Blog > Komentarze do wpisu

CZY ISTNIEJE PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ?

 

Słownik PWN, którym często się posiłkuję określa PRZYJAŹŃ  jako bliskie, serdeczne stosunki z kimś oparte na wzajemnej życzliwości i zaufaniu. Inne źródła dokładają do tego altruistyczne zachowania czyli krótko mówiąc bezinteresowność w działaniu, a także bezkompromisową lojalność.

 

PRZYJAŹŃ NA WESOŁO 

     Jednak czy prawdziwa przyjaźń istnieje?
Z Polarnego filozoficznego punktu widzenia - nie. Nie ma czegoś takiego jak PRAWDZIWA przyjaźń. Z dwóch bardzo podstawowych powodów: żadna przyjaźń nie jest bezinteresowna i żadna przyjaźń nie jest nacechowana bezkompromisową lojalnością. Przekonałem się o tym niejednokrotnie w swoim czterdziestoletnim polarnym żywocie. Według Polarnego mogą istnieć „przyjacielskie stosunki”, koleżeństwo, ale nie istnieje przyjaźń. To co większość Ludzi, w odróżnieniu od Dźwiedzi, nazywa przyjaźnią nie jest nią, ponieważ nie wyczerpuje znamion aksjomatu, który Polarny przedstawił na początku.

Każda znajomość, którą większość lubi nazywać przyjaźnią ma w sobie elementy symbiotyczne, a także czasami nie uświadomioną w sposób bezpośredni zyskowność jedno lub wielostronną. Niektóre „przyjaźnie” są nawet wręcz pasożytnicze. Bilans zysków i strat takich stosunków międzyludzkich bywa różny i może mieć stan zerowy, jednak zawsze będzie w nich jakiś interes.

Ludzie często mylą miłość z przyjaźnią, ma to szczególnie miejsce w układach męsko damskich. Gdy w grę wchodzą uczucia nie można mówić o przyjaźni, bo miłość sama w sobie nie jest bezinteresowna, bo jakby nie patrzeć oczekujemy od drugiej strony wzajemności. Taka wzajemność automatycznie wyłącza aspekt bezinteresowności, co automatycznie wyklucza możliwość zaistnienia przyjaźni.

Do tych filozoficznych, aczkolwiek bardzo prawdziwych i praktycznych wniosków, Polarny doszedł w swoim misiowym życiu poprzez autopsję. Ludzi, których w swojej naiwności nazywał przyjaciółmi zawodzili najczęściej na linii lojalności. „Przyjaźnie” damsko – męskie opierały się najczęściej na uczuciach. Żadna przyjaźń nie była w swych założeniach bezinteresowna mimo iż za taką na początku mogła uchodzić, a w wielu lojalność niszczyła to, co prawdziwą przyjaźnią można było nazwać.

Nawet przysłowiowa psia przyjaźń nie do końca jest bezinteresowna, ponieważ jak wiem z doświadczeń domowych, pies zawsze liczy na michę. Chociaż przyjaźń psa ma dużo więcej z prawdziwej przyjaźni, niż przyjaźń człowieka do człowieka.

Bazując na swoich doświadczeniach i na obserwacji otaczającej rzeczywistości dziwi Polarnego, a czasami nawet śmieszy szafowanie przez ludzi słowami PRZYJAŹŃ i PRZYJACIEL. Jak często okazuje się, że nasz prawdziwy przyjaciel staje się naszym wrogiem? Jak często okazuje się, że lojalność naszych przyjaciół jest tylko wyimaginowanym tworem? Jak często bezinteresowność przyjmuje kształt zależności?

Spójrzcie w głąb siebie i zerknijcie na swoich przyjaciół (tych dzisiejszych i tych, którzy utracili to miano) i odpowiedzcie: czy aby Polarny tak naprawdę nie ma racji w swoich filozoficznych przemyśleniach? 

WNIOSEK: PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ TO UTOPIA ZA KTÓRĄ GONIMY SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA. JEST JAK BÓG W KTÓREGO TAK WIELU WIERZY, A NIKT TAK NAPRAWDĘ NIE WIDZIAŁ.

 
wtorek, 25 września 2007, harry122

Polecane wpisy

Komentarze
2007/09/25 23:01:37
Cos w tym jest...

Ale bez pol litra nie rozbierzesz...

:)
-
2007/09/25 23:13:59
Polarny, wejrzalam w siebie i innych, mam swoje lata doswiadczen - powiem krotko - prawdziwa przyjazn istnieje, jest dobrem wyjatkowo rzadkim, ale JEST... i dziekuje tym wszystkim, dzieki ktorym wiem, ze istnieje...bardziej niz bezinteresowna zyczliwisc, zaufanie, pomoc, braterstwo, poswiecenie...
nie myle jej z miloscia, chyba bywa, ze bardziej nawet cenie...prawdziwa przyjazn nie mija szybko, trwa, ale jak mowilam, jest wyjatkowym zjawiskiem.....
-
2007/09/25 23:34:03
Ja tu wrócę jutro, bo dziś już mnie tu nie ma. Cmok na dobranoc, karaluchy pod poduchy, a szczypawki do zabawki, baj baj;)
-
nauma
2007/09/25 23:53:09
Zgadzam się z przedmówczynią. I dodam, że TAK SAMO jest z miłością, o której można pisać per symbioza etc. A przecież - kocham, Ty kochasz - i znajdujemy w tym oprócz miłości także... przyjaźń!
-
2007/09/26 00:59:13
ooo, to mi Polarny pojechał... Mam dwóch przyjaciół płci męskiej i jedną przyjaciółkę. Mam też wiele bardzo bliskich znajomych, i jeszcze więcej tych nieco mnie bliskich. Gdzie jest granica? Nie wiem. Ale jest. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby nie moi przyjaciele. To do nich dzwonię, kiedy coś się nagle wali lub jeśli odnoszę wielki sukces. Bo mnie wspierają. A jak trzeba, to porządnie kopną w tyłek, żebym się obudziła i przejrzałą w końcu na oczy. Czym jest przyjaźń? Tu nasuwa mi się scenka z filmu "Love Actually": stary rockman, po ogłoszeniu jego przeboju "świątecznym numerem 1" zostaje zaproszony na imprezę do Eltona Johna. Jedzie na nią, ale szybko z niej wychodzi i jedzie do swojego managera. Do tej pory nie byli sobie szczególnie bliscy, nie zwierzali się sobie z wielkich problemów (chyba). Ale rockman woli towarzystwo starego i brzydkiego kumpla przy chipsach i piwie niż mega imprezę przy boku roznegliżowanych lasek u gwiazdy popu... Dla każdego przyjaźń jest czymś innym. Ale na pewno nie jest definicją słownikową. I z całego serca życzę Polarnemu, aby się i o tym za własnym futrze przekonał. Bo przyjaźń to piękna rzecz :)
-
2007/09/26 01:40:56
Nie mam przyjaciół , mam psa , przynajmniej szczerze określa swoje powody bycia moim przyjacielem :)))
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/09/26 02:39:09
Polarny pisze:
"żadna przyjaźń nie jest bezinteresowna i żadna przyjaźń nie jest nacechowana bezkompromisową lojalnością".
Socjopatyczna na to: żałuj, że nie doświadczyłeś... i tyle.
-
2007/09/26 08:37:09
DO PRZEDKOMENTATORÓW :)
Zaznaczam jeszcze raz, że przemyślenia Polarnego w tym temacie są przemyśleniami filozoficznymi zawartymi w aksjomacie przedstawionym kolorem zielonym :)). Z dodatkowych założeń chciałbym również zaznaczyć rozdzielność miłości i przyjaźni. Dodatkowo podkreślam, że z założeń filozoficznych wynika, że nawet uczucie przyjemności pomocy przyjacielowi jest z punktu widzenia czystej filozofi zyskiem, co automatycznie wyklucza bezinteresowność i nie jest tu istotne czy jest to interesowność zamierzona czy też nieuświadomiona. Celem niniejszego wpisu było uświadomienie jak bardzo pojęcie przyjaźni może być różne dla różnych ludzi i to co podkreśliła AALA, jak bardzo rzadkie jest to zjawisko. Chciałem również wskazać na fakt, jak wielu dobrych znajomych określamy mianem przyjaciela, a tak naprawdę są oni tylko dobrymi znajomymi, albo jak zaznaczyłem podmiotami "przyjacielskich stosunków".

A TERAZ DO KAŻDEGO OSOBNO:

POWAŻNY: będzie czas i na pół litra :))

AALA: jeżeli nie ma bezinteresowności nie ma przyjaźni (założenie filozoficzne). Jednak każdy z nas sam decyduje, gdzie kończy się ta bezinteresowność :)

YNESKA: to czekam na Twój powrót :)

NAUMA: w codziennym życiu i podejściu potocznym rozumienia przyjaźni trudno jest rozdzielić przyjaźń od miłości. Jednak, gdy podejdzie się do tego z chirurgiczną precyzją i dokona się sekcji zwłok minionych przyjaźni to okazuje się, że one nie były przyjaźnią.

VIOLIN: napiszę może znowu głupio - filozoficznie, ale każdy z nas wyznacza sobie sam ramy przyjaźni i zasady jakimi ta przyjaźń powinna się kierować. Człowiek jest jednostką autonomiczną i bredzenia Polarnego nie powinny rewidować niczyich poglądów na jego własne przyjaźnie.

KOBIETA: ja mam Sukę MArki Bokser, bo kobiety są wierniejsze w swej przyjaźni :)))

SOCJO: nie mam czego żałować, bo każda przyjaźń do momentu weryfikacji była przyjaźnią :)) dopiero to co ją kończyło uświadamiało, że taką PRAWDZIWĄ nie było ... i tyle :))

-
2007/09/26 12:56:01
Odrzucajac z definicji przyjazni bezkompromisowa lojalnosc twierdze ze taka przyjazn istnieje. Bezinteresownosc w dzialaniu moze wystepowac nawet w odniesieniu do ludzi ktorych nie znamy.
A milosc ? Podoba mi sie definicja milosci wg. H. L. Mencken : "Love is the triumph of imagination over intelligence." :)
-
2007/09/26 13:13:20
EKONAT: odrzucając z definicji, że krowa ma rogi i daje mleko, to koń też będzie teoretycznie mógł być krową :)))
-
2007/09/26 13:53:02
Harry: to zalezy o jakiej lojalnosci mowimy. Uczciwosc, szczerosc i rzetelnosc jest w przyjazni nieodzowna ale wiernosc i oddanie to zbyt duze wymagania.
-
2007/09/26 13:56:40
Polarny, ale z tymi nielicznymi osobnikami, ktorzy sa przyjaciolmy mymi JEST absolutna bezinteresownosc miedzy nami, na szczescie...w sumie socjopatyczna ma racje - przyjazni sie doswiadcza rzadko i niech zaluje ten, kto nie doswiadcza..
-
2007/09/26 14:34:14
Ja wiem jedno- nie wyobrażam sobie życia bez przyjaciół płci obojga.Bez ich wsparcia w trudnych chwilach.Zgodnie z mottem Pretekstu: ".....istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludżmi i....dzięki wzajemności uczuć.......".
Akurat w "Pretekście "ostatnio dużo na ten temat było, więc nie bedę się powtarzać.
-
2007/09/26 14:55:37
masz rację Polarny, nie ma przyjaźni. Jest albo liczenie, że ktoś się odwdzięczy, albo od razu jakis stopien miłości. Jest także trzecie wyjście, że po prostu mialam pecha do "przyjaciół".
-
2007/09/26 15:09:16
AALA: w myśl przewrotności Polarnego powiem tak: Ty swojej bezinteresowności możesz być pewna, ale nigdy nie będziesz wiedziała co naprawdę siedzi w głowie innej osoby :))

MAKOWKA: przyjaźń każdy ocenia według własnych norm i własnych reguł. Ja poprowadziłem wykładnię filozoficznie prawdziwej przyjaźni. Czy zarówno jej definicja i reguły przystają do tego co inni uważąją za przyjaźń to zupełnie inna para kaloszy :))

EKONAT: sam widzisz, że tworzysz inną definicję od tej, którą pewne źródła nazywają prawdziwą, tym samym potwierdzając, że przyjęcie tej definicji, która ja podaję powoduje, że prawdziwa przyjaźń staje się utopią.
Definicje aksjomatyczne mają to do siebie, że nie podlegają sprawdzeniu pod względem prawdziwości. Z nimi można się zgadzać lub nie. :)) Nie dyskutujemy tu nad poprawnością definicji, może tylko powiedzieć, że się z nią nie zgadzamy i przedstawić własną (o co własnie tak naprawdę mi chodzi). Mamy swoich przyjaciół, których obdarzamy tych mianem i właśnie o to chodzi, że każdy znas pojmuje przyjaźń inaczej. Tak naprawdę prawdziwej przyjaźni w sposób ogólny nie da się zdefiniować, bo każdy z nas bedzie coś z tej definicji wyrzucić, albo coś do niej dodać.
-
2007/09/26 15:09:51
zadałam mojej... no właśnie ...komu... mojej koleżance, powierniczce moich myśli, tej, która wie o mnie najwięcej... zadałam jej pytanie, czy my jesteśmy przyjaciółkami, czy koleżankami? i teraz się zorientowałam, ze nie otrzymałam odpowiedzi, zaraz idę ją opr. Jednak dowiedziałam się, ze jesteśmy zbyt oschłe i.. ostrożne. w okazywaniu uczuć. I od dziś postanowiłyśmy się całowac na powitanie! i pozegnanie! czy to oznacza, ze teraz zostaniemy przyjaciółkami?

a tak poważnie, to nie wiem kto to przyjaciel. Dla mnie to ta osoba, na którą możemy liczyć zawsze i wszędzie. I której jesteśmy w stanie dać wszystko i zawsze. w miarę sił. czyli jednak interesownie, ale nie z premedytacją. interesownie z potrzeby serca.
-
2007/09/26 15:13:43
BENA: nie jest tak, źle :)) po prostu u Ciebie, tak jak i u mnie pojęcie "prawdziwej przyjaźni" wciąż ewoluuje i może doczeka się definicji godnej przyjęcia przez nasz system wartości :))) A poza tym fakt, do sowich przyjaciół miałem pecha, dlatego moja teoria przyjaźni się zmieniła i znalazlem w niej miejsce dla kilku osób :)))
Kiedyś stwierdziłem, że do definicji przyjaciela najbardziej pasują obcy, bo oni są najbardziej obiektywni i bezinteresowni, o czym przekonałem się pisząc tego bloga :))
-
2007/09/26 15:25:10
OLA: potwierdzasz tylko moją nie pisaną tu teorię o względności pewnych teorii w tym o prawdziwej przyjaźni. Gdybyśmy podchodzili do sprawy czysto filozoficznie, jak to uczyniłem w tym wpisie to sama przyznasz, że nie można mówić o prawdziwej przyjaźni. Jednak, gdy podejdziemy do tego z sercem i duszą (w której istnienie nie wierzę)okaże się, że człowiek ma często wielu przyjaciół o których nie wie. :))
-
2007/09/26 15:37:44
a ja wierzę w przyjaźń...bezinteresowną...sama świadomość ,ze jest ktoś komu ufam i kto mi ufa jest wystarczająca...choć zgadzam się z Tobą w kwestii iż wielu nadużywa określenia "przyjaźń" dla po prostu dobrych znajomych...widocznie ja mam szczęście do przyjaciół...
-
2007/09/26 15:55:08
chyba wiem, gdzie jest pies pogrzebany! po prostu nie ma czegoś takiego jak"przyjaźń bezinteresowna" bo... nie ma czegoś takiego jak "przyjaźń interesowna". Przyjaźń to przyjaźń. A jak ktoś mówi, ze "bezinteresowna" to bym się zawahała nad jej prawdziwością. To jak z używaniem sformułowania:" szczerze mówiąc..." - czyli co, od razu zakłada się, że ktoś posądzi mnie o kłamstwo? Po co zaznaczać, ze bezinteresowna? Zresztą - jak się jest dla kogoś przyjacielem, to nie trzeba o tym trąbić na lewo i prawo zaznaczając, ze ja to od tej osoby niczego nie wymagam, bo to mój Przyjaciel. przez duże P. W tej sytuacji rzeczy nie wypowiedziane mają dla mnie większą wartość.

(no i teraz wracając do Ani, już wiem, dlaczego nie dostałam na moje pytanie odpowiedzi - po co o tym mówić? skoro ani przez chwilę w jej przyjaźń nie wątpię. wzajemnie ;) )
-
2007/09/26 15:56:46
Przyjaciel to ktoś, kto wie o tobie wszystko i nadal cię lubi.
-
2007/09/26 15:57:15
no i teraz się zorientowałam, ze ty pytałeś o prawdziwą przyjaźn - czy istnieje. Oczywiście, ze tak. Ale jest niezwykle trudna do zdefiniowania. ;) (żeby nie użyć słowa "niemożliwa", bo już raz zostałam skarcona za generalizowanie... nie tutaj ;) )
-
2007/09/26 16:17:43
och ales temat poruszyl... moglabym trylogie napisac;)
w skrocie, zeby nie bylo..to sie zgadzam z tym co napisales.. kiedys wierzylam w przyjazn, nawet ze dwie, trzy osoby takim mianem okreslalam..ale czas pokazal, ze jednak daleko bylo do przyjazni..teraz sa koledzy i kolezanki...nie ma latwo
-
2007/09/26 16:51:33
Coś jest w definicji trzynastego.Chociaż czy jest ktoś kto wie o mnie wszystko skora ja sama tego nie wiem?
-
2007/09/26 17:05:39
makowka9
pytanie retoryczne, trzymajmy sie faktów.
-
2007/09/26 17:25:48
MAGOO: wiara to jedno, a rzeczywistość drugie :)) ludzie bardzo często wierzą w coś co nie istnieje :)))

OLA: Prawdziwy to taki synonim od autentyczny, odróżniający do podróbek, a tych w przyjaźnie jest masa :))

TRZYNASTEGO: przede wszystkim zgodnie z tradycją witam nowego czytelnika (czytelniczkę?).
Co do Twojej definicji, to według niej nie mam i nigdy nie miałem przyjaciela, a jedynym jest moje Ego :)))
Poza tym Twoja definicja potwierdza, że prawdziwa przyjaźń nie istnieje ponieważ, nie ma takiej osoby, która o nas wiedziałaby wszystko. :))

KAROLINA: to czekam na trylogię :))

MKOWKA: właśnie nie ma, tak jak prawdziwej przyjaźni według tej definicji :)) nie na darmo sie mówi, że na tyle siebie znamy na ile nas sprawdzono :))
-
2007/09/26 18:08:18
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, głosi znane przysłowie. Ale przyjacielem jest ten, kto zna cie i wie o tobie niemal wszystko i jest to osoba, na którą można zawsze liczyć zarówno w tej biedzie jak i dostatku. A bezinteresowna przyjaźń jest jak najbardziej na miejscu, sam się o tym przekonałem :))
-
2007/09/26 18:52:12
od czasu, kiedy przeczytalam Twoj wpis, zastanawiam sie, co sie musialo stac, ze z taka ropacza przyjazn chesz zdefiniowac...i nie racz mnie odpowiedzia w stylu vel`Polarny, bo ... nie!!!
-
2007/09/26 21:01:50
Harry- ale to nie tylko wiara...ja zwyczajnie doświadczam takiej przyjaźni- ona istnieje i ja to wiem
-
2007/09/26 21:04:39

MACIEJ:to pewne stiwerdzenia, ktore określają pewien stan nazywany przez niektórych przyjaźnią :))

MARGA: Nic się nie stało :))) razem z wpisem przeczytaj wszystkie moje komentarze do innych, może to nasunie Ci obraz moich przemyśleń i mojej zagmatwanej psychiki :))
-
2007/09/26 21:15:08
MAGOO: a nie jest to przypadkiem inne uczucie? :)))
-
2007/09/26 21:40:41
zebym dostala dozywotniego bana? no way ;)
-
2007/09/26 22:39:42
Harry, Ty Miśku Nad Miśki,
jakby tak aksjomatami, symbiozami i innymi słownikami posiłkować się mówiąc o przyjaźni, to my ludzie nie mielibyśmy racji bytu. A każda zawiedziona przyjaźń jest tylko potwierdzeniem, że sku... też chodzą po tej ziemi, a nie braku przyjaźni. Tak sobie Ofczę rozumuje.
Aha, no i nie wiedziałam, ze Polarny już 40 wiosen liczy ;-D
Buziole,
Ofca

P.S. Czekam na wpis pt. wojak kontra baba, ze mną w roli głównej ma się rozumieć :-D

-
2007/09/26 22:40:53
Polany - sceptyk z Ciebie, nie ma co. To wpływ jesieni?
-
2007/09/26 22:49:55
Równie serdecznie witam Gospodarza !
Trafiłam tu dzięki Otwartej, którą uwielbiam czytac.
Mam przyjaciółkę od przeszło dwudziestu lat, widzimy sie rzadko, rozmawiamy często i dzięki niej nigdy nie powiem; ''Boże, strzeż mnie od moich przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam''
-
2007/09/26 22:59:32

KAROLINA: zaraz tam dożywotniego :)))

OFCA: Tak sobie czasem lubię pofilozofić :)). A co myślałaś, że ma 40 zim? hehehe. A jak byś chciała aby było, abym miał 27 wiosen i osiemnastoletnią córkę? :)))))MAm jeszcze jedną tajemnicę, która by na pewno Cię bardzo zainteresowała :)))
PS> Nad tym tematem się jeszcze zastanowię.

LIZZARDO: Sceptycyzm? hehehe Nieeeee :)) skąąąądże :)))) badam opinię na ten temat :))

TRZYNASTKA: a kto nie lubi czytać OTWARTEJ :)) każdy, kto zacznie odrazu lubi :)))
Przyznam się szczerze, że najlepsi przyjaciele to ci, których się widzi rzadko :))) ... nie ma wówczas czasu na zmanierowanie :))
-
2007/09/27 00:51:09
Harry, porządne jestem dziewczę, od słowa pożądać ma się rozumieć. Pożądam więc Twej tajemnicy ;-)
Apropos 18 letnich córek, nie za wcześnie to Polarny zaczął? :-)
P.S. Długo nie myśl, tylko pisz Pan!
-
2007/09/27 07:37:10
OFCA: nie ważne jak Dźwiedzie zaczynają :)) ważne jak kończą :)))
-
2007/09/27 07:48:55
Harry hmm...dla mnie przyjaźń ma podbarwienie miłości...bo fakt ja kocham swoich przyjaciół...
-
marzenka40
2007/09/27 11:23:39
Się przychylam, Polarny, do Twojego punktu widzenia, choć mi smutno z tego powodu i choć ciągle szukam z nadzieją. Płeć obojętna. Tylko w książkach, Misiu, tylko w książkach...ta "prawdziwa"
-
2007/09/27 12:48:10
MAGOO: w mym dyskursie filzoficznym nie ma miejsca na uczucie miłości:))) ... te uczucie to osobny temat :)

MARZENKA: no w końdu wróciłaś. Mam nadzieję, że to chwilowe zaginięcie to nie z powodu braku przyjaciół?? :))

-
warszawa78
2007/09/27 12:51:49
Precz z "przyjaźnią" damsko-męską! Nie ma, nie ma, nie ma i nie będzie! :)
-
2007/09/27 14:06:50
To ci wspolczuje Harry, serio, przyjazn to cos wspanialago, na szczescie jej doswiadczylam i doswiadczem nadal. I skoro nawet tak egoistyczna istota, jak ja jest do przyjazni zdolna, to nie jest zle;-)
Warszawa-przyjazn damsko-meska jest, istnieje. Najlepszy dowod-spotkanie w nastepny poniedzialek z moim przyjacielem(znamy sie od 25 lat,od 20 jestesmy przyjaciolmi), nie widzielismy sie kilka lat, dzieli nas 1000, do kilkunastu tysiecy km. ale zawsze mielsmy kontakt, zawsze mozemy na siebie liczyc. I nie ma w tym zadnych podtekstow, mimo, ze to cholernie przystojny, inteligentny facet. Jest dla mnie jak brat. Z tego, co wiem, to Marga tez doswiadczyla takiej przyjazni.Wydaje mi sie, ze to zalezy do nastawienia, ja widze ludzi w pierwszej kolejnosci, jako ludzi, ich plec, orientacja seksualna, nie odgrywaja dla mnie absolutnie zadnego znaczenia.
-
2007/09/27 19:34:11
WARSZAWA: widzę radykalista :)))

TESSA: ja naprawdę nie wiem czego mi wspóczujesz? albo może nie rozumiem? :)))
-
2007/09/28 10:21:58
Mam Przyjaciółkę od 24 lat i nie wydaje mi się, żeby któraś z nas była w tym układzie interesowna. Wspieramy się, wiemy o sobie dużo. W wielu sprawach mamy zupełnie przeciwne poglądy, ale to nas nigdy nie poróżniło. Może nawet kochałybyśmy się, ale przeszkadza nam zbyt mała różnica płci.
Z kolei - mój Przyjaciel (od 35 lat) jest mężczyzną, który nigdy nie pociągał mnie w sensie seksualnym (nie wiem dlaczego), ale był i jest niezawodny - też zupełnie bezinteresownie.
Przyjaźń istnieje - C.B.D.U.!
-
edidin
2007/09/28 15:38:16
Ojć - widzę, ze w 23 lata mojego życia doszłam do tego, na co Polarny potrzebował nieznacznie więcej ]:->

No dobra, to była moja nieodzowna szczypta złośliwości, a teraz do rzeczy.

Jakiś czas temu stwierdziłam "a po cholerę definiować przyjaźń"? To trochę tak, jakby próbowało się zdefiniować miłość. Ale rozumiem o co chodzi - sama czasem lubię pofilozofować.

Co do samej przyjaźni - czy jest czy nie - to sprawa nader indywidualna, co zresztą z powyższych komantarzy już ładnie wyniknęło.
Co do mnie...
Uważam, że nazwanie jakiś związków międzyludzkich, przypisanie im metki pt "przyjaźń" może to tylko zabić. Taka metka sprawia, że zaczynamy mieć oczekiwania wobec drugiej osoby i możemy się w rezultacie na tym przejechać jak Zabłocki na mydle. Już lepiej nie nazywać związów międzyludzkich - wówczas każda jedna pomoc, każde wsparcie jakie okażą nam inni będzie nas tylko pozytywnie zaskakiwać. I tak - jest to filozofia, którą zaczęłam wyznawać kilka lat wstecz, jak właśnie pojeździłam sobie na mydle przez sam środek Warszawy. Teraz mam znajomych - wielu, kilku lepszych, kiku mniej lepszych, ale nie wskazuję na nikogo palcem i nie mówię "tyś mój przyjaciel jest". Powtarzam - nie ma po co nakładać na ludzi etykietek. Zechcą - pomogą i będą przy tobie. Nie zechcą - trudno. Przynajniej nie będzie w człowieku żalu, że "był moim przyjacielem i mi nie pomógł".

I to nasuwa kolejny punkt: bezinteresowność - cieszy mnie niezmiernie zdanie, że "zawsze mnie bezinteresownie wysłucha". Nie no - jasne, czemu nie. Ale czy nie będzie oczekiwać, że w razie gdyby sama musiała/musiał się wygadać, to będzie OCZEKIWAĆ, że ty też jej/jego wysłuchasz?
No i argument o bezinteresowności diabli wzięli :)

Jak dla mnie na świecie jest tylko jedna bezinteresowna rzecz jaką można uczynić - a i co do niej mam troszkę wątpliwości(bo tu się religijność jednostki miesza). Powiedzmy jednak, że na chwilę zamiatam to pod dywan.
Bezinteresownie to można co najwyżej za kogoś umrzeć.
-
2007/09/28 17:27:59
REST: proszę o wyjaśnienie ostatniego skrótu bo Miś trochę przygłupi jest i nie wie co zacz :))

EDIDIN: :))) zawsze twierdziłem, że młodsze pokolenie jest co raz mądrzejsze i zawsze będzie przganiać starszych :))
-
2007/09/28 18:38:57
Pamięć (w związku z przyjaciółmi) mi się wyostrzyła, a w szkole - przed wiekami - po udowodnieniu twierdzenia pisało się C.B.D.U. (co było do udowodnienia). I tak mi się wypsnęło!
-
2007/09/29 00:54:55
REST: mogłem udawać, że wiem cholera jasna :)))
-
kambuzela
2007/10/01 14:24:03
Polarny w zasadzie ma rację. Polarny jednakże nie wziął pod uwagę, że w aksjomatycznych założeniach prawdziwej przyjaźni nie ma mowy o nieograniczonym czasie jej trwania. Po dopuszczeniu tego, że czas przyjaźni jest ograniczony, sporo związków, również damsko-męskich, spełnia wymagania. Poza tym prawdziwa przyjaźń nie wyklucza uczucia, bo bez niego czym by właściwie była, wymianą usług? Wyklucza natomiast namiętność, no chyba że dojdzie do friendly fucking:)
-
kambuzela
2007/10/01 14:25:10
A, i nie czytałam komentarzy. Nadrabiając zaległości zwalniam się z tego obowiązkowego u Ciebie zajęcia:)
-
2007/10/01 23:27:41
KAMBUZELO: no tak masz rację :))) obalasz moją teorię tym, że nie założyłem ram czasowych, a w tym wypadku nawet przyjaźń pięcio minutowa, po której dam w ryj adwersarzowi będzie przyjaźnią prawdziwą :)))
-
Gość: xeone, *.adsl.inetia.pl
2008/04/14 08:13:47
Chciałabym zwrócić uwagę nie na to co to jest "prawdziwa przyjaźń" i czy istnieje, tylko po co takk bardzo do niej dążymy? Nie zauważyłeś tutaj głównego sensu tego zjawiska? Ludzie zaprzyjaźniają się, żeby móc kogoś pokochać i nie czuć się na tyle samotnym. Mówi się, że przyjaźń pomiędzy dwoma osobami (przede wszystkim kobietami) cechuje się tym samym co związek partnerski. Łączy ich (je) wszystko - poza seksem.
Wiadomo, że niektóre przyjaźnie upadają - tak jak związki, ale są i takie na całe życie. Tik polega na tym, iż większość ludzi zapomina, że o tę drugą osobę trzeba walczyć tak samo jak żonę, męża, dziewczynę itd. Przyjaźń pozostawienia samej sobie zawsze przegra.
Co do bilansu w przyjaźń :)
jasne są takie, które niszczą nas całkowicie. Ale nie o to chodzi. Nie ważne jak bardzo zrani mnie mój przyjaciel. Czy mnie zdradzi, okłamie itd. Może i to zniszczyć naszą przyjaźń, gdyż nie będę umiała mu więcej zaufać. Najważniejsze, że zawsze pozostaną w moim sercu te piękne wspomnienia, chwile razem przeżyte i że zawsze będzie się kochać tamte wspomnienia.
Bo tak siłą rzeczy ;] - chodzi o tylko o miłość ;]
DODATKI


ZAPRASZAM