Blog > Komentarze do wpisu

Eee..UROPEJSKI PRZEGLĄD TECHNICZNY

CZYTELNIKU ZACZYM ZACZNIESZ CZYTAĆ DALEJ UPRZEDZAM, ŻE W DALSZEJ CZĘŚCI TEKSTU ZNAJDUJE SIĘ DUŻA LICZBA WYRAZÓW UWAŻANYCH POWSZECHNIE ZA WULGARNE. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Dziś ze swoim szczęściem wybrałem się na przegląd techniczny. Nie, nie z Koleżanką Małżonką, bo ta na przeglądy techniczne wybiera się sama. Wybrałem się ze swoim ukochanym autkiem marki Daewoo Lanos. Termin miałem na 7 kwietnia, ale by nie robić nic na ostatnią chwilę stwierdziłem, że autko dziś zostanie przejrzane na wiosnę… i resztę roku oczywiście. Wybrałem się do znajomej mi stacji obsługi, która reklamuje się wyposażeniem i obsługą o standardzie europejskim. Dawno tam nie byłem - cały rok. Wjeżdżam więc na teren Stacji Obsługi Pojazdów i oczom nie wierzę. Budynki odnowione, hale również, w poczekalni ekspres do kawy z kubeczkami, cukier, mleczko do kawy w płynie, śmietanka w proszku, termos z herbatą, woda mineralna, miękkie fotele, popielnica, uśmiechnięta Pani z obsługi, jednym słowem standard europejski.

Zostałem zaproszony na kawę, a że kawy nie piję to zeżarłem kostkę cukru, bo jakoś się poczułem, że ktoś mnie robi w konia. Za piękne to było. Nawet przez chwilę się zastanawiałem, czy to nie przypadkiem sen, ale jak wywaliłem również przez przypadek kubek z nalana kawą, która chlupnęła mi na buty, to stwierdziłem, że nie. Tak, wiem, wpuść chama do biura to atrament wypije. Po sutym posiłku zaproszono mnie, bym pojechał na zaplecze i podjechał do bramy z napisem „wjazd”. – Tu was mam – pomyślałem. – Z przodu jesteście piękni i śliczni, a z tyłu tragedia, w myśl sparafrazowanej zasady z przodu liceum z tyłu muzeum – prowadziłem monolog we własnej głowie. Niestety, znowu zrobili mnie w konia. Z tyłu nowy asfalcik i polbruk, nowa aluminiowa brama otwierana elektronicznie, czysto schludnie. - Kurde co jest grane?

Z drzwi w bramie wyszedł schludnie ubrany Pan w niebieściutkim uniformie z logo firmy.

- Szanowanko. Co kurwa? Na przeglądzik? – zagaił Pan.

- Tak – mruknąłem i poczułem się znowu w Polsce. Uśmiech zagościł na mej twarzy.

- Jak się cacuszko sprawuje? Silniczek dobrze napierdala?

Od razu przypomniała mi się reklama Heyah, czekałem tylko kiedy powie: - Ja tu jestem Mechaniczkiem.

- A i owszem, nie narzekam. – odpowiedziałem grzecznie.

- No to odpal Pan to cacko i pomknij Pan przez tę brameczkę.

W sumie miło było usłyszeć, że mój sześcioletni Lanos, z odrapanymi drzwiami, wgniecionym błotnikiem i pękniętą tylną lampą jest jeszcze cacuszkiem. A może to chodziło o to, że to zabytek i dlatego cacuszko? Sam nie wiem, ale było miło. Pomknąłem do środka z zawrotną prędkością 5 km na godzinę.

- Hamuj, kurwa! Hamuj! – wydarł się kolega Pana, gdy dojeżdżałem do kanału.

Uczyniłem to niezwłocznie i czekałem, co dalej.

- Nie gaś Pan kurwa maszyny, zobaczymy do czego się tu można przypierdolić – rzucił Pan – i otwórz Pan szybę, aby słychać było co będę krzyczał.

Uczyniłem to niezwłocznie oczekując dalszych poleceń. Było po polsku. Pan podłączył do rury wydechowej analizator spalin i ponownie zagaił:

- Co, na gaziku śmiga? Pewnie taniutko? Zaworki dobrze chodzą. No depnij mu Pan zobaczymy jak rzęzi.

Depnąłem .

- UUUUU … - usłyszał z tyłu – zapierdala Panie, jak pszczółka. To dobrze, że nie gaźnikowy bo, by dawno srał ogniem.

- Dobrze – odpowiedziałem, bo co w sumie miałem odpowiedzieć.

- No to pierdolniemy maseczkę – rzucił kolega Pana.

- Że co proszę? – zapytałem nieśmiało.

- No maskę Pan otwórz, bo szczelność gazu musimy sprawdzić.

- Aaa… - odpowiedziałem z miną pełną rozumu.

- Wszystko gra i buczy, aż w jajach huczy. – usłyszałem po chwili – Laczki też masz Pan w porządku. Teraz wjedź Pan na rolki, sprawdzimy czy nie jebniesz Pan jakiejś staruszki na pasach – zarechotał Pan.

- Hamulce będziecie sprawdzać? – zapytałem głupio, bo dziwnie tak było milczeć i udawać, że nie zrozumiałem poczucia humoru kontrolerów. W końcu to od ich końcowej decyzji zależało czy dostanę pieczątkę czy też nie.

- Jasne, że hamulce, a Pan myślał, że co? Cycki? – zawtórował rechotem kolega Pana.

Rozejrzałem się czy rzeczywiście nie ma tu jakichś fajnych cycków, ale niestety hostessa czy jak tam ją zwał, została w biurze, wraz z całą Europą.  Hamulce był sprawne.

- No zarzuć Pan postojówki.

Zarzuciłem.

- Kurwa Panie, Pan nie masz postojówek! – zawyrokował Pan.

- Nie mam? – zapytałem mocno zdziwiony.

-Pierdolnij Pan maskę.

Pierdolnąłem, bo już wiedziałem o co chodzi.

- Eee.. to tylko, żarówki jebnęły. Nie martw się Pan, wymienisz se Pan potem, a ja udaje, że nie widzę, że brak. No dawaj Pan mijania. Ok. – sprawne. Pierdolnij Pan długimi. Ok. – sprawne.

Później były stopy, migacze, resory itd. Oprócz świateł postojowych cały samochód okazał się sprawny.

- No Panie masz Pan autko, jak nowe, do niczego nie można się przypierdolić – podsumował na koniec „europejski” przegląd techniczny polski fachura od samochodów. – Leć Pan do kasy. Życzymy Panu bezpiecznej jazdy i miłego dnia. Zapraszamy ponownie. – zakończył Pan.

Z polskiej rzeczywistości znowu wróciłem do europy by zapłacić 163 zł za „europejski” przegląd techniczny.

- Jak obsługa? Czy jest Pan zadowolony? – zagaiła Panienka z Okienka wydając mi rachunek i podbity dowód rejestracyjny.

- Zajebiście – odpowiedziałem w pełni czując się Polakiem, a jeszcze słabo europejczykiem.

WNIOSEK NA DZIŚ: ŁATWIEJ WYBUDOWAĆ NOWY OBIEKT NIŻ ZMIENIĆ MENTALNOŚĆ POLAKÓW. DO EUROPY NAM JESZCZE DALEKO – PRZYNAJMNIEJ Z KULTURĄ.

 

 

środa, 05 kwietnia 2006, harry122

Polecane wpisy

Komentarze
2006/04/05 14:41:08
Toż to folklor:))! Nie mozna niszczyć! Wprowadzi sie taką Europę i wszyscy pędziemy tacy ę, ą, a tak...cóż za kwiecistość języka:) jakie metafory... Jaka kreatywność! Jestem pod wrażeniem:)))
-
2006/04/05 15:06:27
wysłać tam językoznawcę, niech nie siedzi w historii jezyka, niech się nie zastanawia nad przeszłością, tylko niech notuje, notuje, notuje... bo to Polska właśnie.
-
2006/04/05 15:25:15
Ty to miałeś na chwilkę, a biedna pani z obsługi na codzień;)
-
swistaczynka
2006/04/05 16:19:19
Się zastanawiam, czy nie warto by było podesłać do jakiegoś urzędu wniosku o uznanie tego, co wewnątrz za skansen:)
A tak poważnie - na Twoim miejscu zapytana o obsługę uczyniłabym aluzję do języka. Pewne zasady obowiązują. Do mnie by się tak nie odezwali pewnie, ale to, że jesteś mężczyzną, nie upoważnia ich do stosowania rynsztokowego języka.
-
2006/04/05 17:58:52
niezly koles :)
Az sie wierzyc nie chce :)
-
2006/04/05 18:14:34
QAYWER: jak chcesz sie pofatygować nad morze to dam Ci adres stacji sam sprawdzisz.
-
2006/04/05 18:57:06
qaywer
a czemu: ja tam wierzę...:)

harry
-najważniejsze,że znalazłeś z fachowcem wspólny język
i "węzykiem,węzykiem"...
-
2006/04/05 21:49:24
hmmm, a u mnie przegląd kosztuje 100 zł. Jakoś drogo zapłaciłeś :(
-
2006/04/05 22:03:08
dr. ewa ... 100 zł kosztuje zwykły.. benzyniak... z gazem kosztuje drożej...niestety
-
2006/04/05 23:53:22
a mnie to sie bardziej chce plakac niz smiac czytajac ten wpis
wstyd sie tu urodzic...
-
2006/04/06 15:33:13
Hi, hi. Masz rację, mentalności niektórych zmienić się nie da!
-
2006/04/08 21:07:59
o kurwa......
-
2006/04/08 23:17:27
dulcyne.. nie płacz.. mi tam naprawdę do smiechu było
Hanula: nie da, fachowcy są the best.. tylko trochę PRLowscy jeszcze
Mamafranka: coś Ci się wyrwało? :)
-
powazny.niepowazny
2006/07/19 01:12:09
o ja pierdole.... :DDDDDDDDDD
-
forum_violin
2007/10/24 01:21:08
popłakałam się ze śmiechu... ;D
DODATKI


ZAPRASZAM