Blog > Komentarze do wpisu

BABY SĄ JAKIEŚ INNE czyli WIELKI KICZ NA JESZCZE WIĘKSZYM EKRANIE

Porażka!!


Od tego wyrazu zaczynam recenzję mocno rozreklamowanego filmu Koterskiego "Baby są jakieś inne". Dlaczego porażka? Dlatego, że ten film mnie po prostu zmęczył.


Po haśle "Seksmisja XXI wieku" spodziewałem się naprawdę dobrej komedii z kultowymi tekstami, które na długo wbiją się w moją pamięć. Kilka tekstów po wyjściu z kina zapamiętałem, ale już po kilku dniach od obejrzenia w głowie "ciemność widzę, ciemność".


Ten film ma tyle wspólnego z seksmisją, co świński ogon z korkociągiem, czyli oprócz tego, że jest zakręcony to nic poza tym. Sam film daje się OGLĄDAĆ przez jakieś 20 minut, później jeżeli chodzi o słowo FILM, jest to totalna porażka. Nie wiem jak inni, ale ja nie jestem przyzwyczajony do filmu w którym KOMPLETNIE NIC SIĘ NIE DZIEJE, a jedyną atrakcją jest dialog i to miejscami nie dość, że nie śmieszny to jeszcze głupi i sztuczny.


Przez cały film obserwujemy jak dwóch gości jedzie samochodem i rozmawia. To ma być film? Gdyby to była sztuka teatralna i to wystawiona jako monodram z wewnętrznym dialogiem bohatera, byłoby to strawne i do przyjęcia. Oczywiście nie w wymiarze prawie dwóch godzin, ale w wymiarze sztuki. Po mniej więcej 40 minutach zamknąłem oczy i zacząłem po prostu słuchać, bo tego filmu nie da się oglądać. Jazda w nocy samochodem męczy wzrok i właśnie tak się czułem - zmęczony. Ci, którzy wybierają się na dłuższe nocne eskapady  samochodem wiedzą o czym mówię. Po 40 minutach jazdy z bohaterami filmu czułem się zmęczony i miałem ochotę wysiąść. I co niektórzy wysiedli. Kilka osób opuściło seans przed jego końcem i myślę, że nie byli to Ci, którym chciało się siku, lub dostali pilną wiadomość. Po prostu - film był zatrważająco nudny, jeżeli chodzi o sferę wizualną. Jeżeli do tego nie rozumiało się jeszcze dowcipu, jaki serwował reżyser, to porażka murowana.


Ten film, gdyby stał się audycją radiową, lub też niezbyt długim skeczem kabaretowym byłby świeży, dobry, odpowiednio skupiałby uwagę widza, a tych, którzy lubią dowcip w stylu Koterskiego pewnie by zadowolił. Niestety, mimo, że się uśmiałem kilka razy z odgrzanych dowcipów i powiedzeń, to jednak uważam swój czas spędzony na "Babach" za czas stracony, a na pewno za czas, który przyprawił mój wzrok o "mdłości".


Jeżeli wybieracie się na przereklamowaną produkcję "Baby są jakieś inne" to serdecznie odradzam. Proponuję poczekać, aż się ukaże DVD i wrzucić je do odtwarzacza, puścić głośno i pójść do kuchni myć naczynia, sprzątać toaletę, robić pranie czy prasowanie, powycierać kurze lub … kogutowi, czyli zająć się czymś pożytecznym, bo i tak jedyne, co w tym filmie warte jest obejrzenia jest to, co się … słyszy, a i to w dość, niestety, miernym wydaniu.


Gra aktorska słabiutka i naciągana, momentami nudna i kompletnie nie śmieszna. Pastisz rzeczywistości pomacany po wierzchu, zaakcentowany, ale rozmyty i niedosłodzony, przypomina bardziej brudną bryję niż kompot w którym można byłoby wyłowić jakieś śliweczki.



To moje zdanie, ale przecież BABY SĄ JAKIEŚ INNE, więc może ktoś już obejrzał to arcydzieło i ma zupełnie inne zdanie niż ja? W końcu do kina na tę kiczowatą szmirę walą ludzie drzwiami i oknami, a najgłośniej i najczęściej w kinie śmiały się BABY, pewnie dlatego, że są jakieś inne i pewnie dlatego, że film to satyra właśnie na facetów. Potrafię śmiać się z siebie, ale to co widziałem było nie śmieszne, a żałosne. Ale, cóż, znowu widać jak wiele może zdziałać dobra reklama, podparta paroma chwytliwymi populistycznymi hasłami. Osobiście na miejscu Machulskiego pozwałbym do sądu producentów filmu, za porównywanie "Bab" do "Seksmisji",  bo to już nawet nie jest niesmaczne, to już jest po prostu ubliżanie.


I jeszcze jedno, może mi ktoś powie dlaczego Koterski do wszystkich swoich filmów wpycha swego lekkoniepełnosprytnego synka? Tego też jakoś nie kumam.


Kum. Kum.

 


WNIOSEK: BABY SĄ JAKIEŚ INNE, A FACECI … TACY SAMI.



środa, 19 października 2011, mr.polarny

Polecane wpisy

Komentarze
maczek0
2011/10/19 18:35:38
niedaleko mojego domu wisi wielki plakat reklamujący ten film i chciałem się na niego wybrać, ale po przeczytaniu tej recenzji poczekam aż ukaże się na dvd.
-
pesymistyczne
2011/10/19 18:36:48
Cudownie, że dziś sobie to przeczytałam, na jutrzejsze obiecane wyjście do kina na ten film pójdę nastawiona bardzo pozytywnie. ;-)
-
mr.polarny
2011/10/20 20:49:24
MACZEK bardzo słuszna decyzja, chyba, że lubisz OGLĄDAĆ, audycje radiowe :)

PESY ciekawe czy z twego seansu też będą wychodzić widzowie. Podziel się swoją opinią, bo jestem ciekaw, jak postrzegasz tę szmirę.
-
2011/10/21 09:47:50
harry, stwierdzenie, że nie wiesz czemu Koterski wpycha do wszystkich swoich filmów swojego niepełno-coś tam syna jest poniżej Twojego poziomu intelektualnego - dobrze wiesz czemu to robi.

Film widziałam. Odczucia miałam podobne jak Ty - teksty nie do zapamiętania, akcji praktycznie żadnej. Ale nie uważam czasu spędzonego nad tym filmem za stracony. Może akurat miałam "dzień" na tego typu film?
Za Koterskim nie przepadam.
-
hanula1950
2011/10/22 21:16:45
Byłam, podzielam twoje zdanie. Ja bym to widziała jako słuchowisko w odcinkach np. w Trójeczce. Od migotania świateł bolały mnie oczy. Wciąż musiałam zamykać.
-
2011/10/23 00:18:17
Czekałam na ten film i się przeczekałam... znaczy przekonałam, że póki co bardziej opłaca się wybierać się do wypożyczalni, a nie do kina.
-
mr.polarny
2011/10/23 17:23:37
CZWÓRECZKA to było takie pytanie trochę retoryczne, a trochę przewrotne. Na temat młodego Koterskiego mógłbym napisać trochę więcej, ale nie chcę kopać leżącego (przynajmniej dziś).

Co zaś się tyczy filmu, no to ja nie miewam takich dni, że z chęcią OGLĄDAM SŁUCHOWISKO.

HANULA no mnie też zmęczyła ta panująca ciemność, szczególnie, że nie nadawała temu filmowi nastroju. Równie dobrze te wszystkie teksty mogli pociskać przy piwie. Nawet przy piwie lepiej by to pasowało.

FOKSY ja jakoś wielkich nadziei z tym filmem nie wiązałem. Zaciekawiła mnie jedynie reklama porównująca film Koterskiego do Seksmisji. Okazuje się, że porównanie równie nietrafione jak sam film.
Filmy tego typu jak "Baby..." powinny same się sprzedać i stać się kultowymi, a nie być ogłaszane jako kultowe przed emisją. Z reguły okazuje się takie ogłaszanie porażką, jak i w tym przypadku.
-
2011/10/24 21:18:38
Filmu nie widziałam, ale Koterski to taki specyficzny humor,
absolutnie nie śmieszny, dlatego porównanie z Seksmisją pulsującą
jak krew w żyłach CAŁKOWICIE nieudane ;))
Fajnie, że piszesz Michu :)
Ta inna ;))))
-
wolto
2011/10/25 23:44:39
Zaraz po wyjściu z kina pewnie miałem identyczne zdanie co ty, i żałowałem wydanych 22 zl w Multikinie (na szczęscie udało mi się wejść potem do sali kinowej obok gdzie dopiero co zaczął się inny film, wiec wydanie 22 zl na 2 filmy w kinie to już nie było takie straszne).
Jednak teraz sądzę że Polacy torchę mentalnie nie dojrzeli do arcydzieł, i widząc je po prostu uznajemy je za kitch. Podobnie było z Picasso kóry był doceniony dopiero po latach.
Film jest na tyle arcydziełem że po prostu takiego jeszcze nie było wcześniej, jest prekursorem, i z czegoś mega nudnego zrobił nawet poniekąd ciekawą i śmieszną rzecz. Ba, przyznam się że pomomo posępnego wyrazu filmu byłem w stanie więcej razy się zaśmiać niż na niejednej niby mega śmiesznej polskiej komedii. I iwlee jeszcze innych rzeczy mógłbym tu przytoczyć, jednak nie ma potrzeby, bo po prostu nie każdy umie czytać mędzy wierszami, albo widzieć głębiej. Bo ci co mają klapki na oczach dużo nie zobaczą ( a takich u nas pełno). Ci co mają nie tyle co oczy a raczej umysł szeroko otwarty, zobaczą o wiele więcej tego, cojest niedostrzegalne dla innych. I właśnie stąd się biorą diametralnie różne opinie na ten sam temat. Co nie zmienia faktu że i tak mi szkoda by było wydać 22 zl na ten film. Choć cieszę się że w końcu w Polsce nie tylko komercyjna chałtura (np Bitewa Warszawska) potrafi na siebie zarobić, ale i głębsza sztuka taka jak np tworzone przez Koterskiego też może być rentowna.

Pozdrawiam i ciekaw jestem jak znalazłeś mój blog heh
-
hanula1950
2011/10/27 13:22:08
Buziaki słoneczne posyłam.
-
raz79
2011/10/27 14:54:40
Od początku wiedziałem, żeby omijać tego gniota szerokim łukiem. Dobrze, że Polarny utwierdziłeś mnie w przekonaniach :)

Do Wolto:
Eeee .... yyyy .... czyli, że co? Że jak? ... Jak Koterski tworzy głębszą sztukę to ja jestem Ojciec Dyktator. Poza tym po to się tworzy film mieniący się komedią, ładuje masę kasy w promocję i wyświetla w przeróżnych multipleksach, żeby był tym czym ma być - sztuka masową skierowaną dla mas, łatwą w odbiorze i przystępną dla przeciętnego Kowalskiego, który chce się rozerwać za 22 zł i nie ma zamiaru głowić się przez 3 dni po seansie co też łaskawy autor miał na myśli.
A jak przeciętny Kowalski zechce się pogłowić, wysilić mózgownicę, poczytać między wierszami i poczuć lepszy od sąsiada to sobie pójdzie na sztukę w teatrze, wypożyczy na DVD dramat psychologiczny albo przeczyta biografię Justina Bibera lub tomik poezji ;) (z tym Justinem to taki joke).

"Ci co mają nie tyle co oczy a raczej umysł szeroko otwarty, zobaczą o wiele więcej tego, cojest niedostrzegalne dla innych. I właśnie stąd się biorą diametralnie różne opinie na ten sam temat." - bzdura! Są gusta i guściki. Jeden woli steki wypieczone drugi krwiste. Ktoś woli hot-dogi, ktoś kawior, a jeszcze inny jak mu skarpety śmierdzą.


-
mr.polarny
2011/10/27 16:33:41
"... I przyjdzie taki dzień i taka chwila, że odpowiedź na komentarze i częstsze pisanie czas się znajdzie."

ASPRO mnie Koterski śmieszy i w tym filmie też pary razy szczerze się uśmiałem, ale to nie to ... co Polarne lubią najbardziej, więc jako całość dla mnie ciężka do strawienia. Być może w myśl myśli Wolto za głupi jestem i mam oczy szeroko zamknięte :)

WOLTO gros swojej wypowiedzi zaczerpnąłbym z komentarza Raza, więc tego co on powiedział (napisał) powtarzać nie będę.
Arcydzieło? Nie będę posiłkował się słownikami, aby przytoczyć co to słowo oznacza, powiem więc jedynie, że ten film może i jest nowatorski, bo w końcu nowatorskim na swój sposób jest przenieść na ekran audycję radiową, ale na pewno obok arcydzieła nawet nie leżał.
Porównywanie Koterskiego do Picassa kina jest delikatnie mówiąc mocno naciągane, żeby nie powiedzieć obraźliwe (dla Picassa).
Cóż nie lubię, gdy do komercyjnego badziewia dopisuje się historię. Wystarczy, że to badziewie ma już swoją reklamę, dopisywanie ideologii już mnie nie bawi.
Widać mam oczy szeroko zamknięte na "to arcydzieło" i nie rozumiem przesłania, bo pewnie coś mi je przysłania.

HANULA dziękuję, pogodę ducha przyjmuję w każdych ilościach

RAZ dziękuję, że uprzedziłeś po części moją odpowiedź i swoją mogłem skrócić o połowę :)
PS. Czasami skarpety fajnie śmierdzą :)
-
2011/10/28 18:05:42
Skarpety jak śmierdzą to jeszcze nie problem, gorzej jak już od mózgu zjeżdża :P

Apropos arcydzieł, stawiam Baby... na półce z polskimi wypocinami, i nieżle tam wygląda. Jakbym postawił na światowej półce, no to cóż, szkoda słów, no ale jeszcze może troche czasu minie zanim ich poziom dogonimy, bo w argument na brak pięniedzy już coraz mniej osób się nabiera.

No tak, inaczej pogadają sobie poeta z poetą, a inaczej chłop z chłopem. Dlatego więc więcej nie ma już sensu mówić, bo to będzie niczym uczenie śledzia latać, i przegadaj tu takiemu. Spróbujcie zrobić choć raz film, nawet amatorski, a zacznienie inaczej patrzeć na dzieła innych. Ja tez marudziłem na zupy mojej mamy, dopóki nie musiałem sobie sam gotować. Ja gotować się nauczyłem, inni nadal jedzą zupy w proszku - i to jest właśnie ta różnica w poziomach. Może w zupach mamie nadal nie dorównuję, jednak mam już respect dla tego co zrobi.

Jeżeli z kina nie wyszedłeś (przyp. wyszłeś - dla tych co taką odmianę po raz pierwszy widzą) przed końcem filmu, to coś już znaczy, sam pomyśl co. Jeżeli wydałeś pieniądze by pójśc na to do kina, to po prostu wpadłeś w tę pułapkę komercyjną, na którą tak strasznie narzekasz. Gdyby nie ta komercja to byś w kinie nic prawie oglądąc nie mógł. Narzekasz na komerche, a kiedy byłeś ty czy owy w kinie studyjnym na czymś ambitnym, albo jak często chodzisz do takich kin, teatrów czy oper?

A misie polarne raczej nie mają reklam na dupie, więc nie sądze coby były dumne z takiego komercyjnego bloga ;)

Pozdrawiam i nie narzekjacie tak bardzo, bo Polska wcale taka zła nie jest :P
-
2011/10/28 21:47:15
Dzięki za niekomercyjną, jak to ma miejsce na serwisach kinowych, recenzję. Miałem dylemat, czy utopić się w Bitwie Warszawskiej 1920 i zrobić przyjemność sobie, czy w tym filmie i zrobić przyjemność żonie. Teraz wiem, że pójdę na Bitwę, bo mimo setek negatywnych opinii, wydaje się być ona o niebo większym dziełem ;)
-
raz79
2011/10/29 20:38:45
Do Wolto:
Tak się zastanawiam czy zrozumiałeś co ja do Ciebie napisałem, bo z tego co czytam to wydaje mi się, że jednak nie :)

Pozdrawiam :)
-
2011/11/03 19:11:03
a to dobrze ze przeczytalam ten wpis, nie bede sie dopychac do tego filmu jak wyjdzie na dvd, bo w sumie to i tak nie mam go jak obejrzec w kinie..............
-
2011/12/25 12:35:09
A ja się uśmiałem do łez, chyba nie znacie kobiet, albo macie z nimi mało doczynienia. Pokazał różnice, miedzy mężczyzna i kobietą oraz bezradność facetów. A to że został dialog nakręcony w samochodzie jest jak najbardziej realnym. Przy pije to się, wcześniej czy póżniiej schodzi do tematu sek-u, rucha... itd. W samochodzie ile razy człowiek prowadzi rozmowy właśnie o życiu. Tu zostało to przedstawione w formie parodii codziennego narzekania facetów na kobiety.
DODATKI


ZAPRASZAM