Blog > Komentarze do wpisu

WSPOMNIENIA NIEBIESKIEGO MUNDURKA czyli Misek maturzy

Ostatnio w związku z wystąpieniem Długiego Romana bardzo głośno było o  nowych maturach. O zdawaniu i nie zdawaniu, o wyższości przygotowań w szkołach ogólnokształcących nad szkołami profilowanymi czy też technikami, o tym, że będzie amnestia itd. Miałem pominąć ten temat, ale w jednym z wpisów PASIWO poruszyła ten temat i stwierdziłem, że czuję nieodpartą potrzebę wypowiedzenia się w tej kwestii. Z wykształcenia jestem (między innymi) pedagogiem i trochę lat z edukacją (dorosłych) miałem wspólnego (i poniekąd mam nadal) więc uważam, że mam jako takie prawo wypowiedzieć się w tym temacie.

Dawno dawno temu, za górami i za lasami mieszkał sobie Mały Miś, grzeczny Miś co znał dzieci nie od dziś. Ten Miś kończył technikum budowlane (jeden z wyuczonych zawodów w życiorysie) do którego zdawał egzamin, tak jak dziś zdaje się egzaminy na uczelnię. Egzaminy były trudne. Przyrównałbym wiedzę, którą wówczas trzeba się było wykazać do dzisiejszych matur. Matura z 4 przedmiotów plus egzamin zawodowy były naprawdę trudne i nie dawały niestety wstępu na studia. Gdy spoglądam na dzisiejszy zasób wiedzy potrzebny do zdania matury to śmieje się w głos. W „moich czasach” taką maturę zdałby prawdopodobnie najgorszy uczeń w mojej szkole. Sposób zdawania dzisiejszych matur oraz wiedza, jaką się trzeba wykazać, są dla mnie żenujące. Patrzę na to też z perspektywy tego, że nigdy nie miałem problemów z nauką, a studia kończyłem albo z pierwszą lokatą albo z wyróżnieniem. Jednak to nie rzutuje na moją opinię, bo potrafię obiektywnie stwierdzić, kto jaki zakres wiedzy powinien posiadać. Czasami zdarza mi się czytać i oglądać różne sondy uliczne i przeraża mnie fakt, że wielu młodym osobom (gimnazjalistom) Bangladesz kojarzy się z deszczem, który bangla sobie po parapecie, a Mars kojarzy się z czekoladowymi batonikami. Jedną z żenujących sond była sonda np. na temat kosmosu, kto z Amerykanów wylądował na księżycu i który z Polaków był pierwszy w kosmosie. Okazało się, że na oba pytania nie potrafiło odpowiedzieć 90% respondentów, na jedno z pytań odpowiedziało po około 50%. Zapytacie po co ta wiedza? Po to, by potrafić rozmawiać na różne tematy z różnymi ludźmi, po to, by będąc specjalistą w wąskiej dziedzinie móc rozmawiać z innymi ludźmi nie tworząc wrażenia kompletnego laika lub głupca, po to, by czytając artykuły w prasie rozumieć o czym się czyta, po to by oglądając wiadomości czy programy informacyjne wiedzieć o czym jest mowa. Wiedza ogólna jest bardzo potrzebna, a w dzisiejszych szkołach jest ona baaardzo zawężana. I niech nikt mi nie tłumaczy, że to zależy od ucznia, czy chce wiedzieć więcej czy mniej. Posłużę się banalnym przykładem: Roślina nawożona rośnie silna i duża, roślina zasiana a nie nawożona po prostu rośnie. Ta nie nawożona: jedna wyrośnie na wielką, bujną i silną, a inna na zwykłą przeciętną, jeszcze inna na marną i skarłowaciałą. Fakt, że zależy tu dużo od genetyki, ale także od sposobu nawożenia i prowadzenia rośliny. Dzisiejsza młodzież  ma coraz mniejsze pole do popisu. Wybijają się tylko jednostki silne, o dużym samozaparciu lub doskonałych predyspozycjach. Cała reszta szarzeje. Niegdysiejsza szkoła średnia potrafiła przygotować za równo na studia jak i do pracy zawodowej. Dzisiejsze gimnazja nie przygotowują do niczego, a szkoły średnie (patrząc na wyniki matur) również nie wiele dają. Matura w obecnym wydaniu jest dla mnie sprawdzianem dla kretynów, bo tak naprawdę każdy głupek powinien ją zdać. Co się okazuje? Okazuje się, że jest wielu kretynów, którzy jej nie zdali. Gdyby matura była jednocześnie otwarciem drzwi na studia może miałoby to jakiś sens. Dziś jest to tylko jeszcze jeden egzamin – sprawdzian. Nie dość, że wątpliwej jakości to sprawdzający… właśnie, co sprawdzający? Uczniów? Raczej nie. Nauczycieli i ich pracę? Może, ale wątpię. Więc co? Dawniej matura miała prestiż, dziś jest jedynie świstkiem, który może pozwolić na zdawanie egzaminów na studia. Tylko, że nową maturę (według mnie) można zaliczyć na pędzącym jeżu, a do egzaminu na studia przygotować się indywidualnie. Tylko co mają zrobić ci, którzy są słabo uczeni, a  nie mają predyspozycji do samokształcenia. Nie zdają matury … nawet tej dla idiotów. Dlaczego? No właśnie dlatego, że wymagania są coraz mniejsze, świadomość uczniów coraz większa, programy coraz bardziej zawężane. Różnica poziomów nauczania (czyt. przygotowania do matury) między szkołami ogólnokształcącymi, a technikami czy liceami profilowanym stale wzrasta. Za moich czasów (brzmi jakbym był staruszkiem hehehe, i może protekcjonalnie, ale nie jest to zamierzone) w moim rodzinnym mieście na pierwszym miejscu pod względem „nauki” było liceum ogólnokształcące, ale drugą szkoła w mieście było moje technikum budowlane. Czy dziś w rankingu 100 najlepszych szkół w Polsce „Gazety Wyborczej” znajdziemy chociaż jedno technikum? Wątpię. Reasumując stwierdzam, że obecny system nauczania w szkołach jest pokopany i do d…y. Wielość sprawdzianów (testy kompetencyjne w 3 klasie podstawówki i 6 podstawówki, dwukrotnie w gimnazjum i matura) nie prowadzi do zmian jakości ani nauczania, ani poziomu wiedzy uczniów. Społeczeństwo nam dzięki temu kretynieje. Amerykanizujemy się. Stajemy się wąskimi specjalistami o znikomej wiedzy ogólnej. Dlatego furorę zaczynają robić Big Brothery, sitcomy, durne teleturnieje w których jedynym, co trzeba posiadać jest szczęście. Teatr, dobry film, książka przestają być potrzebne. Internet staje się jedyną podstawą do poszukiwania wiedzy. Badania socjologiczne wykazują stałe ubożenie intelektualne naszego społeczeństwa. Pytanie skąd to się bierze? Czy nie przypadkiem z tych durnych na niskim poziomie matur, z programów szkolnych, które uczą, że słońce jest gorące, ale nie uczą dlaczego? Sorry za ten przydługi wpis, a wszystkim którzy dobrnęli do końca chciałem seredcznie podziękować za cierpliwość i będę wdzięczny za wyrażenie swojego zdania. Wcale nie musi być one zbieżne z moim.

WNIOSEK NA DZIŚ I WIELE WIELE DNI: CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE…

niedziela, 16 lipca 2006, harry122

Polecane wpisy

Komentarze
2006/07/16 23:45:14
Jezzu,Misiek , litości..ja z działki umordowana wróciłam...a tu takie szoki że szok..zmiany same..czytania na pół nocy i jeszcze szatka-> fullwypas..kurka wodna..gratulacje...
ależ, względem matur przyznaję ci rację...
a gdy porównam poziom mojej matury do matury mojej mamy..to znów masz rację, bo ona miała grekę i łacinę.. a ja już tylko łacinę..i..a synki moje już nie miały możliwości liźnięcia łaciny..:((((
a jeszcze moja mama logarytmy pieszo potrafiła liczyć..
-
2006/07/16 23:47:06
ja też (technikum) liczyłem na piechotkę logarytmy
-
2006/07/17 00:23:19
a czy ta amnezja to nie jest ucieczka przed skutkiem swoich działań? Raman chciał wprowadzić nowy system, ale okazalo się, ze nie sprawdza się on w praktyce
-
Gość: marga, *.adsl.alicedsl.de
2006/07/17 00:28:12
musze sie z tym wszystkim przespac... od czasu tych reform ja nie kumaju tych liceow, gimnazjow i innych dupsow, a dederowo choc sie do macierzy przylaczylo, zreformowac szkolnie sie nie dalo... ja tez po budowlance (tez jeden z wielu moich wyuczonych zawodow), ktora bez egzaminow w 1973 zaczelam, hmmm patrzcie panstwo...rok temu zdalam egzamin i wedle dyplomu tez moge nauczac, dzieki Bogu tylko i wylacznie doroslych
-
2006/07/17 06:52:47
W dużej mierze musze się zgodzić. Muszę, bo mnie również śmieszą dzisiejsze egzaminy. Jakiś czas temu oglądałam sobie arkusz maturalny z biologii. Śmiałam się w głos, bo nie mając styczności z przedmiotem (od własnej matury w 99 roku), od ręki odpowiedziałam na wszystkie pytania. Czyż to nie zastanawiające? Nie rozumiałam tylko czemu wśród pytań pojawiło się jedno - o etyczność klonowania;) Choć sformułowane było oczywiście inaczej. Zastanowiło mnie to pytanie. Bo po co ono tam? Rozumiem, ze pytano by o mechanizm, o etapy, o cokolwiek...

Znajome dziecię przygotowywało się do egzaminu gimnazjalnego... Z czego? Z pisania rozprawek i rozumienia tekstu... Nie z merytoryki... Z czytania. Zastanawia mnie to.
I jeszcze jedna uwaga... Kiedy jeszcze studiowałam, jeden ze znamienitych pedagogów wygłosił wykład o wyższości polskiego szkolnictwa nad "zagranicznym". Rozpływał się nad jego ogólnością, nad szerokim przygotowaniem jakie daje... Jednocześnie zaznaczył, że jeśli faktem staną się zmiany w konstrukcji egzaminu maturalnego, cały jego wykład, za kilka lat będziemy mogli wśród bajki włożyć... Chyba właśnie nadszedł ten moment.
-
2006/07/17 08:44:35
wiesz Harry no coz moje zdanie jest zbiezne z twoim...akurat MiloscNajstarszej zdawala mature...boszsz toz to pikus po prostu wg mnie trudno nie zdac...doszlo do tego ze na maturze wystarczy np. czytac tekst ze zrozumieniem;) tego mnie uczyli w 1 klasie podstawowki;)...ale co ciekawe testy Sredniej w czesci matematycznej powalily mnie:D...choc zdybylabym wystarczajaca ilosc punktow;)...no ale ze mnie taki matematyk jak z szewca piekarz;)a w ogole to zauwazylam jedna rzecz...teraz mlodziez se czyta streszczenia lektur...to akurat smutne
-
2006/07/17 09:06:25
Ze nam społeczeństwi głupieje a młodzież jest tak płytka jak potoczek biegnący niedaleko mojego ulubionego miejsca, wiem od dłuższego czasu! I wiem też, że będzie coraz gorzej... A kto jest temu winien? Nie można wskazać jednoznacznie! Winowajców jest wielu: rodzice, ministerstwo oświaty, programy nauczania, telewizja! A i nauczyciele też nie są bez winy! Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo ... musiałabym tu zamieścić epistołę na co najmniej 5 tysięcy słów! Dodam tylko, że takie posunięcie z maturami, jakie zaserwował nam Jomcio G., nie przyczyni się do poprawy stanu rzeczy, ale wręcz pogłębi to nasze ogłupienie! Ciekawam co będzie za rok... co zrobi młodzież... może ogłosi strajk, by w ogóle nie było matur?... przecież im pokazano, że to takie w sumie ni to, ni sio...
-
2006/07/17 09:15:14
Smutne ale prawdziwe to co piszesz :/ kretyniejemy...
Całą moją mizerną widzę (głównie na tematy medyczne) zawdzięczam sobie.
Większość lektur przeczytałam z własnej woli (reszta technikum oglądała film na języku polskim...)
Może w podstawówce nauczyli mnie czegoś, ale szkoła średnia i studium to była parodia nauki...
-
pasiwo
2006/07/17 09:28:13
moze nie powinnam odzywac sie, tak na wszelki wypadek...
Ale muszę choć króciutko. Ja uwazam, ze łatwo nam dziś powiedziec, "ja to dopiero zdawałam maturę, ja to dopiero miłam egzaminy na to czy na tamto, dziś wszystko to mam w jednym paluszku" etc.
Jesli ta matura jest łatwiejsza i jesli moje dziecko nie musi zdawac na studia dodatkowych egzaminów, i jesli ma mozliwość wyjezdzać na stypendia do uczelni zachodnich - dla mnie jest to najwieksze szczęscie. Nie uważam, by moja matura była wybitnie ciężka. Ot, normalna na tamte czasy. Studia tez nic nadzwyczanego. Zwasze sa tacy co zdaja i tacy co nie zdają.
Na pewno trzeba ulepszyc polską edukację, ale proponuję od zmiany ministra Giertycha.
-
2006/07/17 10:23:19
Pasiwo - jesli mogę:) to nie do końca tak:) Ja widzę różnicę między poziomem mojej wiedzy, a np. wiedzą mojej matki. Ona pamięta duzo więcej niż ja. Natomiast porównując, to co ja pamiętam, do tego czego uczą się dzieci moich znajomych... Cóz, za kilka lat nie bedę miała z nimi zbyt wiele wspolnych (ogolnych:)) tematów. Poprostu widzę rownię pochyłą.
-
pasiwo
2006/07/17 11:44:17
Dario, oczywiscie, ze mozesz:)
Ja pisze to co widze, porównujac nedukacje mojego dziś 29-letniego syna i mojej 13-letniej letniej corki. Kazdy z nas ma inne doswiadczenia. Kazdy ma inne spostrzezenia.
-
2006/07/17 12:17:44
Kiedy czytam komenatrze nasuwa mi się mysl o różnicy pokoleń. Zapominamy o tym,że wiedza znacznie się poszerza. Kto z moich rówiesników miał komputer, komórkę? Kto wiedział jak się tworzy programy informatyczne? Teraz dzieci to robia w gimnazjum.To czego uczyłam się kiedyś w liceum z matematyki ( a byłam na profilu matematyczno-fizycznym ) dziś dzieci uczą się w gimnazach. Nie rozśmieszajcie więc mnie ,że kiedyś to wszyscy się uczyli, a matura znaczyła coś więcej niz teraz.
Testy były żle skonstruowane i tyle. I w dupę powinni dostać nauczyciele, za takie przygotowanie uczniów. Problem w naszym szkolnictwie polega na tym, że każdy kto chce iść na studia bierze korepetycje!! Gdzie jest taki drugi kraj!!!To jest zadanie liceum nauczyć tak, by dziecko dostało się na wymarzone studia!!Nie ,u nas cała uwaga skupiona jest na korepetycjach. W szkołach nauczyciele uczą tyle o ile, albo wcale im nie zalezy. I tutaj jest pies pogrzebany.
Pozdrawiam
Wiedza, jaką TERAZ musi zdobyć uczeń jest duzo szersza niż ta, sprzed 20 lat.
Gdyby było inaczej świat nie rozwijałby się, a cofał do tyłu.

Nie oglądałam obecnych testów maturalnych, nie miałam czasu na to, ale słyszałam,że problem polegał na niejednoznacznym sformułowaniu odpowiedzi. Test musi być czytelny. Nie może być w odpowiedziach niejednoznaczności. To tyle...:)))
Pozdrawiam.
-
Gość: marga, *.adsl.alicedsl.de
2006/07/17 13:07:23
moj kuzyn, lat teraz 53 teraz profesor, udzielal korepetycji chcac ist na studia, w chalupie sie nie przelewalo, a wiedze trzeba przez cale zycie zdobywac i poszerzac (trzy lata temu konowal jakis nie rzpoznal kolki u naszego Serafina - piekny, dorodny ogier- i konisko umieralo w piekielnych mekach), jak czytam na forum (a jest tam tez wiele wspanialych dzieciakow) o tych wszystkich tescikach, sprawdzianikach i egzaminach, skora mi cierpnie, dla porownania, tu szkola podstawowa trwa 4 lata (w Berlinie 6 lat), potem sa do wyboru: Hauptschule do 9-tej klasy, po czym nastepuja trzy lata nauki w zawodowce, Realschule do 10-tej klasy, po czym mozna albo uczyc sie trzy lata zawodu (tak jak u nas technikum), albo uczyc sie dwa lata, zeby zdawac na koniec Fachabitur czyli mature fachowa, po ktorej zdaje sie egzaminy na politechnike czy inna techniczna uczelnie i taka matura na uniwersytet nie przyjma, no i Gymnazium, ktore konczy sie w 13-tej klasie matura, dodam jeszcze ze w maturalnej klasie uczniowe miaja tylko i wylacznie wyklady z przedmiotow, ktore beda zdawac na maturze. Tu nie ma nawet konkursu swiadectw, ostatniego matola po podstawowoce mozna wcisnac do gimnazjum, czy Realschule z tym ze najpozniej w szostej klasie, albo matol osiagnie poziom tych szkol, albo sami przenosza go do Hauptschule, ta zasada dziala tez odwrotnie, zezeli sie okaze, ze dzieciatko przekraca poziom w Haupschule, laduje automatycznie w Real- albo w Gym. Moje bachory ida tu rozna droga, znaszy straszna (26 lat) wybrala Real- a potem zrobila fachowa mature i okazalo sie ze jej bylo za malo, dochodzila rok w Gym. no i studia, mlodszy (16) lat poszedl do Gym. gdzie w szostej klasie przenioslam go sila woli, przeprowadzilismy sie z malego miasteczka do ffm, w szostej klasie zmienil szkole, tu poziom nauki sie nie zmienil, jedynie musial sie lokciami rozpychac, prawda jest, ze wiekszosc dzieci ktore przyjezdzaja z polski nawet jako nastolatki nie znajace jezyka, po roku sa najlepszymi uczniami, przedmiot typu informatyka istnieje tylko w Real. reszta jak chce moze uczeszczac na nia w ramach zajec pozalekcyjnych, acha jeszcze jedno nawet najlepiej zdana matura nie zwalnia od egzaminow na studia, dla ciekawostki dodam, ze studia medyczne trwaja osiem lat, po czym delikwent przez dwa lata musi robic za popychadlo w szpitalu
-
Gość: emu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/07/17 13:56:55
Kiedys matury skupialy sie na wiedzy. Pytania były związane z odpowiednim zagadnieniem: wiesz? - fajnie, nie? - do domu. Teraz jest inaczej, liczy sie inteligencja, żeby wiedzieć jak w ogóle zabrać sie do odpowiedzi, wiedzieć czego oczekuja od nas w kluczu odpowiedzi. Test gimnazjalny można zdać, praktycznie bez przygotowania, wystarczy znać tylko pare podstawowych wzorów z matematyki i fizyki. Mylace są bardzo pytania zamknięte, ponieważ zwylke sa dwie bardzo podobne odpowiedzi z których trudno wybrać.

daria_nowak: "wśród pytań pojawiło się jedno - o etyczność klonowania;)(...) Rozumiem, ze pytano by o mechanizm, o etapy, o cokolwiek..." Właśnie, takie pytania są potrzebne, żeby wiedziec że człowiek, który zdaje mature ma coś w głowie oprócz tego że wykuł na pamieć. Potrafi myśleć, wykorzystac wiedzę w praktyce a nie spisać gotowa odpowiedź ze ściągi ukrytej w rękawie, kieszeni czy jeszcze gdzie indziej. Kiedys liczyła sie sama wiedza, ale trzeba tez umieć z niej korzystać. To własnie z tym ma problem dziesiejsza młodzież. I mysle... że zawsze tak było, tylko nikt na to nie zwracał uwagi, a starsze pokolenie które wypowiedzialo sie wcześniej do tego sie nie przyzna :) Ale moge sie mylić :)

I zgadzam sie z dr_ewa999. Na bazie doświadczeń moich i mamy :)
-
monikas72
2006/07/17 14:38:09
dr_ewa: nie zgodze sie z tym, ze dzieci ucza sie teraz wiecej (albo wczesniej) niz kiedys. Przyklad: pamietam, ze konczac podstawowke znalam trygonometrie, natomiast teraz dzieci ucza sie tego w drugiej klasie liceum. To jest kompletna bzdura, biorac pod uwage ze na lekcjach fizyki znajomosc trygonometrii jest potrzebna juz od poczatku pierwszej klasy. Pamietam, ze pracujac jako n-l fizyki w liceum mialam wielki problem wlasnie z tym i mimo przeladowanego programu musialam zawsze jakos wcisnac jeszcze troche matmy na lekcjach. A to nie jedyny problem - takich jest wiecej.

W ogole uwazam ze reforma szkolnictwa polegajaca na wprowadzeniu gimnazjow pogorszyla tylko cala sytuacje. Wczesniej uczen zdobywal w podstawowce wiedze ogolna, dosc szczegolowa, biorac pod uwage ze mial na to 5 lat. Historie przerabiano od starozytnosci po czasy wspolczesne, geografie Polski i Swiata tez bardzo dokladnie, nauki scisle - tu uczono wlasciwie po trochu wszystkiego, w uproszczonej wersji, zrozumialej dla dzieci, ale jednak wszystkiego.
Teraz 5 lat zmienilo sie na 3 wiec program wszystkich przedmiotow zostal okrojony i dzieci ucza sie jeszcze bardziej "po lebkach", czyli konczac podstawowke cos tam wiedza, ale wlasciwie nic nie poznali do konca. Potem przychodzi czas na gimnazjum i co? Program zaczyna sie od poczatku, czyli to samo co w podstawowce, a ze nie ma czasu bo znowu 3 lata, to drugi raz powtarza sie wszystko byle jak i "po lebkach". Szczesliwiec ktory laduje w liceum wie zatem mniej po 9 latach edukacji niz uczen sprzed 15 lat po 8-klasowej podstawowce. Smutne, nie?
Nie trzeba chyba wspominac, ze 3-letnie liceum niestety nie nauczy tyle co 4-letnie, rok to naprawde duzo czasu...
-
2006/07/17 14:48:52
Ja zdawałam moją przeszło 10 lat temu ale dalej mam gula w gardle, jak o niej pomyślę.
Nie wiem, jak jest teraz z poziomem w liceum, bo zwyczajnie nie mam kontaktu z młodzieżą w tym wieku. To mówicie, że ich matura jednak łatwiejsza?
-
2006/07/17 14:49:21
No i zapomniałam dodać, że Misiek na blogu fajny;)
-
2006/07/17 14:55:50
Moniko- jest duzo racji w tym co piszesz, ale musisz przyznać,że tak naprawdę, jesli ktoś chce cos w zyciu osiągnąć MUSI korzystać z korepetycji. Wiedza wyniesiona ze szkoły juz nie wystarcza, by dostać się na studia. A chyba nie o to chodzi! Tak nie ma w żadnym kraju, a systemy kształcenia tam są podobne!
-
Gość: marga, *.adsl.alicedsl.de
2006/07/17 15:40:14
drEwo, skad u Ciebie takie granitowe przekonanie, ze bez korepetycji ani rusz, moja cala rodzina mieszka w PL i sa w niej osobniki, ktore zdawaly trzy-dwa- rok temu oraz w tym roku mature, osobniki te szczesliwie studiuja na uczelniach jak Politechnika Szczecinska, Akademia Rolnicza, Wyzsza Szkola Morska czy Akademia Medyczna, a o koretepycjach dla tych osobnikow niec mi nie wiadomo, a raczej odwrotnie
-
2006/07/17 15:49:27
DrEwa: Piszesz, że dzieci mają komórki i komputery i przez to ich wiedza się poszerza, wiedzą więcej. Czyżby? Powiedz mi, czy w szkołach uczą obsługi iPodów, komórek, laptopów. Guzik nie uczą bo ich tam nie mają. Uczą się programowania? Pokaż mi taką szkoła podstawową. Moje dzieciaki uczą się obsługi komputera i programów SAME!!!! albo ode mnie. Ja w wieku 16 lat znałem (dziś również) stolice wszystkich panstw europejskich i większości na świecie. Ostanio romawaiałem z 20 latkami, których mi przyszło uczuć i musielismy sięgnąć, by rozpocząć temat, do geografi politycznej świata i co? =i dupa!!!! Miałem wspólny język tylko z jednym kursantem. Więc jeżeli twierdzisz,że wiedza ogólna dzieci się poszerza to chyba nie znasz dziceci. Fakt poszerza sie: potrafią wymienić ile razy która piosenkarak zmieniała biust; potrafią wymienić top listę MTV, potrafią surfować w necie, potrafią cuda wianki robić z komórkami, mp3 i IPodami, ale nie wiedząm, co jest stolicą Holandii nie móiąć juz o tym, że nie wiedzą, że oficjalnie nazwa Holandia nie funkcjonuje, a niektórzy nie znają nawet nazw państw - naszych sąsiadów. To jest to zwiększenie wiedzy o której mówisz? Badania jakie przeprowadziłem na 20-25 latkach podczas rozmów kawlifikacyjnych wykazały, że ich wiedza ogólna o świecie w skali od 1-10 wynosi średnio 5 czyli 50%, czyli w skali ocen szkolnych sprawdzianu wyniosła by na mniej niż 1. Więc jeżeli mówisz, że młodzież sie rozwija w temacie wiedzy ogólnej to gratuluje różowych okularów. Wiedza szczegółowa i techniczna i owszem, galopuje do przodu i dzieciaki w tym temacie nawet 11 latkowie biją mnie na głowę, ale wiedza ogólna... to parodia w ich wykonaniu. i jeszce jedno sama powiedziałaś, że aby póść na studia trzeba brać korepetycje. Mój rocznik w większości przypadków moich znajomych nie musiał tego robić. wiedza ze szkoły wystarczyła na kierunkowe studia: wiedza po tech. bud. wystarczała by dostać się na architkturę czy konstrukcje budowlane, ale nie wystarczyła by dostac sie na prawo. Ludzie po liceum, dostwali sie na studia humanistyczne bez korepetycji.. itd itp. przynajmniej ogromna większość moich znajomych.
PASIWO: jeżeli uważasz, że jesteś szczęśliwa przez to, że twojej córze jest łatwiej to bardzo dobrze. To normalna reakcja matki. Taką samą reakcją jest to, ze niektórzy płacą by ominąć trudności i dać dziecku "dobrą" - (papier o jej ukończeniu) szkołę przy minimalnym wkładzie dziecka. I na koniec Pasiwo uważam (zresztą nie tylko ja), że to co przychodzi z trudem i mozołem i wymaga dużo wiedzy i pracy jest cenniejsze niż to co dostajemy w prezencie. A jak narazie obcinanie programów i coraz niższy poziom nauczania są rzeczywiście niezłym prezentem ułatwiającym dostanie się na studia. Polska jest krajem który ma największy odsetek osób studiujacych w europie. dlatego, że jesteśmy tacy mądrzy???? Nie!!! Daltego, że tak łatow je rozpocząć i skończyć!!!!!
-
Gość: emu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/07/17 15:50:04
monikas72 kiedy Ty uczyłaś w liceum? Ja miałam trygonometrie w pierwszej klasie i to tylko w formie przypomnienia, bo wiekszość miała juz to w gimnazjum. A zatem koniec podstawówki (8 klasa) to chyba to samo co pierwsza liceum teraz?(oczywiście w przypadku, gdy nie było tego w 3ciej klasie gimnazjum):P Ale nie wymagaj zbyt wiele, nie da się wszystkiego szybciej niż kiedyś :P
Ale rzeczywiście bardziej mi odpowiadała 8 letnia podstawówka i 4 letnie liceum.
-
Gość: marga, *.adsl.alicedsl.de
2006/07/17 16:13:04
i dlatego twierdze tez, ze rodzice musza (gadanie, ze nie ma czasu, ze zapracowani do mnie nie przemawia) uzupelnic wiedze dzieci, moja corka poszla na latwizne (dopoki jak z nim bylam pol niemiecjego slowa odemnie nie uslyszal)i szwargotala do swojego syna nie zwazajac, ze mnie przy tym skreca, az nie pojechala do Polski, tam ja do pionu postawili, ja tez moglabym tak jak straszna i mialabym przy tym dla sbiebie plus, bo szybciej nauczylabym sie niemieckego, nie chwalac sie moj mlodszy jest bardziej oczytany niz jego kuzyni w PL,a i mape swiata zna na pamiec, kompa nauczyl sie sam, a komorke musialam mu wciskac na sile, jak jechal w zeszlym roku z klasa na narty
-
2006/07/17 16:59:48
emu>> a jak ocenisz pytanie o etyczność klonowania? Podkreślam, to matura z biologii... Która odpowiedz jest właściwa? Ta poprawna politycznie? Jak dla mnie matura z np. geografi nie powinna zawierać pytań o zasadność wysłania wojsk do Iraku. Sprawdzasz wiedzę z zakresu, czy poglądy? Dla mnie to pytanie nie ma nic wspolnego z praktyką, a jedynie z filozofją życiową i wyznawanymi wartościami ucznia.
-
2006/07/17 17:05:20
Dobra, teraz ja. Uwierzcie, moi drodzy dorośli, że 90% uczniów chciałaby matury z WIEDZY a nie z podpisywania obrazków i czytania ze zrozumieniem. I też nie mówię o wykuciu na pamięć wszystkich dat i wzorów ale chociaż trochę więcej zadań z tych rzeczy których uczyliśmy się przez te 2 lata by się przydało. Naszym problemem było to, że nie wiedzieliśmy czego mamy się nauczyć, a pytania w testach rzeczywiście nie były jednoznaczne. Poza tym uczymy się 2,5 roku co ma swoje odbicie w zdobytej wiedzy ale w testach już tego nie uwzględniają. Poprawka do tekstu - matura obecnie jest ważna bo to jednocześnie egzamin na studia. A jeśli chodzi o egzaminy wstępne na prawo z zeszłych lat - to były moje sprawdziany na koniec każdej epoki z historii, z nich wynikało że na każdy uniwersytet się dostanę. Teraz musiałam podpisywać obrazki, niepotrzebna była wiedza i moim zdaniem nie jest to takie różowe rozwiązanie bo niczego nie mogę być pewna jeśli chodzi o studia.
A wiedza ogólna jest zawężana bo nie ma na nią czasu, teraz rzeczywiście większość rzeczy robi się/uczy się w domu albo na korepetycjach...
-
2006/07/17 18:11:38
brawo HARRY , a sadzę, że to dopiero wierzchołek góry...lodowej..."polarny" coś o tym wie....
ale jutro napisz o czymś lżejszymm....plisssska


-
pasiwo
2006/07/17 18:15:23
"I na koniec Pasiwo uważam (zresztą nie tylko ja), że to co przychodzi z trudem i mozołem i wymaga dużo wiedzy i pracy jest cenniejsze niż to co dostajemy w prezencie." Nie uwazam, ze moje dziecko w najlepszej szkole w duzym miescie wojewodzkim ze srednia 5,8 dostaje cos za darmo. Za cięzka prace została tak oceniona i nagradzana co miesiąc stypendium miesiecznym. Ponadto z dziedziny informatyki otrzynala jedna z głównych nagrod w konkursie europejskim. Uczyla sie w szkole, a nie w domu. Wie, ze nauka sie opłaca i robi to dla siebie, a nie dla mnie. Nie mozna uogólniać, o czym czesto zapominamy i nie zawsze jestesmy sprawiedliwi.
-
pasiwo
2006/07/17 18:39:44
i jeszcze slowo do tzw. staszego pokolenia - zapomnieliscie jak na mature wiekszosc szła z niezliczona iloscia sciagawek i tzw. gotowcami? A na egzaminach wstepnych na wyzsze uczelnie tak samo tajemnica poliszynela byly sciagawy, moze z wyjatkiem medycyny, gdzie byl test. Wiec nie bardzo rozumiem tych peanow na rzecz niezwykle wysokiego poziomu nauczania w PRL-u. Troche wiecej obiektywizmu.
-
annabuziaczek
2006/07/17 18:52:43
znaczy ten...
bosz... ze zacytuje edukacjiministra: "w kazdym trzeba dostrzec czlowieka" czy jakos tak ;P
ale powaznie mysle ze to tylko obrazuje ze trzeba baaardzo duzo zmienic w tej naszej edukacyji
a wogole to wystarczylo zarzadzic poprawke w sierpniu i sprawa zalatwiona no ale wybory samorzadowe sie szykuja to i trzeba elektorat mlody zachecic ;P niestety ze szkoda dla "maturzystow"
pozdrawiam Ania!
-
harry122
2006/07/17 19:00:24
Kochane PASIWO ja nie mówię broń Lucyferze o Twojej córce :))).. chwała jej za to i tylko mogę pozazdrościć Takiej latorośli:)))). Ja mówię o zjawisku i o poglądacj ludzi, którzy u wola mięć dziecko głupie, ale z papierkiem. Twoje będzie MĄDRE z papierkiem. Ja wole mieć dziecko MADRE, a nie żeby mu było łatwiej. Twoja ćorka z pewnoiścią znalazła by się w czołówce nie tylko dziś, ale 10, 20 czy 30 lat temu, więc przestań bronić dzisiejszej edulkacji przez pryzmat córki, a zacznij na to patrzeć obiektywnym okiem, najlepiej sceptyka.
-
pasiwo
2006/07/17 19:14:24
Drogi Harry, to jest mój obiektywizm.
Kazdy co innego widzi, choc na to samo patrzy. Stary, młody, uczen, nauczyciel, maturzysta ze swiadectwem i ten co nie ma świadectwa, rodzic... Uważasz, że obiektywizm moze byc jeden? Nie.
-
2006/07/17 20:16:33
Wiedza w szkołach jest zbyt szczegółowa. Teraz w praktyce to jest tak,że jeśli dziecko w liceum jest w klasie o profilu dajmy na to humanistycznym ma mniej godzin z matmy, ale matematyk uważa,że matyka musi być taka jak w innych klasach, to samo jest np z chemią czy innymi przedmiotami, które powinien taki uczeń opanować w minimalnym zakresie.. Spójrzcie wreszcie na to obiektywnie. Nie wszyscy muszą być alfami i omegami. Wystarczy,że są dobrzy w tym w czym chcą być dobrzy. Nie znaczy to,że nia maja mieć wiedzuy ogólnej...ale tylko ogólnej.
-
2006/07/17 20:36:44
polskie szkolnictwo jest i tak oderwane od rzeczystości. mam porównanie, więc wiem co mówię. szkoda mi obecnej młodzieży jak mnie samej szkoda mi było. za mało w szkołach ukierunkowania, możliwości wyboru i wiedzy która zostaje, a nie działa na zasadzie 3xZ.
-
2006/07/17 21:51:38
Matura zdana, egzamin zawodowy też, egzamin na studia zdany, ale kierunek kompletnie nie trafiony, sam zrezygnowałam. Poszłam na inne studia, jeszcze rok i mam nadzieję skończyć, a co potem? Chciałabym wyjechać do pracy do UE, gary zmywać, sprzątać, owoce zrywać. Grunt, żeby zarabiać godnie, bo to, co tu zarabiam nie pozwala na życie bez pomocy rodziców. Więc, po jaką ciężką cholerę mi ta matura i studia. Znajomi z mgr i Ci bez matury wyjeżdżają, pracują na tych samych stanowiskach. A co do obycia w świecie, prowadzenia "inteligentnych" rozmów, to się przekonałam, że osoby kończące zawodówkę są nie mniej błyskotliwe i nie mniejszą wiedzę posiadają. Przepraszam za wywód, to chyba już desperacja, bo nie mogłam się powstrzymać i napisałam.
-
uparte_zwierze
2006/07/17 22:00:51
Hmmm.....
Co by tu...
No więc, zasadniczo, Harry, się z Tobą zgadzam.
[tu były dwie notki, zajebiście długie i zajebiście nie na temat]
Tylko, że tak naprawdę chyba wszystko od jednostek osobniczych. Nie wiem, nie umiem spojrzeć na to w szerszym kontekście, bo, po pierwsze, wciąż pamiętam siebie z czasów LO, gdzie niby był program przekrojowszy i bogatszy, a jednak coraz więcej zapominam i coraz mniej wiem, a po drugie, wciąż mam w głowie moich młodszych znajomych, którzy niedawno zdawali matury, laureatów olimpiad, zwalnianych z egzaminów za wybitne osiągnięcia naukowe (ale naprawdę, świetni z nich huumaniści), obecnie studiujących na ogólnopolskich uczelniach. I to dla mnie jest jakiś paradoks, w świetle tego, co piszecie :)) A mimo to sie zgadzam :))

Aha, i niech mnie ktoś poinstruuje, jak to jest z tym wstępem na uczelnie z maturą? Bo przecież i na mojej Alma Mater na mój kierunek, i na takiej polibudzie wawskiej na architekturę z samym swistkiem nie przyjmują, nie? Tylko egzaminy są..
-
2006/07/17 22:38:26
Powiem krótko: Chęć przypodobania się młodzieży poprzez wprowadzenie amnestii jest poniżej jakiegokolwiek poziomu.
-
2006/07/17 22:56:59
Zrobiło się tu już spore forum!
Też jestem technikiem budowlanym - aczkolwiek ten zawód przydaje mi się teraz jedynie do remontów we własnym mieszkaniu. Moje technikum pod względem poziomu nauczania rywalizowało z jedynym (wówczas) LO w mieście i były to dwie najlepsze szkoły średnie. Reszta była daleko w tyle. Moja matura w tym egzamin z przedmiotów zawodowych (wszystkich!) to nie był pikuś... ale to dygresja. Znam wiele dzieci i młodzieży (znajomych i "rodzinnych") na różnych etapach edukacji od podstawówki po studia... Właściwie to nie dziwię się, że egzaminy są z czytania ze zrozumieniem. Dla większości uczniów słowo pisane jest obce. Posługują się skryptami, opracowaniami, skrótami i innymi "gotowcami". Nie znają zasad gramatyki i ortografii własnego języka. Więc co się tu dziwić, że mają problemy ze zrozumieniem tekstu, który nie jest grafem SMS-owym czy komputerowym. Nie wierzę, że 70 - 80 % młodej populacji jest dyslektykami, dysgrafikami, czy innymi dys... to jest statystycznie niemożliwe. Ja swoją wiedzę czerpałam głównie ze słowa pisanego. Doceniam zdobycze technologiczne i możliwość szybkiego dostępu do informacji jaką daje internet. Ale i tu, a może zwłaszcza tu trzeba umieć szukać wiedzy. Nie tylko krótkiej informacji "co to jest", ale "dlaczego, jakie coś ma skutki czy przyczyny". I jeszcze sprawa pedagogów, którzy zepchnięci na margines edukacji nie umieją, czy też nie mają możliwości być autorytetami dla swoich uczniów.
DODATKI


ZAPRASZAM