Blog > Komentarze do wpisu

SRRUUUU..!!!

Taki odgłos wydało ciało około dwudziestoletniego pacjenta upadające na zielone linoleum Prywatnej Przychodni Urologicznej. Twarz pacjenta zlała się z odcieniem podłoża,… ale zacznę od początku.

W dniu dzisiejszym miałem umówioną kolejną wizytę kontrolną u zaprzyjaźnionego już (z racji ilości wizyt) urologa. Poczekalnia nieduża, sześciomiejscowa, a pacjentów w ch… i jeszcze trochę. Każdy umówiony na konkretną godzinę, wchodzi wyczytywany przez lekarza zgodnie z ułożonymi kartami. Nie wiedzieć czemu pacjenci mający na godzinę 12 czekali już o 9, produkując sztuczny tłum. Może mieli nadzieję, że ich autobus pt. „Wizyta” odjedzie wcześniej? Nie ważne. Tłum rozlokował się po całym wąskim korytarzu. Wśród stęsknionych lekarskiego oka, stał sobie niewinnie dwudziestolatek, który jak wynikało z podsłuchanej rozmowy, przyszedł na drugą wizytę, ponieważ coś tam go bolało w nerkach i miał mieć zrobioną cystoskopię (pełna nazwa Uretrocystoskopia – wiem bo sam miałem ). Ów pacjent stał sobie spokojnie czekając na swoją kolej i najwidoczniej wsłuchiwał się w rozmowy stałych bywalców miejsca kaźni. Chcąc nie chcąc, trochę z nudów, a trochę z ciekawości również przysłuchiwałem się konwersacji grupy geriatrycznej.

- Pan pierwszy raz? – zaczepiła młodego pacjenta siedemdziesięcioletni babunia.

- Tak pierwszy.

- No każdy musi kiedyś pierwszy raz – niedwuznacznie zachichotał staruszek siedzący obok babci.

- Bo wie Pan, ja to już stara jestem i nerki już nie mam, bo uszkodzonĄ miałam, bo na pierwszej wizycie źle mnie lekarz zbadał – kontynuowała pocieszając babcia.

- A mnie Pani to nerka pękła jak mi kamienie rozkruszali. Trzy dni zupełnie przytomny na OIOMie leżałem, a co ja się tam trupów na oglądałem – zawtórował staruszek.

- A ja już na drugą biopsję czekam – włączył się jakiś dżentelmen koło siedemdziesiątki – dziś mają mi pobierać. Ostatnio pobierali, ale coś im wyniki nie wyszły i muszą znowu, a ja cholera jeszcze cewnik noszę i boli jak cholera i sikam moczem cały czas.

- To chyba normalne, że się sika moczem – rzuciłem, bo wkurzało mnie już to wywlekanie chorób.

- To znaczy krwią. – poprawił się dżentelmen

- A może jakieś zakażenie Pan ma? – zainteresowała się staruszka przypadłością dżentelmena.

- Nie wiem. Może? Kiedyś mój kolega to dostał takiego zakażenia, że mu musieli „Tego”… no wie Pani.. operować. Do dzisiaj z rurką chodzi.

Spojrzałem na młodzieńca, słuchał z zainteresowaniem, ale jego karnacja skóry zaczęła upodabniać się do koloru ściany.

- Źle się Pan czuje? – zapytałem troskliwie. – Może Pan usiądzie? – spojrzałem wymownie na rozłożonych na siedziskach pacjentów.

- Nie. Wszystko w porządku. Dam radę – odpowiedział młodzieniec. Dałem więc spokój bacznie go obserwując, by w razie czego cos pomóc.

- Młody jest nic mu nie będzie – zawyrokował starszy jegomość stojący pod ścianą naprzeciwko.  – Ja po dwóch zawałach jestem i stoję – dorzucił.

- Pan po zawałach? Ja też, ale po jednym, ale mnie to już pół wątroby wycieli – przelicytował inny stojący dziarski staruszek.

- Nie trza było tyle chlać – pomyślałem sobie w duchu.

- A ja nie mam trzustki – dołączyła się do licytacji Pani koło pięćdziesiątki. – Mnie ostatnio jak cewnik pielęgniarka w szpitalu wyciągała, to całej wody nie spuściła, i szarpała, i dziwiła się, że nie chce wyjść. A co ja się wtedy nacierpiałam?

Konwersacja i licytacja szły w najlepsze, a młody pacjent coraz mocniej podpierał ścianę.

- Tu to dobrze robią, - pochwalił Pan Po Zawale Bez Wątroby – nawet nie usypiają na cystoskopii. Leżysz sobie tak z nóżkami do góry, poprzypinany skórzanymi pasami i na ekraniku widzisz jak ci tam wszystko robią. Normalnie jak na Discovery. Całe wnętrzności widać.

Tu młody pacjent chyba nie wytrzymał  kolejnej dawki szczerości korytarzowych współtowarzyszy… i najnormalniej w świecie zrobił SRRUUUUU. Tak jak stał, tak nagle leżał w pozycji horyzontalnej, wykazując cechy kameleona i kolorem twarzy upodabniając się do koloru posadzki. Nawet nie zdążyłem zareagować. Zgiełk, ochy, achy, pielęgniarka poderwała się z nad stolika recepcyjnego. Ja podszedłem do gabinetu i poinformowałem lekarza, że pacjent zemdlał. Reszta, jak na Ostrym Dyżurze w TV, więc nie ma, co opowiadać. Gościa zabrali do zabiegowego i tyle go widziałem.

- Słabiutka ta dzisiejsza młodzież, słabiutka – zawyrokowała babcia, która jako pierwsza zahaczyła młodzieńca.

- No, bo to w życiu, trzeba twardym być a nie miętkim – podsumował Pan z Pękniętą Nerką.

Reszty wymiany poglądów na temat siły i mocy współczesnej młodzieży nie słyszałem, bo zostałem wezwany do gabinetu.

Niestety wyniki nie doszły, będą dopiero w piątek, więc znowu przyjdę i posłucham opowieści dzielnych staruszków: czego to oni już nie mają i jak ciężkie jest życie staruszka. A może i o wytrzymałości młodzieży coś jeszcze usłyszę? W sumie to ja byłem tam młodzież, a lądujący pacjent to już zupełne mleko.

WNIOSEK NA DZIŚ: W ŻYCIU TRZA TWARDYM BYĆ, A NIE MIĘTKIM.

 

poniedziałek, 10 kwietnia 2006, harry122

Polecane wpisy

Komentarze
2006/04/10 15:58:32
uwielbiam te rozmowy w poczekalniach... Moja ulubiona miała miejsce u ginekologa.
Babka siedzi przed gabinetem i się denerwuje: o Boże o Boże na pewno mi powie że mam raka...
Wychodzi z gabinetu, na nasz pytajacy wzrok odpowiada: powiedział mi, że mam raka... mózgu :/
hardkorem są też staruszowie pokazujący blizny, ostatnio widziałam jedną po bajpasach....
-
2006/04/10 16:11:08
Mocne...
Nawiasem mowiac, bardzo dobrze opisane :)
-
2006/04/10 16:31:49
dobre, bardzo dobre:))
-
2006/04/10 16:37:13
Ja też byłam dziś w przychodni urologicznej, ale chyba się nie widzieliśmy:). Ale przyznam z racji mojej chorby, że bardziej mnie to co napisałeś zestresowało niż...no nie wiem czy miałeś w tym co piszesz dziś konkretny cel. Anyway, chyba zrobię sobię przerwę od blogów, które wspominają o jakichkolwiek chorobach, bo jest mi źle.
-
2006/04/10 16:42:10
Oo... i mam pomysł na notkę o moich przypadłościach :]
Hmm.. nie wiem, czy wiecie, ale młodzi też się licytują.. czasem nawet specjalnie się pchają gdzie nie trzeba, żeby tylko się pochwalić nowym urazem.
-
2006/04/10 16:43:53
Fuj, nie cierpię przywr toksycznych, które MUSZĄ opowiedzieć, co i kiedy im walnęło, co się połamało, co nadkruszyło, co pękło. A te wywody najczęściej do tych, którzy słuchać nie zamierzają. Ja na szczęście z tych asertywnych, więc mnie się ludzie w przychodniach nie zwierzają. Biedny młody.
-
2006/04/10 17:23:55
heh, ja poszłam do specyficznego lekarza. Na 12 osób, które czekały, jedna była chora, reszta to zdrowi na umyśle studenci, którym się nie chce głupieć na zajęciach:)
A co do staruszków - to taki ich sport, cóź innego im w życiu zostało...?;) My mamy mp3, niektórzy jeszcze książki, a oni zdobywają coraz to nowe choroby:)
-
2006/04/10 21:20:17
sie rozumie- twarde lepsze od miętkiego ;))
-
2006/04/10 22:14:12
'twardkim a nie miętkim' - jak już lecieć po ortografii to na całego :-)
-
2006/04/10 22:29:42
:))))
skąd ja to znam?:)))
-
2006/04/10 22:30:59
ps
cystoskopie zwykle robi sie,jeśli coś się dzieje w pęcherzu a nie w nerkach,ale ta uwaga-sprostowanie- to tylko moje skrzywienie zawodowe, przepraszam juz nie bede:)
-
2006/04/10 22:44:13
Surfinia: apropo skrzywienia zawodowego.. to robi się też przy sprawdzeniu czy kamienie nerkowe osunęły się do pęcherza czy zamieniły sie w piasek jezeli nie widac ich na usg i rentgenie... hm.. czy nie mam racji?
-
harry122
2006/04/10 22:46:35
cystoskopia jest często uzupelnieniem.. urografii..tfu.. ale medycznie tu zapachniało.. jeszcze parę zdań i ... zacznie tu woń szpitala się roznosić.
-
2006/04/10 22:53:21
zastanawia mnie to zachłyśnięcie się Polaków swymi przypadłościami - i z jaką dumą dziadzio mówi: nie mam pół wątroby, jakby przynajmniej serię z karabinu zarobił, a nie chlał co sobotę :|
-
2006/04/10 22:58:36
harry
piasek to nie problem,można wysikac
" a temu kamyczku" ,który nie ma w sobie soli wapnia, a więc jest niewidoczny na zdjęciu rtg rzeczywiście można pomóc.
Co jest uzupełnieniem czego-to nalezy traktować w miarę elastycznie, w zależności od Pacjenta i jego przypadku

socjopatycznamalkontentko
-rzeczywiscie to prawda
:)
-
harry122
2006/04/10 23:08:38
teraz licytacja jest..bo kiedyś tak jak malkontentka mówi.. wytrzymałość, wielkość, bohaterskość mierzyło się ilością odniesionych ran. Teraz też rany są widać ważne, tylko okazje do ich otrzymywania są zgoła inne.

Surfka: nie będę się kłócił z faccowcem.. a tylko pacjent jestem :)
-
pasiwo
2006/04/10 23:35:42
Pan z Pękniętą Nerką miła rację. Dzisiaj staruszek silniejszy od młodzika;) Ja bym też fiknęła, gdyby posłuchała tych osobliwych przechwałek, a należę do młodzieży starszej czyli ciut silniejszej:)
-
2006/04/11 09:20:01
a bo polacy tak lubia
jak ostanio bylam u dermatologa
to przede wchodzila jakas dziewczynka i strasznie sie darla
i babcia, ktora czekala na zewnatrz zaczela opowiadac kolejnej pani w kolejce cala historie choroby dziewczynki
ja mialam sluchawki na uszach to mnie nie dopadly z tymi swoimi okropienstwami, tylko przebitki domnie docieraly :-)
-
2006/04/11 10:50:44
Idealnie trafione:)
Od siebie dodam, ze ostatnio mój szanowny rodziciel słuchając takich licytacji w kolejce "zapisowej" nie zniósł tego psychicznie, ale jako były Policjant zareagował po swojemu...(no i jako wciąż poddenerwowany zawałowiec:)) Piżgnął jakimś facetem o ścianę i trzymając go za klapy, zapytał słodko "A ślady po chałupniczo wykonanej trepanacji czaszki tez chcesz mieć?":) Później kolejka była grzeczniutka:) Hehe, znów te rozwiązania siłowe...
-
2006/04/11 11:00:54
Ja kiedyś jadąc autobusem w połowie ciąży przeżyłam coś podobnego. Samochód potrącił rowerzystę. Nie wychodziłam z autobusu bo wolałam zaoszczędzić sobie szczegółów, ale babcie i dziadkowie jadący ze mną opowiedzieli wszystko. Kolor krwi, wielkość rozwalonej glowy i inne takie. Tylko dzięki koleżance nie zemdlałam, bo wyprowadziła mnie za zewnątrz.
-
tymniemniej
2006/04/11 11:40:09
no no, jestem pod wrazeniem talentu literackiego:) a co ty bido, masz kamienie w nerkach? wspolczuje,ponoc to boli mocno:(
-
2006/04/11 14:10:12
buhaha..i Ty sie dziwisz w poczekalni?..a tu jaki tłum i jakie dyskusje.Każdy Polak zna sie swietnie na polityce i medycynie;)
Zdrowia zyczę
-
2006/04/11 23:31:39
nietakamala:to nie był błąd ortograficzny a dosłowny cyctat osoby :)
DODATKI


ZAPRASZAM