bo same gołe to tak głupio wstawiać. Chociaż niektórzy wstawiają gołe … dupy i też jest ok., więc może skasować notkę???
Rozbrykałem się z tym fotkami. Zapraszam nad morz zimą. Tyż jest piknie.
WNIOSEK LIGHT: ZERO KALORII, ZERO WNIOSKU.
sobota, 06 lutego 2010
No właśnie!!! Dlaczego? Głupie kobiety mogą dalej nie czytać, bo i tak nie odpowiedzą ani sobie, ani Polarnemu na to pytanie. Reszta może z nudów rzucić okiem, ale nie polecam, bo w tekście odpowiedzi nie ma, a raczej są pytania, a ludzie z reguły przecież nie lubią odpowiadać na pytania, a kobiety szczególnie. Nie raz w swoim polarnym żywocie słyszałem, że kobiety są głupie. Stwierdzenie to zawsze padało w takiej intonacji, że należało je przyjąć za pewnik, a nawet dogmat. Co ciekawsze, to zdanie oznajmujące: „Kobiety to głupie som” padało dużo częściej z ust kobiet niż mężczyzn. Nawet same w rozmowie z Polarnym niejednokrotnie używały: bo ja taka głupia jestem; bo kobiety to są głupie; my zawsze jesteśmy durne. I że keee.. że niby grzyby? Czyżby wrodzona kokieteria, że niby one takie biedne i głupie, a facet to taki ego śmego super Hi –Fi, wiecznie mądry, a nawet najmądrzejszy w całej wsi i okolicy folwarku, i powinien otoczyć je specjalną opieką? Że niby one takie niepełnosprytne i trzeba wykazać, że to nie głupota a jedynie splot niezależnych okoliczności? Co ciekawe Polarny słyszał to wielokrotnie od kobiet, które w jego oczach były stworzeniami mądrzejszymi od Polarnego o całą galaktykę, co w sumie nie jest wcale takie trudne. To dziwne słyszeć z ust kobiety, która ma nie tylko lepsze i wszechstronniejsze wykształcenie niż Polarny (a przynajmniej takie samo), ale ma również zajebisty ogląd świata, niesamowitą intuicję, niepodważalną inteligencję, dystans do otoczenia i wrodzone poczucie humoru. To dziwi. Dziwi, bo jest … dziwne. Są dziesiątki kobiet, których Polarny w życiu nie określiłby mianem głupie, a już głupia cipa w szczególności, a one… jakoś nie stronią od takiego określenia własnej osoby. No i o co tu k..wa chodzi? No Polarny normalnie jest zielony w tym momencie, jak młody szczypiorek lub skarpetki Majewskiego. Gdyby Polarny powiedział jakiejś: - Wiesz, ale Ty głupia cipa jesteś. To zaraz podniósłby się rejwach, a Polarny dostałby wiązankę, niekoniecznie kwiatów. Czasami Polarny tak mówi, ale wtedy kiedy: a) ma rację b) może sobie na to pozwolić. A kobiety? A kobiety nie tylko siebie epitetują, ale dowalają ogólnie swojej płci. No i niech mi ktoś wytłumaczy w czym tkwi ten haczyk, bo ja normalnie durny jestem jak blada dupa, bo rzekomo opalone są mądrzejsze. A może to na zasadzie kontrastu? Ona mówi, że jest głupia i oczekuje, że ja zaprzeczę? A jak zaprzeczam to i tak wychodzi na to, że dupę mam z tyłu i, że gówno jem to i gówno wiem. No i bądź tu Dźwiedziu mądry i traf za logiką kobiety? No, ja wiem, że wielu twierdzi, że poszukiwanie logiki u kobiet, to jak poszukiwanie Świętego Grala, no ale ja wciąż mam nadzieję, że wyłapię o co w tym wszystkim biega. No i dlaczego blondynki mają być głupsze od brunetek? To co, łysi są mądrzejsi od owłosionych, ubrani od nieubranych, chudzi od grubych?
WNIOSEK: KOBIETY SĄ PO TO ABY JE KOCHAĆ A NIE ROZUMIEĆ. TYLKO? TO CHYBA TROCHĘ ZA MAŁO.
czwartek, 04 lutego 2010
Ostatnio, jadąc gdzieś na zakupy swoim QQ, Polarny usłyszał w jakowymś radyju „Poradnik Majsterkowicza czyli jak wkręcić siostrę”. Tekst brzmiał mniej więcej tak, ale mogę trochę zmyślać: „Bierzemy siostrę sztuk raz i zaczynamy ją wkręcać. Wkręcamy tak długo, aż poczujemy z jej strony opór. Z braku siostry można w zastępstwie wkręcać brata”.
No i tak a propos tego majsterkowania, poradnika i wkręcania, oraz chęci to Polarny nie dalej jak wczoraj sam osobiście jednosobowo indywidualnie wkręcił siebie do oporu. A było to tak:
Polarny ma w domu kibel. No wiem, że niektórych to może dziwić, bo polarne to leją na śniegu gdzie po padnie, a raczej gdzie siknie, a teraz śniegu jest w bród to i kibel zbędny. A latem? No, a latem kibel się przydaje, więc Polarny kibel ma. A w tym kiblu ma miskę. Ale nie taką zwykłą, ale … KLOZETOWĄ!!. No i ma ten … no… no ten do spuszczania (i nie jest to ręka). No i „ten do spuszczania” to od lat spuszcza się, jak dziewięćdziesięcioletni dziadek przy kąpiącej się osiemnastce czyli, albo po kropelce, albo w ogóle.
Cóż, do tej pory domownikom jakoś to nie przeszkadzało, a do miski biegali … z miską, jak zdarzył się cięższy kaliber, a to co się niechybnie zrobiło nie chciało się spuścić. Nawet czasami zastanawialiśmy się czy tego nie opatentować, jako materiał na niezatapialne łodzie podwodne dla USA, ale nam przeszło. Ale odbiegłem od tematu.
No, więc domownikom to nie przeszkadzało, aż do momentu kiedy Koleżanka Małżonka oznajmiła: - Trzeba kupić Nowy Kibel!!! - Po co? – zastanawiał się Polarny skoro ten, który jest, jest: a) ładny, b) zgrabny, c) powabny, a że się nie spuszcza jak szesnastolatek na widok świerszczyka, to jeszcze nic nie znaczy, szczególnie, że wszyscy się do tego przyzwyczaili. - Ile kosztuje Nowy Kibel? – zagaiła niewinnie Koleżanka Małżonka. - No taki lepsiejszy, to tak będzie powyżej trzech stów – oznajmił Polarny i w tym momencie zaświeciła się w głowie Polarnego lampka i pękła na głowie kulka Pomysłowego Dobromira.
- Jak to?!!! Ja mam wydać trzy stówy na Nowy Kibel?!!! Niedoczekanie Wasze!!! – wykrzyczał Polarny w myślach i ruszył po skrzynkę z narzędziami. Akcja Kibel rozpoczęta. Oczywiście, jako Stary Dobry Fachowiec, Polarny spuścił sobie na nogę żabkę, co znacznie zmobilizowało go do pracy. Następnie jako Stary Dobry Fachowiec, w skrócie na potrzeby notki nazwijmy go eSDeeF, zapomniał zakręcić, nim zaczął odkręcać, więc wykąpał sobie skarpetki i spodnie do kolan. Gdy jednak już zakręcił, to nie mógł znowu odkręcić czego innego, a następnie wkręcić co trzeba, co w sposób dobitny wskazuje, że wkręcanie nie jest takie proste. Gdy jednak to, co trzeba było zakręcić zostało zakręcone, rzeczy do odkręcenia odkręcone, a te do wkręcenia wkręcone, eSDeeF zaczął majsterkować.
No, co Polarny robił to opisywać Wam nie będę, powiem jedynie, że umywalka … do mycia, lustro do … mycia, wanna w drugim pomieszczeniu … do mycia, Polarny do … mycia. A końca roboty nie widać!! No, ale eSDeeF w ciemię nie bity … za często, skupił się, jak to w kiblu, i … tandaradam… udało się!!! Kibel działa!!! Wytrysk ma taki, że nie jeden młodzik, by mu go pozazdrościł. Teraz hasło, często powtarzane przez Polarnego: „bystry jak woda w klozecie” w końcu nabrało bardziej wymiernego kształtu. Efekt końcowy? Polarny upomniał się u KM-ki o trzy stówy, bo pięćdziesiąt odjął za amortyzację. A, że trzeba było trzy lata czekać na naprawę? No cóż, dobry fachowiec ma terminy zajęte daleko do przodu, a jeszcze gdy mu się nie chce, to sami rozumiecie. Chce się ktoś zapisać?
WNIOSEK: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE – POWIEDZIAŁY WPIEPRZAJĄC BABCIĘ ROBALE.
wtorek, 02 lutego 2010
Taaaa… zima jest jakby ktoś nie zauważył. W sumie chyba trudno nie zauważyć. Polarny nie pamięta takiej zimy od 1979 roku. Wtedy nie poszedł do szkoły, a ferie świąteczne przedłużyły się o dwa tygodnie. Nie pamiętam nie wiadomo ile, ale pamiętam zaspy wyższe ode mnie, tunele śniegowe na drogach i to, że jak się w jedną zaspę przy rowie wpierniczyłem to koledzy wyciągali mnie sznurkami, bo zapadałem się do środka jak w bagno. Ta zima jest nie lepsza. A przynajmniej się na taką zapowiada. Dziś obiecano u Polarnego rekordowe opady śniegu rzędu 45 cm, rzekomo tylko w Białymstoku mają być większe. I do tego ten wiatr, który na północy (czyli u Polarnego) ma wiać nawet z prędkością 90 km/h. Jak tak będzie wiało z północy to będzie trzeba uważać na nisko przelatujące pingwiny. Zima jest nie licha bo zaspy w niektórych miejscach sięgają półtora metra, a przy skarpach i rowach nawet do trzech. To przestaje pomału być śmieszne. Nawet QQ Polarnego się zbuntował, jak mu pod majty śniegiem nawiało. Komputer mu zwariował, bo elektronika nie jest przyzwyczajona do tego, aby zaspy śnieżne były na … akumulatorze. Ostatnio Polarny tak sobie stał QQ-siem na światłach i oglądał otaczającą go przyrodę. Wybierał się na spacer nad morze. Śniegu przy przejściach metr i lepiej, niższe samochody grzęzły, ludzie ledwo się przemieszczali z jednego końca pasów na drugi. Normalnie Epoka Lodowcowa. Tylko czekać kiedy za babcią w moherowym berecie naciągniętym do kostek zacznie człapać Maniek z Elką, a za nimi wypierdoli się jak długi Sid. Na spacer Polarny wyprowadził również Nikusia. A to parę spacerowych fotek:
A w mieście zima na pełnym gazie. Lanos, nie jeżdżony, jest zasypany do wysokości szyb. Nawet QQ ma miejscami problemy z jazdą. Jutro wychodząc z Sukiem Marki Bokser na sikanie, to najpierw nie będę znowu mógł otworzyć drzwi od klatki schodowej, a później pies wysika dziurę w którą sam się zapadnie i błagalnie będzie piszczał, żeby mu pomóc wyjść. W sobotę tak wiało z północy, że Polarny myślał, że z nieba zaraz fokami zacznie walić. I niech ku…wa ktoś mi jeszcze powie, że mamy globalne ocieplenie!!!
WNIOSEK: ZAMARZŁ
niedziela, 31 stycznia 2010
Kiedyś, i chyba również dziś, Sowa była (jest) symbolem mądrości. Gdy jednak poczyta się o pomysłach pewnego wikariusza rodzą się poważne wątpliwości, co do tej mądrości Sów. Zresztą co do ogólnej mądrości kleru Polarny też miał zawsze poważne wątpliwości. Nie od dziś wiadomo, że kościół sam w sobie jest instytucją totalitarną. Władza silnej ręki, wieczne układy, wewnętrzna kontrola oparta na denuncjacjach i wewnętrznym szpiegostwie. Aby mieć to wrażenie wystarczy porozmawiać z byłymi klerykami i księżmi, którzy z różnych powodów zrzucili sutannę. Widać ten totalitaryzm wewnętrzny zaczyna wyłazić na zewnątrz. Dziwię się tym wszystkim którzy przyklasnęli pomysłowi księdza Sowy, aby kontrolować obecność na mszy przez czytanie linii papilarnych uczestników. Wydawało mi się zawsze, że chodzenie do kościoła jest dobrowolne, a tu okazuje się, że nie. Trzeba zaliczyć 200 mszy, aby zostać dopuszczonym do bierzmowania. Tak się zastanawiam jaki kisiel z mózgu trzeba zrobić uczniom i ich rodzicom, aby kontrola linii papilarnych przyjęła się większością głosów? A do tego jeszcze rzekomo ksiądz Sowa wyszedł naprzeciw potrzebom rodziców i wprowadził w ten sposób nie tylko kontrolę, ale i dyscyplinę. Znaczy rodzice tumany są i nie radzą sobie z dziećmi i muszą je przymuszać do chodzenia do kościoła. Zastanawiam się tylko po co? Cóż zawsze twierdziłem, że kościół z pełną premedytacją ingeruje w życie swoich wiernych, tak jak zawsze twierdziłem, że ich indoktrynacja i pranie mózgów jest jednymi z najlepszych na świecie i tej sztuki powinny się uczyć wszystkie CIA, MI6, MOSADY i inne badziewie szpiegowskie. Ciekawe czemu dorośli ludzie dają sobie robić sałatkę warzywną z mózgu i pozwalają się robić tak w bambuko? Strach przed gniewem bożym czy wyklęcie na ambonie? A rzekomo jest XXI wiek. Idąc tropem księdza SOWY i wychodząc naprzeciw potrzebom kościoła, a także idąc za głosem nowoczesności, mam kilka propozycji do wykorzystania w przyszłości przez kościół: - czytnik siatkówki oka dla dorosłych przy wejściu do kościoła i konfesjonału; - czytnik linii papilarnych przy dawaniu na tacę; - wprowadzenie terminali do kart płatniczych w celu umożliwienia dawania na tacę z karty płatniczej; - wprowadzenie spowiedzi internetowej za potwierdzeniem podpisu elektronicznego; - wprowadzenie kolęd domowych za pomocą kamer internetowych; - dla dziewcząt i kobiet przymusowe badania ginekologiczne i wystawianie elektronicznego oraz papierowego certyfikatu, że jest są dziewicami, zezwalającego na uczestnictwo w mszy świętej i na otrzymanie ślubu kościelnego (zastanawiam się tylko jak to wykryć u chłopców, oraz co z pettingiem i seksem analnym).
Ma ktoś jeszcze jakieś propozycje??? Wspomóżmy NASZ kościół katolicki swoimi pomysłami!!! Może nie będą gorsze?!!!
WNIOSEK: NIESTETY NIEKTÓRYM GŁOWA SŁUŻY TYLKO DO NOSZENIA CZAPKI.
czwartek, 28 stycznia 2010
Polarny jak był taki jeszcze mały, do góry sikał, na chleb mówił beb, a na księdza Zorro, to nieraz w piaskownicy wchodził w polemikę wiaderkowo – łopatkową ze swoimi i cudzymi rówieśnikami na temat zależności i podległości terytorialnej w piaskownicy. Ze względu jednak na niewyszukany zestaw słów i brak szerszych zasobów wyrażenia nimi pewnej ekspresji wypowiedzi nie raz stosował środki bardziej bezpośrednie typu: piasek we włosy i łopatką przez łeb. Metody te może nie wyszukane, aczkolwiek skuteczne zazwyczaj przynosiły zamierzone efekty. Z czasem Polarny zaczął obrastać w futro i jego Biblioteka Słowa Powszechnego znacznie się rozszerzyła. Polemiki nie zanikły, a często wraz z rozwojem wykraczały poza granicę piaskownicy. W czasach tych Polarny potrafił już powiedzieć: kurwa, spierdalaj, czy ciąg druta wale jeden, aczkolwiek nie zawsze w odpowiednim kontekście. Z czasem jednak i to się zmieniło, a Polarny zaczął wyszukiwać innych zamienników, na to co już poznał. Świat słowa jest wielki, a chłonność Polarnego jeszcze większa, więc studia nad językiem codziennym przychodziły z dużą łatwością. Podczas tych studiów, niewątpliwie jednych z najważniejszych w życiu Polarnego, rzeczony poznał słowo kurdupel. Ot proste słowo, krótkie, łatwo przyswajalne i wówczas nic nie znaczące. - Te!!! Kurdupel!! Spierdalaj stąd z tym rowerkiem!!! – usłyszał Polarny drałując sobie po ścieżkach rowerowych nad rzeką na placu zabaw i przeszkadzając najwidoczniej swoją osobą w ujeżdżaniu motorynki. Nie wiedząc o co chodzi, ale znając dobrze słowo spierdalaj popedałował sobie Polarny w siną dal, nie zdając sobie sprawy, że nie tylko kurdupel ma znaczenie, ale pedałowanie w przyszłości również może je mieć. Okazało się, że kurdupel to nic innego jak postać marnego wzrostu. Polarny nie wiedział czy się obruszyć za to określenie czy też przyjąć to jako wyznacznik centymetrów, których jak wiadomo natura za młodu skąpi. Ostatecznie przyjął to z obojętnością zaliczając jako jeszcze jeden wolumin w Bibliotece Słowa Powszechnego. Polarny w życiu nie raz używał później słowa kurdupel i to w różnych konotacjach. Z zabarwieniem i pozytywnym i negatywnym, śmiesznym i poważnym, w zdrobnieniach i bez, i jakoś z tym żył. Inni też żyli. Oprócz tego słowa pojawiło się w życiu Polarnego również wiele synonimów i z nimi też dało się żyć. Przy okazji poznawania słów Polarny dowiedział się, że kurdupel tak naprawdę to z założenia etymologicznego jest określeniem nader pozytywnym, ponieważ tak mówiono o Napoleonie. Fakt, że po francusku - coeur de peuple, co wolnym przekładzie oznacza serce ludu, ale jednak określano. U nas niestety ten zwrot przyjął się jako określenie nie wielkości serca, ale ciała, no bo końcu Napoleon był coeur de peuple -owaty ze swoim metr pięćdziesiąt siedem. I tak wielkość osobowości zeszła na poziom wielkości ciała. No i tak ostatnio Polarny znowu zastanowił się nad kurduplem, gdy zabolało to Coeur de Peuple’a naszej Ojczyzny, jaśnie nam panującego Lecha Już Drugiego. Wielkość człowieka poznaje się między innymi nie po wzroście, ale po braku małostkowości. Widzieć rzeczy wielkie, a przechodzić okrakiem nad małymi i nie istotnymi jest rzecz wielką, i wtedy człowiek staje się Coeur de Peuple, a nie kurduplem. I teraz zasadnicze pytanie czy obrażać się za tego kurdupla czy nie? Są tacy co czują się pedałami, a nie homoseksualistami i idą z tym do sądu. Są tacy którzy nie mogą uwierzyć w swą wielkość i bardziej przejmują się kurduplem niż pomówieniem o gwałt na sekretarce. No i są tacy którzy rządząc ludem nie czują się Jego Sercem, a jedynie jego kurduplem. Cóż, gdyby ten co się tak mocno obraża poszedł po rozum do … hm… no właśnie nie bardzo wiem gdzie, bo tam gdzie się ciśnie na usta nie bardzo jest po co, to by wiedział co odpowiedzieć tym, którzy zarzucają mu kurduplowatość. Jednak niestety tak bywa, że jak ktoś czuje się kurduplem, to czepi się tego faktu, jak tonący brzytwy, tak jak i pedał nie czując się homoseksualistą będzie się czuł urażony za pedała. I nie ma na to żadnego lekarstwa oprócz własnej wielkości i bycia ponad rzeczy, które nas wewnętrznie nie dotyczą. Nie popieram posła Palikota w jego zachowaniach i gdybym to ja miałbyć Sercem Ludu, to olałbym szczekanie, bo jak to powiedział pewien Sąd uniewinniając właściciela bodjaże owczarka, za zakłócanie ciszy nocnej, pies ma to w naturze, że po prostu musi szczekać.
Gdyby Polarny miał iść do sądu z każdą inwektywą jaką usłyszał w swoim życiu z najprzeróżniejszych ust pod swoim adresem, albo które o nim napisano, musiałby mieć swój własny sąd, własną prokuraturę i w ch…j wolnego czasu. No, ale niestety nie ma, szczególnie tego ostatniego. Dlatego też do sądu idzie w sprawach istotnych, a nie z pierdołami, bo opinię o człowieku wyrabia tłum a nie jednostka. A rzucony w kierunku Polarnego ch…j czy cokolwiek innego przelatuje nad głową, jak jaskółka, która wiosny nie czyni. Amen.
WNIOSEK: ABY BYĆ WIELKIM NIE TRZEBA MIEĆ WIELU CENTYMETRÓW. |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
THE BEST OF HUMOR
THE BEST OF SERIOUS
PIERWSI ... bo tak
RÓŻNY BLOGOWY ŚWIAT
NOWO I STARO ODKRYCI
BLOG ROKU 2007
BLOG ROKU 2008
SKARGI I WNIOSKI DO
DODATKI
p> |